25 kwietnia - w Australii jest to ANZAC Day - KLIK - obchody rocznicy bitwy pod Gallipoli (Turcja) - 25 kwietnia 1915.
Ceremonie rocznicowe rozpoczynają się już o 6 rano - śpię smacznie ale na pewno mi się śni jak przed laty uczestniczyłem w tych ceremoniach razem z wnuczętami.
Dzień mamy dzisiaj przepiękny, podczas śniadania włączam telewizor - okazjonalna parada już trwa...
Maszerują weterani niosąc flagi z nazwami jednostek wojskowych uczestniczących niejednej wojnie.
Jedna sprawa jest wyjątkowa - na terenie Australii nie było nigdy wojny, jedyny wyjątek to bombardowanie miasta Darwin przez Japończyków.
Druga strona medalu jest dość zagmatwana...
Australia była kolonią a potem dominium angielskim i musiała wykonywać polecenia swojego suwerena.
Pierwszym chrztem bojowym była wojna burska - KLIK - raczej paskudna sprawa.
Pierwsza Wojna Światowa - Australia była już niezależnym państwem, ale wpływy brytyjskie były ogromne.
Anglia poprosiła o pomoc ... zanim jeszcze rząd zorganizował mobilizację już zgłosiły się tysiące ochotników.
Trudno mi powiedzieć co motywowało tych ludzi, może chcieli się przypomnieć ojczyźnie, którą dobrowolnie opuścili.
Chrzest bojowy odbył się pod Gallipoli (Turcja) - KLIK - chodziło o zablokowanie cieśniny między Morzem Czarnym a Śródziemnym - blokowanie cieśniny - jakie to aktualne).
Zginęło ponad 130,000 ludzi, nie osiągnięto praktycznie niczego.
Nie będę tu wyliczał kolejnych kampanii...
Słońce za oknem było silniejsze niż ponure skojarzenia - z przyjemnością obserwowałem maszerujących weteranów i ich krewnych i potomków i sam rwałem się do akcji.
Proste - Wattle Park kilkaset metrów od domu.
Znajduje się tam "samotna sosna" - wyrosła z ziarna przywiezionego spod Gallipoli.
Już wczoraj oficjele złożyli tam kwiaty...
Kilka kroków z boku zauważam dwie osoby z mieczami zajęte jakimś rytualnym tańcem.
Po kilku minutach sprawa wyjaśnia się pokojowo - to była jakaś odmiana tai chi.
Chowają miecze i kręcą się dalej.
Idę dalej w las... więcej drzew...
W pobliżu jest plac zabaw, stoły, piece do barbeque - wyjątkowo dużo ludzi.
Profil rasowy - 70 % Azjaci.
Po godzinie spaceru wracam do domu - włączam radio - M. Ravel - Koncert fortepianowy na lewą rękę - jakże celny wybór - M. Ravel napisał ten koncert dla swojego przyjaciela Paula Wittgensteina - pianisty, który stracił prawą rękę na I Wojnie Światowej - KLIK.
Pora lunchu a ja znowu włączam TV - w samą porę - w Turcji, pod Gallipoli, jest właśnie 6 rano i mogę obejrzeć transmisję z tamtejszych uroczystości...
Bardzo dużo osób, oficjalne przemówienia, składanie wieńców - i tu zaskoczenie - wieniec składa delegacja z Węgier.
Szukam uzasadnienia... chyba znajduję - to uczczenie pamięci 14 australijskich lotników, którzy zginęli nad Węgrami podczas II Wojny Światowej.
A Polska?
Polscy żołnierze mieli sporo kontaktów z Australijczykami. Najbardziej konkretny to Bitwa pod Tobrukiem.
Przez wiele lat polscy weterani brali udział w marszu na ANZAC Day...









