Kilka dni temu w australijskiej telewizji państwowej (ABC) wyświetlono program Blood Business, o sprzedawaniu krwi przez biednych ludzi w USA - KLIK.
Niestety czasy teraz tak skomplikowane, że każdą informację trzeba dokładnie zweryfikować i sprawdzić. Z tego powodu unikam czytania, oglądania większości informacji.
Tę o sprzedaży krwi jednak obejrzałem. Już na początku zauważyłem drobną nieścisłość - tematem jest krwiodawstwo, ale co chwila okazuje się, że chodzi o plazmę czyli o osocze.
To bardzo poważna różnica. Osocze to płynna część krwi, nie zawiera czerwonych ani białych ciałek - szczegóły tutaj - KLIK. W związku z tym oddanie osocza jest znacznie mniejszym obciążeniem dla organizmu niż oddanie krwi. Wikipedia podaje, że nie powinno się oddawać krwi częściej niż raz na miesiąc natomiast osocze można oddawać nawet dwa razy w tygodniu i tak właśnie robią prezentowani w programie telewizyjnym biedacy.
Jest jeszcze inna różnica. Krew pobierana od krwiodawców jest przeznaczona do transfuzji natomiast osocze - tylko 20% jest wykorzystywana do transfuzji, 80% jest sprzedawana koncernom farmaceutycznym gdyż osocze jest potrzebne do produkcji wielu leków.
Na polskiej stronie internetowej znalazłem informację, że Polska sprzedaje osocze szwajcarskiej firmie Octapharma po 57-67 euro za litr - KLIK. W skali światowej obroty osoczem są warte kilkanaście miliardów dolarów, głównym eksporterem jest USA.
To nie jest chyba zły interes bo właściciel wspomnianej wyżej firma Octapharma jest wyceniony na prawie 6 miliardów dolarów - KLIK.
No więc jak? Oddawać (osocze) za darmo czy sprzedawać?
Wednesday, August 30, 2017
Sunday, August 27, 2017
Niedzielne czytanie - niepodległość Ukrainy
Na zielonej Ukrainie,
gdzie hiszpański żyje lud,
tam gdzie rzeka Gangres* płynie,
a Japończyk zbiera miód.
W czwartek wypadała 26 rocznica deklaracji niepodległości Ukrainy - KLIK.
Przypomniały mi się pierwsze dni pobytu w Australii. Poznałem wtedy kilka osób ze starej emigracji, większość pochodziła z Kresów Wschodnich. ZSRR opuścili jako dzieci, razem z Armią Andersa.
Jednym z pierwszych zarzutów pod adresem komunizmu było - Jałta, zdrada, zabrali Polsce Kresy
To prawda, tym ludziom zabrano ojczyznę. Skoryguję tylko, że Kresy odebrano Polsce nie w Jałcie, ale już na Konferencji w Teheranie w grudniu 1943 roku.
Ale gdyby nie zabrano?
Pozwolę sobie pofantazjować - Zachodnia Ukraina pozostaje prowincją Polski i...
1. Oba narody żyją zgodnie i na wieki w pełnej harmonii. Tę opcję pozwolę sobie dopisać do podanej jako motto piosenki.
2. Narody nie żyją w pełnej harmonii i
2a. Polska z własnej woli obdarza Ukrainę niepodleglością.
2b. Polska, pod naciskiem EU, rezygnuje z Ukrainy.
2c. Sytuacja zaognia się do tego stopnia, że przekształca się w wojnę domową... wynik trudny do przesądzenia.
2d. Polska trzyma Ukrainę siłą. Członkostwo EU nie wchodzi w rachubę.
Jakby to podsumować?
Wydaje mi się, że strona radziecka .wykazała się wielką intuicją polityczną, która z perspektywy lat okazała się dla Polski zbawienna.
Na marginesie wspomnę, że fakt przyznania Polsce Ziem Zachodnich to osobisty pomysł J. Stalina.
Opinia Churchilla:
"Polacy nie powinni otrzymać na zachodzie więcej, niż zechcą i potrafią zagospodarować. Byłoby nieszczęściem tak przekarmić polską gęś niemieckim jadłem, żeby zdechła z niestrawności" - KLIK.
P.S. Granica Polski za czasów Bolesława Chrobrego.
Thursday, August 24, 2017
To idzie młodość
Prawie 2 miesiące temu pisałem TU o sprawie małżeństw osób jednakowej płci.
Australia zamierza wkrótce zdecydować o legalizacji (lub nie) małżeństw takich par. Generalnie panuje wielkie umysłów pomieszanie. Zwolennicy chcieli, aby zdecydował o tym parlament normalną większością głosów. Rządząca partia - Liberałowie - chyba też tak chcielli, ale obawiali się, że mogą w ten sposób stracić poparcie swojej bazy, konserwatywnych obywateli, więc proponowali najpierw referendum a następnie plebiscyt. Różnica jest taka, że wynik referendum jest obowiązujący - jeśli będzie TAK, to rząd musi zalegalizować małżeństwa osób jednej płci, jeśli NIE, to temat jest zamknięty na wiele lat.
Wynik plebiscytu daje większą elastyczność, TAK oznacza, że posłowie mogą złożyć w parlamencie projekt ustawy, a parlament zadecyduje o jego przyjęciu lub odrzuceniu.
Idea plebistycu rozwścieczyła zażartych zwolenników małżeństw osób jednakowej płci przez co wpadli w pewnego rodzaju pułapkę. Ponieważ nienawidzą idei plebiscytu, to logiczny byłby bojkot, ale jeśli zbojkotują, to to ich sprawa przegra. A więc apelują, żeby jednak głosować.
No i tu dochodzimy do tytułu tego wpisu - IDZIE MŁODOŚĆ - KLIK.
Dzisiaj rano słyszałem w radio dramatyczny apel do młodych ludzi, aby zerejestrowali się w komisji wyborczej, bo jak nie będzie ich w rejestrze, to nie dostaną formularzy do głosowania.
Apel był dramatyczny, bo termin rejestracji upływa dzisiaj, a apelująca pani wspomniała, że około pół miliona młodych ludzi nie jest zarejestrowanych.
Na pytanie dlaczego tak wiele młodych osób nie zarejestrowało się odpowiedziała - polityka jest taka nudna. Sam proces rejestracji jest nudny. W apelu wspomniała, że rejestracja trwa nie dłużej niż 4 minuty.
Do tego dochodzi sprawa techniczna. Zdecydowano, że plebiscyt nie będzie miał charakteru bezpośredniego głosowania w lokalach wyborczych, lecz odbędzie się drogą pocztową (Postal Vote). Sprawę będzie nadzorował Urząd Statystyczny. Oczywiście zaproponowano głosowanie drogą elektroniczną (internet), ale nasz Urząd Statystyczny ma złe doświadczenie w tej dziedzinie. 2 lata temu, podczas spisu powszechnego, system internetowy padł ofiarą hakerów więc zdecydowano, że plebiscyt skorzysta z usług tradycyjnej poczty.
Natychmiast pojawiły się głosy, że plebiscyt może zostać zignorowany przez młodych ludzi, niezaznajomionych z systemem pocztowym - KLIK.
A więc wokół mnie żyją tysiące dorosłych ludzi, którzy nigdy w życiu nie korzystali z usług poczty, nie wiedzą jak z nich korzystać, są w stanie zignorować istotną dla nich sprawę jeśli zostanie zakomunikowana tą drogą.
Zignoruja ją również jeśli będzie dla nich nudna.
Najwyższa pora zwijać manatki.
Australia zamierza wkrótce zdecydować o legalizacji (lub nie) małżeństw takich par. Generalnie panuje wielkie umysłów pomieszanie. Zwolennicy chcieli, aby zdecydował o tym parlament normalną większością głosów. Rządząca partia - Liberałowie - chyba też tak chcielli, ale obawiali się, że mogą w ten sposób stracić poparcie swojej bazy, konserwatywnych obywateli, więc proponowali najpierw referendum a następnie plebiscyt. Różnica jest taka, że wynik referendum jest obowiązujący - jeśli będzie TAK, to rząd musi zalegalizować małżeństwa osób jednej płci, jeśli NIE, to temat jest zamknięty na wiele lat.
Wynik plebiscytu daje większą elastyczność, TAK oznacza, że posłowie mogą złożyć w parlamencie projekt ustawy, a parlament zadecyduje o jego przyjęciu lub odrzuceniu.
Idea plebistycu rozwścieczyła zażartych zwolenników małżeństw osób jednakowej płci przez co wpadli w pewnego rodzaju pułapkę. Ponieważ nienawidzą idei plebiscytu, to logiczny byłby bojkot, ale jeśli zbojkotują, to to ich sprawa przegra. A więc apelują, żeby jednak głosować.
No i tu dochodzimy do tytułu tego wpisu - IDZIE MŁODOŚĆ - KLIK.
Dzisiaj rano słyszałem w radio dramatyczny apel do młodych ludzi, aby zerejestrowali się w komisji wyborczej, bo jak nie będzie ich w rejestrze, to nie dostaną formularzy do głosowania.
Apel był dramatyczny, bo termin rejestracji upływa dzisiaj, a apelująca pani wspomniała, że około pół miliona młodych ludzi nie jest zarejestrowanych.
Na pytanie dlaczego tak wiele młodych osób nie zarejestrowało się odpowiedziała - polityka jest taka nudna. Sam proces rejestracji jest nudny. W apelu wspomniała, że rejestracja trwa nie dłużej niż 4 minuty.
Do tego dochodzi sprawa techniczna. Zdecydowano, że plebiscyt nie będzie miał charakteru bezpośredniego głosowania w lokalach wyborczych, lecz odbędzie się drogą pocztową (Postal Vote). Sprawę będzie nadzorował Urząd Statystyczny. Oczywiście zaproponowano głosowanie drogą elektroniczną (internet), ale nasz Urząd Statystyczny ma złe doświadczenie w tej dziedzinie. 2 lata temu, podczas spisu powszechnego, system internetowy padł ofiarą hakerów więc zdecydowano, że plebiscyt skorzysta z usług tradycyjnej poczty.
Natychmiast pojawiły się głosy, że plebiscyt może zostać zignorowany przez młodych ludzi, niezaznajomionych z systemem pocztowym - KLIK.
A więc wokół mnie żyją tysiące dorosłych ludzi, którzy nigdy w życiu nie korzystali z usług poczty, nie wiedzą jak z nich korzystać, są w stanie zignorować istotną dla nich sprawę jeśli zostanie zakomunikowana tą drogą.
Zignoruja ją również jeśli będzie dla nich nudna.
Najwyższa pora zwijać manatki.
Tuesday, August 22, 2017
Rewolucja po niemiecku
Zagrzebałem się ostatnio w starych książkach więc napisze coś oderwanego od rzeczywistości.
Lubeka, rok 1848, Wiosna Ludów. Rada miasta zgromadzona na naradzie w ratuszu dowiaduje się, że w stronę ich gmachu idzie pochód gniewnej klasy robotniczej. Radni zamykają się w budynku, wreszczie ktoś odważa sie stawić czoła tłumowi.
Była już prawie szósta, a choć zapadł głeboki zmrok, nie zapalono dotąd olejnych lamp zawieszonych na łańcuchach nad ulicą. Ten fakt, to widoczne i niesłychane uchybienie wobec przepisów było pierwszą rzeczą, jaka rozgniewała konsula Buddenbrooka i sprawiła, że zaczął mówić ostro i gniewnie:
- Ludzie, co wy tu wyrabiacie za głupstwa!
(...)
- Karolu Smolt! - zaczął znów konsul zwracając swe małe, głęboko osadzone oczy na mniej wiecej dwudziestoletniego robotnika ze składów, stojącego na swych krzywych nogach tuż obok schodów, z czapką w ręku i ustami pełnymi chleba. - Gadaj no , Karolu Smolt! Najwyższy czas! Straciłem tu całe popołudnie...
- A to, panie konsulu - powiedział Karol Smolt żując chleb. - To tylko taka heca... ale... to się już tak stało... Robimy rewolucję.
- Cóż to znowu za głupstwa, Smolt?
- A to, panie konsulu, to jak pan mówi, ale to już doszło do tego... jesteśmy niezadowoleni... Żądamy innego porządku i żeby więcej tak nie było jak jest...
- Słuchaj Smolt, i wy wszyscy ludzie! Kto z was jest rozumny chłopak, ten pójdzie do domu i nie bedzie sobie głowy zawracał rewolucją ani zakłócał porządku...
- Nawet lamp nie pozapalano... Do tego już doszło z tą rewolucją.
(...)
- A to, panie konsulu - powiedział Karol Smolt - wszystko jest jak jest. Ale rewolucja musi być, to wiemy na pewno. Rewolucja jest wszędzie, w Berlinie, w Paryżu...
- Smolt, a czegóż wy właściwie chcecie? Gadajcie wreszcie!
- A to, panie konsulu, ja gadam: chcemy republiki, toć gadam...
- Ach, ty głupcze.. Toż już ją macie!
- A to, panie konsulu, to chcemy jeszcze jednej.
Niektórzy ze stojących bliżej, lepiej rozumiejący się na rzeczy, zaczęli się śmiać serdecznie i ociężale, a choć tylko nieliczni dosłyszeli odpowiedź Karola Smolta, wesołość szerzyła się wokoło, tak że wreszcie dobroduszny śmiech ogarnął cały tłum republikanów.
- No to, moi ludzie - rzekł w końcu konsul Buddenbrook - zdaje mi się, że najlepiej będzie, jak sobie wszyscy pójdziecie do domu!
Karol Smolt, zupełnie zdumiony skutkami swojej przemowy, odrzekł:
- A to, panie konsulu, niech już tak będzie, to my już damy spokój z tą hecą, a ja też się cieszę, że mi pan konsul za złe nie wziął, no to adieu, panie konsulu...
Tłum rozchodził się w najlepszym humorze.
- Smolt, zaczekaj no chwilkę! - zawołał konsul. - Powiedz no, a nie widziałeś gdzie krogerowskiej karety, tej karety z willi?
- Tak jest, panie konsulu! Zajechała. Czeka na pana konsula na podwórku.
- Dobrze; no to idź Smolt, powiedz stangretowi, niech zajeżdża, jego pan chce wracać do domu.
- Dobrze, panie konsulu! - I nacisnąwszy na głowę czapkę, nasuwając skórzany daszek na oczy, Karol Smolt szerokimi, kołyszącymi się krokami pobiegł w dół ulicy.
I jeszcze opinia Lenina na temat możliwości rewolucji w Niemczech:
Rewolucja w Niemczech? Toż gdyby Niemcy mieli zaatakować dworzec kolejowy, to najpierw ustawiliby się w kolejce do kasy kupić peronówki.
Czytając pierwszy cytat myślałem ze smutkiem - dlaczego my w Polsce traktujemy wszystko tak śmiertelnie poważnie?
Drugi cytat dał mi odpowiedź na to pytanie.
P.S. Wyjasnienie co to jest peronówka TUTAJ
Lubeka, rok 1848, Wiosna Ludów. Rada miasta zgromadzona na naradzie w ratuszu dowiaduje się, że w stronę ich gmachu idzie pochód gniewnej klasy robotniczej. Radni zamykają się w budynku, wreszczie ktoś odważa sie stawić czoła tłumowi.
Była już prawie szósta, a choć zapadł głeboki zmrok, nie zapalono dotąd olejnych lamp zawieszonych na łańcuchach nad ulicą. Ten fakt, to widoczne i niesłychane uchybienie wobec przepisów było pierwszą rzeczą, jaka rozgniewała konsula Buddenbrooka i sprawiła, że zaczął mówić ostro i gniewnie:
- Ludzie, co wy tu wyrabiacie za głupstwa!
(...)
- Karolu Smolt! - zaczął znów konsul zwracając swe małe, głęboko osadzone oczy na mniej wiecej dwudziestoletniego robotnika ze składów, stojącego na swych krzywych nogach tuż obok schodów, z czapką w ręku i ustami pełnymi chleba. - Gadaj no , Karolu Smolt! Najwyższy czas! Straciłem tu całe popołudnie...
- A to, panie konsulu - powiedział Karol Smolt żując chleb. - To tylko taka heca... ale... to się już tak stało... Robimy rewolucję.
- Cóż to znowu za głupstwa, Smolt?
- A to, panie konsulu, to jak pan mówi, ale to już doszło do tego... jesteśmy niezadowoleni... Żądamy innego porządku i żeby więcej tak nie było jak jest...
- Słuchaj Smolt, i wy wszyscy ludzie! Kto z was jest rozumny chłopak, ten pójdzie do domu i nie bedzie sobie głowy zawracał rewolucją ani zakłócał porządku...
- Nawet lamp nie pozapalano... Do tego już doszło z tą rewolucją.
(...)
- A to, panie konsulu - powiedział Karol Smolt - wszystko jest jak jest. Ale rewolucja musi być, to wiemy na pewno. Rewolucja jest wszędzie, w Berlinie, w Paryżu...
- Smolt, a czegóż wy właściwie chcecie? Gadajcie wreszcie!
- A to, panie konsulu, ja gadam: chcemy republiki, toć gadam...
- Ach, ty głupcze.. Toż już ją macie!
- A to, panie konsulu, to chcemy jeszcze jednej.
Niektórzy ze stojących bliżej, lepiej rozumiejący się na rzeczy, zaczęli się śmiać serdecznie i ociężale, a choć tylko nieliczni dosłyszeli odpowiedź Karola Smolta, wesołość szerzyła się wokoło, tak że wreszcie dobroduszny śmiech ogarnął cały tłum republikanów.
- No to, moi ludzie - rzekł w końcu konsul Buddenbrook - zdaje mi się, że najlepiej będzie, jak sobie wszyscy pójdziecie do domu!
Karol Smolt, zupełnie zdumiony skutkami swojej przemowy, odrzekł:
- A to, panie konsulu, niech już tak będzie, to my już damy spokój z tą hecą, a ja też się cieszę, że mi pan konsul za złe nie wziął, no to adieu, panie konsulu...
Tłum rozchodził się w najlepszym humorze.
- Smolt, zaczekaj no chwilkę! - zawołał konsul. - Powiedz no, a nie widziałeś gdzie krogerowskiej karety, tej karety z willi?
- Tak jest, panie konsulu! Zajechała. Czeka na pana konsula na podwórku.
- Dobrze; no to idź Smolt, powiedz stangretowi, niech zajeżdża, jego pan chce wracać do domu.
- Dobrze, panie konsulu! - I nacisnąwszy na głowę czapkę, nasuwając skórzany daszek na oczy, Karol Smolt szerokimi, kołyszącymi się krokami pobiegł w dół ulicy.
Tomasz Mann - Buddenbrookowie
I jeszcze opinia Lenina na temat możliwości rewolucji w Niemczech:
Rewolucja w Niemczech? Toż gdyby Niemcy mieli zaatakować dworzec kolejowy, to najpierw ustawiliby się w kolejce do kasy kupić peronówki.
Czytając pierwszy cytat myślałem ze smutkiem - dlaczego my w Polsce traktujemy wszystko tak śmiertelnie poważnie?
Drugi cytat dał mi odpowiedź na to pytanie.
P.S. Wyjasnienie co to jest peronówka TUTAJ
Sunday, August 20, 2017
Niedzielne czytanie - sąd rodzinny
Wysoki Sądzie - sprawa prawa opieki nad dziećmi...
Małżeństwo zostało zaaranżowane przez rodziców bez pytania młodych o zdanie. Zaaranżowane, nie wymuszone, obie strony to podkreślały. Obecnie żyją w separacji.
Rozpad małżeństwa rozpoczął się wiele lat temu. Po urodzeniu 2 córek matka nie mogła już zajść w ciążę.
Ojciec był nastawiony na dużą rodzinę więc małżeństwo zaczęło się rozpadać. Matka zdobyła kwalifikacje nauczycielki, podjęła pracę. To było całkowicie niezgodne z tradycją. Przeznaczeniem kobiet było zajęcie się dziećmi, im więcej tym lepiej, i domem. Mężczyźni również nie otrzymywali gruntownego wykształcenia. W wieku kilkunastu lat koncentrowali się na studiowaniu świętych ksiąg. Z tego powodu rodziny żyły skromnie.
Chłopcy i dziewczęta uczęszczali do osobnych szkół, aby zachować czystość. Modne stroje, telewizja i internet były zakazane, podobnie jak kontakty z dziećmi, które doświadczają tego rodzaju rozpraszania uwagi. Nie wolno odwiedzać domów, które nie przestrzegają ściśle zasad przygotowania posiłków.
Od czasu separacji matka przeniosła córki do szkoły koedukacyjnej, postanowiła że córki podejmą naukę na wyższych uczelniach, zadeklarowała, że chce żeby jej córki były tolerancyjne, miały mozliwości kariery zawodowej, były ekonomicznie niezależne.
Mąż oskarża żonę o niezdolność oddzielenia jej własnych pragnień od rzeczywistych potrzeb córek. Żona chce wyrwać córki z ciepłego, bezpiecznego środowiska. Zdyscyplinowanego, lecz pełnego miłości, którego zasady sprawdzały się w każdych okolicznościach i w każdym kryzysie, którego metody sprawdziły się w wielu kolejnych generacjach i którego członkowie są ogólnie szczęśliwsi niż ludzie żyjący w świecie podporządkowanym konsumpcji, świecie, który szydzi z religijności, którego kultura poniża kobiety.
Małżeństwo zostało zaaranżowane przez rodziców bez pytania młodych o zdanie. Zaaranżowane, nie wymuszone, obie strony to podkreślały. Obecnie żyją w separacji.
Rozpad małżeństwa rozpoczął się wiele lat temu. Po urodzeniu 2 córek matka nie mogła już zajść w ciążę.
Ojciec był nastawiony na dużą rodzinę więc małżeństwo zaczęło się rozpadać. Matka zdobyła kwalifikacje nauczycielki, podjęła pracę. To było całkowicie niezgodne z tradycją. Przeznaczeniem kobiet było zajęcie się dziećmi, im więcej tym lepiej, i domem. Mężczyźni również nie otrzymywali gruntownego wykształcenia. W wieku kilkunastu lat koncentrowali się na studiowaniu świętych ksiąg. Z tego powodu rodziny żyły skromnie.
Chłopcy i dziewczęta uczęszczali do osobnych szkół, aby zachować czystość. Modne stroje, telewizja i internet były zakazane, podobnie jak kontakty z dziećmi, które doświadczają tego rodzaju rozpraszania uwagi. Nie wolno odwiedzać domów, które nie przestrzegają ściśle zasad przygotowania posiłków.
Od czasu separacji matka przeniosła córki do szkoły koedukacyjnej, postanowiła że córki podejmą naukę na wyższych uczelniach, zadeklarowała, że chce żeby jej córki były tolerancyjne, miały mozliwości kariery zawodowej, były ekonomicznie niezależne.
Mąż oskarża żonę o niezdolność oddzielenia jej własnych pragnień od rzeczywistych potrzeb córek. Żona chce wyrwać córki z ciepłego, bezpiecznego środowiska. Zdyscyplinowanego, lecz pełnego miłości, którego zasady sprawdzały się w każdych okolicznościach i w każdym kryzysie, którego metody sprawdziły się w wielu kolejnych generacjach i którego członkowie są ogólnie szczęśliwsi niż ludzie żyjący w świecie podporządkowanym konsumpcji, świecie, który szydzi z religijności, którego kultura poniża kobiety.
Ian McEwan - The Children Act
I co na to angielski sąd?
Saturday, August 19, 2017
Bardzo krótkie szczęśliwe życie
Kilka dni temu byłem na spotkaniu kółka czytelniczego w lokalnej bibliotece. Jedna z uczestniczek oznajmiła, że kilka dni wcześniej została babcią.
Po gratulacjach przyszedł czas na szczegóły. Okazało się, że jej córka urodziła bliźniaków, ale już kilka tygodni przed porodem lekarze powiadomili ją, że jeden z chłopców ma poważne wady ogranizmu i nie będzie zdolny do życia poza ciałem matki.
Urodził się - zwiastun - Gabriel Tomasz. Matka ucałowała go, założyła mu ubranko, utuliła i za kilka minut umarł.
Za niecałą godzinę urodził się drugi chłopiec - Jan Tomasz.
Wersja angielska TUTAJ.
Po gratulacjach przyszedł czas na szczegóły. Okazało się, że jej córka urodziła bliźniaków, ale już kilka tygodni przed porodem lekarze powiadomili ją, że jeden z chłopców ma poważne wady ogranizmu i nie będzie zdolny do życia poza ciałem matki.
Urodził się - zwiastun - Gabriel Tomasz. Matka ucałowała go, założyła mu ubranko, utuliła i za kilka minut umarł.
Za niecałą godzinę urodził się drugi chłopiec - Jan Tomasz.
Wersja angielska TUTAJ.
Thursday, August 17, 2017
Kobiety Wietnamu
Od pobytu w Wietnami minęło ponad pół roku, ale pamięć trwa.
Na przykład tamtejsze kobiety...
Proszę kliknąć w obrazek aby przeczytać więcej.
Na przykład tamtejsze kobiety...
Proszę kliknąć w obrazek aby przeczytać więcej.
Subscribe to:
Comments (Atom)
