Ostatnia niedziela - Zielone Świątki - Zesłanie Ducha Świętego...
Pierwszego ducha zauważyłem już w piątek i to na zielonym tle...
Był czas dla ducha, pora zrobić coś dla ciała.
Byłem na placu zabaw gdzie jest kilka maszyn do ćwiczeń.
Siedzenia pokrywała poranna rosa...
Zdmuchnąłem ją, poszarpałem się z maszyną i udałem się na spacer po pobliskich ulicach. Zahaczyłem też o ulicę, przy której mieszka uduchowiona pani Deborah - KLIK.
Ledwie zrobiłem kilka kroków a usłyszałem wołanie - Lech?
- Debra!
Nie widzieliśmy się prawie rok...
O czym tu mówić?
Wiadomo, o zdrowiu - moim i mojej żony.
O... polityce, o orkiestrze Armii Zbawienia - KLIK.
A od muzyki już tylko mały kroczek do DUCHA...
Deborah spojrzała w niebo, położyła mi rękę na ramieniu i zaczęła swoją tyradę.
Niestety, jak na mój gust, było tam zbyt wiele wzmianek wiecznej nagrody w Niebie a na dodatek jeszcze męki bez końca dla Putina i jego poprzedników.
- Debra!
Nie widzieliśmy się prawie rok...
O czym tu mówić?
Wiadomo, o zdrowiu - moim i mojej żony.
O... polityce, o orkiestrze Armii Zbawienia - KLIK.
A od muzyki już tylko mały kroczek do DUCHA...
Deborah spojrzała w niebo, położyła mi rękę na ramieniu i zaczęła swoją tyradę.
Niestety, jak na mój gust, było tam zbyt wiele wzmianek wiecznej nagrody w Niebie a na dodatek jeszcze męki bez końca dla Putina i jego poprzedników.
Tu przypomniało mi się jak wiele lat temu, w kazaniu z okazji Zielonych Świątek, ksiądz zauważył, że z praktycznego punktu widzenia są one chyba ważniejsze od Bożego "Narodzenia" gdyż przez resztę naszego bytu na tym świecie to właśnie Duch Święty będzie jedynym boskim reprezentantem.
Póki co moim pierwszym łącznikiem z otaczającym światem jest Google-AI - Sztuczna Inteligencja - SI.
Ostatnio zrobiło się sporo hałasu po wypowiedzi Olgi Tokarczuk na ten temat.
Wiele osób odniosło się krytycznie.
Zastanowiłem się... na ile istotne jest dla mnie kto jest autorem książki?
Trochę jest - gdy książka mi się podoba odczuwam również sympatię do autora.
Chciałbym się czegoś o nim, o niej, dowiedzieć. Chciałbym przeczytać kolejną książkę.
Tu zaczyna się już nieco chwiejny grunt... wiele lat po śmierci słynnych twórców pojawiają się ich biografie, które mocno szpecą ich wizerunek.
Czy coś w tego wynika?
Dla mnie nic.
Czy więc jest istotne czy książkę napisał(a) podany na okładce autor(ka) czy ktoś inny?
Tu przypomniały mi się dawne spory na temat - kto naprawdę napisał dramaty Szekspira - KLIK?
Najbardziej podobała mi się odpowiedź - napisał je ktoś zupełnie inny, oszust, który dla niepoznaki przybrał nazwisko Wiliam Szekspir.
Dodatkowa komplikacja, to kwestia - jak duża jest część książki napisana przez SI?
Może tylko opisy krajobrazów albo egzotycznych miejsc?
Wiadomo, że wielu znanych pisarzy zatrudniało do powyższych zadań autorów-widmo (ghostwriters) - dobry przykład TUTAJ.
I co?
Wiele osób odniosło się krytycznie.
Zastanowiłem się... na ile istotne jest dla mnie kto jest autorem książki?
Trochę jest - gdy książka mi się podoba odczuwam również sympatię do autora.
Chciałbym się czegoś o nim, o niej, dowiedzieć. Chciałbym przeczytać kolejną książkę.
Tu zaczyna się już nieco chwiejny grunt... wiele lat po śmierci słynnych twórców pojawiają się ich biografie, które mocno szpecą ich wizerunek.
Czy coś w tego wynika?
Dla mnie nic.
Czy więc jest istotne czy książkę napisał(a) podany na okładce autor(ka) czy ktoś inny?
Tu przypomniały mi się dawne spory na temat - kto naprawdę napisał dramaty Szekspira - KLIK?
Najbardziej podobała mi się odpowiedź - napisał je ktoś zupełnie inny, oszust, który dla niepoznaki przybrał nazwisko Wiliam Szekspir.
Dodatkowa komplikacja, to kwestia - jak duża jest część książki napisana przez SI?
Może tylko opisy krajobrazów albo egzotycznych miejsc?
Wiadomo, że wielu znanych pisarzy zatrudniało do powyższych zadań autorów-widmo (ghostwriters) - dobry przykład TUTAJ.
I co?
Istnieje oczywiście negatywna strona medalu -
SI może przemycić w swoim tekście elementy działające w określony sposób na psychikę czytelnika - chęć kupna jakiegoś towaru czy usługi, poparcie dla jakiegoś polityka... możliwości jest wiele.
I jeszcze kwestia praw autorskich.
Czy pisarz powinien informować jaki jest udział SI w jego dziele?
Czy firma, która dostarczyła usługi SI może się domagać udziału w tantiemach?
SI może przemycić w swoim tekście elementy działające w określony sposób na psychikę czytelnika - chęć kupna jakiegoś towaru czy usługi, poparcie dla jakiegoś polityka... możliwości jest wiele.
I jeszcze kwestia praw autorskich.
Czy pisarz powinien informować jaki jest udział SI w jego dziele?
Czy firma, która dostarczyła usługi SI może się domagać udziału w tantiemach?


Chcialam napisać, że życie robi się coraz bardziej skomplikowane, ale ugryzlam się w język....Przecież to ludzie je komplikują....Paradoksalnie...częstoułatwieniami/ulepszeniami. Takie ogólne stwierdzenie przyszło mi na myśl....
ReplyDeleteOczywiście, to ludzie zgotowali sobie taki skomplikowany los.
DeleteŻeby było im lepiej.
Mam podobne zdanie. Jakie znaczenie ma dla czytelnika, kto ksiazke napisal, jesli zawartosc mu sie podoba? Nagle AI jest obwiniana a przecie, aby ksiazka otrzymala wyglad jakis, pracuje nad nia wiele osob, po to sa wydawnictwa, ktore wydaja to co zgodne z ich linia. AI jest narzedziem, i niech tak zostanie a czytelnik niech wie jak ksiazka powstaje i sam wybiera: czytac czy nie czytac.
ReplyDeleteNiby tak, ale jednak...
DeletePodejrzewam, że gdy zacznę czytać książkę napisaną przez SI mogę stracić przyjemność czytania, skupię się na wyszukiwaniu możliwych pułapek, które ktoś na mnie nastawił.
Ale pulapki w ksiazkach zawsze byly: a to przekonywanie do odmiennych par, a to udawadnianie, ze czlowiek z wielkimi fizycznymi ulomnosciami moze zyc szczesliwie i nic w zyciu nie traci,a to, ze prawda zawsze zwycieza, a to, ze to czy tamto. Najgorzej maja sie przeklamania historyczne, pisanie historii od nowa. A dla ksiazek fantastyki to dopiero gratka; im dziwniej tym lepiej. Ja nie wpadam ani w panike ale i ani w zachwyt.
DeletePułapki - oczywiście, że były.
DeleteRzecz w tym, że były łatwe do zidentyfikowania.
Przekłamania historyczne - cóż za pole do popisu - Ukraina w książkach Sienkiewicza i Tarasa Szewczenki.
Rzecz w tym, że SI jest anonimowa chociaż chyba głównie made in USA.
Wpada rozróżnić dwie kwestie: wykorzystywanie SI jako narzędzia w wielu dziedzinach, nawigacji, wyszukiwaniu, wykonywaniu skomplikowanych obliczeń, tworzeniu wizualizacji, tworzeniu symulacji, gromadzeniu materiału oraz czystego pisania tekstów, zwłaszcza w dziedzinie literatury fikcyjnej, pięknej, poezji. Powieść czy poezja to wynik, efekt, oczywiście w zamierzony sposób przefiltrowany, życiowego doświadczenia autora. To całe spektrum jego wiedzy, myśli, uczuć, refleksji... SI nie ma doświadczenia życiowego, nie ma uczuć - ona tylko korzysta z dostępnych tekstów, toteż póki co własnych refleksji też nie ma. Tworzy podsumowania na bazie tego, co jej zostanie zaprogramowane. To przesądza sprawę czy może tworzyć literaturę piękną i czy chciałabym to czytać. Zdecydowanie nie.
ReplyDelete"Zaprogramowane"
DeleteOjciec cybernetyki, Norbert Wiener, już chyba w 1937 roku stwierdził - inteligencja to sfera działania, której nie da się zaprogramować.
SI działa korzystając (lub będąc zmuszona do korzystania) z pewnych wytycznych.
To dotyczy również fizycznych autorów - czasami reguluje ich oficjalna cenzura, czasem inne czynniki, jestem pewien, że sporo książek pisanych jest na zamówienie - napisz książkę skierowaną do czytelników w przedziale wieku xx-yy, która zachęci ich do odwiedzenia Mediolanu.
Jak wspomniałem w poprzednim komentarzu - świadomość, że książkę napisała SI może zepsuć mi przyjemność czytania.
Ale jeśli nie będę miał tej świadomości to... jestem tu gdzie byłem dotąd.
Ale mówimy o wielkiej literaturze czy książkach czytanych dla zabicia czasu? Na zamówienie to chyba przewodniki turystyczne się pisze... Myślisz, że Joyce napisał "Ulissesa", żeby zachęcić do odwiedzenia Dublina?
Delete@notario, slowo literatura jest bardzo pojemne...
DeleteWielka literatura... książki czytane dla zabicia czasu - i bardzo wiele książek pośrodku.
DeleteJoyce zdecydowanie nie korzystał z SI a swoją drogą zainteresował czytelników Dublinem, ale zarabia na tym ktoś inny.
I bardzo dobrze :)
Procentowa zawartość wytworu AI jest ważna, mówiąc żartobliwie, wiemy komu płacimy, a jeśli twórca korzysta z AI, to może taniej policzy za dzieło?
ReplyDeleteZgoda - jak wiele SI - bardzo istotne.
DeleteCena... tematyka finansowa wydawców nie jest mi znana. Zresztą obecnie istnieje wiele możliwości samodzielnego wydania książki.
Tyle gniotów leży w księgarniach, są napisane przez ludzi a czytać się tego nie chce
ReplyDeleteOsobiście wolę mieć poczucie, że książkę wymyślił człowiek. A jeżeli AI pomogło mi coś wygładzić to dla mnie to jest ok
Takie są skutki postępu - każdy może napisać książkę.
DeleteW Polsce chyba wygląda to lepiej - z lektury blogów widzę, że pojawiają się ciekawe książki, w Australii dużo gorzej - niby mam dostęp do anglojęzycznej literatury, kilku krajów ale w zeszłym roku trafiłem chyba tylko na 3 książki, które przeczytałem z zainteresowaniem.
Ciekawa konstatacja
DeleteLechu, to wiek i ogrom przeczytanych ksiazek. Konesera bardzo trudno zaspokoic :)))).
DeleteMnie sie wydaje, ze najwiecej ksiazek jest w jezyku angielskim (literatura fachowa, uniwersytecka). Ilosc jednak nie znaczy jakosci ale w rozpowszechnianiu ma to znaczenie. Male jezyki zanikaja.
Początkowo byłam załamana wypowiedzią polskiej noblistki, bo jaki to przykład dla młodych ludzi? No jaki? Ale z czasem zdałam sobie sprawę, że i tak wszyscy używają, albo będą w większości używać. Najnowsze wyszukiwarki internetowe używają przecież już sztucznej inteligencji.
ReplyDeleteBardzo bym chciała jednak, żeby ludzie byli uczciwi wobec siebie (np. kto i co napisał samodzielnie?) i może pani Tokarczuk poczuła, że chce się przyznać, że używa zaawansowanego Chata GPT? Nie, nie ma odwrotu. Idzie nowe...
Masz rację - kto może teraz powiedzieć, że NIE korzysta z AI?
DeleteW zasadzie nikt. Można pokusić się o wstępne przypuszczenia i prognozy. Może za 5 lat będziemy mogli powiedzieć dużo więcej o skutkach "rozwoju" sztucznej inteligencji? Jednak potrzebna jest nam większa perspektywa.
DeleteMyślę, że autor(ka) powinien wspomnieć w posłowiu w jakim zakresie korzystał(a) z AI, ale będą to raczej ogólniki.
DeleteCzyli teraz sąsiadka już nie pytała czy może się pomodlić za Ciebie?
ReplyDeleteNajwyraźniej mamy już bliższy kontakt .
DeleteMiło :) Lubię takie relacje z ludźmi, gdy zagada ktoś z sąsiadów...
DeleteMoim zdaniem autor powinien informować ile napisało za niego AI. AI powinno być tylko do research, a nie do tworzenia tekstu, bo AI jest odtwórcza, a nie twórcza...
ReplyDeleteCzłowieczy autor też może przemycić w tekście rzeczy, które mają za zadanie oddziaływać na psychikę człowieka i nakłonić go do kupna czegoś/ popierania czegoś.
Formalnie masz rację, a nieformalnie...
DeleteW obecnych czasach bardzo trudno coś napisać nie korzystając z google-AI.
Myślę, że autor powinien wspomnieć w posłowiu o zakresie korzystania z AI, ale będą to ogólniki.
Przemycanie w tekście reklam i idei - oczywiście robi to wielu autorów, ale znając autora wiemy czego się po nim spodziewać. W przypadku AI nawet autor książki może nie zdawać sobie sprawy jakie idee przemycono w jego książce.
Niestety AI coraz częściej wkracza w nasze życie
ReplyDeleteA książkę rzeczywiście teraz każdy może napisać. Aż sie boje pomyśleć co będzie za 10, a nawet 5 lat
Pozdrawiam wyczekiwanym deszczem
AI - z jednej strony wiele niebezpieczeństw, z drugiej - wiele korzyści - głównie dzięki wykorzystaniu w nauce i technice.
DeleteJako optymista zakładam, że suma jest pozytywna.
Dziękuję za pozdrowienia i za deszcz - nam też się przydał.
AI powstała dzięki doświadczeniom i wiedzy ludzkości, czyli jest to i nasza zasługa. Dlaczego by nie korzystać?
ReplyDeleteA propos Zielonych Świątek/bardzo mi się podobają te zielone gałęzie wokół drzwi do kościołów/moje mocno wierzący kolega zadzwonił do mnie w niedzielę i powiedział pocieszająco, że wszystkie grzechy będą mi wybaczone, bo zajmuję się cierpiącą osobą, jakoby święta.
Oczywiście AI to twór ludzki, to akurat nie jest dla mnie najwyższym kryterium, bo ludzie wymyślili również wiele paskudnych rzeczy.
DeleteMoja opinia - korzystać, ale sprawdzać co jest grane.
Zielone Świątki w Polsce - pomieszanie religii i folkloru daje dobre rezultaty.
Jeśli jednak chodzi o religię to trzymam dystans, może rzeczywiście lepiej słuchać życzliwego kolegi niż dogmatycznego księdza.
Dla mnie podanie gościom kupnych ciast jest rodzajem hańby i skazy na honorze. Podobnie jest z książkami. Pisanie ich z pomocą sztucznej inteligencji jest jak kupne ciastka.
ReplyDeleteGastronomiczny grunt to bardzo dobre porównanie - tak, posiłki przygotowujemy własnoręcznie w domu, ale.... zioła - zbieramy i suszymy czy kupujemy w sklepie? Mak na makowiec - może kupujemy w puszce?
DeleteW wielu książkach jest posłowie - 3 strony podziękowań dla osób, które pomogły autorowi/autorce w pisaniu - w bardzo różnych dziedzinach. Czy to duża różnica jeśli to będzie SI?
Zioła?! Ani nie zbieram, ani nie kupuję, ani - tym bardziej - nie piję! Mak na makowiec przygotowuję sama. Podziękowania w posłowiach nie są dla kogoś, kto pisał fragmenty za autora, tylko dla tych, którzy wspomagali autora wiedzą lub doświadczeniem.
Delete