Sunday, October 29, 2017

Niedzielne czytanie - pułapki wiedzy

Skoro w tylu sprawach jestem w błędzie, to muszę jednak sporo wiedzieć.
Ian MacEwan - Nutshell.

Kto to mówi?
Płód w łonie matki.

Ian MacEwan potrafi mnie zaskoczyć każdą swoją książką.
Tym razem wydawało mi się, że przesadził. Nienarodzone dziecko jest świadkiem jak matka i jej kochanek planują morderstwo jego ojca.
Nonsens do kwadratu.
A jednak - udało się.
Komu?
Mordercom? Ofierze? Nienarodzonemu dziecku?

Pisarzowi.
Podejrzewam, że kobiety, które doświadczyły ciąży, mogą być urażone (męską) arogancją autora. Że osoby logicznie myślące mogą zdenerować się i odłożyć książkę po przeczytaniu jednej strony.
Ja jednak lubię chyba być oszukany. Byle było to zrobione w dobrym stylu.

Wróćmy do początkowego cytatu.
Żeby być w błędzie trzeba coś wiedzieć. Osoba, która nic nie wie nie robi błędu.
Czy to znaczy, że ci którzy wiedzą dużo robią większe błędy?

Jest jeszcze drugie dno w tej beczce wiedzy.
Żeby wiedzieć, że się jest w błędzie, trzeba wiedzieć więcej niż po to żeby zrobić błąd.
Wniosek - ten kto wie wszystko nic nie robi.

Recenzja książki TUTAJ.

Thursday, October 26, 2017

Sunday, October 22, 2017

Niedzielne czytanie - podatki

(...) Przetoż powiedz nam, co ci się zda? Godzili się dać czynsz cesarzowi, czyli nie?
Ale Jezus poznawszy złość ich, rzekł im: Czemuż mię kusicie, obłudnicy?
Pokażcie mi monetę czynszową; a oni mu podali grosz.
I rzekł im: Czyjże to obraz i napis?
Rzekli mu: Cesarski. Tedy im rzekł: Oddawajcież tedy, co jest cesarskiego, cesarzowi, a co jest Bożego, Bogu.

Ewangelia św Mateusza 22:17-22
Biblia Gdańska

Spojrzałem na  australijskie monety: kangur, dziobak, mrówkojad, lirogon.
Banknoty: na każdym są aż dwa portrety osób zasłużonych dla Australii. Wymienię dwie bliższe mojemu sercu: śpiewaczka Nelly Melba - KLIK i generał John Monash - tylko dlatego, że jego rodzina pochodziła z Krotoszyna. Pozostałe osoby nie są mi zbyt znane.
Ale jest coś z klimatu dzisiejszej Ewangelii - na banknocie $5 jest wizerunek królowej brytyjskiej a na drugiej stronie australijskiego parlamentu.
No to już wiemy co się dzieje z naszymi podatkami.

Zerknąlem poza Australię.
USA - o ile mi wiadomo, to na banknotach sa wizerunki prezydentów USA.
Polska - jak wyżej - wizerunki polskich królów.
Unia Europejska - bramy i mosty, które miały symbolizować otwartość i współpracę. Początkowo były to wizerunki istniejących budowli, obecnie są to stylizowane konstrukcje. Czyli - brama otwarta, ale nie do mnie.

Thursday, October 19, 2017

EU-tan-Azja

Australia chyba się europeizuje, właśnie w naszym stanowym parlamencie trwa debata na temat legalizacji eutanazji.
Już po opublikowaniu wpisu zdałem sobie sprawę, że tak się zapatrzyłem na pierwsze litery nazwy, że przegapiłem ostatnie a tam - Azja, dużo nam blizsza Azja.

W tym przypadku posłów nie obowiązuje dyscyplina partyjna, mają głosować zgodnie z głosem sumienia.

Ostatnio burzę wywołały słowa przewodniczącego Australijskiego Związku Lekarzy (AMA) - nie zmieniajcie stosunków społecznych tylko dlatego, że kilka bardzo wpływowych osób widzi jak umierają ich rodzice - KLIK.

Osobiście nie mam na ten temat jasnego poglądu, nie mam go zresztą również na żaden inny temat. Spróbowałem jednak dokonać wirtualnego samobójstwa - zlikwidowałem swoje konto na facebooku.

Nie boli.

Sunday, October 15, 2017

Niedzielne czytanie - drzewa dobrej wiadomości

"Lata temu, potknąłem się o omszałe kamienie dziwnego kształtu w rezerwacie starych buków w lesie pod moją opieką. Zdałem sobie sprawę, że przechodziłem obok nich już wiele razy nie zwracając na nie uwagi. Ale tego dnia zatrzymałem się i pochyliłem żeby zbadać je z bliska. Kamienie były niezwykłego kształtu: lekko pogięte z wydrążeniami. Delikatnie podniosłem warstwę mchu na jednym z kamieni. Pod spodem była kora drzewna. To nie były żadne kamienie tylko stare drzewo. Zdziwiłem się jak twarde gdyż normalnie wystarczy kilka lat aby drzewo bukowe zgniło. Co zdziwiło mnie jeszcze bardziej to fakt, że nie mogłem tego kawałka drzewa podnieść. Najwyraźniej był w jakiś sposób wrośnięty w ziemię.
Wyjąłem scyzoryk, ostrożnie zdrapałem trochę kory aż ukazała się zielona warstwa. Zielona? Ten kolor można znaleźć tylko w chlorofilu, który nadaje liściom zielony kolor; rezerwy chlorofilu są również gromadzone w pniach żywych drzew. To mogo oznaczać tylko jedno: ten kawałek drzewa żył! Dopiero teraz dostrzegłem, że te "kamienie" tworzyły regularny okrąg o średnicy około półtora metra. To były pozostałości pnia wielkiego drzewa. Wnętrze zamieniło się w próchno dawno temu - oczywisty znak, że drzewo zostało ścięte conajmniej 400 lat temu. W jaki sposób te resztki mogły żyć tak długo?
Żywe komórki muszą mieć pokarm w postaci cukru, muszą oddychać, muszą rosnąć, choć trochę. Ale bez liści, bez fotosyntezy, jest to niemożliwe. Żadna istota na naszej planecie nie może sama w sobie przeżyć tak długo. Było oczywiste, że z tym pniem musiało się coś dziać. Musiał dostawać wsparcie od sąsiednich drzew, poprzez sieć korzeni. (...) www - wood-wide-web.
Peter Wohlleben - The hidden Life of Trees.
Polski tytuł: Sekretne życie drzew - KLIK.


Drzewa opiekuja się ułomnymi starcami, pomagają sobie nawzajem, a czasem walczą ze sobą. Podobnie postepują z innymi mieszkańcami lasu. Komunikują się, przestrzegają pewnej etykiety, mają poczucie czasu, indywidualny charakter. Pozostawione "opiece" ludzi wyrastają na dzieci ulicy.

Na pierwszych stronach biblii czytamy o drzewie poznania dobrego i złego. Wypraszam sobie - od drzewa niczego złego nie można się nauczyć.

P.S. Zastanawiam się nad tym ostatnim zdaniem. Nie tyle nad zdaniem ile nad tym z jakiego też drzewa spadła ta jadowita szyszka, mam na myśli obecnego ministra środowiska w Polsce

Thursday, October 12, 2017

Napalm w edukacji

W Australii funkcjonuje system okresowego testowania uczniów  - NAPLAN - KLIK.
Kiedy sam byłem uczniem, a potem rodzicem, byłem zwolennikiem testów. Z czasem jakoś mi to przeszło więc jestem skłonny przekręcać nazwę systemu na Napalm.

Dzisiaj w radio usłyszałem rozmowę z jakimś specjalistą od edukacji, który opowiadał o przygotowaniach do komputerowgo sprawdzania testów z angielskiego. Nie testów typu "multiple choice" , ale esejów.

Prowadzący rozmowę do końca pozostawał nieprzekonany, że komputer potrafi właściwie ocenić esej. Specjalista od edukacji tryskał optymizmem.
Częściowo się z nim zgadzam. Po prostu człowiek czytający setki esejów (nie wiem jaka jest norma dzienna, ale pewnie wysoka) po pewnym czasie straci całkowicie wrażliwość i jego oceny będą raczej przypadkowe.

Rozmówcy nie poruszyli jednak dość dla mnie istotnego tematu - nauczyciele będą uczyć pisania esejów w "pod komputer" akcentując tematy, które sa wyżej oceniane.

Znam to trochę z czasów gdy sam poszukiwałem pracy. Pisałem bardzo ładne "resume" i dbałem o to żeby były w nim wszystkie istototne słowa kluczowe. Powiedziano mi bowiem, że agencje rekrutacyjne nie zadają sobie trudu czytania wszystkich nadesłanych ofert. Wrzucają  je do komputera, ten zlicza słowa kluczowe istotne dla agencji i robi listę ofert, które warto przeczytać.

Oczywiście od tego czasu w informatyce nastapił ogromny postęp, sztuczna inteligencja jest bardzo inteligentna.  To jednak według mnie sprawa drugorzędna.
Pierwszorzędną według mnie będzie to, że nauczyciele będa tępić (wypalać jak tytułowy napalm) wszelką indywidualność i wcale nie zdziwię się jak zaczną się zdarzać przypadki gdy kilku uczniów napisze eseje o identycznej treści - słowo w słowo.

Obawiam się, że we wspóczesnej edukacji właśnie o to chodzi.

Tuesday, October 10, 2017

Przybyli Rosjanie pod okienko

Kontynuacja wpisu sprzed tygodnia.

Rok 1983. Australia. W mojej pierwszej pracy spotkałem świeżego imigranta ze Związku Radzieckiego.  Arkady (...) spytał:
– Powiedz mi – czy to prawda, że w Polsce są prywatni lekarze, że można dostać paszport, że są prywatne gospodarstwa rolne?
– Prawda. Z tymi paszportami nie tak łatwo, ale można dostać.
– A poza tym normalnie – gwarantowana praca, urlopy, wczasy, emerytury?
– Normalnie.
– Lech, to co wam strzeliło do głowy żeby taki system zmieniać?
Więcej TUTAJ.