Tak - był w Australii - to był rok... jakoś między 1988 - 1992 - byliśmy wraz żoną na koncercie, na którym dyrygował wykonaniem swojego utworu... może to były 3 poematy wg Henri Michaux - KLIK.
Mieliśmy nawet okazję porozmawiać z nim kilka minut, ale wyznam, że brakowało mi tematu do rozmowy.
Mieliśmy nawet okazję porozmawiać z nim kilka minut, ale wyznam, że brakowało mi tematu do rozmowy.
Z drugiej strony - z lat szkolnych pamiętam że muzyka W. Lutosławskiego była często grana w radio jako ilustracja do słuchowisk dla dzieci.
Z trzeciej strony - festiwal Warszawska Jesień - zaskoczenie - W. Lutosławski brylował w czołówce kompozytorów muzyki nowoczesnej.
Z trzeciej strony - festiwal Warszawska Jesień - zaskoczenie - W. Lutosławski brylował w czołówce kompozytorów muzyki nowoczesnej.
Przypomniałem sobie te chwile gdy dostałem powiadomienie, że w Melbourne przebywa Kwartet im.W. Lutosławskiego ---
Cel pobytu - tydzień warsztatów muzycznych w Australijskiej Narodowej Akademii Muzyki - ANAM a przy okazji 2 koncerty dla publiczności.
Ostatni piątek - ciemno i chłodno - u nas już zima.
Koncert miał miejsce w budynku byłego klasztoru - Abbotsford Convent.
Spory dystans do przejścia, po drodze mijali nas młodzi ludzie, szczególną uwagę zwracali ci z wiolonczelami na plecach.
Koncert miał miejsce w budynku byłego klasztoru - Abbotsford Convent.
Spory dystans do przejścia, po drodze mijali nas młodzi ludzie, szczególną uwagę zwracali ci z wiolonczelami na plecach.
Koncert - w programie Grażyna Bacewicz - 3 kwartety - na 4 skrzypiec, na 4 wiolonczele i na kwartet smyczkowy.
Największe wrażenie zrobił na mnie ten drugi - 4 wiolonczele - KLIK.
Glissanda przeplatane ze stukaniem, skojarzenie - Tren pamięci ofiar Hiroszimy - czułem niepokój, ale nie na miarę bomby atomowej.
Po przerwie - m.in. II kwartet smyczkowy K. Szymanowskiego.
Największe wrażenie zrobił na mnie ten drugi - 4 wiolonczele - KLIK.
Glissanda przeplatane ze stukaniem, skojarzenie - Tren pamięci ofiar Hiroszimy - czułem niepokój, ale nie na miarę bomby atomowej.
Po przerwie - m.in. II kwartet smyczkowy K. Szymanowskiego.
Wrażenia ogólne - sam pobyt w sali koncertowej wzbudza we mnie pewne emocje, ale tym razem tych emocji nie wzmacniała muzyka.
Oczywiście były momenty, które przyspieszały bicie serca, ale tylko na chwilę.
Oczywiście były momenty, które przyspieszały bicie serca, ale tylko na chwilę.
Miłym urozmaiceniem była rozmowa prowadzącego koncert z członkami kwartetu - młodzi ludzie, weseli, zrelaksowani, mówili po angielsku bez obcych akcentów.
Sympatyczny wieczór, ale już nie nasz świat.
Sympatyczny wieczór, ale już nie nasz świat.
Dzisiaj - sobota - program radiowy ABC/Classic zdominowany przez co dwuletni plebiscyt, tym razem - Greatest classical music of all times - Najwspanialsza muzyka klasyczna wszechczasów - KLIK.
Z jednej strony, nie przywiązuję większej wagi do podobnych głosowań, z drugiej - ciekawi mnie czy są jeszcze osoby o podobnych upodobaniach muzycznych, no i okazja do wysłuchania w radio znanych utworów.
Połowa plebiscytu za nami - uwagi ogólne - sporo muzyki filmowej - no tak, to łatwiej przełknąć.
Sporo muzyki australijskich kompozytorów - też dobrze.
Zaniepokoiło mnie trochę, że połowa moich faworytów wylądowała w drugiej pięćdziesiątce.
Kto wygra - obawiam się, że znowu IX Symfonia L. van Beethovena :(
Połowa plebiscytu za nami - uwagi ogólne - sporo muzyki filmowej - no tak, to łatwiej przełknąć.
Sporo muzyki australijskich kompozytorów - też dobrze.
Zaniepokoiło mnie trochę, że połowa moich faworytów wylądowała w drugiej pięćdziesiątce.
Kto wygra - obawiam się, że znowu IX Symfonia L. van Beethovena :(
Coś z życia...
W czwartek odbywałem wizytacje charytatywne (Stowarzyszenie św Wincentego).
Lało jak z cebra.
Ciekawy przypadek - samotna pani mieszkająca w osiedlu domków opieki społecznej.
W domu ciemno...
- Awaria elektryczności? - pytamy.
- Nie, uznałam, że elektryczność zbyt dużo kosztuje i zrezygnowałam. Jestem za stara do pracy, za młoda na emeryturę, żyję z bezrobocia.
- Nie oglądasz telewizji?
- Przecież widzicie, że nie mam telewizora.
Na marginesie rozmowy dowiadujemy się, że nasza klientka ma troje dzieci, jest kwalifikowanym trenerem psów, udziela się w instytucjach charytatywnych, pracowała w firmie prowadzonej przez rodzinę z Arabii Saudyjskiej.
Dosyć - zasadniczo nie powinniśmy rozwijać tematów, które nie mają niczego wspólnego z dzisiejszą prośbą o pomoc.
A szkoda...
W czwartek odbywałem wizytacje charytatywne (Stowarzyszenie św Wincentego).
Lało jak z cebra.
Ciekawy przypadek - samotna pani mieszkająca w osiedlu domków opieki społecznej.
W domu ciemno...
- Awaria elektryczności? - pytamy.
- Nie, uznałam, że elektryczność zbyt dużo kosztuje i zrezygnowałam. Jestem za stara do pracy, za młoda na emeryturę, żyję z bezrobocia.
- Nie oglądasz telewizji?
- Przecież widzicie, że nie mam telewizora.
Na marginesie rozmowy dowiadujemy się, że nasza klientka ma troje dzieci, jest kwalifikowanym trenerem psów, udziela się w instytucjach charytatywnych, pracowała w firmie prowadzonej przez rodzinę z Arabii Saudyjskiej.
Dosyć - zasadniczo nie powinniśmy rozwijać tematów, które nie mają niczego wspólnego z dzisiejszą prośbą o pomoc.
A szkoda...
P.S. Kilka dni temu podano informację, że wysokość minimalnej płacy w Australii podniesiono na A$26 za godzinę, co daje ponad A$1,000 za pełnowymiarowy tydzień.
Czyli ponad A$50,000 rocznie.
Przypomniała mi się moja pierwsza posada w Australii ( 43 lata temu) - A$24,000 rocznie - wystarczyło żeby kupić dom.
Teraz większości osób na to nie stać.
Czyli ponad A$50,000 rocznie.
Przypomniała mi się moja pierwsza posada w Australii ( 43 lata temu) - A$24,000 rocznie - wystarczyło żeby kupić dom.
Teraz większości osób na to nie stać.

Może to zabrzmi dziwnie, bo bardzo lubię muzykę poważną, ale za tą współczesną raczej nie przepadam. Ale na szczęście są nieliczne wyjątki.
ReplyDeleteA ceny mieszkań? Szkoda pisać....
Pozdrawiam urzekającym zapachem jaśminu
Nic dziwnego - muzyka klasyczna przeszła na początku XX wieku poważny wstrząs, po którym, według mnie, już się nie pozbierała.
DeleteDziękuję za wonne pozdrowienia.
Żyje z bezrobocia 😐
ReplyDeleteMam na myśli zasiłek dla bezrobotnych.
DeleteObecnie wynosi on A$800 na 2 tygodnie. Z tego A$200 pójdzie na opłacenie mieszkania. Klientka narzekała, że za elektryczność płaciła A$55 co dwa tygodnie - czyli zostawało jej około A$445 na inne wydatki - trudno mi zrozumieć jej rezygnację z elektryczności.
Aaaa, rozumiem.
DeleteJak ja lubię plebiscyty muzyczne. Jest okazja posłuchać czasami zapomnianych już utworów. Nie ukrywam, że głównie są to listy muzyki rockowej. Muszę poszukać w naszym radiu, czy realizują takie programy dla muzyki klasycznej.
ReplyDeleteA ja pozdrawiam dźwiękami muzyki z Górnej Macedonii. Tu, w regionie Bolesławca w ten weekend jest festa kultury Południa w 80lecie przybycia osadników z byłej Jugosławii. Przypomniana jest również historia biednych dzieci komunistycznych partyzantów z G.Macedonii i Grecji. Potem wynaradowianych. Bardzo wzruszające losy o czym mało wiedzieliśmy. Napiszę o tym wkrótce ♥️
O wynikach plebiscytu będzie osobny wpis...
DeleteOsadnicy z Grecji w Polsce - trochę pamiętam - północna Grecja - strasznie pokręcona historia - Turcy, Niemcy, komunizm, Jugosławia za miedzą.
Muzyki Lutosławskiego w ogóle nie znam lub tylko osłuchowo, bo pewnie gdzieś tam słyszałam.
ReplyDeletePomoc charytatywna, to wszędzie śliski temat, u nas wiele osób żyje nie wiadomo z czego.
W Toruniu piliśmy kawę pod parasolem, podchodzi pan, całkiem młody i prosi o wsparcie. Pokazuję mu kartkę w witrynie o poszukiwaniu pracownika. Pan na to, że ręka go boli... każdego cos boli, prawda? pan odszedł, marudząc pod nosem...
Pomoc charytatywna - wydaje mi się, że w Australii nie jest tak źle.
DeleteTo znaczy... są bezdomni, są ludzie żyjący w nędzy, ale bardzo duża część tych przypadków to nieumiejętność życia w istniejącym systemie.
Żebracy - raczej rzadkie przypadki, siedzą przy wejściu do supermarketu. Nie spotkałem się z żebrakiem podchodzącym do klientów sklepu czy kawiarni.
Ciekawe, że kiedyś za mniejszą wypłatę kupiło się dom, a teraz mimo większej wypłaty można o tym pomarzyć.
ReplyDeleteTo raczej oczywisty trend - rośnie zaludnienie, rosną ceny nieruchomości. Inna rzecz, że w Australii wzrost tych cen jest chyba rekordowy.
DeleteTo prawda, że już minęły czasy, kursu dzieci miały lepiej niż rodzice
ReplyDeleteCiekawy punkt spojrzenia :)
DeleteSwoją drogą - nasze dzieci stoją finansowo dobrze, życie mają ciekawe, ale czy mają tak dobrze jak miałem ja?
Myślę, że tak. Jeżeli są szczęśliwe. Każdy po swojemu ma to "dobrze"
DeleteMuzyki klasycznej jest tak wiele, że trudno ustanawiać tu jakiś rankingi. Ciekawe, że "Cztery pory roku" Vivaldiego są rozbite na części, a nokturny Chopina występują jako całość, a przecież to wiele różnych utworów.
ReplyDeleteLutosławski był w czołówce awangardy muzycznej, a te popularne utwory, piosenki, komponował raczej dla zarobku.
Oczywiście, że ranking nie ma sensu w... sensie muzycznym natomiast jest okazją do zastanowienia się, przejrzenia listy faworytów - będzie osobny wpis na ten temat.
DeleteTu wyznam tylko, że Pory Roku widniały na liście aż 5 razy.
Trochę mi smutno, że utrzymująca się z zasiłku kobieta zarabia na tym mniej więcej tyle, co osoba pracująca za minimalną stawkę. Potem Australia się dziwi, że produktywność nam maleje. A to się po prostu nie kalkuluje, żeby pracować...
ReplyDeleteNie jest tak źle - minimalna pensja to około A$1,000 / tydzień, bezrobocie (jobseeker) około A$800 / 2 tygodnie czyli 2.5 raza mniej.
DeleteZa to da się wyżyć, ale zależy ile się płaci za mieszkanie. Szczęśliwcy, którzy mają mieszkanie od opieki społecznej, płacą czynsz w wysokości 25% dochodu.