Wednesday, February 19, 2020

Urodziny B

Urodziny B, wpis w kategorii muzyka, rok 2020 - odpowiedź wydaje się oczywista, ale dzisiaj jeszcze nie mierzę tak wysoko.
W radio powiadomili mnie, że dzisiaj, 19 lutego, urodziny obchodzi Luigi Boccherini, 277 - KLIK.

Z muzyką Boccheriniego zetknąłem się w momencie gdy w naszym mieszkaniu zainstalowano głośnik (kto wie co to było?). Wyjątkowo często nadawano Menuet tego kompozytowa
Za często, aż dostawałem mdłości. Uczucie to pogłębiła jeszcze piosenka Wojciecha Młynarskiego - KLIK.

Jakąś rehabilitacją była angielska komedia kryminalna - Jak zabić starszą panią - KLIK. Dotąd zaliczam ją do najdowcipnieszych komedii jakie oglądałem.

Dopiero australijske radio, ABC Classic, odkryło mi prawdziwe oblicze L. Boccheriniego.
Głównie za sprawą jego kwintetów gitarowych, w pierwszym rzędzie tego obdarzonego podtytułem Fandango.
Niestety popularność nie zawsze wychodzi na dobre. Na youtube znalazłem wiele wykonań, ale trudno znaleźć takie, w którym ograniczono się do oryginalnej partytury.
Z braku laku linkuję TO. a sam posłucham w spokoju z CD również innych kwartetów.

Żeby nie porzucić tak bezceremonialnie czytelników blogu dodam historię z życia kompozytora.
W 1757 roku, gdy Boccherini miał 14 lat, a Wolfgang Amadeusz Mozart dopiero uczył się chodzić, ojciec Boccheriniego przeniósł się z synam do Wiednia gdzie obaj zostali zatrudnieni jaco muzycy w teatrze miejskim. Kilka lat później Luigi przeniósł się do Madrytu na dwór hiszpańskiego infanta. Tam cieszył się wielkim uznaniem dopóki... zaprezentował infantowi nowy utwór, infant wyraził swoją dezaprobatę dla jakiegoś fragmentu i polecił go zmienić, na co Boccherini... podwoił ten fragment. Oczywiście stracił posadę, ale i  tak dał sobie radę.

Hmmm, W.A. Mozart też był niezależny, ale jednak czegoś takiego raczej by nie zrobił.

Sunday, February 16, 2020

Niedzielne czytanie - nie przysięgaj

"Słyszeliście, że kiedyś powiedziano: Nie przysięgaj fałszywie, ale bądź wierny przysięgom złożonym PanuA Ja wam mówię: Wcale nie przysięgajcie. Ani na niebo, ponieważ jest tronem Boga; ani na ziemię, ponieważ jest podnóżkiem Jego stóp; ani na Jerozolimę, gdyż jest miastem wielkiego Króla. Nie przysięgaj też na swoją głowę, bo nawet jednego włosa nie możesz uczynić białym lub czarnym. Niech wasza mowa będzie: tak – tak, nie – nie, a wszystko ponad to – pochodzi od Złego.
Ewangelia wg św Mateusza - 5:33-37

Wyjątkowo okrutna to Ewangelia, zupełnie nie pasuje do miłosiernego Jezusa.
Z początkiem w ogóle nie potrafię sobie poradzić. Ale w ostatnim tygodniu nie potrafiłem sobie nawet dać rady z pozornie łatwym ostatnim poleceniem.

Otóż ponad tydzień temu przyszedł do mnie pocztą mandat za parkowanie w niedozwolonym miejscu.
Kłopot w tym, że ja tego mandatu nie znalazłem za wycieraczką w związku z czym urząd dzielnicowy musiał mi wysłać ponaglenie pocztą i za ten kłopot dodał do mandatu A$25.

Natychmiast złożyłem odwołanie, w którym napisałem, że mandatu nie znalazłem i uważam że obciążanie mnie za to karą nie jest w porządku.
Teraz uwaga - scena z Ewangelii: urząd zażądał żebym złożył "statutory declaration" w tej sprawie. Nie wiem czy istnieje polski odpowiednik. Co by nie było, z punktu widzenia prawa jest to równoznaczne z przysięgą.
Napisałem, podpisałem przy świadku, wysłałem. Otrzymałem zwolnienie z opłaty A$25.

A zatem - żądanie urzędu miejskiego - pochodzi od Złego. Z tym absolutnie się zgadzam. Ale ja też nie jestem dużo lepszy. To znaczy, nikt nie zabrania mi zapłacić mimo że nie muszę, ale....ech szkoda słów, słaby ze mnie człowiek :(((

Sunday, February 9, 2020

Niedzielne czytanie - utrata smaku

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi...«


Ewangelia wg św Mateusza 5, 13-16

W ostatni wtorek kolejne odwiedziny u potrzebujących pomocy.
Młoda kobieta, mieszka w małym domku (granny flat) na zapleczu nieco większego domu. Przed domkiem bałagan, w środku bałagan. Niewielki pokój, przypadkowe meble, na środku pokoju podwójny materac, na nim baraszkuje dwójka dzieci (2,5 roku i 10 miesięcy).

W jaki sposób możemy ci pomóc?
W zeszłym tygodniu wyłączyli nam gaz. Obecnie gotuję posiłki na zewnątrz, na barbeque na butlę gazową.
Prosimy o pokazanie zaległego rachunku/powiadomienia o odłączeniu gazu.
- Nie mam, wszystkie rachunki przychodzą do ojca moich dzieci.
- Czy wiesz która firma dostarcza wam gaz?
- Nie wiem, wszystko załatwia ojciec moich dzieci. To on załatwił to mieszkanie.

W tym momencie dzieci, szczególnie to starsze, są już w stanie wysokiego podniecenia. To niewątpliwie skutek naszej wizyty, dzieci koniecznie chcą zwrócić na siebie uwagę.
Mój partner stara się wykazać zainteresowanie dzieckiem, ja staram się zorientować w sytuacji rodziny.
- Gdzie mieszkaliście przedtem?
- Byłam bezdomna, na ulicy z dziećmi. Opieka społeczna załatwiła nam pobyt w azylu dla kobiet. Ojciec moich dzieci załatwił nam to mieszkanie.
Zastanawia mnie ten zwrot: nie partner, ale "ojciec moich dzieci".


To jest nasze sąsiedztwo, dość dobra dzielnica, mieszkania odpowiednio drogie. Pytam o dochody rodziny.
Matka otrzymuje całkiem przyzwoity zasiłek rodzicielski. Wnioskuje z tego, że nie poinformowała opieki społecznej o dochodach swojego partnera, przepraszam - ojca jej dzieci. 
On pracuje w firmie przeprowadzkowej, dochody zależą od ilości zleceń.
Nie wiemy czy i na ile partycypuje w kosztach utrzymania.

W tym momencie widzę, że wysiłki mojego partnera nie przynoszą efektu. 
Starsze dziecko ciągnie matkę za włosy, hej - wołam. Za słabo, za późno. Matka wydaje okrzyk bólu, chłopak triumfalnie pokazuje nam pęk wyrwanych włosów.
Mój partner próbuje przekazać dziecku swoją dezaprobatę.
Ja...czuję się jak ta sól bez smaku, zdatna tylko do wyrzucenia i podeptania.

Daję kobiecie vouchery żywnościowe wartości A$100 i proszę o kontakt gdy będzie miała w ręku rachunki za gaz, elektryczność, wodę.

Wychodzimy z poczuciem porażki. 
Za łagodny ten św Wincenty. Może powinienem się zgłosić do Armii Zbawienia?
Co armia to armia... chyba.

Friday, February 7, 2020

Bang w bank

Kilka miesięcy temu otrzymaliśmy z potęznego australijskiego banku ofertę nie do odrzucenia: załóżcie rachunek terminowy, płacimy oszałamiajaco wysokie procenty - 1.55%.

Rezultat takiej inwestycji jest raczej śmieszny, ale skorzystałem.
Kliknąłem co trzeba na internecie. Wyświetliły mi się szczegóły umowy, zaakceptowałem, wyświetlił się komunikat: dostaliśmy twoją aplikację, skontaktujemy się wkrótce.
Prawie, że zapomniałem o całej sprawie, ale po kilku tygodniach zajrzałem na naszą bankową stronę żeby zapłacic jakiś rachunek, komunikat z obietnicą kontaktu nadal tam był. Jednak gdy zajrzałem kolejny raz na tę stronę, już go nie było.
Zadzwoniliśmy do banku aby wyjaśnić sprawę. Urzędniczka postukała na klawiaturze i powiadomiła nas, że na komputerze nie ma żadnego śladu żeśmy się o taki rachunek ubiegali.
Zrobiło mi się głupio, rzeczywiście, nie miałem żadnego dowodu.
Nawet żona, rachunek jest na jej nazwisko, spojrzała na mnie podejrzliwie - może znowu coś mi się wyśniło?
Nie pozostawało nic innego tylko powtórzyć całą procedurę, tym razem robiłem migawki ekranu komputera (snapshots).
Po miesiącu miałem komplet dokumentacji, opisałem sprawę, załączyłem kopie ekranów i zakończyłem pytaniem: wytłumaczcie co się stało i podajcie propozycję co z tym zamierzacie zrobić?

Po kilku dniach, w godzinach wieczornych, żona odebrała telefon, dzwonił ktoś kto przedstawił się jako pracownik banku i poprosił żonę o podanie swoich danych identyfikacyjnych.
Ponieważ otrzymujemy od czasu do czasu podobne, dość podejrzane, telefony a z drugiej strony dostajemy z banku ostrzeżenia żeby nikomu takich danych nie podawać, żona odmówiła.
Za kilka minut przyszedł email, że próbowali wyjaśnić sprawę, ale ponieważ spotkali sie z odmową identyfikacji, to uważają sprawę za zamkniętą.

Nie pozostawało nic innego jak złożyć skargę do bankowego ombudsmana.
Formularz skargi zawierał pytanie - jakiej rekompensaty oczekujemy?
Napisałem, że faktycznie poniesiona strata to pewnie około A$50, natomiast za nasze wysiłki i frustracje proponujemy żeby bank wpłacił jakąś okrągłą sumę na fundusz chartatywny, pomoc dla osób poszkodowanych w pożarach. Dotacja nie powinna być zwolniona z podatku.

W przepisanym terminie otrzymaliśmy email z banku - zgodzili się z zarzutami i zaproponowali wpłatę na konto żony A$500.
Ofertę przyjęliśmy poczym... natychmiast złożyłem aplikację o dokładnie to samo co poprzednio. Zdjęcia ekranów z potwierdzeniami zachowane.
Czekam aż powiadomienie o rychłym kontakcie zniknie i na propozycję takich samych warunków ugody.

Wednesday, February 5, 2020

Powrót do 2 lutego

W niedzielę szarpały mną silne sprzeczności -

Po pierwsze to była bardzo specjalna data; 0202 || 2020 - proszę zauważyć tę symetrię.
Ostatni raz coś takiego wydarzyło się 11 listopada roku 1111:  1111 || 1111
następny raz wydarzy się 12 grudnia roku 2121:  1212 || 2121
I koniec - już nigdy potem się nie wydarzy.
Niestety zabrakło mi wyobraźni żeby coś z tym zrobić :((((

Po drugie - to było święto Matki Boskiej Gromnicznej.
Tu było kilka skojarzeń, ale uznałem, że Divinity ma pierwszeństwo.

A więc dzisiaj - Matka Boska Gromniczna.
Nazwa tak polska, że sądziłem, że to szczególne polskie święto.
Z błędu wyprowadził mnie pobyt w Niemczech, w Bawarii, akurat 2 lutego.
W Oberammergau na słupach informacja: Maria LichtMess ( a przy okazji wykonie Mszy b-moll Schuberta).

W ostatnią niedzielę w moim kościele parafialnym o Matce Boskiej ledwie wspomniano, głównym tematem mszy było ofiarowanie Jezusa.

Zajrzałem do wikipedii, znalazłem hasło Candlemas - KLIK.
Czyli jednak świeca, światło.
Zdziwiło mnie, że na tej stronie nie wspomniano o tradycji w Polsce czy krajach słowiańskich.

P.S. Tydzień temu, we wpisie o Airbnb, umieściłem zdjęcie starodawnego gramofonu i wspomniałem, że obok lezały płyty z utworami E. Presleya, Beatlesów.
Zrobiłem również króciutki filmik prezentujący urządzenie w akcji. Spróbowałem umieścić go na youtube z zamiarem wstawienia do wpisu. Nagranie się załadowało do youtube, poczem zniknęło. We wpisie umieściłem więc zdjęcie.

Kilka dni temu youtube przysłało mi wyjaśnienie:


Co racja, to racja.




Sunday, February 2, 2020

Niedzielne uniesienie - boskość

W ostatnim tygodniu, podczas odwiedzin osoby proszącej Stowarzyszenie św Wincentego o pomoc, zauważyłem na ścianie petenta dyplom - Master of Divinity

Magister Boskości!

Nie wiedziałem co robić: klęknąć i prosić o błogosławieństwo? Wyjść na ulicę i głosić ludziom dobrą nowinę?
Póki co ostudziłem emocje, skupiłem się i wysłuchałem słów Magistra - rachunek za elektryczność i vouchery na żywność.

Jednak po zakończeniu wizyty musiałem się podzielić z moim towarzyszem emocjami jakie mną targały.
Spojrzał na mnie z politowaniem - to znaczy, że skończył studia teologii - wyjaśnił.

Zamilkłem.
W domu spytałem Google translate - divinity = boskość.
Oxford Dictionary - the quality of being a god or like God.

No i co z tym zrobić?

Spytałem Google, nie tłumacza, ale wyszukiwarkę.
Merriam-Webster Dictionary: 1. Theology 2. The quality or state of being divine.

Teologia przed boskością - jakże praktyczni są ci Amerykanie.

Thursday, January 30, 2020

Gorączka złota

Pisałem o warunkach mieszkaniowych w Ballarat, pora napisać o tym co nas tu przywiodło : 
ZŁOTO!

Zacznę od początku...
Po zapoznaniu się z mieszkaniem wyszedłem z dwójką dzieci zbadać trasę do Sovereign Hill.
Tuż koło naszego domu rosły ogromne drzewa....


Gracie na dole, Feliks na górze.

Trzeba było jednak szybko się ewakuować gdyż rozpętała sie wichura i zaczęły się sypać gałęzie.


Zdążyliśmy jednak wejść trochę pod górkę i tam zauważyliśmy osoby niezbyt pasujące do otoczenia. A więc to tu...


Teraz trzeba jeszcze było odebrać ze stacji posiłki.


Następnego ranka, mimo siąpiącego deszczu, ruszyliśmy do Sovereign Hill.

Czegóż tam nie ma?
 Opowiadać możnaby wiele, ale ja będę trzymać się faktów.
A fakty, a właściwie tylko jeden, był okrutny - Feliks skierował pierwsze kroki do złotodajnego potoku i praktycznie spędził tam cały czas wizyty. Rodzeństwo nie było aż tak złotolubne, ale jednak przykład seniora robił swoje.

A więc tylko w skrócie... szkoła

Główna arteria...


Sklep...


Pokaz wytwarzania sztab czystego złota.


Warsztat mechaniczny. W nim ciekawostka - pędnia.


Google tłumaczy to jako transmission. Tyz prawda, rzecz w tym, że było to bardzo przemyślne urządzenie. Wystarczył jeden silnik, który przez skomplikowany system przekładni napędzał kilkanaście maszyn. Jeszcze podczas moich studiów, 60 lat temu, opowiadano nam o tym jako o wybitnym osiągnięciu myśli inżynieryjnej. Teraz nie wzbudza to żadnego zainteresowania.

Co innego zrobić coś samemu, choćby pokolorować świecę.


Tymczasem na ulicach osiedla wrzało życie: policjant demonstrował wyższość kolby karabinu nad kulą, odbył się konkurs jedzenia irlandzkiego beef-pie, defilował oddział brytyjskiego wojska, pastor gromił mężczyzn spędzających czas w pub-ie, krążyły dyliżanse.
Bardzo spodobała mi się inscenizacja sztuki Piękna i Bestia. Zamiast mocno mdłej historii była zazdrosna żona, piraci, wiele nieporozumień i chyba coś o tym, że piękna dziewczyna pokochała jakiegoś przebierańca.

Od czasu do czasu zerkałem na złotodajny strumyk - Feliks płukał złoto. Jedyne osoby, które dorównywały mu wytrwałością to kilka grup Chińczyków.


To prawda historyczna - na wszystkie australiskie złotodaine pola przybywały zorganizowane grupy kulisów, którzy przebijali wszystkich pracowitością

Poniżej relacja filmowa...



Koniec był łatwy do przewidzenia - Matylda skończyła w kajdankach...


Młodsze dzieci cieszyły się ogólną sympatią.


Mnie bardzo ujął Ambroży, który samotnie zwiedzał wiele budynków a potem dyskretnie wziął mnie za rękę i pokazał kilka pokoi, które zrobiły na nim większe wrażenie.

A Feliks?
Pracowicie odkładał każdy pyłek złotego proszku do ampułki wypełnionej olejem. Według jego oceny zebrał złoto wartości ponad A$30.
Tyz piknie.

Tuesday, January 28, 2020

Airbnb

Pewnie większość moich czytelników ma takie doświadczenie za sobą, ale skorzystam z przywileju emeryta i opowiem swoje.

O Airbnb -  KLIK - usłyszałem 3 lata temu.
Z jednej strony idea spodobała mi się - lepsze wykorzystanie posiadanych zasobów.
Z drugiej strony miałem pewne zastrzeżenia. Dotyczyły głównie mieszkań w blokach.
Gdy ktoś kupuje mieszkanie w bloku, oczekuje, że będzie miał stałych sąsiadów a nie hotel w sąsiednim mieszkaniu.

I tak zapomniałem o całej sprawie aż tydzień temu...

Pisałem TU  niedawno o pobycie w leżącym na złocie mieście Ballarat.
Wprawdzie we wpisie zlekceważyłem temat złota, ale jednak podczas tego pobytu zakiełkowała nam idea żeby przywieźć tu czwórkę naszych wnucząt i pokazać im złotą stronę Australii.

Był właśnie ostatni pełen tydzień wakacji a więc....

Gdzie ulokować dziadka, babcię plus czwórkę wnucząt?
Rozważaliśmy domek kampingowy, ale po pierwsze - chcieliśmy mieszkać blisko Sovereign Hill - KLIK - zrekonstruowanego osiedla poszukiwaczy złota gdyż nie mogliśmy się wszyscy zmieścić w samochodzie, czyli najlepiej żeby jedna osoba mogła dojść piechotą.
Po drugie - jedyne dobrze położone pole domków kampingowych oferowało domki dla 6 osób na nie krócej niż 3 noce a to było troche za dużo na nasze siły.

Nasz syn znalazł nam więc Airbnb. Czasu nie było wiele a zatem... BACH.

Rejestracja była trochę skomplikowana, ale dobra komunikacja z gospodynią (sms) wprawiła nas w optymistyczny nastrój.

Dojechaliśmy i już rzut oka na płot obiecywał niespodzianki...



Spojrzeliśmy w drugą stronę - to był zaczarowany dom!


Każdego kominka pilnowała dyżurna mysz


Powyżej w lewym rogu.

W pokoju gościnnym masa poduszek, serwetek,


...działający gramofon


Niezły wybór płyt. Ja wolałem Presleya, dzieci - Beatlesów.

Dzieci ruszyły do akcji - Feliks uruchamia wahadło zegara, Ambroży sprawdza staromodny telefon


Dziewczyny testują swoje łóżko


Na stoliczkach po obu stronach łóżka stosowna lektura.

Po stronie starszej, Matyldy


Po stronie młodszej, Gracie, książka z początków XX wieku - Natural birth guidebook.

Na szczęście w tym rejwachu dziewczyny nie miały czasu na lekturę.

Jeszcze trochę przebieranek w stroje znalezione w starym pudle



Jak można się było spodziewać przestrzeń kuchenna była nieco ograniczona. Na szczęście moja żona potrafi w każdych warunkach wyczarować pożywny i smaczny obiad.

W nagrodę czekały na nas strategicznie rozmieszczone karafki, tutaj z sherry


Wreszcie pora do łazienki


Wanna - na parapecie - może wydawać się trochę mała, ale... czy ktoś był brudn? 
Nie widziałem.

No i spać...
Sypialnia chłopców


Połowa sypialni dziadków


Dookoła sypialni półka ze strzegącymi naszych snów lalkami


Strzegły dobrze.

Sunday, January 26, 2020

Niedzielne świętowanie - Australia Day 2020

Dzisiaj świętu-nie-my Australia Day - święto narodowe Australii - KLIK.

Dlaczego to zastrzeżenie - nie my?
Po pierwsze - stan faktyczny - mieliśmy bardzo wyczerpujący tydzień, moja kondycja fizyczna i psychiczna kiepska.
Po drugie - jak widać ze zlinkowanego w pierwszej linii artykułu - dzisiejsze święto stało się mocno kontrowersyjne, dla niektórych (jest ich coraz więcej) jest to Invasion Day - KLIK.

W związku z powyższym przestawię się na bardziej pozytywny ton.
Wczoraj świętowaliśmy urodziny naszego zięcia. Tu sprawa jest bezdyskusyjna - udał nam się.
Solenizant wraz z rodziną spędza letni urlop na odwiedzonej przez nas w ostatni poniedziałek farmie. Mogliśmy więc stwierdzić, że świeżonarodzony konik nieco urósł przez te 5 dni.


Główne uroczystości urodzinowe odbyły się w pobliskiej winiarni


Na deser zrobiłem krótki spacer po paprociowym lesie.




Żeby nie pozostawić czytelników w stanie zupełnej błogości dodam kilka swoich refleksji na temat dzisiejszego święta.
Historia odkrycia Australii jest równie dziwna jak wygląd dziobaka. Proszę sobie wyobrazić, że 130 lat wcześniej odkryto Tasmanię - wyspę, która jest dokładnie 111 razy mniejsza od Australii i jest oddalona od niej o zaledwie 240 km. 
W tym samym czasie odkryto również nie tak znowu wielką Nową Zelandię. 
Sedno sprawy tkwi chyba w tym, że Australia była tak duża, że nie mogła być odkryta byle jak. Musiała być odkryta prawidłowo a do tego niezbędne są następujace atrybuty: 
- karabiny, 
- biblia, 
- choroby zakaźne, 
- flaga państwowa, 
- tytuły własności. 

Więcej szczegółów na ten temat można znaleźć TUTAJ - gorąco polecam. 

Dopiero kapitan Cook, w 1770 roku, spełnił najważniejsze z powyższych warunków (1,4,5), ale i tu było sporo przekrętów.
Po pierwsze - odkrycie, a raczej odwiedzenie Australii, nie było jego zadaniem.
Po drugie - zadanie jakie otrzymał to: "za zgodą miejscowej ludności wziąć w posiadanie w imieniu króla Wielkiej Brytanii, dogodne pozycje w tym kraju".
Kapitan Cook przybił do lądu niezbyt daleko od dzisiejszego Sydney, z miejscową ludnością się nie porozumiewał jeśli nie liczyć kilku strzałów w jej kierunku. 
Akt wzięcia w posiadanie nastąpił kilka miesięcy poźniej, na malutkiej, bezludniej wysepce, którą na tę okazje nazwano Possesion Island. Osobna sprawa, to jedyna osoba, która pozostawiła relację z tej ceremonii, nie wspomina ani słowem "wzięciu w posiadanie" - KLIK.
Po trzecie - zadanie, które otrzymał, a które nie było jego zadaniem, było od samego początku nieważne. Było ono zawarte w Tajnej Instrucji a brytyjskie prawo zakazywało dokonywania jakichkolwiek aneksji terytorialnych bez zgody parlamentu.

Na szczęście dzisiejsze święto nie ma nic wspólnego z kapitanem Cookiem. To rocznica (232) wylądowania Pierwszej Floty, która przywiozła na kontynent, który dotąd nosił nazwę New Holland, dostawę zesłańców. Tereny osiedlenia nazwano New South Wales i po kilku latach przyznano im status kolonii. Australia jako niezależne państwo powstała 1 stycznia 1901 roku.

Przyznam się że powyższa igraszka z nonsensami poprawiła mi nieco humor - a więc: 
wszystkiego najlepszego Australio!


Monday, January 20, 2020

Poniedziałkowe wizyty

Wyłom, prawie zawsze w niedzielę (lub przyległe dni) jest wpis niedzielny, ale dzisiejsza Ewangelia była dla mnie mało inspirująca. Właściwie było to powtórzenie Ewnageliii sprzed tygodnia - chrzest Jezusa, tylko opowiedziany przez innego Ewangelistę i w związku z tym niezgodny z opisem poprzednim.

Udaliśmy się więc dzisiaj na wycieczkę, na farmę naszej córki gdyż tam przybył nowy mieszkaniec.


.Wiek - niecałe 2 tygodnie.

Poniżej jego główne zajęcie.


Niestety trochę trudno było poświęcić nowonarodzonemu należytą uwagę gdyż rozpraszałały nas częste i uciążliwe deszcze.

Osobom pod wrażeniem australiskich upałów polecam TEN link, to jest dokładnie nasze doświadczenie ostatnich 2 dni.


Thursday, January 16, 2020

Muzyka cenniejsza niż złoto

W poprzednim wpisie wspomniałem genezę pojawienia się muzyki klasycznej w Ballarat.

Ten zacznę od złota.
W Muzeum Australijskiej Demokracji w Ballarat znajduje się replika złotego nugatu znalezionego w tej okolicy w 1858 roku.


68.98 kg czystego złota.
Rok 1858, to już ósmy rok gorączki złota w okolicach Ballarat. Amatorów kopiących dołki przy użyciu łopat i kilofów zastąpiły zespoły wyposażone w mechaniczne koparki.
Nugat został wydobyty przez 22-osobowy zespół górników przybyłych tu z Kornwalii.
Oczywiście przybyli nie wszyscy naraz. Prawdę mówiąc, to akurat zrobili sobie przerwę na lunch, pozostawiając w tunelu wynajętego pracownika. Ten znalazł nugat i z wrażenia zemdlał. Gdy koledzy wrócili do pracy, zauważyli leżące w tunelu ciało. Pospieszyli na pomoc. Pierwszy z nich, gdy zauważył powód zasłabnięcia, również zemdlał.
Jak to dobrze, że zespół liczył aż 22 osoby – któraś z nich nie zemdlała.

 Nugat kupiła firma Wittkowski Brothers (Julius, Isidor, Joseph) za £10,500, co przewyższało jego rzeczywistą wartość. Przez kilka miesięcy nugat był prezentowany na wystawach, ostatecznie kupiła go za £9,350 królewska mennica w Londynie i przetopiła na złote suwereny.
Na marginesie wspomnę, że jest to drugi co do wielkości złoty nugat. Największy, 72,02 kg, został znaleziony 10 lat później w tych samych okolicach.

 Bryła złota w Muzeum Demokracji, czy to nie dziwne zestawienie?
Właściwie dlaczego dziwne? Przecież wiadomo, że demokracja to bardzo nieefektywny i kosztowny system. Gdyby tak każdy demokrata wnosił do systemu bryłę złota, to może wreszcie przedsięwzięcie zakończyłoby się sukcesem.

 68.98 kg złota.
To 2,217 uncji czyli według dzisiejszych cen $2,866,181.
Phi, to wcale nie tak wiele. Prywatny kanał telewizyjny podpisał 6-letni kontrakt na prawo transmisji rozgrywanego właśnie w Melbourne turnieju tenisowego Australian Open. Cena $300 milionów. Oglądanie tenisa mnie nudzi, przejdę zatem do muzyki.

8 dni, 23 koncerty, kilka z nich powtórzonych.
Nie mogę pojąć jak znaleziono tylu wykonawców, jak to skoordynowano?
I najważniejsze - jak znaleziono tylu wytrwałych słuchaczy?
No cóż, ich przodkowie dali sobie radę w trudniejszych warunkach.

My przyjechaliśmy tylko na 3 dni, tylko na 6 koncertów.

Nie będę tu pisał o muzyce tylko o towarzyszącyh jej okolicznościach.

Pierwszy koncert to tradycyjnie muzyka sakralna.
W tym roku był to Jan Sebastian Bach:  Pasja wg św Marka - dyskografia w post scriptum.

Kolejny dzień - sobota - 3 koncerty.
Pierwszy w niewielkim kościele w Dolinie Węży - Snake Valley.


Kościół ufundował miejscowy farmer. Górnicy musieli wszak jeść.
W kościele niewielkie, ale sympatyczne organy. W programie utwory na altówkę, organy służyły jako akompaniament.

Teraz trzeba nieźle się spieszyć żeby wrócić do miasta, coś zjeść i na następny koncert.
W programie bagatele i sonata fortepianiowa Beethowena. Znany nam dobrze, świetny wykonawca.

Wracamy do motelu.
Zdecydowaliśmy się na podgrzewany obiad, restauracja zajęłaby zbyt wiele czasu.
Przed obiadem chwila odpoczynku.
Stwierdzamy, że jesteśmy mocno zmęczeni.
Wiek swoją drogą a kiepska jakość powietrza też odgrywa swoją rolę.

Przez chwilę rozważam możliwość opuszczenia tego koncertu.
Wykonawcy to pani grająca na flecie prostym (po angielsku - recorder) i harfista.
Jak właściwie nazywa się kobieta grająca na rekorderze?
Chyba rekordzistka.

Pomyślałem sobie, że ten koncert to taka zapchajdziura - dać szansę solistom grającym na mało popularnych instrumentach.
Na szczęście zmobilizowałem się i przekonałem w jak wielkim byłem błędzie.

Po pierwsze koncert odbył sie w kaplicy Loreto College - KLIK - przepięknie utrzymany zespół budynków.
Po drugie - "rekordzistka" - Genevieve Lacey - KLIK.
Genevieve rozpoczęła od krótkiego przedstawienia się i podziękowań. Dziękowała Loreto College, w którym pobierała naukę. Dziękowała zakonnicom, które ukształtowały ją na silną kobietę.
Jak prawdziwie to brzmiało - od Hildegarde von Bingen - KLIK - kompozytorki, pisarki, naukowca do Germaine Greer - KLIK - symbolu feminizmu - kobiety ukształtowane w instytucjach zakonnych.
I moje własne doświadczenie - nauka w szkole Nazaretanek, wakacje w zakładach Samarytanek, mieszkanie w domu prowadzonym przez Sercanki.
Niestety nie jestem kobietą więc charakter pozostał mi słaby.

Po podziękowaniu przyszedł czas na muzykę.
Pewną ilustracją może być pozycja 4 w dyskografii. Tu oczywiście nie było żadnych scenn zbiorowych, ale akompaniament harfy i atmosfera kaplicy świetnie je zastępowały.
Cudowny koncert.

Dzień trzeci - niedziela.
Zaczęliśmy od mszy. Relacja w poprzednim wpisie.
Po mszy udałem sie na spacer po okolicy.
Pogoda sprzyjała. Było całkiem chłodno, ale całkiem czyste powietrze.
Zniosło mnie na manowce w pobliżu motelu.

Na wstępie odrobina edukacji przeciwpożarowej


Tak wygląda australijski eukaliptus w akcji. Wszędzie pełno zeschniętej kory. Nasyconej olejkiem - idealne paliwo. 
To również przedmiot ciągłej walki. Z jednej strony tradycjonaliści - backburning czyli prewencyjne wypalanie. Z drugiej obrońcy natury - niczego w lesie nie ruszać. 

Idę dalej - tajemniczy tunel


A za tunelem...


Widzicie Państwo ten spory, jasny głaz przy ciemniejszej części płotu?
W Ballarat?
Wyraźnie widzę połyskujące złotawe smugi.
Hmmm, to będzie jakieś 8 kg cennego kruszcu.

W przekonaniu utwierdza mnie trzyoki strażnik.


Co robić?
Kolejny koncert za niecałą godzinę. 
Przypomina mi się tytuł tego wpisu i pędzę do motelu przebrać się.

Znowu jesteśmy w katedrze.
Organy. Gra Pavel Kohout - KLIK.
W programie J.S. Bach i trzy utwory czeskich kompozytorów. Nie mogę się oprzeć pewnej zazdrości - jak to Czesi potrafią zadbać o swoich.

Znowu przerwa, chwile słabości i pora na wieczorny koncert, tym razem występy chóralne w Uniting Church. Koncert o mylącej mnie nazwie True Romantics. Rzecywistość przewyższa oczekiwania. Promocja koncertu w postscriptum - 5.

Wychodzimy na zewnątrz.
Czyste niebo. Kontrast ostry jak brzytwa.


Zapowiadał się piękny dzień.
Jednak poniedziałkowe przebudzenie nie było miłe. Czułem zmęczenie.
Poranny dziennik tv wyjaśnił przyczynę - jakość powietrze w Melbourne wyjątkowo kiepska. Miasto spowite dymem.


Trzeba było zostać w Ballarat do końca festiwalu.

Dyskografia:
1. Pasja wg św Marka - KLIK.
2. Misa Criolla - ten utwór otworzył festiwal w 2018 roku - KLIK.
3. Beethoven - Appasionata - KLIK.
4. Genevieve Lacey - recorder - KLIK.
5. Australian Chamber Choir - KLIK.

Monday, January 13, 2020

Niedzielne chrzciny

Ostatni weekend spędziliśmy poza domem, w Ballarat gdzie przyciągnął nas festiwal muzyczny - Organs of the Ballarat Goldfields - KLIK.

Ballarat to miejsce gdzie w połowie XIX wieku odkryto najbogatsze na świecie złoża złota. Przyciągnęło to tłumy z całego świata, skutek wiadomy - grzech.
A skoro grzech, to potrzebni byli księża i kościoły.
W Australii konkurowały ze sobą 3 religie - anglikanie, katolicy i protestanci. W rezultacie w każdej miejscowości powstawały 3 kościoły, przynajmniej w jednym z nich instalowano organy.

Zanim przejdę do tematu wpisu, wspomnę o aktualnej sytuacji pożarowej w mojej okolicy.
Chłodno i spokojnie. Dotkliwe jest zadymienie powietrza.

Wyjechaliśmy w południe w piątek, dystans 130 km.
Gdy wsiadaliśmy do samochodu, było całkiem zimno - 16C. W połowie drogi złapał nas deszcz


Gdy dojechaliśmy do celu temperatura spadła do 12C.
Miałem ze sobą podkoszulkę, grubą wełnianą kamizelkę, marynarkę i parasol, ale jednak przez te trzy dni było mi zimno i mokro.

Wrażenia z festiwalu opiszę w osobnym wpisie, dzisisiaj tylko tytułowy chrzest.

Na niedzielną mszę poszliśmy do katedry św Patryka w Ballarat (zdjęcie z zeszłego roku).


 Ewangelia opisywała chrzest Jezusa.
Od najmłodszych lat pamiętam dyskusje - po co Jezusowi był chrzest?
Niestety przywiązywano wiele znaczenia do spraw proceduralnych oraz próbowano tłumaczyć tematy religijne w "naukowy sposób"
W rezultacie utraciłem wiarę.
Pozostało mi natomiast przywiązanie do kościoła i czuję sie tam bardzo dobrze.

Większość australijskich księży potrafi bardzo uprościć sprawy religii i nadać im lekkostrawny charakter.
A zatem - po co Jezus się chrzcił?
To było Jego wejście w ludzką społeczność, danie przykładu: do społeczności chrześcijańskiej wchodzimy przez chrzest.
I druga sprawa - w momencie chrztu Jezusa z nieba odezwał się głos: oto syn mój...
To odnosi się do wszystkich ludzi - w momencie chrztu stają się dziećmi bożymi. Kontynuacją jest modlitwa Ojcze nasz.

W tym momencie mój pokręcony stosunek do wiary i religii nie miał znaczenia. Czułem się jak w rodzinnym domu.

Pozostał jednak spory margines na sceptyczne obserwacje.
W trakcie mszy odbył się chrzest trojga dzieci - Seamus, Luna Grace i Willow Pamela.
Willow? Znaczy: wierzba.
Chrzest Wierzby?
W znanej mi polskiej tradycji nazywa się to chyba Topienie Marzanny.

Wednesday, January 8, 2020

zamknęli drzwi budynku, uszczelnili wszystkie otwory i wpuścili do środka gaz

...Następnego dnia więźniowie usunęli z budynku ciała. 60 tysięcy indyków.

To dosłowny cytat z telewizyjnych wiadomości POLSAT News, nieco precyzyjniejsza informacja TUTAJ.

Przyznam się, że zrobilo mi się trochę słabo.

Nie uważam wegetarianizmu za właściwą dietę w polskich czy australijskich warunkach klimatycznych. Zamieszkujący te tereny ludzie od niepamiętnych czasów jedli mięso i nie wyszło to im na złe. Zaszkodziło dopiero wkroczenie nauki, medycyny i ekonomii w sprawy odżywiania.

I mamy co mamy - kurnik na 60,000 indyków.
Odwiedziłem kiedyś coś podobnego - kurnik na 15.000 kur. Przerażające.

Co zrobię?
Kupujemy tylko mięso "free range chicken". Free range znaczy, że kury codziennie spędzają większość czasu na, powiedzmy - świeżym - powietrzu.
Konkretnie - Lilydale chicken  KLIK.
Z drugiej strony kupujemy je w wielkich supermarketach, Coles lub Woolworths a nie mam wątpliwości, że te instytucje narzucają farmerom bardzo ostre rygory ekonomiczne.

Mięso kurczaków kupujemy średnio raz na 2 tygodnie. Trochę na rosół, większość na sznycle z kurczaka na obiad dla nas i dla wnucząt z przyległościami.

A więc?
Poszukam czy są jakieś praktyczne możliwości kupienia mięsa kurczaków od zaufanych farmerów. Może być skomplikowane.
Podejrzewam, że skończy się na pewnym ograniczeniu, ale nie rezygnacji.

Wieszcz głosił - wiek męski, wiek klęski.
A ja już pewnie dwukrotnie przekroczyłem to co Wieszcz uważał za wiek męski.

Sunday, January 5, 2020

Pierwszy krok

...w Nowy Rok.

Pierwszy dzień roku zakończyłem bardzo efektownie - wziąłem udział w zawodach orienteeringu ulicznego - TUTAJ wspomnienie poprzedniej takiej imprezy.

Znowu wielu starych znajomych i nawet nie zająłem ostatniego miejsca.

Niestety kilka kolejnych dni spędziłem na bezczynności, dopiero dzisiejszy poranny deszcz wyrwał mnie z letargu.

Deszcz.
Przyznam się, że odczuwam pewne zażenowanie. Australia płonie, wiele ludzkich tragedii, a my, w Melbourne, żyjemy w jakiejś nierealnej oazie. Umiarkowane temperatury a dzisiaj na dodatek deszcz. A do tego zimno, autentycznie zimno - w tej chwili (4 popołudniu) 16C. Musiałem się ubrać tak jak w okresie zimowym.

Dzisiaj było więc przygotowanie do akcji - smażenie naleśników. Konsumentami są głównie nasze wnuczęta. Zapotrzebowanie - ponad 800 naleśników rocznie.

Dzisiaj wyszło 20.
Marsz się zaczął.