Monday, October 15, 2018

Niedzielne czytanie - Teslomania czyli wiem, że nic nie wiem

Tesla... łza się w oku kręci, tak właśnie nazywało się nasze pierwsze radio, kupione w 1955 w kieleckim PDT. Produkcja czeska.



60 lat później nazwisko Tesla pojawiło się i to wyraźnie w mediach za sprawą działalności Elona Muska. Jest ona bardzo odczuwalna w Australii gdzie  Musk zainstalował duży kompleks baterii słonecznych - KLIK.

Nie zaskoczyło mnie więc gdy na półce z nowościami w mojej lokalnej bibliotece zauważyłem biografię wynalazcy. Poszperałem głębiej i przyniosłem do domu 4 książki:

Pierwsze dwie, dla młodzieży i poczatkujących. Jak widać z okładek wydawcy wiedzą, że czytelnika wychowanego na lekturze Harry Pottera trzeba przyciągnąć do lektury sztuczkami i błyskawicami.

Treść książek utrzymana w podobnym stylu. Jest w nich trochę napisanych przez Teslę  opisów wynalazków co według mnie nie ułatwia ich zrozumienia.
Najbardziej rozbawiła mnie pierwsza książka. Autorzy opisują pokazane na okładce sztuczki. To była "wojna prądów" (war of the currents) - Tesla wynalazł bardzo wydajny silnik elektryczny korzystający z prądu zmiennego i musiał stoczyć ostrą walkę z Edisonem, który zainwestował ogromne pieniądze w instalacje elektryczne wykorzystujące prąd stały. Jednym z argumentów Edisona było, że prąd zmienny jest bardzo niebezpieczny dla użytkowników. Tesla skonstruował instalacje prądu zmiennego o niezwykle wysokiej częstotliwości - miliony hertzów (prąd w australijskiej sieci ma częstotliwość 50 Hz). Przy tak wysokiej częstotliwości prąd płynął po powierzchni ciała wynalazcy nie naruszając wnętrza.
Jednak tego autorzy książki tego nie wyjaśniają, po prostu - Tesla wziął w jedną dłoń elektryczny kabel, w drugą żarówkę, żarówka paliła się, publiczność szalała.
Na końcu książki jest uwaga - elektryczność jest niebezpieczna, nie dotykaj przewodów elektrycznych. Bardzo przepraszam, ale prawdziwie zainteresowany książką czytelnik został już dawno śmiertelnie porażony prądem.
Również wyjaśnienia co to jest prąd stały a co zmienny są minimalne i bardzo mgliste - po prostu AC walczyło z DC i D dostało w d...

Pozycja trzecia - My Inventions - autor - Nicola Tesla.
Dla mnie to przejmująca książka. Człowiek zniewolony przez nieustannie pracujący na wysokich obrotach umysł. Sporo opisów pomysłów i wynalazków nie było dla mnie jasnych. Tłumaczę to tym, że wynalazki Tesli powstawały równolegle z teoriami naukowymi i słownictwo nie było jeszcze ustabilizowane. Do tego Tesla studiował w Austrii i Niemczech i tłumaczył niemieckie terminy na angielski.
Osobna sprawa to idee Tesli powstałe w ostatnich 25 latach jego życia. W tym okresie był już bankrutem wyrzuconym na margines środowiska inżynierskiego. Rezultatem była przymusowa bezczynność w związku z czym jego umysł pracował jeszcze intensywniej a pomysły wykraczały poza granice nauki. Tesla był przekonany, że cały wszechświat jest zgodnie pracującym układem i człowiek jest w stanie zsynchronizować z nim swoje potrzeby w zakresie beprzewodowego przekazywania energii i informacji.

Czwarta książka wprowadziła nieco ładu.
Autor pisze rzeczowo, unika zbędnej egzaltacji. Dobrze opisuje walkę amerykańskich finansistów i przemysłowców. To jest okrutna walka, ale jest w niej sens i logika. Pierwsze dwie książki demonizują rywali Tesli - Edisona i Marconiego.
Na końcu książki wyjaśnienie niektórych pojęć i terminów elektrycznych.
To mnie nieco podłamało. Oczywiście wiem, że Anglosasi nie są w stanie zrozumieć systemu dziesiętnego więc nie zaskoczyło mnie stwierdzenie, że skoro jeden wat to moc prądu o napięciu 1 wolta i natężeniu 1 ampera, to 1 kilowat to będzie 100 woltów x 1 amper. Znam to, znam - a 1 metr ma 10 centymetrów. 
W kilku przypadkach, nie mogąc zrozumieć rozważań autora, zajrzałem do wikipedii i tam poległem.
O elektryczności uczyłem się w szkole i jeszcze troszkę na politechnice. To nie były zbyt skomplikowane sprawy, wykładane były jasno, rozumiałem bez trudności. Definicje wikipedii rozumiałem tylko dlatego, że instynktownie przekładałem je na posiadane wiadomości. Gdybym je czytał bez przygotowania, to wielu bym nie zrozumiał a w niektórych przypadkach zrozumiałbym opacznie.
Czy oni tak tu uczą dzieci w szkołach?

Przypomniało mi to natychmiast różnicę opisaną w 4. książce różnice między Edisonem a Teslą. Otóż Edison nie posiadał żadnego wykształcenia i wszystkie jego sukcesy były wynikiem żmudnych eksperymentów i badań. 
Podczas rozmowy z Teslą Edison przyznał się, że słyszał o prawie Ohma (opór przewodników elektryczności), ale go nie zna. A szkoda, gdyż gdyby je znał, to nie miałby wątpliwości, że w dziedzinie przesyłania energii przyszłość należy do prądu zmiennego.
Tesla odwrotnie - otrzymał bardzo staranne wykształcenie. Po niemiecku dokładne - studiowal na politechnice w Graz (Austria).

P.S. Nicola Tesla był z pochodzenia Serbem urodzonym w Chorwacji. W wielu 28 lat wyemigrował do USA i tam powstały wszystkie jego wynalazki.
Bardzo ciekawa osoba, ąle po opisanych wyżej doświadczeniach nie zachęcam do czytania jego biografii, wystarczy wikipedia - KLIK.

3 comments:

  1. Biografie niezwykłych ludzi, wynalazców czy artystów, potrafią być pouczające, ale jak widać, muszą być dobrze napisane. Może ktoś jeszcze napisze taka naprawdę dobra biografię tesli, na razie wiem tyle, co ogólnie dostepnych publiakcji i Wikipedii, ale może więcej dałoby się ciekawych rzeczy znaleźć i opisać w zajmujący sposób.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Przepraszam, to byłam ja - archato :-)

      Delete
    2. WYdaje mi się, że Tesla to wyjątkowo trudny orzech do zgryzienia. On nie miał żadnego życia osobistego, wszystko podporządkowane gorączkowo pracującemu umysłowi a sensownie i rzeczowo opisać jego idee - obawiam się, że to byłoby zbyt trudne i dla autora i dla czytelników.

      Delete