Thursday, February 14, 2019

Rozmowa z pająkiem

Od wielu lat pracuję dla St Vincent de Paul Society - Stowarzyszenie św Wincentego a Paulo.
Jedna z kilku pełnionych funkcji to pomoc w prowadzonym przez Stowarzyszenie sklepie.
Nie byle jaki to sklep - miesięczny przychód $50,000. Koszt towaru - ZERO. Wynagrodzenie pobiera tylko kierowniczka sklepu.

Moje obowiążki to proste prace fizyczne, najlepiej wychodziło mi odkurzanie, ale ostatnio stało się ono zbyt męczące. Szefowa znalazła dla mnie jakąś siedzącą pracę, ale żeby się nieco rozruszać odpajęczyłem dzisiaj wszystkie okna od zewnątrz.

Pa pająki - powiedziałem zgarniając sieć pajęczą.
Pa, pająki - powtarzam - a one jęczą.
Czemu jęczysz? - spytałem czarnego pająka.
A on, ze strachu się jąka.
Marna to była rozmowa,
ale nic straconego, za tydzień wszystko od nowa.

Sunday, February 10, 2019

Niedzielne czytanie - Manifest Komunistyczny

Manifest Komunistyczny na niedzielę?
Zachęciła mnie do tego lektura wspomnianej tydzień wczesniej książki Grahama Greene'a - Monsignor Quixote.
Bohater książki skonfrontowany z agresywnymi komentarzami swego przyjaciela, komunisty, szuka riposty w sztandarowym dziele komunizmu.
Riposty nie znajduje, przeciwnie - znajduje tam sporo ciekawych myśli.
Podam tylko jeden przykład:

"Burżuazja, gdziekolwiek zyskała przewagę, położyła kres wszelkim idyllycznym feudalnym czy patriarchalnym stosunkom (...) utopiła niebiańskie ekstazy religijnej żarliwości, rycerskiej pasji czy drobnomieszczańskiego sentymentalizmu w lodowatej wodzie egoistycznej kalkulacji".

I jeszcze, fragment napisanej przez F. Engelsa przedmowy do polskiego wydania książki:

"Przywrócenie niepodległej i silnej Polski jest sprawą, która dotyczy nie tylko Polaków, ale i nas wszystkich. Szczera współpraca międzynarodowa narodów Europejskich jest możliwa tylko wtedy, gdy każdy z tych narodów jest w pełni autonomiczny we własnym domu.
Rewolucja 1848 r., która pod sztandarem proletariatu, wykonała czarną robotę dla burżuazji, załatwiła jednak niezależność dla Włoch, Niemiec i Węgier (...),  ale Polskę, która od 1792 roku zrobiła więcej dla rewolucji niż wszystkie te trzy kraje razem, pozostawiono samą sobie, kiedy w 1863 r. uległa ona dziesięciokrotnie większym siłom rosyjskim. 
Szlachta nie jest w stanie ani odzyskać, ani zachować niepodległości Polski. Dla burżuazji ta niezależność jest dzisiaj zupełnie nieistotną sprawą
Niemniej jednak jest ona konieczna dla harmonijnej współpracy narodów europejskich. Może ją zdobyć tylko młody polski proletariat, a w jego rękach będzie ona bezpieczna. Dla robotników całej Europy potrzebna jest niepodległość Polski tak samo jak i polscy robotnicy".
F. Engels - Londyn, 10 lutego 1892 r
---

P.S. Nieco plotek o F. Engelsie podałem TUTAJ.

Friday, February 8, 2019

Rocznica

36 lat temu wylądowaliśmy w Australii - pieczęć wjazdowa w prawym dolnym rogu.


Nieco informacji o pierwszych dniach pobytu TUTAJ.

Sunday, February 3, 2019

Niedzielne czytanie - pasterz i owce

Dobry pasterz troszczy się o swoje stado, chroni je od wilków, szuka zagubionej owcy.
Ostateczny cel - doprowadzić kompletne stado do rzeźni.

Przeczytane w książce G. Greene'a - Monsignor Quixote.

Tuesday, January 29, 2019

Złoto

Kilka dni temu pokazałem na tym blogu zdjęcie makiety wielkiego złotego nugatu



68.98 kg czystego złota.

Wydawałoby się że to ogromny skarb, a tymczasem.... proszę bez wielkiego zastanowienia powiedzieć - ile amerykańskich dolarów byłoby to złoto dzisiaj warte - odpowiedź TUTAJ.

Nagroda dla wytrwałych którzy wrócili tu z wyżej zlinkowanej strony - letnie widoki.


Jedna z wielu plaż Melbourne. W porównaniu z poprzednimi latami mocno zatłoczona.

I po plaży...



Minęły 2 godziny i z  chmur uszło całe życie.



Sunday, January 27, 2019

Niedzielne czytanie - pisane pod wpływem

Kolejna książka Grahama Greene'a wydana w serii Vintage Green. Seria obejmuje wszystkie książki tego pisarza, do mojej biblioteki  trafiły chyba tylko dwie, ale też dobrze. Szczególnie dlatego, że ich nie czytałem.
The Confidential Agent - Tajny agent - pod tym samym tytułem opublikowano w Polsce książkę Josepha Conrada The Secret Agent.
Graham Greene w przedmowie do książki wyznaje, że pisał ją tylko dla pieniędzy. Jego głównym zadaniem w tym czasie była praca nad książką The Power and the Glory - Moc i chwała. Główne zadanie szło jak po grudzie, bieda stukała do drzwi.

Greene postanowił napisać na kolanie jakąś rozrywkową powieść, która przyniesie szybki zarobek.
Nie zupełnie na kolanie, wynajął w tym celu mieszkanie, w którym każdego ranka zaczynał pisanie.
Pracę zaczynał od tabletki benzydryny (rodzaj amfetaminy). W południe brał drugą tabletkę.
Efekty były natychmiastowe - 2,000 słów dziennie. Jego normalna norma to 500 słów. Wspomina, że zabierając się do pracy nie miał żadnego pomysłu, brał pióro do ręki i słowa same płynęły.
Efektem ubocznym był romans z córką właścicielki mieszkania.

Późnym popołudniem wracał do domu pracować nad Mocą i chwałą, sądząc po książce benzyndryna przestawała już działać.

Książka pisana w roku 1938, autor ma w pamięci hiszpańską wojnę domową, wspomina również, że istotnym bodźcem był dla niego podpisamy rok wcześniej Układ Monachijski.

Akcja książki.
Pan D.  zostaje wysłany przez rewolucyjny rząd kraju, w którym szaleje wojna domowa, do Anglii w celu zakupu węgla.  Od pierwszej chwili zdaje sobie sprawę, że strona przeciwna nie cofnie się przed niczym aby udaremnić jego misję i przejąć zamówienie.

Już na promie przez Kanał La Manche na D. wali się istna lawina domniemanych i rzeczywistych zagrożeń. Z opóźnieniem i mocno poturbowany dociera do wynajętego mieszkania w Londynie.
Pierwszy krok to spotkanie z miejscowym agentem. D. orientuje się, że agent mu nie ufa, ale i on nie ma złudzeń co do lojalności agenta. Orientuje się również, że wielu pracowników ambasady jest przeciwnikami rewolucyjnego rządu.

Następnego dnia dociera na spotkanie z zarządem kopalni, pomyślnie prowadzi pertraktacje, negocjuje korzystną umowę i w momencie gdy ma nastąpić jej podpisanie orientuje się, że skradziono mu listy uwierzytelniające.

Wszystko stracone, D. zamienia się z tropionej zwierzyny w myśliwego, ale większość jego działań przynosi niezamierzone skutki.
Pozostaje mu tylko jedno - spotkać się z reprezentantami angielskich górników i odwołać się do ich świadomości klasowej.
Łatwo się domyśleć, że i tu ponosi porażkę.

Jednak ostatni rodział przynosi kolejny zwrot i D. opuszcza Anglię być może nie całkiem zdruzgotany.

Graham Greene wspomina, że gdy przeczytał książkę po zakończeniu jej pisania, to tak się zawstydził, że zamierzał opublikować ją pod innym nazwiskiem. Szkoda, że nie użył mojego nazwiska, ja bym się nie wstydził takiej książki.

Na polskiej stronie wikipedii o G. Greenie ta książka nie została wymieniona. Po długich poszukiwaniach znalazłem informację, że została wydana w Polsce, ale nie samodzielnie tylko wspólnie z jakimś innym opowiadaniem tego samego autora.
Wyglada na to, że polscy wydawcy ocenili tę książkę niżej niż jej autor

Mnie Tajny agent podobał się gdyż znalazłem w nim to co przyciąga mnie do książek Grahama Greene'a - zagubienie bohatera, którzy nie wierzy w sprawę dla której ryzykuje wszystko.

Osobna sprawa to dziewczyny - komentując Pociąg do Stambułu wspomniałem, że raziła mnie postać Coral przeliczającej wszystkie uprzejmości, jakich może doświadczyć ze strony mężczyzn na jedyną zapłatę jaką, jako uboga kobieta, mogła zaoferować.
W Tajnym agencie sytuacja jest odwrotna, to dziewczyn przejmują inicjatywę i  oferują  zagubionemu cudzoziemcowi ogromny wachlarz nieerotycznych usług i uprzejmości.
Może to wpływ działania benzydryny na autora?

Saturday, January 26, 2019

Australia Day

Dzisiaj mamy święto państwowe - Australia Day.
Upamiętnia on przyjazd statków Pierwszej Floty do Australii 26 stycznia 1788 roku.
Przypomnę - Australię oficjalnie odkrył kapitan Cook w 1770 roku. 18 lat później do jej brzegów dobiła flota wioząca pierwszy transport skazańców zabranych z przepełnionych londyńskich więzień.
Australia Day został uznany jako święto w 30. rocznicę tego wydarzenia, w 1818 roku.
Jest to dzień wolny od pracy. Jesli wypada podczas weekendu, to dniem wolnym od pracy jest najbliższy poniedziałek.

Oficjalne imprezy w tym dniu to nominacja Australijczyka Roku, przyznanie odznaczeń państwowych, ceremonie nadania obywatelstwa.

W 1938 roku australijscy Aborygeni zaczęli kwestionować znaczenie tego dnia, dla nich jest to rocznica inwazji.
W ostatnich latach marsze z okazji Invasion Day stają się coraz bardziej popularne.
W czołówce dzisiejszych wiadomości była informacja o fladze protestacyjnej zawieszonej na Westminster Bridge w Londynie.


Flagę rozwiesiło 30 aktywistów, ale jednak Londyn nadaje sprawie wielką wagę.

Zlikwidować dzień wolny od pracy?
Jestem bardzo ciekawy czy ludzie to kupią.

Swoistą przeciwwagą są liczne tradycyjne ceremonie Aborygeńskie pod hasłem - witamy was na naszej ziemi.


Oglądałem fragmenty powyższej ceremonii w telewizji. Moją uwagę zwrócił udział kobiet a raczej ich stroje. Otóż wszystkie miały starannie uczesane włosy, ubrane były w proste, ale dobrze skrojone sukienki, na stopach miały buty na wysokich obcasach. Dla porządku dodam, że miały twarze nieco zamalowane białą farbą.
Powstrzymam się od komentarzy aby nie dodawać zamieszania do tego, i tak kontrowersyjnego, święta.

Australijczyk Roku. W tym roku zwyciężyli nurkowie jaskiniowi, którzy brali udział w ratowaniu dziecięcej drużyny piłkarskiej zablokowanej w jaskiniach w Tajlandii.

Mam pełne uznanie dla zwycięzców, ale jednak odnoszę wrażenie, że decydującym czynnikiem była medialna popularność tego wydarzenia. Jestem pewien, że na australijskim gruncie nie brakowało wydarzeń, w których ktoś podjął ogromne ryzyko aby ratować czyjeś życie.

Jak to jednak dobrze, że wyprowadziłem się z Polski. Tutaj nikogo nie obchodzą moje marudzenia. A gdybym był w Polsce, to pewnie łatwo bym się wciągnął do jakiejś kampanii nienawiści. Pewnie po obu stronach.
Cecha narodowa?