Wednesday, March 4, 2026

Jesień

 Skoro Marzec, to w Australii mamy jesień.

Pogoda w ostatnich dniach to potwierdziła - wilgotno, czasem duszno czasem chłodno.
Mój rytm życia dostosował się - senność i zmęczenie.

Poniedziałek - rano wizyta u fryzjera...
Zastałem go przed zakładem fryjerskim, palił papierosa, miał bardzo smutną minę.
Wtedy przypomniało mi się, że on jest Irańczykiem.
Z jednej strony korciło mnie spytać go o opinię na temat tego co się obecnie na tym świecie wyrabia, z drugiej.... jednak fryzjer ma pod ręką zbyt wiele ostrych narzędzi. 
Wolałem milczeć.

Klub książki...
Po wielu miesiącach posuchy przeczytałem książkę, która mną wstrząsnęła.
Fredrik Backman - My Friends - KLIK.
Trudno to opisać, ale wiele razy wzruszyłem się do łez, śmiałem się do łez... w końcu rozłościłem się na autora gdyż wyraźnie widziałem, że manipuluje moimi emocjami.
Treść - grupa zaniedbanych 14-latków przeżywa chwile radości w swoim towarzystwie.
25 lat później "dołącza" do nich 18-letnia Louisa - dziewczyna spędziła całe życie w rodzinach zastępczych, bardzo zastępczych. Jej jedyną podporą była podobna do niej Fish, ale właśnie zmarła - przedawkowanie.
Drugą podporą była pocztówka - po jednej stronie zdjęcie słynnego obrazu - The One of the Sea - Ktoś z morza? - nie potrafię tego właściwie przetłumaczyć.
Po drugiej stronie pocztówki - Kocham Cię. Mama.
Pocztówka od matki?
Nie w tej książce - to napisała Louisa, matka porzuciła ją gdy miała 5 miesięcy.
I oto ten właśnie obraz zostaje wystawiony na licytację.
Przybywają tłumy bardzo bogatych znawców sztuki, przybywa i Louisa z plecakiem wypełnionym puszkami ze sprayem...

Na spotkaniu klubowym dwie osoby podzielały moją opinię o książce, spora pociecha.

Wtorek, znowu wizyta w Neighbourhood House (Dom Sąsiedzki), tym razem pierwsze spotkanie Okrągłego Stołu, nowopowstałej grupy dyskusyjnej.
Temat HMS Nemesis - angielski statek wykorzystany podczas I Wojny Opiumowej - KLIK.
Wojna Opiumowa - pamiętam, że wspomniano o niej 70 lat temu na lekcjach historii, ale kogo interesowała historia Chin XIX wieku?
Przypomnę - rok 1839 , cesarz chiński zakazał angielskim kupcom sprowadzania do Chin opium. Anglicy odpowiedzieli wojenną interwencją.
Zadzwoniły alarmowe dzwonki - dopiero co USA porwały prezydenta Wenezueli i też chodzi o narkotyki - toż to identyczna historia choć w innym kierunku.

Na spotkaniu jednak nie dyskutowaliśmy o polityce ale o walorach technicznych parowca Nemesis.
Temat relacjonował Chińczyk - urodzony w Australii,  w młodych latach odwiedził Chiny jako pianista w zespole jazzowym. Po kilku miesiącach występów śpiewaczka zespołu zaszła w ciążę z perkusistą,  zespół się rozpadł, ale pianista pozostał jeszcze pół roku grając co wieczór w hotelowej restauracji.
Wyznam, że to zainteresowało mnie bardziej niż angielski parowiec.
Oczekuję dalszych spotkań w tym towarzystwie.

Temat chiński - ciąg dalszy.
W zeszłym tygodniu, jak co tydzień, zagrałem w toto-lotka.
Grałem w kiosku prowadzonym przez Chińczyków.
- Możesz wygrać 40 milionów - zauważyła pani drukująca mi kupon.
- Co ja zrobię z 40 milionami? Dam ci połowę - zadeklarowałem lekkomyślnie.
Oferta została przyjęta z uśmiechem.

We wtorek wieczorem sprawdzałem wyniki - JEST - tylko jeden zwycięzca - 40 milionów.
Przeszedł mię dreszcz - dać 20 milionów tej Chince - żaden problem.... ale przecież oni pewnie w tym kiosku wszystko nagrywają ( i przesyłają do Chin). Z łatwością mnie zidentyfikują i za parę dni zjawi się ktoś i zażąda tych pozostałych 20 milionów... a może i więcej!!!
Sprawdziłem kupon - nic nie wygrałem. ulga ale tylko częściowa - czy ta Chinka mi uwierzy?
Na szczęście w środę (tydzień temu) sprawę wyjaśniono dogłębnie - wygrał Chińczyk z odległego miasta, wygraną podzieli się z rodziną.
Przy następnej okazji spytam tej pani czy to jej krewny, jeśli tak, to może i mnie się coś należy?

Z ostatniej chwili...
W samochodzie zapaliło się światełko - kończy się benzyna.
Podjechałem do "mojej" stacji benzynowej, która z niezrozumiałych przyczyn sprzedaje benzynę sporo taniej niż inne stacje...

Out of order - nie działa... na szczęście ja używam Premium a tam jeszcze nie ma wywieszki.
- Dostawy paliwa wstrzymane - warknął do mnie pracownik stacji.

Pojechałem do USA... znaczy do Shella - mieli, 30% drożej niż w mojej stacji w zeszłym miesiącu.
- To z powodu wojny w Iranie? - spytałem.
- Chyba nie, cenę podwyższyli już tydzień temu - odpowiedziała sprzedawczyni.
Znaczy wiedzieli już wtedy.

No comments:

Post a Comment