Saturday, July 11, 2026

Człowiek za górą

 To podtytuł książki o Kościuszce...


Prawie miesiąc temu pisałem o spotkaniu z autorem - KLIK - teraz przyszedł czas na relację o książce.
Po pierwsze - tytuł - the man behind the mountain - od razu widać, że autor żartuje bo na okładce człowiek jest przed górą.
Po drugie - w książce proporcje są bardziej wyważone zacznę więc od okładki.

Osoba Tadeusza Kościuszki zafascynowała A. Sharwooda na tyle mocno, że poświęcił wiele czasu i wysiłku aby poznać dokładnie jego życie i dotrzeć do wielu źródeł informacji.
Na dodatek odwiedził wszystkie miejsca, w których przebywał T. Kościuszko a również te, które zostały nazwane jego imieniem - n.p. 

Welcome sign located on Mississippi Highway 12
By Chillin662 - Own work, CC BY-SA 4.0, Link

Miejscowość Kosciusko w stanie Missisipi (USA), z której pochodzi o wiele słynniejsza osoba - Oprah Winfrey - KLIK.

Spora część książki poświęcona jest rozważaniom na temat - jak zachowałby się T. Kościuszko w obliczu aktualnych wydarzeń:

a) zbezczeszczenie pomnika T. Kościuszki w Waszyngtonie...


Przypomnę, że chodzi tu o rozruchy po zabiciu przez policję Georga Floyda - KLIK.
A. Sharwood uważa, że w znając poglądy i czyny T. Kościuszki można uznać, że nie potępiłby manifestantów.
Po zastanowieniu  - zgadzam się.

b) zmiany klimatu w Australijskich Alpach...
A. Sharwood jest zapalonym wędrownikiem i narciarzem, odwiedził wiele razy Australijskie Alpy, w książce zdaje relację jak delikatna jest tamtejsza roślinność i jak zgubne są dla niej zmiany klimatu, których obecnie doświadczamy.
Ale nie tylko zmiany klimatu, również kopyta końskie i bydlęce.
Szczególnie końskie - w Australii po polach i lasach hasa kilkadziesiąt tysięcy dzikich koni - brumbies - KLIK.
W tym miejscu zauważyłem pewną niekonsekwencję - podstawowo autor jest za ochroną środowiska czyli - eliminacja brumbies.
Więcej na temat ochrony środowiska w tych okolicach - TUTAJ - tytuł strony = Reclaim Kosci ... odzyskaj kości?
Z drugiej strony z dużym sentymentem wspomina poemat Banjo Patersona - The Man from Snowy River - i oparty na tym poemacie film - KLIK - w filmie wystąpił Kirk Douglas.
Do tego jeszcze zauważa fascynację Aborygenów końmi... ale to już osobny punkt.

c) Aborygeńska nazwa najwyższej góry Australii.
W 2019 roku dość silnie rozbrzmiały głosy aby "przywrócić" górze Kościuszki jej tradycyjną nazwę - KLIK.
Dlaczego użyłem cudzysłowu?
Bo prywatnie uważam, że Aborygeni nie nadali tej górze żadnej nazwy.
Zwolennicy aborygeńskiej nazwy wspominają, że te okolice na jesieni obfitują w tłuste ćmy - bogong - KLIK - i wiele plemion Aborygeńskich przybywało tutaj, często wędrując setki kilometrów, aby się najeść do syta i zgromadzić zapasy sproszkowanych ciem.
No i co z tego?
Sądzę, że Aborygeni nadali ogólną nazwę tym okolicom i dziwię się, że zwolennicy zmiany nazwy góry Mt Kosciuszko bez skrępowania twierdzą, że znajduje się ona w Snowy Mountains.
Natomiast najwyższy szczyt?
Na okładce książki na początku tego wpisu widać... no właśnie - nie bardzo widać która z tych gór jest najwyższa.
Odkrywca góry - P. Strzelecki - miał poważne wątpliwości, z dziennika wędrówki wynika, że wszystkie pomiary wykonał na szczycie sąsiedniej góry - Mt Townsend i dopiero wtedy zauważył że sąsiednia góra jest może trochę wyższa - Mt Kosciuszko = 2,228 m, Mt Townsend = 2,209 m.
Ale czy na tę sąsiednią górę wszedł?
Dziennik wędrówki o tym nie wspomina.

Powracając do aborygeńskiej nazwy...
Nazwa sugerowana przez miejscowe plemię Ngarigo to Kunama Namagdi co oznacza Góry i Śnieg... co potwierdza moje przypuszczenia - nazwa okolic, nie specyficznej góry.

Z drugiej strony - autor książki, A. Sharwood uważa, że Tadeusz Kościuszko poparłby Aborygenów.
Po zastanowieniu --- zgadzam się.

P.S.
1. Prowadzona w Australii polska strona medalu - KLIK.
2. Obecnie w Australii nie można zjeść ćmy Bogong...
   ??? tyle krzyku na temat zachowania Aborygeńskich tradycji, a kiedy przychodzi do podstawowego sprawdzianu to.... brak towaru.

Sunday, July 5, 2026

Naj, naj, naj...

 Niedziela...
Wczoraj - USA - 250-lecie Deklaracji Niepodległości - KLIK.
Czytam obecnie książkę o T. Kościuszce, o której wspominałem 4 wpisy temu - gdzie był Kościuszko w tym dniu?
Na oceanie Atlantyckim - wypłynął z Hawru w czerwcu 1776, statek płynął prawie 2 miesiące.
Rok później - 1777 - po raz pierwszy odbyły się uroczyste obchody tego święta, T. Kościuszko w tym czasie pracował nad fortyfikacjami na północy USA.

A w tym roku?
Wczoraj - 4 lipca...
- Australia przegrała z Egiptem mecz w mistrzostwach świata (w rzutach karnych) - KLIK
- Iga Świątek przegrała mecz na korcie w Wimbledonie - KLIK.
Dosyć!

Dzisiaj - nasz parafialny kościół św Benedykta, poranna msza i miłe zaskoczenie - kazanie wygłosił młody dziekan (za miesiąc zostanie wyświęcony na księdza) - na początku pytanie:
- które państwo jest największe i najszlachetniejsze na świecie?
Cisza, zakłopotanie, wreszcie nieśmiała podpowiedź - Australia?!
 - a które miasto jest największe na całym świecie? - odpowiedź łatwiejsza - Melbourne!
 - który kościół jest najświętszy w Melbourne? - kościół św Benedykta - tu już nikt nie miał wątpliwości.
Ostatnie pytanie:
- a który z dziekanów parafii św Benedykta jest najświętszą i najszlachetniejszą osobą na świecie - wątpliwości rozwiane zostały TUTAJ.

Dalej już niestety było trudniej...
Ewangelia wg św Mateusza - 11,28 - "
Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście. Ja dam wam wytchnienie. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie...".
Dam wam wytchnienie zakładając wam moje jarzmo?
Można by wyciągnąć wniosek, że Boskie jarzmo jest lżejsze niż ludzkie.
Prawdopodobnie jest to jakaś motywacja dla wyboru kariery duchownej.

Na szczęście istnieją inne ścieżki, po mszy ogłosiliśmy coroczny Winter Appeal Stowarzyszenie św Wincentego - od ręki zebraliśmy ponad A$3,000 - pomoże kilkudziesięciu rodzinom przetrwać zimę.

A poza tym?
W górach spadł śnieg...


Nie wiem dlaczego, ale ucieszyło mnie to zdjęcie.
W Melbourne zapowiadają chłodną noc - +3C czyli na pobliskim polu golfowym może pokazać się szron.
Ale zanim wygrzebię się z łóżka, już go nie będzie.

Życzę miłego tygodnia!

Tuesday, June 30, 2026

Kaczka na rzęsach

 Usiadła kaczka na rzęsie...


i się trzęsie.

Podpłynął kaczor do kaczki - 
czemu tak się trzęsiesz kaczko?
Nieboraczko!
- Bo w którą nie obejrzę się stronę,
to wszystko zielone, zielone.
- Och kaczko, co ci szkodzi zieleń?
Spojrzyj w inną stronę i się nie leń.
Spoglądam na natury łono...
i wszędzie zielono mi, zielono.
No, kaczko, a cóż w tym złego?
Dookoła tyle zielonego.

Ale kaczka dalej stała na rzęsach
i się trzęsła...
Więc kaczor czując w sercu żal
odpłynął w zielono-szarą dal...



Wednesday, June 24, 2026

Kap, kap, kapituła

Była raz sobie Kapituła,
po prostu - kapitalna,
wśród polityków się tułała,
dla wielu nieosiągalna.

Kapitanowie kapituły
do kapitularza zajrzeli
szukając jakiejś formuły,
udekorować kogoś chcieli.

Capito ergo sum!
Krzyknął Kapitan do Kanclerza -
wyłączam teraz rozum
i kandydata namierzam.

Właściwy aKapit znaleźli
i zanim Orzeł się sKapował,
z orlego gniazda go wywieźli,
do kraju na skraju zawędrował.

Trzy lata przeminęły,
 czas Kapitulacji.
Orzeł do kraju powrócił
bez gracji.... 

Kapituła - bardzo mi się spodobała interpretacja tego słowa w języku sinhalese (Sri Lanka): 

පරිච්ඡේදය

Tłumaczę je w ten sposób:
 - nastaw uszy,
රි- zdejmij kapelusz,
ච් - rozejrzyj się dookoła, 
@ - schowaj się w skorupie jak ślimak,
ඡ - nastaw wodę w czajniku,
- i wypnij się na cały Świat.

P.S.
Kapitularz - KLIK.

Saturday, June 20, 2026

Bez Orderu

 Order - pokrętne słowo - po angielsku może znaczyć rozkaz, zamówienie, porządek, odznaczenie, grupę osób - np zakon.
Po polsku słowo to oznacza chyba tylko odznaczenie - kropka... a raczej wiele kropek.

Jak się łatwo domyślić inspiracją tego wpisu są ostatnie wydarzenia związane z przyznaniem/odebraniem Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy.

Na moje szczęście ( a może pecha) ktoś już się zajął tym tematem - KLIK.
Wyliczę więc tylko przypadki, które mnie zainteresowały...
Twórcą Orderu był August II Mocny - rok 1705 - jednym z pierwszych odznaczonych był car Piotr I.
Potem przyszła kolej na carycę Katarzynę Wielką i trzech kolejnych carów.

W okresie międzywojennym Order otrzymali prawie wszyscy polscy premierzy i prezydenci, dla mnie ciekawym przypadkiem jest Wincenty Witos, który Order otrzymał, utracił i otrzymał na nowo - dokładnie 1 dzień przed wybuchem II Wojny Światowej - KLIK i  KLIK.

Lista odznaczonych cudzoziemców jest jeszcze ciekawsza - KLIK.
Benito Mussolini, cesarz Japonii Hirohito, P. Petain - szef francuskiego rządu Vichy - KLIK.

Zawrót głowy - wyszedłem na spacer i zauważyłem Order Zielonego Ostu...



Monday, June 15, 2026

Kozi, hułozi?

 Kozi, hułozi? - to fonetycznie.
Przepraszam za moją angielską wymowę - lepiej przeliteruję:
Kozzie, who was he?
Lepiej? wiemy o co/kogo chodzi?
Kozzie?

Dygresja na temat australijskiego slangu - Australijczycy bardzo lubią skracać słowa, popularna technika skracania to zmiana końcówki na ie
Australijczyk - Australian - Aussie,
Tasmańczyk - Tasmanian - Tassie,
postman - postie,
mosquito - mozzie,
St Vincent de Paul - Vinnie...

Znacznie więcej  - TUTAJ.

No to wiecie już kto to jest Kozzie?
Tadeusz Kościuszko - proste.

Ale dlaczego przeciętny Australijczyk miałby znać to nazwisko?
Bo taką nazwę nosi najwyższa góra naszego kontynentu - Mt Kosciuszko - KLIK.

Paweł Strzelecki - europejski odkrywca tej góry, w swoim pamiętniku pisze: The particular configuration of this eminence struck me so forcibly, by the similarity it bears to the tumulus elevated in Krakow over the tomb of the patriot Kosciusko, that, although in a foreign country , on foreign ground, but amongst a free people, who appreciate freedom and its votaries, I could not refrain from giving it the name of Mount Kosciusko.

Kosciusko? 
Dopiero w 1997 roku nazwę zmieniono na Kosciuszko.
Swoją drogą najczęstsza wymowa tego nazwiska to Koziasko... albo Kozzie.

Inspiracją do tego wpisu było spotkanie z Anthony Sharwoodem, autorem książki - 


Spotkanie zorganizował Australian Institute of Polish Affairs - AIPA - KLIK - instytucja bardzo zasłużona w prezentacji informacji ze świata kultury, nauki i polityki.

Anthony Sharwood - to właśnie jego gnębiło tytułowe pytanie - Kozzie, who was he?
Gnębiło na tyle, że zapoznał się z biografią naszego bohatera narodowego a następnie odwiedził wszystkie miejsca wymienione w biografii T. Kościuszki - w Polsce, w USA, Francji, Szwajcarii.
Książkę przeczytam dopiero za kilka dni to się dowiem czy odwiedził również Mereczowszczyznę na Białorusi - KLIK.

Książka A. Sharwooda uzyskała 3 nagrodę konkursie na najlepszą publikację obcojęzyczną z zakresu historii Polski - KLIK.


Zanim zakończę zawrócę do Kosciusko - zgubione Z.
Antoni Sharwood poinformował nas, że pierwsze zdanie jego książki to : Letter Z is worth 1 point in Polish Scrabble - litera Z jest warta jeden punkt w polskiej wersji literowej gry Scrabble - czyli występuje z języku polskim bardzo często.
Dla porównania - w angielskim scrabble litera Z jest warte 10 punktów - maksimum.
Zajrzałem do słownika angielsko-polskiego (nota bene słownik wydany przez The Kosciuszko Corporation, New York)  - 1730 stron, tylko 3 strony słów na literę Z, wszystkie słowa pochodzą z innych kultur/języków - ZOO, zebra, zodiak...
To w jakiś sposób tłumaczy ten przekręt.

Jak wspominałem, nazwę góry i parku narodowego poprawiono, ale wiele innych miejsc pozostało przy bezZETnej nazwie, również w USA - KLIK, KLIK

Na koniec -istotna sprawa ---
Jak miał na imię Tadeusz Kościuszko?
Na pierwsze - Andrzej, na trzecie - Bonawentura.
Bonawentura - jakie piękne imię - znaczy Piękna Przygoda - KLIK.
Zalecenie - pamiętajcie o tym jak w rodzinie ktoś się urodzi - to imię męskie, ale dziewczynom też pasuje.

P.S.
Na Górę Kościuszki wdrapaliśmy się już niecały rok po przyjeździe do Australii.
Drugi raz w 2013 roku - luty - pełnia lata, a pogoda była jak na Mt Everest...


Friday, June 12, 2026

Plebiscyt

Tydzień temu informowałem o plebiscycie australijskiego radia - ABC/Classic - Największy utwór muzyczny Wszechczasów - w ostatnią niedzielę poznałem wyniki - KLIK.

Jak już wspominałem - nie przywiązuję wielkiej wagi do wyników takich plebiscytów, ale jestem zadowolony, że są (od czasu do czasu). 
Dają mi poczucie przynależności do... grupy nieznanych mi ludzi.

Jak się spodziewałem/obawiałem wygrała IX symfonia L. van Beethovena.
Obawiałem, bo wyjątkowo nie lubię tego utworu a już najbardziej finałowej Ody do radości - przypomina mi masowe pieśni z okresu PRL.

A co mi się podobało...
2. miejsce - V koncert fortepianowy L. van Beethovena - zgoda.
5. Mesjasz - G. F. Haendel - znaczy - Alleluja - całe oratorium jest jednak bardzo długie.
6. Mass for Peace - K. Jenkins
9. Requiem - W.A. Mozart
21. 4 pory roku - Zima - 
A. Vivaldi + 30 - Wiosna - + 66 - Lato + 158 - Jesień + 47 - Cztery pory roku przerobione przez niejakiego Maxa Richtera.
Ten sukces zapisuję na konto troski ludzi o klimat.
26. Bolero - M. Ravel - wolałbym Koncert fortepianowy G-dur.
27. Carmina Burana - C. Orff - tutaj węszę przekręt - kantata o tym tytule ma aż 24 części, z tego trzy da się wytrzymać. Wątpię czy ktoś z głosujących wysłuchał całej kantaty, liczy się tylko jedna część - O Fortuna.
31. Nokturny - F. Chopin
32. Romeo i Julia - S. Prokofiew - ale wolałbym Symfonię Klasyczną.
64. Pasja wg św Mateusza - J.S. Bach.

Ogólne wrażenia -.
Aż kilkanaście pozycji to muzyka filmowa co potwierdza moje obserwacje sprzed tygodnia - nowoczesna muzyka stwarza napięcia, które wymagają wsparcia jakąś treścią, obrazem.
Muzyka klasyczna XVII i XVIII wieku... przenikała słuchacza.
Kilka utworów kompozytorów australijskich w tym dwa autorstwa osób o korzeniach Aborygeńskich.
To rezultat polityki programowej radia ABC - nie zgłaszam pretensji.

Zwróciłem uwagę na bardzo mocną pozycję P. Czajkowskiego -
Koncert fortepianowy, Uwertura 1812, Jezioro Łabędzie, Dziadek do orzechów, dwie symfonie.
W ogóle - muzyka rosyjska trzyma się mocno.

W plebiscycie brało udział 184,000 osób - to miłe.