Sunday, April 18, 2021

Niedzielny (miesiąc) Ramadan

 W ostatni wtorek rozpoczął się muzułmański miesiąc postu - Ramadan - KLIK.

Ten "miesiąc" w tytule to wynik rozpoznania tematu. Termin Ramadan może oznaczać również boga i pozostawiony sam sobie może być bluźnierstwem.

Skąd taki temat na chrześcijańską niedzielę?
Gdyż zdałem sobie sprawę, że ledwie 2 tygodnie temu zakończył się 6-tygodniowy okres Wielkiego Postu i nikt, jeśli nie posiada aktywnego kontaku ze środowiskiem chrześcijańskim, tego nie zauważył.

Jeśli chodzi o miesiąc Ramadan, to też nie ma hałasu, tu i ówdzie w mediach pojawiły się krótkie wzmianki, ale jednak były.

W Australii Wielki Piątek to dzień wolny od pracy.
To znaczy kiedy tu przyjechaliśmy to jeszcze tak było.
W ostatni Wielki Piątek rano obudziły nas głośne hałasy. Na sąsiedniej, opuszczonej działce, zorganizowano generalne porządki - huczały kosiarki, kilka osób pracowicie wyrywało chwasty.
Spytałem ich czy wiedzą co to za dzień. 
Ekonomia głupcze - odpowiedzieli.
Oczywiście to już moja fantazja, ale sens był właśnie taki.

Sąsiad, który był świadkiem mojej rozmowy zwalił winę na australijski futbol - oni pierwsi rozegrali mecz w Wielki Piątek. Potem poszli inni.
Z tych "innych" najlepiej zapamiętałem kasyno.
Wtedy rozległy się liczne protesty. Moim zdaniem niesłuszne, przecież gry hazardowe to klasyczna wielkopiątkowa tradycja - przypomnę - "Gdy Go ukrzyżowali, rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy" - Mateusz 27:35.

Wracam do miesiąca Ramadan.
Przy okazji rozpoznania tematu zajrzałem do muzułmańskiego kalendarza - rok 1442 - czyli 2 lata przed bitwą pod Warną, 11 lat przed zajęciem Konstantynopola.

Ciekaw jestem ile z tej tradycji pozostanie za 579 lat.

Friday, April 16, 2021

No News is bad news

 Codziennie rano oglądamy retransmitowane przez tutejszą TV wiadomości POLSAT News.

W moi przypadku zbiega to się z gimnastyką poranna.

W ostatnią środę - zaskoczenie - zamiast POLSAT News nadali ligowy mecz koszykówki w USA.
Zaskoczyła mnie aż taka popularność koszykówki w Australii (o takiej porze?), niestety w żaden sposób nie potrafiłem zsynchronizować moich ćwiczeń z rytmem basketballu więc zacząłem pstrykać po australijskich kanałach komercjalnych (mamy ich 3).
Wiadomości nadawane przez państwową stację ABC zostawiam sobie na śniadanie.

Kanał 10 - miłość jest na wyciągnięcie ręki - randkowe aplikacje dla młodzieży.
W programie wypowiedziało się kilku entuzjastycznych użytkowniczek (tylko dziewczyny). Większość z nich przeżywa kilka razy dziennie autentyczną miłość.
Wiem, że w tv funkcjonują programy typu - małżeństwo po pierwszym spotkaniu, widzę że idea dotarła pod strzechy.

Kanał 9 - z okazji wodowania statku wojennego, dla oficjalnych gości wystąpiła grupa taneczna 101 Doll Squadron (Eskadra 101 Lalek)...


Przy okazji poznałem nowe słowo - twerking - zgięcie się w biodrach i potrząsanie tyłkiem.
Oficjalni goście mieli raczej niewyraźne miny.
Wydarzenie zbiegło się z niekończącą się kampanią o sprawiedliwość, szacunek, równe prawa dla kobiet.
Na zlikowanym poniżej filmiku głos zabiera były kandydat na premiera.
Jemu występ bardzo się podobał - grupa dobrze wyszkolonych kobiet wykonuje solidnie pracę jaką lubią - KLIK.

Kanał 7 - afera zegarkowa. Nie, to nie Sławomir N, minister z czasów premiera Tuska.
To szefowa Australijskiej Poczty.
Udało jej się zawrzeć bardzo korzystne dla poczty kontrakty i w geście uznania obdarowała kontrahentów zegarkami marki Cartier (cena $4,500).

Sprawa nabrała rozgłosu i rząd wywarł na państwową pocztę nacisk aby usunąć tę panią ze stanowiska.

Tu sprawa się rypnęła - poszkodowana uważa to za kolejny przykład znęcania się nad kobietami, przeżywa depresję, ma myśli samobójcze.
Za wszystkich stron płyną wezwania do premiera żeby złożył oficjalne przeprosiny- KLIK.

Swoją drogą zastanowiło mnie, że zegarki robią nadal takie wrażenie.
Mnie wydawało się temat wyczerpali żołnierze radzieccy podczas wyzwalania Europy spod okupacji.

Przecież ci obdarowani to multimilionerzy - i nadal zegarek sprawia im tyle przyjemności?

Gimnastyka skończona - wiadomości ABC - długa lista wezwań do premiera aby przeprosił wiele, wiele kobiet skrzywdzonych w ostatnich 2 latach.

Przełączyłem  się na radio - rządowy kanał ABC FM/Classic
Muzyka klasyczna. 
Ostatnio zauważyłem pewną zmianę, prawie co drugi utwór jest skomponowany przez kobietę, równowagi dopełniają utwory ludowe lub utwory narodów pokrzywdzonych.

Śniadanie skończone.
Czas na lekarstwa - muszę poprosić lekarza o jakiś lek na depresję, albo o zorganizowanie mi przeprosin przez premiera.

Z ostatniej chwili -
Oczywiście złożyłem do telewizji zażalenie, na pozbawienie mnie moich elementarnych praw.
Bardzo szybko dostałem odpowiedź - transmisje imprez sportowych na korzystnych warunkach finansowych są tak istotne, że każdy regularny program musi ustąpić im miejsca.

Ciekaw jestem czy łączy się to z darowizną zegarków.

Sunday, April 11, 2021

Niedzielny niedowiarek

 Dzisiaj w kościele jedna z najpopularniejszych ewangelii - niewierny Tomasz - św Jan 20:19-31 - KLIK.

Apostoł Tomasz, gdy słyszy od innych, że widzieli Jezusa zmartwychwstałego, stwierdza, że nie uwierzy dopóki nie dotknie.

Wyznam, że ten apostoł najbardziej mi się podoba.
Gdy Jezus powiedział: 'Znacie drogę, dokąd Ja idę', Tomasz przerywa - 'Panie, nie wiemy dokąd idziesz, więc jak możemy znać drogę?' św Jan 14:4-6.

Z drugiej strony - dlaczego pisze o tym tylko św Jan? 
Wyznam, że jego pisma (Ewangelie, Apokalipsa) - wzbudzają u mnie najwięcej wątpliwości.

Z trzeciej strony - osoba apostoła Tomasza jest źródłem licznych spekulacji.
Przydomek - Dydymus - znaczy bliźniak.
Zajrzałem nieco głębiej, okazało się że oryginalne, hebrajskie imię Tomasza - תְּאוֹם - znaczy bliźniak.
Poszukałem wymowy tego słowa, brzmiała jak "tekom". Źródła wskazują, że Tomasz to słowo pochodzenia aramejskiego i też oznacza bliźniaka..

Ale dlaczego bliźniak? Czyj bliźniak?
Tutaj otwiera się puszka Pandory - wśród apokryfów znalezionych w Nag Hamadi znajduje się Ewangelia wg Tomasza - KLIK.
Uwaga: wersja angielska wspomina pogłoski, że bliżniaczym bratem Tomasza był Jezus.

W głowie się kręci i wyznam, że z ulgą zajrzałem do komentarzy pod moim wczorajszym wpisem.
Przy okazji wspomnienia księcia Filipa wymieniłem mieszkańców wyspy Tanna, którzy wierzą, że jest on bogiem (ich bogiem).
Ci sami wyspiarze, podczas II Wojny wprowadzili kult Cargo - KLIK. Widząc ogromne amerykańskie samoloty, które pojawiały się z niewiadomo kąd i bez żadnego powodu dostarczały wiele prezentów, uznali że zasługują one na specjalne względy.

 I nie było wśród nich Niewiernego Tomasza.

Saturday, April 10, 2021

Żałoba poranna na wyspie Tanna

 Świąteczna przerwa w blogowaniu wydawała się nie mieć końca.
Nawet śmigus-dyngus mnie nie ożywił, dopiero ta wiadomość: książe Filip zmarł w piątek rano.

Dzisiaj (sobota) ubrani na czarno spreakerzy TV trzymają ręce na pulsie wydarzeń - flagi narodowe opuszczone do połowy masztu - poniżej na moście nad zatoką w Sydney...


... o 5 wieczorem oddany zostanie salut armatni.

Moje myśli są jednak z mieszkańcami wyspy Tanna, którzy uznali księcia Filipa za swojego Boga i teraz mają nadzieję, że wreszcie osiądzie on wśród nich na stałe - KLIK.

Tytułowa żałoba na tym filmie - KLIK.

Z ostatniej chwili!!!

Salut armatni już się odbył - BUM-BUM.

Monday, March 29, 2021

Popalmowy Poniedziałek

 Wczoraj Niedziela Palmowa.

W naszym kościele, tradycyjnie, odbyła się niewielka procesja.
W naszym radio usłyszałem... "Sehet, Jesus hat die Hand, Uns zu fassen, ausgespannt, Kommt!"
(
Widzisz, ręka Jezusa do nas wyciągnięta, Przyjdź).

Wielki Tydzień...

Już dawno stwierdziłem, że jestem niewierzącym lecz praktykującym katolikiem.

Nonsens i paradoks?
Po przeczytaniu książki Alaina de Botton - Religion for atheists - stwierdziłem, że może nie jestem wyjątkiem.

Odpowiada mi klimat niektórych/wielu katolickich ceremoniałów.

Chyba od początku życia.
Najwcześniejsze wspomnienie mojego życia to msza w piwnicy podczas bombardowania (przełom 1944/45 rok).
Ciemność, migające świece, zapach świeżego drzewa, z którego zbudowane były przegrody między komórkami w piwnicy, a za tym zapachem czaił się tajemniczy zapach węgla.
Na końcu przejścia między rzędami komórek, nakryty biały płótnem ołtarz, ksiądz, złota monstrancją, odgłos dzwonków.

I potem podobnie, przez całe życie choć nie w tak nadzwyczajnych okolicznościach, znajdowałem w instytucjach związanych z kościołem atmosferę, w której czułem szacunek i spokój.

Moja regularna lektura w tym tygodniu, to Mistrz i Małgorzata M. Bułhakowa.
Nie potrafię zbyt długo czytać tej książki i niewiele z niej pamiętam. Może dlatego, ilekroć do niej wrócę, to czytam ze świeżym zainteresowaniem.

A więc w tym tygodniu - J.S. Bach i M. Bułhakow. 

Blog niech sobie poczeka.

Czytelnikom życzę pogodnych i zdrowych Świąt.

Thursday, March 25, 2021

Znowu wesele

 Jeszcze dobrze się nie otrząsnąłem po sobotniej imprezie a tu znowu.

Tym razem jednak to wesele niejakiego Figaro a właściwie jego streszczenie, na oktet instumentów dętych.

Minął już ponad rok od ostatniej naszej wizyty w jakiejś sali koncertowej.

Wczorajszy koncert należał do serii Mostly Mozart (Głównie Mozart). 
Tę serię zapoczątkowano około 10 lat temu i jestem jej wierny od początku.
To są poranne koncerty adresowane do puliczności starej daty. Koncerty trwają niewiele ponad godzinę i na ogół wykonywane są 2 utwory, Mozart i ktoś inny.
Na wczorajszym był wyłącznie Mozart - Wesele Figara.

Koncerty Mostly Mozart odbywają się w Melbourne Recital Centre - KLIK.To sala o wyjątkowo dobrej akustyce.

Wczorajszy koncert był planowany ze świadomością covidowych ograniczeń i to chyba było powodem małej liczebności zespołu wykonawców.
Publiczność też była rozsadzona z zachowaniem odstępów.

Mamy nadzieję, że to już ostatni raz gdyż w przyszłym tygodniu mają znieść wszelkie ograniczenia w salach koncertowych i teatrach.

Zwiastunem będzie oczywiście mecz futbolu australijskiego - w nadchodzący weekend, na stadion MCG o pojemności ponad 100 tysięcy miejsc, wpuszczą 75 tysięcy kibiców.

Wesele Figara na oktet instrumentów dętych, do tego czas trwania około 1 godziny.
Oryginalna opera jest wyjątkowo długa - 4 akty - około 3 godziny.
Na filmie Amadeusz, cesarz Józef II pod koniec opery ziewa.
Rozumiem go.

W programie przeczytałem, że w epoce Mozarta często prezentowano tego typu "streszczenia" popularnych oper.
Specjalistą był niejaki Johann Nepomuk Wendt, który przetransponował na oktet instrumentów dętych kilka oper Mozarta. To właśnie słyszeliśmy wczoraj.

Wczorajszy oktet to były po dwa oboje, klarnety, fagoty i rogi. Wyznam, że nie miało to takiej siły przekonywania jak regularna orkiestra.

Na koncert jechaliśmy w sporym deszczu. Po koncercie wyraźnie rozjaśniło się...


Następny koncert tej serii w maju - będzie lepiej.

Tuesday, March 23, 2021

Oszukany oszust

 Pod koniec lutego wspomniałem, że czytam książkę I was Vermeer (To ja byłem Vermeerem - uwaga -jest polskie tłumaczenie).

To był temat zastępczy na niedzielę i nie sądziłem że do niego wrócę, ale gdy rzecywistość nie podsuwa tematów, to...

Sprawa fałszerstw obrazów przez holenderskiego twórcę - Hana van Meegeren - jest tak dobrze udokumentowana, że nie miałem przekonania czy warto czytać książkę na ten temat, jednak było warto więc zacznę od początku.

Prawie od początku...
Po zakończeniu wojny Holendrzy zaczęli szukać dzieł sztuki skradzionych przez Niemców, tropy prowadziły do kopalni soli w Austrii, znaleźli tam cały wagon dzieł sztuki ewakuowanych z rezydencji Hermanna Goeringa. Szczególną uwagę zwrócił obraz Jezus i nierządnica... niewątpliwy Vermeer.
Istotne linki są w PostScriptum.

Dość łatwo odkryli dość krętą drogę którą obraz trafił do Goeringa - zaczynała się od znanego kolekcjonera i artysty - Hana van Meegeren.
Po wstępnych przekomarzaniach, Han był już w areszcie, postawili sprawę jasno - kara śmierci.
Odpowiedź Hana była zaskakująca - sam to namalowałem.

Zasięgnięto opinii ekspertów, którzy uznali to za bezsensowne kłamstwo i egzekucja była tuż tuż aż Han znalazł mocny argument - dajcie mi jeszcze tydzień i warunki do malowania a udowodnię, że mówię prawdę.

Sąd zgodził się i Han namalował kolejnego Vermeera - link w PostSciptum.

Przy okazji oskarżony zademonstrował w jaki sposób potrafi podrobić wiek i proces starzenia się farb olejnych.
Wspomniał też, że cena obrazu sprzedanego Goeringowi była tak wysoka, że uzgodniono jej zniżkę. W zamian Goering oddał ponad 200 skradzionych holenderskich dzieł sztuki.

A więc nie kolaborator lecz bohater narodowy!
Przez pewien okres Han van Meegeren był jedną z najpopularniejszych osób w Holandii.
Oczywiście zwolniono go z aresztu.

Holendrom zrzedła mina gdy Han Meegeren wyznał, że jest również autorem kilku innych dzieł eksponowanych w najlepszych holenderskich galeriach i muzeach.
Badania potwierdziły prawdomówność oszusta i w rezultacie sąd zdecydował wymierzyć mu karę 2 lat więzienia za fałszowanie dzieł sztuki
Ogłoszenia wyroku nie doczekał, zmarł jako wolny człowiek na atak serca.

Czas na wymienioną na początku książkę.
Wyjątkowo mi się podobała, autor (Frank Wynne).
Według mnie świetnie opisuje on drogę jaką przebył van Meegeren, człowiek absolutnie oddany sztuce.
O zawrót głowy przyprawiają relacje o jego bogactwie i stosownym do tego trybie życia.

Refleksją:
W książce opisany jest przypadek dyskusji van Meegerena z krytykiem sztuki, entuzjastą malarstwa z początku XX wieku.
Zdenerwowany van Meegeren prosi krytyka o chwilę cierpliwości i w 20 minut maluje obraz autorstwa Picassa. Obraz jest tak świetny, że krytyk chce go odkupić za dobre pieniądze i umieścić w domowej galerii żeby robić sobie żarty ze swoich gości.
Van Meegeren natychmiast niszczy swoje dzieło.

Przełożyłem to sobie na obecne czasy.
Oto dzieło gwiazdy malarstwa XXI wieku - Marka Rothko - KLIK.

'Magenta, Black, Green on Orange', oil on canvas painting by Mark Rothko, 1947, Museum of Modern Art.jpg
Fair use, Link

Cieszę się, że jesteśmy na bezpiecznym gruncie - tego żaden fałszerz nie podrobi.

A co znaczy tytuł wpisu?
Niezastąpione google, gdy zauważyło częstotliwość moich poszukiwań informacji o Hanie van Meegeren, usłużnie zasugerowało obejrzenie wyświetlanego w okolicy filmu na ten temat.
Oczywiście skorzystałem.

To była klęska.
Wszystko co wydarzyło się od momentu odkrycia wagonu ze skradzionymi dziełam sztuki zostało zainscenizowane jako kryminalna afera, w której dobrą stroną jest amerykańska administracja Holandii w pierwszych miesiącach po wojnie a złą bezduszni Holendrzy.
Twórcy filmu nie wahali się kompletnie przekłamać fakt malowania podróbki Vermeera w więziennej celi. Według nich Amerykanie wykradli van Meegerena z holenderskiego więzienia, umieścili go w kryjówce a tam on ich spił i z ich pomocą namalował obraz, który potem przedstawili w sądzie i siłą zmusili sąd do uznania ich argumentacji.
Ufffff - no i jak tu wierzyć google?

P.S.
Han van Meegeren - KLIK.
Książka - To ja byłem Vermeerem - KLIK.
Galeria fałszerstw van Meegerena - KLIK. Zawiera wszystkie wspomniane we wpisie obrazy i jeszcze więcej. Również fotografia van Meegerena malującego Vermeera na potrzeby sądu.
Film - The last Vermeer - KLIK.