Dzisiaj miły dzień - po kilku dniach chłodu i deszczu wróciło słońce a na dodatek koncert z serii Mostly Mozart.
Tytuł koncertu = Elvira Madigan???
Kto to? Znajoma Mozarta?
Pytanie retoryczne bo odpowiedź znam... tak sobie.
Przed laty nasza znajoma brała ślub i podczas ceremonii powiadomiono nas, że właśnie ten utwór będzie towarzyszył parze młodej.
Myślałem, że to może jakaś szwedzka piosenkarka (niemłoda para mieszkała w Szwecji) a tu zagrali znany mi skąd inąd koncert fortepianowy Nr 21 W. A. Mozarta - KLIK.
Uwaga: temat muzyczny Elvira Madigan zaczyna się w 15 minucie - KLIK.
Skąd takie połączenie?
Sprawdziłem dopiero wczoraj i dowiedziałem się, że muzykę Mozarta wykorzystano w filmie Miłość Elwiry Madigan (rok 1967) - KLIK - a film zyskał taką popularność, że uznano, że warto doczepić Mozarta, może ktoś się nim zainteresuje.
Rok 1967 i już wtedy takie nowoczesne podejście - czapka z głowy.
Skoro Mozarta mam już z głowy wskoczę na inny temat...
Kilka dni temu obejrzałem Lalkę na Netflixie - generalna ocena 3- (trzy minus), ostatni odcinek bardzo mi się nie podobał.
Nie będę się silił na dłuższe rozważanie, temat wspominam tylko gdyż we wtorek odwiedziłem nowopoznanego znajomego w takim oto mieszkaniu...
Baron Krzeszowski niech się schowa.
Popijaliśmy francuską wódkę Szara Gęś - KLIK.
Dobra - więc wypiłem za dużo....
Nic dziwnego, że nie mogłem się zorientować gdzie zaczyna się to drzewo...
P.S. Koncert bardzo nam (mojej żonie i mnie) się podobał.















