Niedziela - ostatni dzień listopada - w parafialnym kościele informują, że właśnie zaczął się nowy rok liturgiczny.
Spoglądam wstecz i jakoś nie zauważam ani tego kończącego się miesiąca ani tego zakończonego roku...
Co zauważyłem w ostatnich kilku dniach?
W czwartek wieczorem jechaliśmy do restauracji.
Nie byliśmy w tym miejscu wcześniej więc w końcówce podróży poprosiłem Google Maps o pomoc.
Już kiedyś wspominałem, że bardzo lubię głos i sposób wyrażania się googlerki-mapperki , nie zawiodła mnie i tym razem... chociaż zawiodła - na pokuszenie!!!
- za 100 metrów skręć w prawo.
W porządku, w oddali widziałem już budynek restauracji, włączyłem migacz.
- skręć w prawo - TERAZ!
Połowa ulicy, w którą miałem skręcić była zastawiona barierą i znakami informującymi o zakazie wjazdu, ale na drugiej połowie ulicy były 3 pasy - na dwóch stały samochody, trzeci aż prosił się żeby z niego korzystać, jedyną "przeszkodą" była namalowana na asfalcie strzałka wskazująca odwrotny kierunek jazdy.
Pokuszenie - nikt nie jedzie, przejadę bez problemu.
Wrodzone posłuszeństwo - nie wolno wjeżdżać!
Zawróciłem jak niepyszny...
Google Maps milczało przez 2 sekundy, ale po chwili, jakby nic, prowadziło mnie przez 3 km, okrężną drogą, do celu.
Z jednej strony brakowało mi trochę dyskusji na temat zaistniałego incydentu.
Z drugiej... doceniałem, że obyło się bez uszczypliwych komentarzy.
Z innej beczki - wczoraj, sobota - byliśmy na kolejnym koncercie półamatorskiej orkiestry symfonicznej, w której gra nasza wnuczka.
Program - A. Dworzak - Tańce Słowiańskie (1,2,5,7,8).
Ta pozycja zmiękczyła nam serce... ale uszy słyszały swoje - jednak za trudne dla amatorów i to po drugiej, niesłowiańskiej, stronie świata :(
Zawodowe wykonanie - TUTAJ.
Ostatnią pozycją w programie była symfoniczna wersja tańców z musicalu L. Bernsteina - West Side Story - KLIK.
Tu wykonanie było całkiem dobre i przyszło mi do głowy, że może orkiestra grając Dworzaka miała już Bernsteina (nerwowy rytm, dominacja instrumentów dętych) w głowie, stąd pewien zawód.
Właściwie listopad trwał długo i przeminął nie wiadomo, kiedy...
ReplyDeleteNa koncertach o różnym stopniu profesjonalizmu zdarzają się niejakie potknięcia, ale ważne, że próbują, to powinno się liczyć na plus
Mam dla Ciebie link do wczorajsze transmisji z Opera Vision - niespodzianka
https://www.youtube.com/watch?v=mAILsePfyaY
Bardzo dziękuję za link - bardzo ciekawe wydarzenie - 2.5 godziny oglądania a każda minuta cenna. Rozłożę to na kilka rat.
Delete
ReplyDeleteU mnie byłoby podobnie. Za żadne skarby świata nie wjechałbym w zakaz wjazdu. Uwielbiam niemieckie słowo „geprägt” dosł. wytłoczony. Ma swoje drugie znaczenie - ukształtowany (wytłoczony:-) przez kulturę, wychowanie… Jestem włśnie w ten sposób „ geprägt - wytłoczony”, że nie wjadę w zakaz wjazdu. Choćby mi to „panienka” z Google Maps proponowała:-)
A tak przy okazji… Od zeszłego roku głos w Google Maps jest sztucznie generowany przez AI… Przynajmniej w wersji polskiej
- https://polskieradio24.pl/artykul/3438624,kierowcy-sie-zdziwia-wielkie-zmiany-w-google-maps
Pewnie i w każdej innej;-)
Głos w Google Maps - AI - właściwie trudno sobie wyobrazić żeby mogło być inaczej. Dobrze, że nic nie wiedzą o kierowcy bo to stwarzałoby pokusy do... sam nie wiem czego?
DeleteP.S. Youtube zasugerowało mi video - Żałuję przeprowadzki do Szwajcarii. Zerknąłem na wyrywki - jak dla mnie - zbyt drobiazgowe ==> https://www.youtube.com/watch?v=rgriLeolHhI
Mhmm… Przejrzałem sugerowany film. Skądinąd bardzo sympatyczny młody człowiek. Z drugiej strony jego uwagi też świetnie pasowałyby do …polskiej wsi, gdzie też pewnie nie byłby przyjęty z otwartymi rękami jako obcokrajowiec:-) Podobnie z pracą w małych prywatnych firmach. W Polsce „prywaciarze” też nie przepadają za przebywającymi często na zwolnieniach lekarskich pracownikami. A skoro bardzo żałuje przeprowadzki, to trzeba jak najszybciej wrócić i dłużej się nie męczyć. Masz rację - zbyt drobiazgowo i trzeba pamiętać, że problemy wiążą się z naszymi osobistymi wyborami (i są najczęściej niezależne od kraju, w którym mieszkamy).
DeletePolecam zmianę wsi na miasto (może i kantonu - na Zürich, Luzernę albo Zug), większą otwartość, zaangażowanie się w społeczności lokalnej… A jeśli Szwajcaria ma być wyborem na dłużej albo na stałe, warto spojrzeć też na jakieś szwajcarskie oferty edukacyjne. W każdym kraju patrzy się przychylnym okiem, jeśli ktoś zrobi tam jakikolwiek kurs, szkolenie nie mówiąc już studiach… Przy okazji świetna okazja do poznania tubylców i zbliżenia się do nich;-)
Dziękuję za polecenie filmu.
Prawdę mówiąc coraz częściej słyszę jakieś głosy w swojej przestrzeni. I we śnie, i na jawie..., sztuczne i "prawdziwe", ale staram się je lekce sobie ważyć. Może trzeba zmienić aparat słuchowy na nowszy model, albo po prostu całkiem z niego zrezygnować. Cisza!
ReplyDeletegaśnicowy.
Ustawić aparat tak żeby przepuszczał tylko miłe głosy - nieważne czy sztuczne czy realne.
Delete