Sunday, October 29, 2017

Niedzielne czytanie - pułapki wiedzy

Skoro w tylu sprawach jestem w błędzie, to muszę jednak sporo wiedzieć.
Ian MacEwan - Nutshell.

Kto to mówi?
Płód w łonie matki.

Ian MacEwan potrafi mnie zaskoczyć każdą swoją książką.
Tym razem wydawało mi się, że przesadził. Nienarodzone dziecko jest świadkiem jak matka i jej kochanek planują morderstwo jego ojca.
Nonsens do kwadratu.
A jednak - udało się.
Komu?
Mordercom? Ofierze? Nienarodzonemu dziecku?

Pisarzowi.
Podejrzewam, że kobiety, które doświadczyły ciąży, mogą być urażone (męską) arogancją autora. Że osoby logicznie myślące mogą zdenerować się i odłożyć książkę po przeczytaniu jednej strony.
Ja jednak lubię chyba być oszukany. Byle było to zrobione w dobrym stylu.

Wróćmy do początkowego cytatu.
Żeby być w błędzie trzeba coś wiedzieć. Osoba, która nic nie wie nie robi błędu.
Czy to znaczy, że ci którzy wiedzą dużo robią większe błędy?

Jest jeszcze drugie dno w tej beczce wiedzy.
Żeby wiedzieć, że się jest w błędzie, trzeba wiedzieć więcej niż po to żeby zrobić błąd.
Wniosek - ten kto wie wszystko nic nie robi.

Recenzja książki TUTAJ.

8 comments:

  1. To ma jakiś sens. Ale skąd ta osoba może wiedzieć, że wie wszystko? Może to tylko jej przekonanie? Myślę, że osoby o wysokim mniemaniu o sobie są faktycznie nieomylne i skłonne do markowania

    ReplyDelete
  2. This comment has been removed by a blog administrator.

    ReplyDelete
  3. Izabelko. Ta superwiedząca osoba nie musi wiedzieć, że wszystko wie. Ona, o czymkolwiek nie pomyśli, to wie na ten temat tak wiele, że widzi, że działanie skończy się porażką.
    Inna rzecz, ze znak sporo osób, które wiedzą niewiele, ale też nie kwapią się do roboty.

    ReplyDelete
  4. tak zwane wielepy, to osoby wiedzące wszystko i lepiej, mogę podać tutaj kilka, wtedy można zapytać skąd wiedza, iż wiedza wszystko i lepiej ;)))

    a mnie zastanawia od jakiej postaci czyli jako zygoty czy moruli czy tez zarodka to nienarodzone dziecko może się już zorientować w czym dzieło ;)))
    ale pomysł na książkę bardziej niż nietuzinkowy, to trzeba przyznać! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. @Marga, cieszę się, że nie dyskwalifikujesz pomysłu.
      Mnie nadal wydaje się on szaleńczy, tylko pisarzowi klasy McEwana mogło to się udać.
      Wczoraj przeczytałem fragment mojej synowej, którą uważam za specjalistke w sprawach ciąży (4 dzieci). Przyjęła tekst pozytywnie. Przy okazji wspomiała, że jej pierwszy syn, a nasz najstarszy wnuk, pamiętał coś tam z okresu przed narodzeniem. Trudno było mu to dokładnie opowiedzieć. Być może zbyt wcześnie uczymy dzieci mówić zamiast wsłuchać się w ich gaworzenie i posłuchać ich doświadczeń.

      Delete
  5. Jest takie opowiadanie SF Philipa K. Dicka "Przedludzie", w którym za człowieka uznaje się tego, który opanował proste zadania z algebry. Ustalanie granic czasami nam ludziom nie służyło, więc takie dzieła, w których logika zostaje nagięta mają swój smak. :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. @Ceamik - znajomość algebry jako miernik człowieczeństwa? Toż to test dla robotów, nie dla ludzi.

      Delete
    2. Opowiadane powstało w czasach dyskusji nad aborcją w USA. Krytykowało aborcję, która chciała tworzyć granicę człowieczeństwa. Philip K. Dick, co prawda utracjusz, pijak i ćpun, ale świetnie uchwycił temat i w ironiczny sposób oddał niedorzeczność niektórych rozwiązań.
      https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Przedludzie
      Stary kawał o gaworzących w brzuchu matki bliźniakach ma swój urok:-)
      http://ceamikoboguisobie.blox.pl/2017/10/Kaplan-pokropi-krwia-oltarz-Pana-przy-wejsciu-do.html

      Delete