Thursday, September 3, 2026

Zabawa z ogniem

 Play with Fire - taki był tytuł dzisiejszego koncertu z serii Mostly Mozart.
Aż 5 utworów - cztery z nich mają ogień w tytule, ostatni - Symfonia Haffnerowska Mozarta - tytuł bez ognia, ale Wikipedia wspomina, że Mozart w liście do ojca wspomniał, że utwór powinien być wykonany " z ogniem".
Wszystkie informacje i nagrania w Post Scriptum.

Bardzo długo czekaliśmy na ten koncert, aż od Wielkanocy.
Pierwsze wrażenie - w foyer - chyba więcej ludzi niż zwykle.
Drugie wrażenia - ciasteczka - przypomnę - na tej serii koncertów serwują ciasteczka i gorące napoje.
No więc ciasteczek było mało, za to całe piramidy "pies"...


Rzeczywiście, poczułem trochę ognia w żołądku.

Koncert - doskonały - wyszukałem na YouTube wykonania wszystkich utworów, ale daleko im do tego co wysłuchałem w sali koncertowej.
Największe wrażenie zrobiło na mnie preludium C. Debussy - Feux d'artifice - Fajerwerki.

Koniec koncertu - zbieramy się dość szybko bo w planie jeszcze sporo spraw.
Schodzę szybko po schodach i słyszę jakieś krzyki - spoglądam w dół - katastrofa - ktoś się przewrócił podczas zjazdu na ruchomych schodach i... lawina ciał ludzkich.
Zanim zszedłem ze schodów to wyciągnęli już 6 osób i akcja była w toku.
Przyjechała straż pożarna, 2 patrole policji i 4 karetki pogotowia.

Po dojechaniu do domu wybieram się po zakupy - na głównej drodze korek, z daleka widzę migające światła. Niestety nie ma wyjścia, muszę posuwać się w korku.
Kątem oka widzę leżący na jezdni całkowicie zgruchotany motocykl.

Jeszcze krótka wizyta u najstarszej wnuczki - zaziębiona więc Babcia ugotowała jej rosół.

Następny punkt - wizytacje klientów Stowarzyszenia św Wincentego - tylko dwa wezwania.
Pierwsza klientka wspomina, że miała ostatnio wymieniany rozrusznik serca.
To już ósma wymiana - dodaje.
- Ósma wymiana? - to Ty masz te rozruszniki od urodzenia? - pytam.
- Niezupełnie, ale ja mam dwa, po lewej i prawej stronie.
- To Ty masz dwa serca?
Brak odpowiedzi.

Druga wizyta - regularne klientki - matka i córka.
W mieszkaniu niesamowity bałagan.
Gorąco - grzejnik grzeje na cały regulator (przypomnę, że u nas koniec zimy, ale generalnie jest raczej ciepło.
Klientka nalega żebyśmy usiedli co wymaga sporo gimnastyki.
Wysłuchujemy długiej listy zdrowotnych kłopotów i wygrzebujemy się do wyjścia.

W domu stwierdzam, że nie mam torebki, w której noszę telefon i wszystkie dokumenty.
Dzwonię do partnera z wizytacji żeby sprawdził w samochodzie - nie ma.
Czyli pewnie zostawiłem u ostatniej klientki...
Mój partner dzwoni do niej - jest - jedzie i przywozi.

Ufff - to był ognisty dzień.

P.S.
- J. Haydn - Symfonia Nr 59 - Feuer - Wiki - YouToo
-
M. de Falla - Taniec ognia WikiYouToo.
- C. Debussy - Feux d'artifice - YouToo.
- A. Scriabin - Vers la flamme - Wiki - YouToo.
- W. A. Mozart - Symfonia Nr 35 - Haffnerowska - Wiki - YouToo.

17 comments:

  1. Rzeczywiście..... Ufff. Też bym się zagotowała :-)

    ReplyDelete
  2. Dziękuję za komentarz.
    Niestety publikując wpis o komentarzach odsunąłem na dalszy plan tematykę, która mnie interesuje.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mnie zainteresował temat wspomnianego w notce Stowarzyszenia, a przede wszystkim odpowiedź na podstawowe pytanie: która z dwóch wielkich postaci Kościoła katolickiego mu patronuje: św. Wincenty Pallotti czy św. Wincenty a Paulo? Zbieżność imion, oraz faktu, że obaj byli założycielami zgromadzeń zaangażowanych w pomoc innym nie ułatwiła mi zadania, dlatego postanowiłem dowiedzieć się u źródła ;-). Ustaliłem jedynie, że istnieją dwa różne stowarzyszenia noszące imię tych świętych i że oba mają wieloletnią (a Paulo założył pierwsze koła miłosierdzia już w 1617 r.), nieprzerwaną tradycję podtrzymywania zapału charytatywności.
      Jędruś Gaśnica-Synuś

      Delete
    2. Patronuje nam św Wincenty a Paulo, ale pośrednio.
      Twórcą naszego Stowarzyszenia jest Frederic Ozanam - Francuz, który w latach 1845+ zainicjował pomoc dla ubogich prowadzoną przez osoby świeckie.
      Jego inicjatywa została podchwycona w Anglii i do Australii przywędrowała już w 1857 roku.
      O ile mi wiadomo Stowarzyszenie św Wincentego w Polsce ma inne korzenie - bezpośrednio od św Wincentego i sióstr Szarytek.

      Delete
    3. W takim razie czekam na ciąg dalszy, w następnej notce.

      Delete
    4. O nie, ciągu dalszego nie będzie aż do czasu następnego koncertu.
      Miałem na komentarze, które bardzo ożywiły kilka moich poprzednich wpisów.

      Delete
  3. U Ciebie gorąco w temacie codzienność, na blogach gorąco w temacie komentowanie!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dla nas to nie taka znowu codzienność - dopiero czwarty koncert symfoniczny w tym roku.

      Delete
  4. Jak gorąco, to bym długo nie wytrzymał, no ale one chciały porozmawiać z Wami...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ciężko było, na dodatek okropny bałagan.
      Pewnie za miesiąc poproszą o pomoc w zapłaceniu rachunku za gaz.

      Delete
  5. O rety. Miałam nadzieję, że moje obawy w stosunku do schodów ruchomych to tylko są nieuzasadnione, ale widzę, że to jednak niebezpieczny środek transportu!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo niebezpieczny a tu jeszcze wiele osób niepełnosprawnych.
      Podobnie na stacjach do miejskiej kolei podziemnej, tam te eskalatory są bardzo długie, szybko jadą a ludzie gęsto upchani.

      Delete
    2. Też raz byłam świadkiem, jak starszy pan przewrócił się i poturbował na schodach ruchomych :(

      Delete
  6. Czyli wszystko con fuoco, nawet zjazd schodami.
    Wspaniale, że wykonanie na żywo było tak dobre i wyszedłeś zadowolony. To najlepsze, co może nas spotkać na koncertach na żywo: zachwyt i satysfakcja, że się słyszało coś wyjątkowego.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak jest - z ogniem - myślę, że ten temat zdopingował orkiestrę.
      Może nie grali idealnie, ale entuzjazm nadrabiał wszystkie potknięcia.

      Delete
  7. Takie życie niestety – licho nie śpi. Poturbować się, a nawet stracić życie, można dosłownie wszędzie.
    Im starsza się robię, tym bardziej boje się o moich bliskich na drogach – "zwykłych kierowców", jak i motocyklistów.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ryzykowne życie... niestety, licho nie śpi a nawet chyba cierpi na bezsenność.

      Delete