Monday, June 8, 2026

Długi weekend

 Dzisiaj - poniedziałek - a w Australii dzień wolny - czyli podobnie jak w Polsce, ale po złej stronie niedzieli.

Drugi poniedziałek czerwca to u nas King's Birthday - KLIK.
Król daleko - a co blisko?
Przed laty Urodziny Królowej (bo wtedy panowała nam Królowa) to był oficjalny początek sezonu narciarskiego.
Teraz chyba też jest, ale media jakoś o tym nie wspomniały.
Więc ja wspomnę, że w górach jest śnieg i uruchomiono kilka wyciągów.

Niestety narty to dla mnie bardzo dawne wspomnienia więc ograniczę się do dnia dzisiejszego.
No więc... piękna pogoda.
Wyszedłem na spacer...
Oficjalnie od 1 czerwca mamy już zimę, ale drzewa jeszcze pamiętają jesień...

---


 
Na ulicach chyba mniej ludzi, mniej samochodów - co ci ludzie dzisiaj robią?
Ja wróciłem do wspomnień, a te przypomniały święto Bożego Ciała.

Wyjaśnienie - w Australii Boże Ciało świętowano w ostatnią niedzielę, katedra w Melbourne zorganizowała z tej okazji całkiem imponującą procesję - tu video z zeszłego roku - KLIK.
W poniedziałkowych wiadomościach pokazano papieża biorącego udział w procesji Bożego Ciała w Madrycie - też w niedzielę.

Sprawdziłem - KLIK - zaskoczenie - w czwartek świętuje tylko kilkanaście krajów, nie ma wśród nich takich ostoi chrześcijaństwa jak Hiszpania czy Włochy, Argentyna czy Brazylia.

Cofnąłem się do wspomnień...
Rok... chyba 1955...
Boże Ciało - czwartek - dzień wolny od pracy i od szkoły - procesja.
Byłem już w szkole średniej - szkoła zorganizowała atrakcyjną wycieczkę - kilkanaście kilometrów od miasta, lasek nad rzeczką, będą atrakcje i gorący posiłek.
Obecność obowiązkowa.
Gdy wspomniałem o tym Mamie, podniosła brwi do góry - przecież wiesz, że w czwartek idziemy na procesję!
- Ale... 
- Nie ma ale.

Poszliśmy na procesję, czułem się bardzo niewyraźnie, otuchy nabrałem dopiero na widok kolegi z mojej klasy.
Jego matka podeszła do mojej Mamy - uścisnęły się - gdyby pani potrzebowała to mój mąż może wystawić Leszkowi świadectwo lekarskie.
Podskoczyłem z radości.

- Dziękuję pani bardzo - odpowiedziała Mama - pani mąż niepotrzebnie się naraża, przecież ONI wiedzą, że jesteśmy na procesji.
Poczułem mróz w sercu - dlaczego???
- Co za nonsens - komentowała moja Mama - niby wyznajesz Boga a jednocześnie kłamiesz. ONI właśnie na to liczą, że się ich tak boimy, że wyprzemy się własnej wiary.
W szkole powiesz, że matka kazała ci iść na procesję.

Jakoś nie podniosło mnie to na duchu.

Następnego dnia, już na progu szkoły, czekał na mnie kolega ze starszej klasy - działacz ZMP - Związek Młodzieży Polskiej - KLIK.
- M..ski - dlaczego nie byłeś wczoraj na wycieczce?
- Bo 
matka kazała mi iść na procesję.
Ta odpowiedź mocno go chyba zaskoczyła bo zastanawiał się dość długo, wreszcie powiedział:
- To doradź swojej matce żeby przeniosła cię do szkoły zawodowej, bo nasze liceum przygotowuje na studia a MY już dopilnujemy żebyś na żadne studia się nie dostał.

To było celne trafienie.
W ciężkich momentach moja Mama przywoływała pamięć kariery zawodowej mojego Ojca i jego braci - nie martw się synku, za kilka lat zostaniesz inżynierem i wszystko będzie dobrze.
Co ja teraz Jej powiem?
Bałem się wrócić do domu, aż do zmierzchu błąkałem się po parku, wreszcie ciemność i chłód zapędziły mnie do domu.
Mama bez słowa przygotowała mi coś do zjedzenie, dopiero potem spytała jak było w szkole.
Powiedziałem.
Widziałem, że była wstrząśnięta.
Pomódlmy się synku, nie wyparliśmy się Boga w czasie próby, módlmy się, żeby nam to zapamiętał.
Uklękliśmy koło siebie - modlitwa nie poprawiła mi samopoczucia.

P.S. Rok później nadszedł Październik 1956, zmiana rządu, ZMP został rozwiązany, dwa lata później zacząłem studia.

22 comments:

  1. No i groźby spaliły na panewce. Nie ma co martwić się na zapas.
    Jesteśmy w oktawie Bożego Ciała i całość zakończy się w najbliższy czwartek końcową procesją też do czterech ołtarzy, ale już na placu wokół kościoła. Rzecz obowiązkowa - święcenie wianków.
    Nie zrozumiałam, czy ten wolny poniedziałek to z racji Bożego Ciała czy King`s Birthday?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Na pewno martwienie się nie jest dobre.
      W tym przypadku była jednak alternatywa - zmienić szkołę ogólnokształcącą na technikum. Na szczęście w tym czasie, w Kielcach, wybór był słaby było chyba tylko technikum chemiczne i mechaniczne - oba tematy mnie nie interesowały.
      Oktawa Bożego Ciała - tego nie byłem świadomy.
      Wolny poniedziałek - zdecydowanie King's Birthday.

      Delete
  2. No a teraz nie trzeba już robić takich odważnych rzeczy a ludzi w Kościele Polsce bardzo ubywa...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oczywiście że nie trzeba - mamy demokrację i nadal wiele problemów - życie nie jest łatwe.

      Delete
  3. Pamiętam, że od małego wkurzało mnie niszczenie roślin z powodu procesji. Do dziś nic się w tej materii nie zmieniło.
    Zima w czerwcu. Ale obłęd!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmarnowane kwiaty - masz rację - mnie też zawsze przygnębiał powrót z procesji - zadeptane płatki kwiatów.
      Inna sprawa to że gdyby nie było procesji to nie posadzono by tyle kwiatów. Trzeba spytać Zielonych jaki jest bilans klimatyczny.
      Zima w czerwcu - to akurat nie jest zauważalne, gorsza jest pełnia lata na Boże Narodzenie.

      Delete
    2. Wszystko tam macie do góry nogami!

      Delete
  4. Tak było, a jednak wielu ludzi chodziło do kościoła i kłamało jednocześnie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oczywiście, kłamstwo nie jest grzechem.

      Delete
  5. No to ja miałam szczęście wzrastać już po 1956 i pewnie dlatego podobnych represji nie doświadczyłam.
    Bardzo mi się podoba Twoje stwierdzenie: "Dzień wolny po złej stronie niedzieli" :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oczywiście, że miałaś szczęście, z drugiej strony - ja sobie bardzo cenię doświadczenia z tamtego okresu, z trzeciej strony - mogę sobie cenić bo nie stało mi się nic złego... a mogło.
      Pozdrawiam.

      Delete
  6. Dla mnie to na zawsze będą Urodziny Królowej. Szczególnie, że moja mama ma urodziny w podobnym terminie, co nasze święto, czasem wypada przypadkiem w ten sam dzień.
    Cieszę się, że już nie muszę brać udziału w tych procesjach. Miały dla mnie mniej sensu niż msza, plus niepotrzebnie niszczyły kwiaty.
    Dobrze, że ustrój się zmienił, bo szkoda by było zaprzepaszczać karierę zawodową, potencjalną wypłatę i standard życia dla czegoś takiego, jak religia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. No i dobrze :))))
      Na marginesie wspomnę, że ta data nie pasuje do urodzin żadnej z koronowanych głów. Na dodatek w Queensland i Western Australia, to święto celebrują w innym terminie.
      Procesja - zgadzam się, nie widzę dla niej uzasadnienia, ale mam trochę wspomnień, które są dla mnie cenne.

      Delete
  7. Ciekawe co się stało z tym kolegą z ZMP?🤔

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kolega miał chyba zacięcie do działalności społeczno-politycznej, gdy rozwiązali ZMP, działał w harcerstwie.

      Delete
    2. Niestety kanalie często ukrywają się w strukturach.

      Delete
    3. Nie wiem czy to była kanalia.
      S. Mrożek wspominał, że był członkiem ZMP, pracował w brygadach SP (Służba Polsce). Pisał, że odczuwał taki zapał żeby coś robić, że gdyby istniała opcja zapisu do Hitlerjugend to by się zapisał.

      Delete
    4. Tobie by mama nie pozwoliła.😄🫢
      I chwała jej za to. 😄

      Delete
  8. Z zainteresowaniem przeczytałam Twoje wspomnienia i muszę przyznać, że ujęła mnie niezłomna postawa Twojej mamy. Odważna kobieta, a nie chorągiewka na wietrze, gotowa ponieść konsekwencje swojej wiary i przekonań.
    To też dobitny przykład na to, że warto być dobrej nadziei, i nawet jeśli ktoś nam grozi, obiecuje inną przyszłość od tej, którą sobie wymarzyliśmy, nadal TRZEBA wierzyć, że sprawy dobrze się ułożą. I działać, by tak właśnie się stało.
    Dzięki za tę optymistyczną opowieść – miło rozpocząć od niej dzień :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo dziękuję za komentarz, zgadza się z moimi wspomnieniami życia rodzinnego.
      Pozdrawiam.

      Delete