Monday, October 19, 2026

Wiosenne kontrasty

 Wiosna w październiku, czyli tak jakby kwiecień, czyli - przeplata - deszcz i słońce, światło i mrok.

Niedziela - tydzień temu...
Wczesnym popołudniem pojechałem do centrum Melbourne na występ baletowy.
W programie Sleeping Beauty czyli Śpiąca Królewna - KLIK.
W pociągu pełno ludzi młoda Chinka natychmiast odstępuje mi siedzące miejsce.
Zbliżamy się do centrum, z okna pociągu widać okolice największego stadionu Melbourne Cricket Ground i tłumy ludzi dookoła.
Kilka tygodni temu relacjonowałem z tych okolic mecz futbolu amerykańskiego (100,000 widzów), teraz role się odwróciły - Melbourne Maraton - 60,000 biegaczy -  KLIK.

Niech sobie biegną, pora na balet...
Oglądałem już Śpiącą Królewnę w wykonaniu zespołu Victorian State Ballet, w którym występuje nasz wnuk i niezbyt mi się podobał (balet, nie wnuk) - brak wyraźnego występu solowego lub duetu, brak poruszającego elementu muzycznego, do tego bardzo dłuuugi - ponad dwie godziny.

Ooops - ponad dwie godziny to było rok temu, w przedostatnią niedzielę było 3 godziny a zlinkowana powyżej strona Wikipedii podaje, że oryginalna wersja trwała prawie 4 godziny.
Premiera w St Petersburgu odbyła się w styczniu 1890 roku, zaskakujące, że w Polsce ten balet został wystawiony dopiero w 1956 roku???

Tym razem balet był wystawiony przez Stuttgart Ballet - wyznam, że zadziwiło mnie to - kilka tygodni temu relacjonowałem wizytę w Melbourne drużyn futbolu amerykańskiego, ale żeby balet leciał na taką odległość?
Na mecz futbolu przyszło 100,000 kibiców, na występ baletu pewnie trochę ponad tysiąc osób razy chyba 15 przedstawień - gdzie tu ekonomia?

Pora na pozytywy - niezwykle bogate dekoracje i stroje - wyznam, że poczułem się doceniony...


Podczas przerwy zerknąłem w stronę ulicy...


Jakże mocno to kontrastowało z ciemno-dostojnym wnętrzem teatru...

Koniec przedstawienia, wychodzę na ulicę - nadal jasno a nawet złoto...


Po powrocie do domu zauważam jasność na  ścianie...

 
Rozmyślam nadal o tym maratonie - 60,000 - czyli każdy mieszkaniec Melbourne (4.5 miliona) powinien znać kogoś, kto w tym maratonie startował.
Zgadza się - już w poniedziałek zagaduję sąsiada na naszej ulicy (11 domów, około 30 mieszkańców) - tak jest, jego syn biegł pełen dystans.

Minęło 5 dni czyli pora na piątek i znowu balet, tym razem solidna pozycja - Dziadek do orzechów - do tego z poważnym udziałem naszego wnuka Feliksa...

Dziadek do orzechów - to już świąteczny repertuar, usportowiona strona Melbourne wybrała się w tym czasie na rajd rowerowy Dookoła Zatoki - Around a Bay in One Day (220 km) - KLIK.

Thursday, October 15, 2026

Szarada


Szkotka ze Szkotem mieli szkopuł -
bo przecięli Szkopa na pół.
Szkoda Szkopa - rzekła Szkotka
i głaskała swego kotka.
Na co Szkot wychylił sznapsa -
kichnął - a-psik,  dał kotu klapsa.
Ale potem miał skrupuły, nooo... skrupułki,
z tej samej co szkopuł półki.
Szkaradna szkoda - stwierdziła Szkotka -
co teraz zrobić z tą szaradą?
Podążyła za Szkota radą -
zmieniła ją w Szeherezadę,
która szkaradnie szurała zadem.
Niezła była z owej Szkotki sztuczka,
co nie zrobiła, to jakaś nauczka.
Nic dziwnego, że poszła do szkoły,
jako nauczycielka - kolorować matowe matoły.
W szkole spotkała szprotkę i szczypawkę -
szprotka ciągnie do wody, szczypawka - na trawkę.
Szkotka zrobiła szpagat - na trawce, blisko wody -
nie doznała przy tym żadnej szkody.
Na szpagat trzeba sporo odwagi,
żeby w szparę nie weszły szparagi.
Chyba, że przy szpagacie ma się na sobie dobre gacie.
Zapamiętacie?

Thursday, October 1, 2026

Sport to zdrowie

Z dawnych czasów pamiętam piosenkę - Niech żyje sport... -  google mocno się spociło i nie znalazło - a więc przeczytać o tym można tylko u mnie.

Ten wpis to kontynuacja moich refleksji na temat rozegranego w Melbourne meczu futbolu amerykańskiego - NHL.

Tydzień temu przyszła pora na finałowy mecz futbolu australijskiego...
Po pierwsze jest to w naszym stanie Wiktoria tak ważne wydarzenie, że piątek przed sobotnim meczem jest dniem wolnym od pracy.
Co zrobić z takim wolnym dniem?
Około 30,000 osób udało się do centrum miasta obejrzeć paradę finalistów.
Ja pozostałem w swoim rejonie, jadąc samochodem odniosłem wrażenie że wzrosła frekwencja w kawiarniach na świeżym powietrzu.
Pogoda zachęcała 27C.

Po drugie - obie finałowe drużyny były spoza stanu Wiktoria - taki przypadek zdarzył się po raz piąty od początku świata. 
Będę odrobinę dokładniejszy - liga futbolu australijskiego powstała w 1897 roku i przez 85 lat funkcjonowała tylko w stanie Wiktoria.

Tegoroczni finaliści to Brisbane Lions...



i Fremantle Dockers...



Powyższy fakt spowodował znaczne ożywienie ruchu lotniczego nad Australią
Fremantle - ponad 2,700 km od Melbourne - troszkę dalej niż z Lizbony do Warszawy.
Brisbane - 1,380 km, 200 km dalej niż z Warszawy do Moskwy.
Bilety powrotne na dłuższej trasie pofrunęły na wysokość A$6,000 - KLIK.

Po trzecie - mecz...
Na ten jeden, specjalny, dzień pogoda się popsuła, ale nie za bardzo - rano mgliście i mżawka, potem było już lepiej.
Publiczność na stadionie - w porządku - 100,027 osób - to chyba o 5 więcej niż na meczu NFL.
Przebieg meczu był podobno bardzo emocjonujący o czym świadczy wynik - Lwy z Brisbane wygrały 90:89 - ostatnie 2 minuty meczu TUTAJ.

Chwileczkę - czemu ja się tak rozpisuję o meczu, którego nawet nie oglądałem?
Czy sport aż tak źle wpłynął na moje zdrowie?

Wracam na łono Rodziny...

W Duisburgu odbyły się Mistrzostwa Świata w canoe polo.
Nasza wnuczka Matylda grała w australijskiej reprezentacji kobiet. Poszło im nie za dobrze, miejsce w drugiej dziesiątce (Polska zajęła 4 miejsce).
Załączam dość chaotyczną relację z pierwszego dnia zawodów głównie po to by pokazać o co w tym sporcie chodzi -  KLIK.

Po zakończeniu mistrzostw, Matylda z grupą kolegów/koleżanek polecieli do Monachium gdzie zamienili wiosła na kufle piwa.

Dziwnym zrządzeniem losu w Monachium akurat przebywał wnuk mojej kuzynki, który pojechał tam z grupą studentów architektury na Politechnice Warszawskiej.
I się spotkali...


W tym samym czasie inna wnuczka wiosłowała w kajaku na porywistej rzece...


A gdy tylko wyszła z kajaka, pomaszerowała ze swoim tatą na 24-godzinny rogaining (rodzaj orienteeringu) i zajęli 3 miejsce w kategorii par mieszanych.

Na chwilę odwracam się od rodziny - czy ktoś wiedział, że 19 września w Warszawie odbyły się Mistrzostwa Europy w jeździe Tramwajem?!?!?!?
Potwierdzam - odbyły się... i na dodatek do Europy włączono Melbourne - szczegóły TUTAJ.
Uwaga na marginesie - kilka konkurencji wydaje mi się być godnymi uwagi...
- Ostrożna jazda aby nie wylała się woda z wypełnionej po brzegi miseczki - może to zapowiedź usług gastronomicznych w tramwaju?
- kontrola prędkości przy wyłączonym szybkościomierzu - odpowiedź na zagrożenia SI?
- umiejętność kierowcy wyciągnięcia pięści przez boczne okienko i znokautowania osób na peronie - bez komentarza.

Ufff, wyczerpujące te sporty, mam nadzieję, że nabrana kondycja starczy mi na długo.

Wednesday, September 23, 2026

Autoanimacja

 W poprzednim wpisie wspomniałem o SI - sztucznej inteligencji - Australia przoduje w próbach jej kontrolowania, nasz premier rozmawiał na ten temat w USA z szefem firmy Apple.
Podobne podejście ma Antonio Guterres - przewodniczący ONZ - KLIK.
Przeciwne podejście ma Donald Trump - KLIK.
Najbardziej ucieszyło mnie, że prezydent Trump używa polskiego skrótu - SI - tak, tak, tak - si, si, si!

Tymczasem na australijskich szosach...
coraz bardziej panoszą się samochody chińskiej firmy BYD - KLIK...

W zeszłym roku sprzedano ich ponad 52,000, w tym roku idzie jeszcze lepiej, mają nadzieję sprzedać 90,000 i przegonić Toyotę.

Wygląda na inteligentny samochód... tu kilka szczegółów - KLIK.
Okazało się, że łatwo można się połączyć z systemem komputerowym samochodu i... sterować kamerą, włączać/wyłączać światła, otwierać szyby w oknach i dowiedzieć się istotnych szczegółów o właścicielu i pasażerach samochodu.
No to Chińcyki trzymają się mocno.

A dokąd jedziemy?
Dawne czasy, Związek Radziecki - podobno w węzłowych miejscowościach mieli przygotowane fałszywe drogowskazy - w przypadku obcej agresji miały one sprowadzić wroga na manowce.
Na szczęście teraz mamy GPS - KLIK.
To system amerykański... a co na to reszta świata?
Rosjanie uruchomili system GLONASS, Chińczycy - system BeiDou, Unia Europejska - Galileo - więcej TUTAJ.
Wyobrażam sobie, że chińskie samochody korzystają z chińskiego systemu nawigacji.
Szeroka droga przed nami.

Sunday, September 20, 2026

Tele mele dudki

 20 września - znaczy... ostatni dzień kalendarzowej zimy.
Spoglądam na termometr - +27C czyli tak jak wczoraj.
Hu-hu-ha - nasza zima gorąca!

Zimę w tym roku mieliśmy ciepłą, sezon narciarski krótki.
Maraton narciarski Kangaroo Hoppet odbył się, ale nie podali na jakim dystansie - słusznie - jakby podali to nie mogliby tego nazwać maratonem.
Widzę w tym szansę dla siebie, jeszcze kilka takich skrótów i może wrócę na śnieżne trasy.

Ale, ale... miało być tele?
16 września przypomniano nam, że telewizja istnieje w Australii 70 lat - wrzesień 1956, 2 miesiące przed olimpiadą w Melbourne - KLIK.
No to Polska była 4 lata lepsza - KLIK.
Dla mnie teoretycznie - zauważałem oczywiście telewizory na wystawach sklepowych, ale tak naprawdę to zasiadłem przed telewizorem dopiero w 1959 roku, w domu akademickim.

Po ślubie nie czuliśmy potrzeby oglądania telewizji, dopiero po urodzinach córki - 1971 - stwierdziliśmy, że telewizja może wypełnić długie wieczory w domu.

Kuwejt - anglojęzyczny program był istotnym kontaktem ze znanym nam światem. 
Jednocześnie pomagał dzieciom poznać język.

Australia - zasadniczo jak wyżej.

Ostatnie lata - telewizor włączamy raczej rzadko, głównie aby obejrzeć wiadomości.
No i właśnie jakaś furtka się zamknęła - multikulturalna stacja SBS przestała nadawać Wiadomości POLSAT.
Możemy je oglądać na każde żądanie - On Demand - na kanale internetowym.

Internet, komputer... sztuczna inteligencja.
Australia podjęła akcję na trzech frontach -
1. Nasz premier poleciał do USA porozmawiać na ten temat a szefem firmy Apple - KLIK.
Temat - niebezpieczeństwa SI - na marginesie wspomnę, że Australia uchodzi za lidera we wprowadzaniu ograniczeń korzystania ze Sztucznej Inteligencji.
Na drugim marginesie - Apple - znaczy jabłko... znaczy - wygnanie z Raju niewinności.
2. Australia wyraziła wstępną zgodę na budowę centrum komputerowego firmy Anthropic - KLIK.
Koszt - 32 miliardy dolarów.
Zużycie wody - tyle co 1,5 miliona przeciętnych Australijczyków.
3. Szykowany jest projekt ograniczenia używania sprytnych okularów (Smart glasses) - KLIK.

Sprytne okulary - o Boże! gdzie ja jestem?
Poprawiłem moje gapiowate okulary na nosie i poszukałem.... KLIK. 
Uwaga: zlinkowane video zostało nagrane rok temu czyli jest przestarzałe o wiele lat świetlnych.

Zdjąłem okulary i wyszedłem na zewnątrz....
Ciepło, zielono, ptaszki śpiewają - cudnie.
Nawet samochody dostosowały się do okoliczności.
Już od rana...

... kocham Jana.

Niektórzy są jednak niezdecydowani...


A niektórzy są chyba na rui...

Friday, September 11, 2026

Veni, vidi, merui

 Znaczy - przyjechałem, zobaczyłem, zarobiłem.
To przyszło mi do głowy gdy dowiedziałem się, że do Melbourne przyjechały dwie drużyny futbolu amerykańskiego (NFL) - Los Angeles Rams i San Francisco 49ers  - KLIK.

Ile zarobili?
Około A$ 15 milionów.

Teraz pora na drobiazgi...
Futbol amerykański - nie wiem nic na temat tego sportu poza tym, że jest bardzo popularny w USA.
Na tyle popularny, że mój amerykański kolega w Kuwejcie zastrzegł w kontrakcie, że musi dostać urlop na czas finału NFL - drugi tydzień lutego.

Ile futbolu można wytrzymać?
Ja nie mogę wytrzymać nawet jednego, ale jeśli musiałbym wybierać to wybrałbym piłkę nożną.
Australijczycy mają swój własny futbol - australijski - Aussie Rules Football - KLIK.
Tegoroczny sezon dobiega końca, za 2 tygodnie będzie z tej okazji dzień wolny od pracy.
W tym roku na mecze przyszło 7.8 miliona widzów czyli przekroczymy 8 milionów.
A prócz tego jest jeszcze piłka nożna, rugby, krykiet...

Mecz drużyn NFL odbył się oczywiście na naszym największym stadionie - MCG - przyszło odrobinkę ponad 100,000 widzów.
Bilety - najtańsze A$146, najdroższe chyba A$600.

Mecz odbył się uwaga - o godzinie 10:30 rano!!!
To bardzo wygodne dla gości bo w Kaliforni, miejscu ich stałego pobytu, była godzina 5:30 po południu.

Chwileczkę - 10 rano, dzień powszedni, 100 tysięcy ludzi na meczu... a co z gospodarką i ekonomią?

To pytanie zaintrygowało mnie na tyle, że wybrałem się do miasta żeby sprawdzić...

Ruch na ulicach normalny.
Pasażerowie w pociągu - to samo.
Naprzeciw mnie siedziała pani, chyba Japonka, w bluzeczce z napisem San Francisco.
Spytałem się jej czy to ma coś wspólnego z meczem.
Po pierwsze okazało się, że nie zna angielskiego.
Po drugie, że nie wie co to jest futbol amerykański.
Po trzecie... pokazała mi na telefonie informację o firmie produkującej takie koszulki.

Dojechałem w pobliże stadionu...
Bezpieczeństwo przede wszystkim, policja na wszystkich alejkach prowadzących do stadionu, nad głową krąży helikopter.
Mecz już się zaczął, mam nadzieję, że dla wszystkich starczyło miejsca czego nie można powiedzieć o pojemnikach na napoje...


Na stadion się nie wybieram, maszeruję do centrum miasta...




Tak pięknie i ani żywej duszy.

Docieram do celu - Federation Square...


Tu można obejrzeć mecz za darmo.
Ludzi... średnio sporo - może 200 osób.
Większość - raczej młodzi, profil etniczny - 80% anglosaski.

Zaglądam do pobliskiego pubu - to samo...

,

Dla relaksu wstępuję do pobliskiego kościoła anglikańskiego - chłód, cisza, zmrok. 6 osób w ławkach.
Południe - pora nabożeństwa.
Kapłanka czyta Ewangelię św Mateusza - ...a czemuż widzisz źdźbło w oku brata twego, a belki, która jest w oku twojem, nie baczysz?
Pora wracać do domu pomóc żonie w przygotowaniu obiadu.
Po drodze wpadam do centrum handlowego npo zakupy - normalny ruch.

P.S. Wynik meczu = 49ers pobili Baranów 27:7.
P.P.S. Spytałem córki czy w jej biurze wszyscy byli w pracy - byli.

Tuesday, September 8, 2026

Father's Day

 W niedzielę był u nas Dzień Ojca.
O ile mi wiadomo, w Polsce był już pod koniec czerwca.

Na mszy ojcowie dostali stosowne zakładki...


Psalm 127:3-5 -
"Oto synowie są darem Pana,
a owoc łona nagrodą.
Jak strzały w ręku wojownika,
tak synowie za młodu zrodzeni.
Szczęśliwy mąż,
który napełnił nimi swój kołczan,
Nie zawstydzi się, gdy będzie rozprawiał

z nieprzyjaciółmi w bramie."
- Biblia Tysiąclecia.

Przestraszyło mnie to tłumaczenie - synowie to strzały potrzebne na czas pertraktacji z wrogami???
Niby bardzo aktualne, ale akurat jestem w nastroju do którego lepiej pasowała moja prywatna interpretacja angielskiej wersji -
Children are a heritage from the Lord...
Dzieci -
nie synowie...
- heritage - spadek, spuścizna - to też jest dar, ale jednak według mnie, specjalny, naznaczony ciągłością pokoleń.
Blessed is the man whose quiver is full of them...
- quiver - moje pierwsze skojarzenie to trząść się - zatrzęsiesz się a dzieciaki się sypią jak igły z choinki - pomyślałem.
Głębsza analiza wykazała, że Biblia Tysiąclecia ma swoją rację - quiver znaczy również kołczan - kołczan pełen dzieci, magazynek karabinu maszynowego załadowany dzieciakami -  okropne.

Na szczęście rzeczywistość potwierdziła moją interpretację - odwiedził nas nasz syn z rodziną - czwórka dzieci - on jest dwa razy lepszym ojcem ode mnie.

Po ich wizycie zauważyłem przed naszym domem nieznany mi samochód ze stosowną rejestracją...


Zadzwoniłem do syna - to dla mnie ten samochód?
- Tak, ale dopiero na 90 urodziny.

Czyli póki co trzeba oddać nasz mocno wysłużony samochód do przeglądu.