Thursday, October 29, 2026

Wiry Elwiry

 Dzisiaj miły dzień - po kilku dniach chłodu i deszczu  wróciło słońce a na dodatek koncert z serii Mostly Mozart.
Tytuł koncertu = Elvira Madigan???
Kto to? Znajoma Mozarta?

Pytanie retoryczne bo odpowiedź znam... tak sobie.
Przed laty nasza znajoma brała ślub i podczas ceremonii powiadomiono nas, że właśnie ten utwór będzie towarzyszył parze młodej.
Myślałem, że to może jakaś szwedzka piosenkarka (niemłoda para mieszkała w Szwecji) a tu zagrali znany mi skąd inąd koncert fortepianowy Nr 21 W. A. Mozarta - KLIK.
Uwaga: temat muzyczny Elvira Madigan zaczyna się w 15 minucie - KLIK.

Skąd takie połączenie?
Sprawdziłem dopiero wczoraj i dowiedziałem się, że muzykę Mozarta wykorzystano w filmie Miłość Elwiry Madigan (rok 1967)  - KLIK - a film zyskał taką popularność, że uznano, że warto doczepić Mozarta, może ktoś się nim zainteresuje.
Rok 1967 i już wtedy takie nowoczesne podejście - czapka z głowy.

Skoro Mozarta  mam już z głowy wskoczę na inny temat...
Kilka dni temu obejrzałem Lalkę na Netflixie - generalna ocena 3- (trzy minus), ostatni odcinek bardzo mi się nie podobał. 
Nie będę się silił na dłuższe rozważanie, temat wspominam tylko gdyż we wtorek odwiedziłem nowopoznanego znajomego w takim oto mieszkaniu...



Baron Krzeszowski niech się schowa.

Popijaliśmy francuską wódkę Szara Gęś - KLIK.
Dobra - więc wypiłem za dużo....

Nic dziwnego, że nie mogłem się zorientować gdzie zaczyna się to drzewo...

P.S. Koncert bardzo nam (mojej żonie i mnie) się podobał.

Friday, October 23, 2026

Gęsta jasność

 Koniec roku się zbliża...
Wygląda jakby otoczenie zagapiło się podczas minionych miesięcy i teraz próbuje nadrobić zaległości.

Wczoraj (czwartek) najbardziej zgęstniało powietrze - od gorąca - wczesnym popołudniem temperatura wzrosła do 36C w cieniu.
Słońce świeciło bardzo agresywnie.

Wygląda no to, że rośliny to lubią...


--


Zastanowiło mnie tylko dlaczego to drzewko wyraźnie nie lubi skrzynki pocztowej chociaż kolorystycznie do siebie pasują...


Uboczne skutki wysokiej temperatury - chyba przegrzał się modem i przez kilka godzin nie mieliśmy internetu.
Niezbyt mi to szkodziło gdyż czwartkowy wieczór wypełnił mi koncert w szkole naszej najmłodszej wnuczki.
Wyznam, że koncert raczej mnie rozczarował - mam nadzieję że za rok będzie lepiej.

Co innego program radiowy - podczas jazdy wysłuchałem symfonii Antoniego Salieri - tak, tego od Mozarta - KLIK.
Świetna odtrutka na czas jazdy w gęstym strumieniu samochodów.

Z innej beczki - właśnie zakończyły się wybory najbardziej popularnej książki  australijskiego autora/autorki - KLIK.
Zastanowiłem się - czy ludzie w Europie mają styczność z tymi książkami?
Statystyki:
- głosowało 280,000 osób,
- akcja 43 książek rozgrywa się na australijskiej prowincji,
- rozpoznałem trójkę autorów o Aborygeńskich korzeniach - ich książki raczej mnie rozczarowały.
Mój wybór...
- A Long Way from Home - Peter Carey
- True History of the Kelly Gang - Peter Carey
- The Narrow Road to the Deep North - Richard Flanagan
- Tracks - Robyn Davidson
- Cloudstreet - Tim Winton
- Dirt Music - Tim Winton
- Disgrace - J.M. Coetzee
- Wifedom - Anna Funder
- Danger Music - Emma Ayres.

Ze wstydem wyznam, że dopiero czytając wyniki plebiscytu zorientowałem się, że przegapiłem kilka pozycji bo nie wiedziałem, że ich autorki są Australijkami.

Z ostatniej chwili...
W dzisiejszych wiadomościach porannych usłyszałem, że w stanie Nowa Południowa Walia uznano za dopuszczalne kompostowanie zwłok ludzkich - KLIK.

Szczegóły techniczne - ciało jest umieszczone na tacy/wannie w towarzystwie ściółki, kawałków słomy.
Wanna jest regularnie obracana i wstrząsana.
Po kilku dniach następuje apogeum - mikroby w akcji, temperatura osiąga 55C - po 30 dniach mamy kilkadziesiąt kilogramów bardzo wartościowej gleby.
Amen.

Monday, October 19, 2026

Wiosenne kontrasty

 Wiosna w październiku, czyli tak jakby kwiecień, czyli - przeplata - deszcz i słońce, światło i mrok.

Niedziela - tydzień temu...
Wczesnym popołudniem pojechałem do centrum Melbourne na występ baletowy.
W programie Sleeping Beauty czyli Śpiąca Królewna - KLIK.
W pociągu pełno ludzi młoda Chinka natychmiast odstępuje mi siedzące miejsce.
Zbliżamy się do centrum, z okna pociągu widać okolice największego stadionu Melbourne Cricket Ground i tłumy ludzi dookoła.
Kilka tygodni temu relacjonowałem z tych okolic mecz futbolu amerykańskiego (100,000 widzów), teraz role się odwróciły - Melbourne Maraton - 60,000 biegaczy -  KLIK.

Niech sobie biegną, pora na balet...
Oglądałem już Śpiącą Królewnę w wykonaniu zespołu Victorian State Ballet, w którym występuje nasz wnuk i niezbyt mi się podobał (balet, nie wnuk) - brak wyraźnego występu solowego lub duetu, brak poruszającego elementu muzycznego, do tego bardzo dłuuugi - ponad dwie godziny.

Ooops - ponad dwie godziny to było rok temu, w przedostatnią niedzielę było 3 godziny a zlinkowana powyżej strona Wikipedii podaje, że oryginalna wersja trwała prawie 4 godziny.
Premiera w St Petersburgu odbyła się w styczniu 1890 roku, zaskakujące, że w Polsce ten balet został wystawiony dopiero w 1956 roku???

Tym razem balet był wystawiony przez Stuttgart Ballet - wyznam, że zadziwiło mnie to - kilka tygodni temu relacjonowałem wizytę w Melbourne drużyn futbolu amerykańskiego, ale żeby balet leciał na taką odległość?
Na mecz futbolu przyszło 100,000 kibiców, na występ baletu pewnie trochę ponad tysiąc osób razy chyba 15 przedstawień - gdzie tu ekonomia?

Pora na pozytywy - niezwykle bogate dekoracje i stroje - wyznam, że poczułem się doceniony...


Podczas przerwy zerknąłem w stronę ulicy...


Jakże mocno to kontrastowało z ciemno-dostojnym wnętrzem teatru...

Koniec przedstawienia, wychodzę na ulicę - nadal jasno a nawet złoto...


Po powrocie do domu zauważam jasność na  ścianie...

 
Rozmyślam nadal o tym maratonie - 60,000 - czyli każdy mieszkaniec Melbourne (4.5 miliona) powinien znać kogoś, kto w tym maratonie startował.
Zgadza się - już w poniedziałek zagaduję sąsiada na naszej ulicy (11 domów, około 30 mieszkańców) - tak jest, jego syn biegł pełen dystans.

Minęło 5 dni czyli pora na piątek i znowu balet, tym razem solidna pozycja - Dziadek do orzechów - do tego z poważnym udziałem naszego wnuka Feliksa...

Dziadek do orzechów - to już świąteczny repertuar, usportowiona strona Melbourne wybrała się w tym czasie na rajd rowerowy Dookoła Zatoki - Around a Bay in One Day (220 km) - KLIK.

Thursday, October 15, 2026

Szarada


Szkotka ze Szkotem mieli szkopuł -
bo przecięli Szkopa na pół.
Szkoda Szkopa - rzekła Szkotka
i głaskała swego kotka.
Na co Szkot wychylił sznapsa -
kichnął - a-psik,  dał kotu klapsa.
Ale potem miał skrupuły, nooo... skrupułki,
z tej samej co szkopuł półki.
Szkaradna szkoda - stwierdziła Szkotka -
co teraz zrobić z tą szaradą?
Podążyła za Szkota radą -
zmieniła ją w Szeherezadę,
która szkaradnie szurała zadem.
Niezła była z owej Szkotki sztuczka,
co nie zrobiła, to jakaś nauczka.
Nic dziwnego, że poszła do szkoły,
jako nauczycielka - kolorować matowe matoły.
W szkole spotkała szprotkę i szczypawkę -
szprotka ciągnie do wody, szczypawka - na trawkę.
Szkotka zrobiła szpagat - na trawce, blisko wody -
nie doznała przy tym żadnej szkody.
Na szpagat trzeba sporo odwagi,
żeby w szparę nie weszły szparagi.
Chyba, że przy szpagacie ma się na sobie dobre gacie.
Zapamiętacie?

Thursday, October 1, 2026

Sport to zdrowie

Z dawnych czasów pamiętam piosenkę - Niech żyje sport... -  google mocno się spociło i nie znalazło - a więc przeczytać o tym można tylko u mnie.

Ten wpis to kontynuacja moich refleksji na temat rozegranego w Melbourne meczu futbolu amerykańskiego - NHL.

Tydzień temu przyszła pora na finałowy mecz futbolu australijskiego...
Po pierwsze jest to w naszym stanie Wiktoria tak ważne wydarzenie, że piątek przed sobotnim meczem jest dniem wolnym od pracy.
Co zrobić z takim wolnym dniem?
Około 30,000 osób udało się do centrum miasta obejrzeć paradę finalistów.
Ja pozostałem w swoim rejonie, jadąc samochodem odniosłem wrażenie że wzrosła frekwencja w kawiarniach na świeżym powietrzu.
Pogoda zachęcała 27C.

Po drugie - obie finałowe drużyny były spoza stanu Wiktoria - taki przypadek zdarzył się po raz piąty od początku świata. 
Będę odrobinę dokładniejszy - liga futbolu australijskiego powstała w 1897 roku i przez 85 lat funkcjonowała tylko w stanie Wiktoria.

Tegoroczni finaliści to Brisbane Lions...



i Fremantle Dockers...



Powyższy fakt spowodował znaczne ożywienie ruchu lotniczego nad Australią
Fremantle - ponad 2,700 km od Melbourne - troszkę dalej niż z Lizbony do Warszawy.
Brisbane - 1,380 km, 200 km dalej niż z Warszawy do Moskwy.
Bilety powrotne na dłuższej trasie pofrunęły na wysokość A$6,000 - KLIK.

Po trzecie - mecz...
Na ten jeden, specjalny, dzień pogoda się popsuła, ale nie za bardzo - rano mgliście i mżawka, potem było już lepiej.
Publiczność na stadionie - w porządku - 100,027 osób - to chyba o 5 więcej niż na meczu NFL.
Przebieg meczu był podobno bardzo emocjonujący o czym świadczy wynik - Lwy z Brisbane wygrały 90:89 - ostatnie 2 minuty meczu TUTAJ.

Chwileczkę - czemu ja się tak rozpisuję o meczu, którego nawet nie oglądałem?
Czy sport aż tak źle wpłynął na moje zdrowie?

Wracam na łono Rodziny...

W Duisburgu odbyły się Mistrzostwa Świata w canoe polo.
Nasza wnuczka Matylda grała w australijskiej reprezentacji kobiet. Poszło im nie za dobrze, miejsce w drugiej dziesiątce (Polska zajęła 4 miejsce).
Załączam dość chaotyczną relację z pierwszego dnia zawodów głównie po to by pokazać o co w tym sporcie chodzi -  KLIK.

Po zakończeniu mistrzostw, Matylda z grupą kolegów/koleżanek polecieli do Monachium gdzie zamienili wiosła na kufle piwa.

Dziwnym zrządzeniem losu w Monachium akurat przebywał wnuk mojej kuzynki, który pojechał tam z grupą studentów architektury na Politechnice Warszawskiej.
I się spotkali...


W tym samym czasie inna wnuczka wiosłowała w kajaku na porywistej rzece...


A gdy tylko wyszła z kajaka, pomaszerowała ze swoim tatą na 24-godzinny rogaining (rodzaj orienteeringu) i zajęli 3 miejsce w kategorii par mieszanych.

Na chwilę odwracam się od rodziny - czy ktoś wiedział, że 19 września w Warszawie odbyły się Mistrzostwa Europy w jeździe Tramwajem?!?!?!?
Potwierdzam - odbyły się... i na dodatek do Europy włączono Melbourne - szczegóły TUTAJ.
Uwaga na marginesie - kilka konkurencji wydaje mi się być godnymi uwagi...
- Ostrożna jazda aby nie wylała się woda z wypełnionej po brzegi miseczki - może to zapowiedź usług gastronomicznych w tramwaju?
- kontrola prędkości przy wyłączonym szybkościomierzu - odpowiedź na zagrożenia SI?
- umiejętność kierowcy wyciągnięcia pięści przez boczne okienko i znokautowania osób na peronie - bez komentarza.

Ufff, wyczerpujące te sporty, mam nadzieję, że nabrana kondycja starczy mi na długo.

Wednesday, September 23, 2026

Autoanimacja

 W poprzednim wpisie wspomniałem o SI - sztucznej inteligencji - Australia przoduje w próbach jej kontrolowania, nasz premier rozmawiał na ten temat w USA z szefem firmy Apple.
Podobne podejście ma Antonio Guterres - przewodniczący ONZ - KLIK.
Przeciwne podejście ma Donald Trump - KLIK.
Najbardziej ucieszyło mnie, że prezydent Trump używa polskiego skrótu - SI - tak, tak, tak - si, si, si!

Tymczasem na australijskich szosach...
coraz bardziej panoszą się samochody chińskiej firmy BYD - KLIK...

W zeszłym roku sprzedano ich ponad 52,000, w tym roku idzie jeszcze lepiej, mają nadzieję sprzedać 90,000 i przegonić Toyotę.

Wygląda na inteligentny samochód... tu kilka szczegółów - KLIK.
Okazało się, że łatwo można się połączyć z systemem komputerowym samochodu i... sterować kamerą, włączać/wyłączać światła, otwierać szyby w oknach i dowiedzieć się istotnych szczegółów o właścicielu i pasażerach samochodu.
No to Chińcyki trzymają się mocno.

A dokąd jedziemy?
Dawne czasy, Związek Radziecki - podobno w węzłowych miejscowościach mieli przygotowane fałszywe drogowskazy - w przypadku obcej agresji miały one sprowadzić wroga na manowce.
Na szczęście teraz mamy GPS - KLIK.
To system amerykański... a co na to reszta świata?
Rosjanie uruchomili system GLONASS, Chińczycy - system BeiDou, Unia Europejska - Galileo - więcej TUTAJ.
Wyobrażam sobie, że chińskie samochody korzystają z chińskiego systemu nawigacji.
Szeroka droga przed nami.

Sunday, September 20, 2026

Tele mele dudki

 20 września - znaczy... ostatni dzień kalendarzowej zimy.
Spoglądam na termometr - +27C czyli tak jak wczoraj.
Hu-hu-ha - nasza zima gorąca!

Zimę w tym roku mieliśmy ciepłą, sezon narciarski krótki.
Maraton narciarski Kangaroo Hoppet odbył się, ale nie podali na jakim dystansie - słusznie - jakby podali to nie mogliby tego nazwać maratonem.
Widzę w tym szansę dla siebie, jeszcze kilka takich skrótów i może wrócę na śnieżne trasy.

Ale, ale... miało być tele?
16 września przypomniano nam, że telewizja istnieje w Australii 70 lat - wrzesień 1956, 2 miesiące przed olimpiadą w Melbourne - KLIK.
No to Polska była 4 lata lepsza - KLIK.
Dla mnie teoretycznie - zauważałem oczywiście telewizory na wystawach sklepowych, ale tak naprawdę to zasiadłem przed telewizorem dopiero w 1959 roku, w domu akademickim.

Po ślubie nie czuliśmy potrzeby oglądania telewizji, dopiero po urodzinach córki - 1971 - stwierdziliśmy, że telewizja może wypełnić długie wieczory w domu.

Kuwejt - anglojęzyczny program był istotnym kontaktem ze znanym nam światem. 
Jednocześnie pomagał dzieciom poznać język.

Australia - zasadniczo jak wyżej.

Ostatnie lata - telewizor włączamy raczej rzadko, głównie aby obejrzeć wiadomości.
No i właśnie jakaś furtka się zamknęła - multikulturalna stacja SBS przestała nadawać Wiadomości POLSAT.
Możemy je oglądać na każde żądanie - On Demand - na kanale internetowym.

Internet, komputer... sztuczna inteligencja.
Australia podjęła akcję na trzech frontach -
1. Nasz premier poleciał do USA porozmawiać na ten temat a szefem firmy Apple - KLIK.
Temat - niebezpieczeństwa SI - na marginesie wspomnę, że Australia uchodzi za lidera we wprowadzaniu ograniczeń korzystania ze Sztucznej Inteligencji.
Na drugim marginesie - Apple - znaczy jabłko... znaczy - wygnanie z Raju niewinności.
2. Australia wyraziła wstępną zgodę na budowę centrum komputerowego firmy Anthropic - KLIK.
Koszt - 32 miliardy dolarów.
Zużycie wody - tyle co 1,5 miliona przeciętnych Australijczyków.
3. Szykowany jest projekt ograniczenia używania sprytnych okularów (Smart glasses) - KLIK.

Sprytne okulary - o Boże! gdzie ja jestem?
Poprawiłem moje gapiowate okulary na nosie i poszukałem.... KLIK. 
Uwaga: zlinkowane video zostało nagrane rok temu czyli jest przestarzałe o wiele lat świetlnych.

Zdjąłem okulary i wyszedłem na zewnątrz....
Ciepło, zielono, ptaszki śpiewają - cudnie.
Nawet samochody dostosowały się do okoliczności.
Już od rana...

... kocham Jana.

Niektórzy są jednak niezdecydowani...


A niektórzy są chyba na rui...