Thursday, January 8, 2026

Na Ty z Nowym Rokiem

 Minął TYdzień Nowego Roku... wystarczająco długi kontakt żeby być z sobą na TY.

Przez ten tydzień moje relacje z Nowym Rokiem były raczej intymne - okres wakacji, życie wokół zamarło, rodzina na wakacjach, życie kulturalne też.
W tę pustkę wkroczył upał...

 
Nie udało mi się złapać tej mapy we właściwym momencie, wczoraj - środa - było w Melbourne 41C i dolna część kontynentu była całkiem czerwona.
Na szczęście upał przyszedł szybko w związku z czym powietrze było nadal świeże i nawet odważyłem się na wieczorny spacer.
W nocy temperatura spadła do 22C, dzisiaj - czwartek - wzrosła do 32C, w piątek znowu ma być 41C, możliwa burza a potem ochłodzenie na cały tydzień.

Dla równowagi zerknąłem na relacje w imprezy narciarskiej Worldloppet, która właśnie odbywała się w Chinach...


Wygląda na to, że Chińczycy potrafią sobie poradzić ze śniegiem.

Ku mojemu zaskoczeniu, program radiowy - Music Class - nie jest na wakacjach i w ostatnią sobotę przerabiali Błękitną Rapsodię G.Gershwina - KLIK.
Rapsodia powstała w 1924 roku, prezenterzy programu wspomnieli kilku słowami krajobraz muzyczny tamtych lat - M. Ravel, M. de Falla, I. Strawiński, S. Prokofiew, D. Szostakowicz, K. Szymanowski...

100 lat minęło, muzyka klasyczna, jak żadna inna dziedzina sztuki, wylądowała w muzeum.

Nie pozostaje nic innego tylko przetrwać lato i doczekać się otwarcia muzeum.

17 comments:

  1. Uwielbiam muzykę Gershwina - Błękitną rapsodię i Amerykanina w Paryżu i inne.
    W tę białą zimę, jaka przyszła do Polski prawie całe dnie słucham muzyki poważnej.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Amerykanin w Paryżu - dotąd pamiętam film z Gene Kelly w roli głównej.
      Słuchanie muzyki gdy zima za oknem - doskonała kombinacja - działa nawet w odwrotnej sytuacji - gdy za oknem nieznośny upał.

      Delete
  2. Błękitną rapsodię lubię.
    Dostałam od koleżanki zdjęcia rzeźb ze śniegu.
    U nas spadło sporo białego puchu, dzieciaki mają frajdę.
    U Was wielki upał, u nas ostrzegają przed mrozami!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rzeźby w śniegu pamiętam z narciarskiego pobytu w Japonii, ale Chińczycy jeszcze lepsi.
      Trzymaj się ciepło.

      Delete
  3. Straszne upały, nie wiem, jak bym przetrwała, znacznie gorzej znoszę upały niż mrozy. U mnie już druga dobę pada śnieg, nikt nie nadąża z odśnieżaniem. Drzewa, ogrody, pola i lasy wyglądają pięknie, ale wyjechać autem do pracy to koszmar. Dlatego to takie dla mnie odmienne i egzotyczne czytać o upałach i wakacjach. No ale gdy się mieszka po przeciwnych stronach kuli ziemskiej...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Według mnie upały są gorsze od chłodu. W tym drugim przypadku można się cieplej ubrać, również ogrzanie mieszkania jest łatwiejsze niż ochłodzenie.
      Życzę szybkiego wygrzebania się ze śniegu.

      Delete
    2. Medyczne oceny też są takie, że upał jest groźniejszy, oczywiście mrozy poniżej pewnego poziomu też, ale tak na co dzień gorąco znacznie gorzej wpływa na organizm niż chłody. na przykład zimny prysznic bardziej pobudza krążenie, a gorąca kąpiel nie jest wskazana przy niektórych chorobach.
      Twoja mapka na czerwono a w Polsce publikują całe niebieskie z miejscami na granatowo, takie mają przyjść mrozy.
      Gdyby nie wiatr, jeszcze byłoby znośnie. Bez wiatru ok. - 10, a wiatr sprawia, że odczuwalna temperatura to -17 stopni.

      Delete
    3. -17C - oj zimno.
      Mój rekord zimna to -31C w Estonii, bałem się oddychać.

      Delete
  4. Jeżeli dobrze rozumiem, w przedostatnim zdaniu zabrakło słowa "nie"?

    No o teraz będę miała w głowie muzykę błękitnej rapsodii...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hmmm... chyba jednak nie zabrakło - chodziło mi o to, że nadal są wystawy świeżo namalowanych obrazów, publikuje się świeżo napisane książki a w dziedzinie muzyki "poważnej" trudno znaleźć utwór napisany później niż 50 lat temu.
      Koncerty muzyki symfonicznej to właśnie muzeum.

      Delete
  5. Szczególnie ciekawy jest kontrast między ekstremalnym upałem w Melbourne a relacjami z dalekich wydarzeń sportowych czy muzycznych. Te małe odniesienia pokazują, że autor potrafi łączyć własne doświadczenia z tym, co dzieje się wokół, i widzieć to w szerszym kontekście.

    Podoba mi się też jego uwaga o muzyce klasycznej – jakby mimo upływu czasu nadal żyła w radiu i w jego codziennym odbiorze. To pokazuje, że nie wszystko musi być nowe i spektakularne, żeby miało wartość – czasem wystarczy docenić zwykły, codzienny kontakt z tym, co ważne.

    ReplyDelete
  6. Dawać tu Chińczyków! Na ulicach miasta wojewódzkiego głębokie koleiny (pługu nie uświadczysz), na chodnikach zaspy po pas, a na parking w ogóle nie da się wjechać.
    Albo chociaż tego upału daj troszkę...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dawać Chińczyków?
      Oooo, przepraszam - kilka lat temu pan Obajtek już to załatwił i zimy były w porządku.
      Obecna zima to wyraźna współpraca z administracją D. Trumpa - amerykańskie wojska stacjonujące w Polsce doniosą, że tu jest Grenlandia i nawet duński król nam nie pomoże.

      Delete
  7. Tak, nowy rok ma już pierwsze zmarszczki;-) U nas zima na całego. Mroźno i śnieżno.
    A Błękitną rapsodię j'adore, bez dwóch zdań:-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmarszczki?
      Ja raczej widzę uśmiechniętą twarz NATURY - uśmiecha się do siebie co nie zawsze zgadza się z odbiorem ludzi.

      Delete
  8. Wygląda na to, że Twój tydzień był pełen kontrastów! Ja spędziłam ten czas w łóżku, również korzystając z wakacyjnej ciszy i chłodnego kąta. 🙂 Upały w Melbourne robią wrażenie, a z drugiej strony, oglądanie muzyki klasycznej w radiu w takich momentach daje prawdziwe ukojenie – Gershwin i reszta „stoletniej ekipy” potrafią przenieść w zupełnie inny świat. Mam nadzieję, że lato przyniesie trochę ochłody i możliwość odwiedzenia „muzeum muzyki na żywo”!

    ReplyDelete