Tuesday, September 19, 2017

Plebiscyt

Tydzień temu dostałem formularz do głosowania ZA lub PRZECIW legalizacji małżeństw osób jednej płci.


Byłem ciekaw czy na formularzu znajduje się jakaś forma sprawdzenia tożsamości głosującego, choćby miesiąc lub rok urodzin.
Nie ma. Słyszałem już głosy, że istnieje groźba, że formularze bedą wykradane ze skrzynek pocztowych. Rzeczywiście, nic prostszego niż pomaszerować tropem listonosza i wyjąć ze skrzynek sąsiadów wrzucone do nich formularze.

Wypełniłem, wysłałem.

Okazuje się, że mogłem mój fomularz sprzedać i to za dobre pieniądze, ponad $1,500 - KLIK.
Z drugiej strony, dobrze że szybko wysłałem bo jeśli te formularze mają taką wartość to na pewno rabusie będa się włamywać do domów, żeby je ukraść.
Z trzeciej strony, powinienem chyba wywiesić na drzwiach powiadomienie, że formularz już wysłany więc nie ma sensu się do mnie włamywać.

Jeszcze nie ochłonąłem po tych emocjach a tu już następne, dużo poważniejsze. Okazuje się, że akcja plebiscytowa powoduje ogromne stresy i traumy w środowiskach...LGBTIQ
LGBTIQ, o Boże ja zupełnie nie nadążam, ja w ogóle nie wiem kto wokół mnie żyje. Próbuję odcyfrować: L - Lesbian, G - Gay, B - Bisexual, T - Trisexual... ŹLE - Transgender, IQ - iloraz inteligencji... znowu ŹLE - Intersex and Questioning.

Poradnie zdrowia psychicznego wysyłaja alarmy, że nie mogą podołać zwiększonemu napływowi pacjentów. Politycy ostrzegają, że skutki tych stresów będą trwały długie lata. Patrz TUTAJ.

No to chyba ja też do tego poszkodowanego środowiska się zaliczam - Questioning - swoje własne zdolności zrozumienia czegokolwiek.

7 comments:

  1. Też nie mogę oprzeć się wrażeniu, że świat powoli wariuje.

    ReplyDelete
  2. Jeżeli chodzi o LGBTIQ to uważam,że każdy z nas ma jedno życie i żyć powinien po swojemu.Żyj i daj żyć innym

    ReplyDelete
    Replies
    1. Żyć po swojemu.
      Co to znaczy?
      Że nie obowiązują żadne normy społeczne, kultura, tradycja?
      Powyższe pytanie nie odnosi się do LGBTIQ, ale ogólnie, do każdego.
      Jeśli chodzi zaś o LGBTIQ , to widzę, że polityczna (polityczna nie społeczna) akceptacja przynosi temu środowisku więcej problemów niż pożytku.

      Delete
  3. Żyć po swojemu,to znaczy żyć przestrzegając prawa,nie krzywdząc innych przy jednoczesnej wolności wyznania,orientacji seksualnej i tym podobne.Na przykład ktoś może sobie włosy na zielono-niebiesko pomalować i to nie powinno być powodem,żeby go palcem pokazywać.

    LGBTIQ powinno zyskać zwykłą ludzka akceptację

    ReplyDelete
  4. LGBTIQ powinno zyskać zwykłą ludzka akceptację.
    Wydaje mi się, że w Australii uzyskało już dość dawno. Nie oznacza to, że nie zdarzają się przypadki konfliktów na tym tle, ale to zdecydowany margines.
    Dwa dni temu ogladałem w TV program publicystyczny. M.in. brała udział pani, zasiadająca w parlamencie, kandydatka opozycji na stanowisko ministra spraw zagranicznych, mocno zaangażowana w walkę o prawa "mniejszości seksualnych", publicznie ogłasza, że jest w związku lesbijskim.
    Otóż ta pani kilka razy użyła termninu LGBT. A gdzie IQ? No gdzie? Czy ona nie zna tego terminu? Może nie akceptuje tego IQ?
    Wspomniałem o tym we wpisie - trudno nadążyć. Psycholodzy pracuja dzień i noc wymyślając nowe terminy, które maja wyjaśnić ludziom zawiedzionym swoim życiem, że to nie oni są winni.

    ReplyDelete
    Replies
    1. A czym winni są ludzie,że są trochę inni?

      Delete
  5. Według psychologów to chyba nikt normalny nie jest, bo wszyscy mają jakieś odchyły ;-) Ja pamiętam pewien skecz z kabaretu ze Smoleniem, który mówi takie słowa: "Dawniej normą był ogół, nie margines" - bardzo prorocze słowa, chociaż z kabaretu.

    archato

    ReplyDelete