Sunday, July 19, 2026

Gola!!!

 Niedziela rano - Finał Mistrzostw Świata za kilka godzin...

Jakoś straciłem zapał do oglądania transmisji z imprez sportowych, ale dzisiaj skusiłem się.
Gdy włączyłem telewizor wynik meczu Anglia - Francja był 4:0.
Za kilkanaście minut było 4:3 - to było rzeczywiście urozmaicone wydarzenie.
10 goli - sprawdziłem historię:
- 12 goli - najwyższy wynik = 7:5 - Austria-Szwajcaria, ćwierćfinał w 1954 roku.
- 11 goli zdarzyło się 3 razy = Brazylia-Polska 6:5 1938,  Węgry-Niemcy Zachodnie 8:3 1954, Węgry-Salwador 10:1 - 1982
- 10 goli = Francja - Paragwaj 8:3 7:3 1958 i Anglia - Francja 6:4 - dzisiaj.

Podczas porannej jazdy samochodem, jak zwykle włączyłem radio a tam - refleksja na temat nadchodzącego finału i "stosowna" piosenka...

Nie płacz za mną Argentyno?!?!
Brzmi depresyjnie.... czy to jakaś sugestia?

Trzymając się muzycznej tematyki zastanowiłem się czy są jakieś utwory popierające Hiszpanię?
Są - cała masa!
Na pierwszym miejscu chyba opera Carmen G. Bizeta i Aria torreadora - KLIK.
George Bizet - Francuz...
Motywy hiszpańskie inspirowały kompozytorów wielu narodowości -
- N. Rymski-Korsakow - Caprizzio Espagnol - KLIK.
- M. Ravel - Bolero i Rhapsodie Espagnol - KLIK.
- L. Bochcerini - Fandango - KLIK.

Na koniec posłuchajmy Hiszpana - Manuel de Falla - KLIK.

A co na to Argentyna?
Jedyne co przychodzi mi do głowy to oczywiście TANGO!!!


Moja prognoza - Argentyna - Hiszpania - 2:1.

47 comments:

  1. Francja -Paragwaj 7:3....cyfrówka, a nie literowka wpadła do tekstu :-)
    Oglądam teraz siatkówkę , chociaz kiedyś .....kiedyś .zahaczylam o kilka mundiali.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję za poprawkę.
      Ja byłem zainteresowany Mundialem w 1974r, Polska zdobyła brązowy medal.
      Potem zainteresowanie sportem jakoś mi przeszło.

      Delete
  2. Oj, nie zgadłeś.
    Oglądałam tylko kawałek, ale mecz nie był ciekawy, brutalny raczej.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj nie zgadłem :(((
      Jednak smutna piosenka - nie płacz Argentyno - była właściwą przepowiednią.
      Na dodatek w przerwie meczu wystąpiła Madonna, która śpiewała te piosenkę 30 lat wcześniej.

      Delete
  3. Hiszpanie świętują:)
    A tango jest najlepsze!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tango - oglądałem w Melbourne argentyński zespół Tango Passion, występowała para pokazana na tym filmiku, szkoda że nie pokazują pozostałych par bo były doskonałe.

      Delete
    2. Z mężem chodzimy na tańce, tango lubimy najbardziej ale jesteśmy na poziomie minus 5,))

      Delete
    3. Tango z mężem...
      Dawno temu wystąpił w Melbourne zespół argentyński - Tango Passion - wykonali m.in. taniec zaprezentowany na załączonym filmiku.
      Po spektaklu zapisaliśmy się z żoną na kurs tanga, w perspektywie wyjazdy do Buenos Aires na pogłębienie wiedzy.
      Niestety kilka dni później żona miała wypadek samochodowy i marzenia o tańcu trzeba było zapomnieć.

      Delete
  4. Muzyka piękna. Tango tańczą zarąbiście.
    Natomiast mecze...jako kobieta nic nie powiem. W niedzielę , w pracy, zastanawiałyśmy się z koleżanką kto przeszedł do finału i na tym zakończyła się nasza ciekawość mistrzostwami.

    ReplyDelete
  5. hiszpańskie muzyczne inspiracje są cudowne.
    Ja lubię piłkę w czasie mistrzostw i pisałam na ten temat długi post 4 lata temu. Moja jedna córka z zięciem i całą rodziną fascynują się piłką nożną. nawet jeżdżą na mecze.
    Wczorajszy mecz był nudny, w przeciwieństwie do tego sobotniego,👍👏
    oglądałam z wnuczką na laptopie w łóżku, bo myślałam, że zaśnie w końcu. Ja zasnęłam. Hiszpanii się należała wygrana, a bramkarz Argentyny Martinez był kosmiczny.,👍👏

    ReplyDelete
    Replies
    1. No cóż, wolę muzykę od piłki nożnej.

      Delete
    2. Tego wyboru nie da się postawić na szali,🤔
      Ale można zadziwić się Madonną czy dziećmi różnych ras śpiewającymi w tej przedłużonej przerwie? Amerykanie zastosowali rozrywkę jaką serwują w czasie meczów swojej piłki. Hymny też miały inną oprawę.
      Ten mecz miał największą widownię na świecie. Świadomość tego mnie zadziwiała.

      Delete
    3. Oczywiście - muzyka ~ sport - tego nie ma co porównywać.
      Przedłużona przerwa w meczu - słyszałem negatywne komentarze - zawodnikom zesztywnieją mięśnie podczas tak długiej przerwy, ale równanie byznes ~ sport funkcjonuje dobrze.

      Delete
  6. Mecz o mistrzostwo byl jedynym ktory ogladalam chociaz sledzilam eliminacje sprawdzajac kto odpadal. Tu w USA zrobilam sie fanka footballu wiec pilka nozna malo mnie interesuje.
    Ten mecz byl nudny i jedynie podziwialam argentynskiego bramkarza, Martinez, ktory wciaz byl pod presja a pieknie bronil.
    Jesli to kogos interesuje to trzymalam za Argentyna.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Z finału oglądałem tylko 3 minutowy skrót i to mi wystarczyło.
      Ale mecz Anglia-Francja - oglądałem ponad pół godziny.
      Rekord!

      Delete
  7. Jako młode dziewczę dość mocno interesowałam się piłką nożną, w późniejszych latach jeździłam nawet na mecze z Połówkiem, aby kibicować naszej ulubionej drużynie, jednak z czasem straciłam zapał do śledzenia transmisji sportowych. Ogólnie mało rzeczy w telewizji oglądam. Wolę książki. A jeśli już decyduję się na wieczorek filmowy, to najczęściej sięgam po seriale, rzadziej po filmy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Telewizja - oglądam wiadomości - australijskie i polskie, quizy, bardzo rzadko trafiam na interesujący film.
      Książki - też słabo - w zeszłym roku trafiłem tylko 3 które mnie zainteresowały.

      Delete
  8. Replies
    1. Mecz?
      22 osoby się męczą przez półtora godziny
      a potem jedna meczy a druga się cieszy.

      Delete
    2. Znaczy tortury. To ja nie oglądam.

      Delete
  9. Ale...olee..
    "Viva Espana"?
    Gdyby Neron.... .
    Prawdę podziedziawszy bardziej ciekawiły mnie trybuny niż boisko. A na nim biegały miliony ojro, dolars..., ta prawa noga jest ubezpieczona na 50 mln, a łeb na ...? ojro. Sendzie o tym wią, kogo można kopnąć w goleń, a kogo nie.
    Ale trybuny...,
    wikingowie, fale i inne rytuały - aż żal, że nie było"piejo kury piejo..."
    Lewego brak- może i dobrze?
    Odmieniony

    ReplyDelete
    Replies
    1. Widzę z powyższego, że widowisko było dobre.

      Delete
    2. Było, a jakże!
      Tylko jeden mecz obejrzałem z przyjemnością, ale już zapomniałem kto z kim.
      Za to jakiś prezydent z Afryki, którego zespół poległ z zespołem europejskim-stwierdził prosto-tak, czy siak wygrali Afrykanie. I ja nie załapałem o co biega w tej piłce kopanej?
      o pieniądze, najemników, czy o co?
      Odmieniony
      p.s. wolę siatkówkę, tam się nie kopią, ba, nawet nie można się krzywo spojrzeć na tego zza siatki - kultura i dżentelmeństwo, chociaż jeden przez drugiego chce wyżej podskoczyć następnemu, no i efektywnie i efektownie-skosić...

      Delete
    3. Najemnicy - oczywiście.
      W czołowych drużynach jest wielu zawodników o Afrykańskim rodowodzie.
      Siatkówka - dla mnie zbyt jednostajne - jak walc - raz-dwa-trzy, raz-dwa-trzy...

      Delete
    4. Jasne!
      A do tanga trzeba... dwóch, macho! Taka jest istota tanga...
      argentyńskiego.
      Białe tango nie dla gringo..., panie proszą panów!
      No to rugby, cały ten młyn i szarża za szarżą- co to za taniec z jajowatą piłką...
      Odmieniony

      Delete
    5. Rugby to chyba zaprzeczenie tanga.

      Delete
  10. Nie pamiętam, kiedy oglądałem po raz ostatni mecz piłkarski--może 30 lat temu? Chociaż World Cup częściowo miał miejsce w Toronto, dopiero po 2 dniach po jego rozpoczęciu dowiedziałem się, że już się rozpoczął-a dopiero wczoraj, w poniedziałek, na pierwszej stronie gazety "The Wall Street Journal" przeczytałem, że wygrała Hiszpania. Moje zainteresowanie piłką nożną, jak też innymi sportami, jest zerowe, jeżeli nie negatywne.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sportami interesuję się bardzo marginesowo.
      Trudno tego tematu uniknąć gdy się ogląda dziennik telewizyjny.

      Delete
    2. Jest to jeden z powodów, że NIE oglądam.

      Delete
  11. Moim zdaniem lepiej uprawiać jest samemu sport niż siedzieć i oglądać przed telewizorem.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Uprawianie sportu ma wiele wymiarów - od spaceru do supermaratonu.
      Istotne żeby trochę się ruszać, z udziałem wielu mięśni i miłym otoczeniu.

      Delete
    2. Podpisuję się pod tym stwierdzeniem obiema rękami.😉

      Delete
  12. Jak wiadomo sport wiąże się ze zdrowiem...
    Uprawialiśmy sport całe dnie i noce, nawet z "dziadkiem". Siwo od dymu, piekące oczy i suchość w gardle. W końcu zrezygnowaliśmy z tych zabójczych treningów..., bo grunt to zdrowie! Poza tym jeden z graczy wypadł z gry na stałe, niestety. Wielki Szlem bez atu- bez jednej i to go pewnie dobiło.
    Odmieniony

    ReplyDelete
    Replies
    1. Brydż sportowy....
      Gracz A zalicytował - 4 bez atu, gracz B - kontra i zmarł na atak serca.
      Gracz C - wzywa pogotowie.
      Gracz D - najpierw sprawdźmy z czym nieboszczyk kontrował.

      Delete
  13. Prawdziwi profesjonaliści dokończyli by robra z "dziadkiem". Karta wykryta i ze stołu gra pomyka! Ciekawe, czy była rekontra? Ale na wąsy Piłsudskiego już zabrakło czasu...
    Niestety, taka jest prawda o zawodowym sporcie, po trupach(bez urazy!)do sukcesu.
    Odmieniony

    ReplyDelete
  14. Nie śledziłam Mundialu, nie wiem, kto z kim grał. Ale jak widzę po komentarzu powyżej, też mam jakiś związek ze sportem - gram brydża. Towarzysko. Tylko rzadko mam okazję, bo brakuje do czworokąta. Z dziadkiem o nie to samo. Kiedyś pojechałam z siostrą do znajomych nad morze (nasze bałtyckie) i zaprosili nas na partyjkę. Oni bardziej doświadczeni, pewni siebie, zaprawieni w licytacjach, a my dwie amatorki sporadyczne, ograłyśmy ich do zera.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Koledzy, aby nie grać z "dziadkiem", nauczyli mnie grać w brydża, ale nigdy się w to nie wciągnąłem. Potrafili grać non-stop, przez całą noc i ja prawie zasypiałem. Kiedyś otrzymałem jakieś niesamowite karty, że właściwie niemożliwością było przegrać. Jednakże ku ich podziwowi, osiągnąłem tę sztukę i przegrałem!

      Delete
    2. Brydż... sportowy.
      Partyjka brydża - o, tu już "tylko" brydż towarzyski.
      Według mnie to spora różnica, zdecydowanie wolę towarzyski.
      Gratuluję zwycięstwa :)

      Delete
    3. @Jack - a ja się dość mocno wciągnąłem.
      Nauczyłem się grać w brydża w wieku lat 11 i od tego czasu grałem regularnie - w czasach szkolnych - 3-4 razy w tygodniu.
      Po ślubie - co tydzień.
      Dopiero w czasie Covidu nasz krąg brydżowy się rozpadł.

      Delete
  15. Bo w sporcie, tak jak w życiu(mało odkrywcze)trzeba umić przegrywać..., ale nigdy się nie poddawać!
    takie tam slogany...
    Zwycięzca zgarnia całą pulę, pewnie dlatego pokera zaliczono do gier sportowych, bo jak nie wiadomo o co chodzi(w sporcie), to i tak w grę wchodzą pieniądze. Ogromne...
    amatorskie rozgrywki to czysta przyjemność i zabawa, i gra w durnia nigdy nie będzie grą sportową, prawdopodobnież? ale "w wojnę"?...
    No i trudno byłoby znaleźć sędziego(jak przekonać durnia?). Kto w durniu jest zwycięzcą-kibic?
    Odmieniony

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sport i pieniądze... nieunikniony ale bardzo niemiły związek.

      Delete
  16. ale milszy niż piącha i nos w boksie, zresztą tu też płacą i zwycięzcy, i pokonanemu.
    a może golf? Elitarny, elegancki, chociaż taki workowy od targania kijów na plecach jest mniej opłacany, od tego gostka, który macha kijaszkiem i szuka dziury w ziemi...śmieszne.
    Odmieniony

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jeszcze golf na dodatek.
      Ileż tych sportów?
      Skąd ludzie mają tyle pieniędzy żeby za to wszystko zapłacić?

      Delete
  17. Witaj Lechu
    Anglia - Francja piękny mecz. Obejrzałam z przyjemnością. Mecz godny finału.
    Hiszpania - Argentyna nieciekawy. Nie dotrwałam do końca. Trzymałam kciuki za Hiszpanię.
    Pozdrawiam końcówką lipca

    ReplyDelete