Wspominałem już dwukrotnie na tym blogu o sprawie legalizacji w Australii małżeństw osób jednakowej płci. Ponieważ termin "małżeństwo osób jednakowej płci" będzie pojawiał się w tym wpisie wielokrotnie, to zastąpię go skrótem MałOJePci
Powyżej tęczowa flaga nad australijskim parlamentem.
Po wielu tarapatach w parlamencie, senacie, sądzie najwyższym, tęcza puka do drzwi. W tym tygodniu zostaną rozesłane pocztą formularze plebiscytowe.
Dotychczas podchodziłem do tego tematu raczej żartobliwie.
Na przykład śmieszyło mnie, że nasza linia lotnicza Qantas zadeklarowała, że popiera MałOJePci. Być może miał znaczenie fakt, że już dawno nie korzystałem z usług tej linii. Poczułem jednak pewien niepokój, niesmak gdy podobną deklarację złożyła bliska mojemu sercu akademia muzyczna (ANAM).
Okazuje się, że nie jestem osamotniony. Wczoraj w naszej państwowej telewizjj ABC obejrzałem program, w którym grono osób o zróżnicowanych poglądach dyskutowalo o ubocznych skutkach tej sprawy.
Wspominałem już o tym, że niektórzy wykonawcy/sportowcy ogłosili bojkot kortów tenisowych im Margaret Court gdyż pani Margaret prowadzi akcję przeciwko legalizacji MałOJePci.
Okazuje się, że podobnych przykładów jest wiele. Pojawiają się wezwania do bojkotu firm, które w jakiś sposób popierają instytucje z natury przeciwne idei MałOJePci, na przykład instytucje religijne.
Zastanawiam się czy instytucje wywieszające tęczowe flagi robią to z przekonania czy może ze strachu, że w przeciwnym razie mogą być bojkotowane.
Do tego dochodzi wymiar indywidualny, sprawa traktowania osób o oprzeciwnych poglądach. Czy w zarządzie firmy deklarującej poparcie dla MałOJePci może zasiadać osoba o przeciwnych poglądach? Na przykład katolik?
Czy osoba taka nie będzie dyskryminowana przy obsadzie czysto technicznych stanowisk. przy przyznawaniu dotacji, stypendiów?
W przyrodzie tęcza pojawia się po burzy. Wyglada, że teraz burza bedzie następstwem tęczy.
Wbrew prawom natury?
Nieco więcej o "tyranii tolerancji" TUTAJ.
Wednesday, September 13, 2017
Sunday, September 10, 2017
Niedzielne czytanie - odpowiedzialnośc za cudze błędy
Tak mówi Pan: «Ciebie, o synu człowieczy, wyznaczyłem na stróża domu Izraela
po to, byś słysząc z mych ust napomnienia, przestrzegał ich w moim imieniu.
Jeśli do występnego powiem: Występny musi umrzeć – a ty nic nie mówisz,
by występnego sprowadzić z jego drogi – to on umrze z powodu swej przewiny,
ale odpowiedzialnością za jego śmierć obarczę ciebie.
Jeśli jednak ostrzegłeś występnego, by odstąpił od swojej drogi i zawrócił,
Jeśli jednak ostrzegłeś występnego, by odstąpił od swojej drogi i zawrócił,
on jednak nie odstępuje od swojej drogi,to on umrze z własnej winy,
ty zaś ocaliłeś swoją duszę».
ty zaś ocaliłeś swoją duszę».
Ezechiel 33:7-9
W Ewangelii według św Mateusza, Jezus powtarza to samo tylko w odniesieniu do apostolskiej społeczności.
Przypomniało mi to czasy gdy nasze dzieci były małe i czasami musiałem pozostawić je zdane na własny rozsądek i pomysłowość.
A czy przypomniałem im o tym? A czy ostrzegłem o tamtym?
Boże, jeśli coś złego się stanie, to nigdy tego sobie nie wybaczę.
Ezechiel i Jezus nie mieli dzieci więc mogli sobie beztrosko powiedzieć - ostrzegłem, nie posłuchał, niech cierpi, to już nie moja sprawa.
Ojca lub matkę, w przypadku nieszczęścia, zawsze będzie trapić poczucie, że mogli coś zrobić lepiej, aby temu zapobiec.
Jest jednak i druga strona medalu.
Jakże denerwują mnie dobre życzenia typu - tylko jedź ostrożnie, a nie przezięb się... pomysłowość życzliwych ludzi nie zna granic.
A ja potem, manewrując w samochodowym korku, czuję się osamotniony - moi przyjaciele umyli ręce, jeśli coś złego mi się przytrafi, to jeszcze zganią mnie , że nie posłuchałem ich rady.
Wednesday, September 6, 2017
Bezdomne rowery
Melbourne od dawna stara się wprowadzić rowery miejskie, ale według mnie słabo to idzie.
Od wielu lat funcjonują tu "niebieskie" rowery, które parkują na stojakach w wyznaczonych miejscach - KLIK.
Zlinkowana powyżej strona informuje, że jest tych rowerów 600, zaparkowanych na 50 parkingach. Ceny wypożyczenia wydają się być bardzo rozsądne - za $8 można korzystać z roweru przez cały tydzień. Dla porównania wspomnę, że koszt komunikacji miejskiej wynosi ponad $4 za dowolną ilość przejazdów w ciągu 2 godzin. Koszt całodzienny - dwa razy więcej.
Mimo to podczas wizyt w mieście nie widzę żeby ktoś z tych rowerów korzystał. Parkingi zawsze pełne.
Bardzo istotnym czynnikiem zniechęcającym jest obowiązek używania kasków rowerowych. Wprawdzie jest możliwość kupienia lub wypożyczenia tych kasków za tanie pieniądze, ale to zawsze ogromna niewygoda.
Podobno w ciągu roku rowery te wypożyczane są 170,000 razy (czyli każdy rower prawie raz dziennie), ale nie bardzo w to wierzę. Nie mogę też znaleźć danych o kosztach tej inicjatywy, Wydaje mi się, że rada miejska płaci rocznie $1 milion operatorowi systemu.
Od pewnego czasu można zauważyć w mieście żółtą konkurencję.
Te rowery nie mają wyznaczonych miejsc parkingowych. Można taki rower zostawić wszędzie.
Tę usługę oferuje firma z Singapuru - KLIK. No tak, wszak już dawno temu straszono, że rasa żółta zaleje świat.
Kilka dni temu zauważyłem żółte rowery "zaparkowane" w dość nietypowym miejscu.
Spodziewam się, że system wynajmu dysponuje sprawną kontrolą lokalizacji pojazdów, ale jednak pomysłowość najemców jest nieograniczona.
Zresztą nie tylko najemców. Najemca może zostawić rower w prawidłowym, widocznym miejscu, oparty o mur budynku lub o drzewo, a ktoś inny może schować go w pobliskich krzakach, wrzucić do kanału, albo umieścić na drzewie - KLIK.
Przed laty byłem w Amsterdamie a tam rowery wszędzie. Na parkingu rowerowym przy dworcu kolejowym zaparkowano ich chyba kilka tysięcy. Zaskoczyło mnie jednak, że wszystkie dobrze zabezpieczome przed kradzieżą.
Dlaczego w mieście, gdzie każdy ma rower, ktoś chciałby ukraść rower?
Dla hecy oczywiście. Dowiedziałem się, że dno amsterdamskich kanałów jest zasypane wrzuconymi tam bezmyślnie rowerami.
Badając temat żółtych rowerów z Singapuru dowiedziałem się, że rada miejska Amsterdamu nie zgodziła się jeszcze na ich wprowadzenie. Istnieje obawa, że rowery będą zostawiane w miejscach utrudniających parking czy przejazd innym użytkownikom dróg.
Wydaje mi się, że Singapur zaczął sprawę ze złej strony. Najpierw trzeba wprowadzić singapurski porządek a dopiero potem rowerowe fanaberie.
Od wielu lat funcjonują tu "niebieskie" rowery, które parkują na stojakach w wyznaczonych miejscach - KLIK.
Zlinkowana powyżej strona informuje, że jest tych rowerów 600, zaparkowanych na 50 parkingach. Ceny wypożyczenia wydają się być bardzo rozsądne - za $8 można korzystać z roweru przez cały tydzień. Dla porównania wspomnę, że koszt komunikacji miejskiej wynosi ponad $4 za dowolną ilość przejazdów w ciągu 2 godzin. Koszt całodzienny - dwa razy więcej.
Mimo to podczas wizyt w mieście nie widzę żeby ktoś z tych rowerów korzystał. Parkingi zawsze pełne.
Bardzo istotnym czynnikiem zniechęcającym jest obowiązek używania kasków rowerowych. Wprawdzie jest możliwość kupienia lub wypożyczenia tych kasków za tanie pieniądze, ale to zawsze ogromna niewygoda.
Podobno w ciągu roku rowery te wypożyczane są 170,000 razy (czyli każdy rower prawie raz dziennie), ale nie bardzo w to wierzę. Nie mogę też znaleźć danych o kosztach tej inicjatywy, Wydaje mi się, że rada miejska płaci rocznie $1 milion operatorowi systemu.
Od pewnego czasu można zauważyć w mieście żółtą konkurencję.
Te rowery nie mają wyznaczonych miejsc parkingowych. Można taki rower zostawić wszędzie.
Tę usługę oferuje firma z Singapuru - KLIK. No tak, wszak już dawno temu straszono, że rasa żółta zaleje świat.
Kilka dni temu zauważyłem żółte rowery "zaparkowane" w dość nietypowym miejscu.
Spodziewam się, że system wynajmu dysponuje sprawną kontrolą lokalizacji pojazdów, ale jednak pomysłowość najemców jest nieograniczona.
Zresztą nie tylko najemców. Najemca może zostawić rower w prawidłowym, widocznym miejscu, oparty o mur budynku lub o drzewo, a ktoś inny może schować go w pobliskich krzakach, wrzucić do kanału, albo umieścić na drzewie - KLIK.
Przed laty byłem w Amsterdamie a tam rowery wszędzie. Na parkingu rowerowym przy dworcu kolejowym zaparkowano ich chyba kilka tysięcy. Zaskoczyło mnie jednak, że wszystkie dobrze zabezpieczome przed kradzieżą.
Dlaczego w mieście, gdzie każdy ma rower, ktoś chciałby ukraść rower?
Dla hecy oczywiście. Dowiedziałem się, że dno amsterdamskich kanałów jest zasypane wrzuconymi tam bezmyślnie rowerami.
Badając temat żółtych rowerów z Singapuru dowiedziałem się, że rada miejska Amsterdamu nie zgodziła się jeszcze na ich wprowadzenie. Istnieje obawa, że rowery będą zostawiane w miejscach utrudniających parking czy przejazd innym użytkownikom dróg.
Wydaje mi się, że Singapur zaczął sprawę ze złej strony. Najpierw trzeba wprowadzić singapurski porządek a dopiero potem rowerowe fanaberie.
Sunday, September 3, 2017
Niedzielne czytanie - bramy przeciw opoce
"Ty jesteś Piotr, czyli Opoka, i na tej opoce zbuduję Kościół,
a bramy piekielne go nie przemogą."
Ewangelia wg św Mateusza - 16,13-20
Zadziwiające, przez 70 lat słuchałem tego czytania i nie zauważyłem. Dziękuję komentatorce Atrójce za uruchomienie mojej wyobraźni - KLIK.
Bramy piekielne go nie przemogą.
Odkąd to jakiekolwiek bramy mogą cokolwiek zaatakować, przemóc?
Proszę zresztą popatrzeć na to hipotetyczne narzędzie przemocy - KLIK.
Szukam jakichś analogii - Makbet - las Birnam zaatakował zamek Makbeta.
Ale żeby bramy? Wszak celem każdego oblężenia jest wyłamanie bram, reszta już idzie gładko.
Przyszły mi do głowy dwa wytłumaczenia.
Bramy piekielne - a może chodzi tu o paszczę jakiegoś piekielnego potwora, węża, smoka, który rozdziawia ją szeroko chcąc zgryźć, połknąć Kościół.
Drugie wyjaśnienie podsunęło mi angielskie tłumaczenie tej Ewangelii: "...and the gates of underworld shall not prevail against it."
Bramy - gates. A może to miało być z dużej litery - Gates - Bill Gates - twórca Microsoftu. Zaś piekielny Microsoft - dla mnie odpowiedź jest oczywista - Facebook.
P.S. Otrzymałem kilka ciekawych komentarzy, zarówno na internecie jak i na żywo. Dla porządku umieszcze je tutaj.
- Często fragment o skale - opoce (bo stąd pochodzi zdanie o "bramach piekielnych" ) komentatorzy zestawiają z miejscem, gdzie Jezus to powiedział, Cezareą Filipową. Dzisiejsze Banias. Za czasów Jezusa (do dzisiaj trochę tego zostało) były tam ruiny wielkiej świątyni pogańskiej zbudowanej na skale nad morzem. Wszędzie dookoła znajdowały się fragmenty kolumn i ołtarzy. Żydzi wiązali pogańskich bożków z demonami. Może dla uczniów i Jezusa te ruiny były swoistą "bramą piekieł" i Jezus ich uspokaja, że Jego Kościoła te bramy, z których wychodzą demony, nie zniszczą.
Ceramik - blog TU.
- do piekła zbliżają nas różne pokusy, którym ulegamy, to może te bramy oznaczają właśnie pokusy?
Archato - blog TU.
- w angielskim tłumaczeniu tej Ewangelii nie mówi się o piekle, ale o Hadesie, zaświatach (underworld). Do Hadesu wędrowały dusze prawie wszystkich ludzi. Może chodzi o to, że Kościół chrystusowy otwiera bramy zaświatów dla osób zbawionych.
Dla mnie bardzo istotna jest ta różnica tłumaczenia - Hades, zaświaty - to są pojęcia dość mgliste. Nie to co piekło - ogień, wieczne męki, płacz i zgrzytanie zębów. Typowe polskie podejście.
Zajrzałem jeszcze do wersji łacińskiej - inferni - najczęstsze tłumaczenie tego słowa to piekło, ale przecież oznacza również coś podziemnego, właśnie angielski underworld, w polskim nie ma dokładnego odpowiednika.
Friday, September 1, 2017
Blaski i cienie systemu bezgotówkowego
W dzisiejszych wiadomościach porannych sporo uwagi poświęcono ocenie skutków wprowadzenia bezgotówkowych świadczeń społecznych w kilku, zamieszkałych przez Aborygenów, rejonach Australii - KLIK.
Prawie połowa nałogowych pijaków pije mniej, prawie połowa nałogowych hazardzistów wydaje mniej na gry hazardowe, podobnie osoby uzależnione od narkotyków - komentuje minister odpowiedzialny za ten projekt.
System jest prosty - osoby otrzymujące świadczenia socjalne otrzymują 20% w gotówce wpłacanej na ich konto w banku, 80% wpłacane jest na specjalną kartę debitową, którą nie można płacić za alkohol, płacić w kasynie, itp. Szczegóły tutaj - KLIK.
Los Aborygenów w Australii to zbyt skomplikowana sprawa, aby się na jej temat całościowo wypowiadać. Wspomnę więc tylko, że po uzyskaniu pełnych praw obywatelskich oraz prawa własności do niezagospodarowanych ziem swoich przodków powstało wiele ośrodków zamieszkałych przez Aborygenów całkowicie zależnych od świadczeń socjalnych. Jedyne osoby pracujące w tych okolicach, to służba zdrowia, nauczyciele i budowlańcy - prawie wyłącznie "biali".
10 lat temu sytuacja w tych ośrodkach stała się tak krytyczna (pijaństwo, narkotyki, znęcanie się nad kobietami i dziećmi), że rząd podjął bardzo energiczną akcję interwencyjną z udziałem wojska - KLIK.
Oczywiście akcja wywołała falę krytyki - pogwałcenie praw - doczekała się nawet nagany w ONZ. Nie jestem pewien jakie są długofalowe skutki tej interwencji. Prawdę mówiąc, to wiadomość, że karty bezgotówkowe funkcjonują w 3 ośrodkach, zaskoczyła mnie. Wydawało mi się, że zostały wprowdzone we wszystkich ośrodkach zamieszkałych przez Aborygenów.
Rząd ogłasza sukces, krytycy zwracają uwagę na negatywne skutki uboczne takiego systemu. Podsumowałbym to prosto - zasady wolnego rynku - skoro gotówka stała się towarem deficytowym, to jej wartość wzrosła. Okazuje się, że niektórzy posiadacze kart bezgotówkowych sprzedają ich zawartość za ułamek ceny - n.p. zatankuj na moją kartę paliwo za $30 i zapłać mi za to $20 w gotówce.
Wzrosła również ilość napadów rabunkowych oraz prostytucja.
Niestety trudno jest wprowadzić obrót bezgotówkowy częściowo. Wizjonerzy komunizmu logicznie propagowali całkowitą likwidację pieniądza. Zanim to jednak zrobili, to sami obrośli w pieniądze i pomysł całkowicie przepadł.
Prawie połowa nałogowych pijaków pije mniej, prawie połowa nałogowych hazardzistów wydaje mniej na gry hazardowe, podobnie osoby uzależnione od narkotyków - komentuje minister odpowiedzialny za ten projekt.
System jest prosty - osoby otrzymujące świadczenia socjalne otrzymują 20% w gotówce wpłacanej na ich konto w banku, 80% wpłacane jest na specjalną kartę debitową, którą nie można płacić za alkohol, płacić w kasynie, itp. Szczegóły tutaj - KLIK.
Los Aborygenów w Australii to zbyt skomplikowana sprawa, aby się na jej temat całościowo wypowiadać. Wspomnę więc tylko, że po uzyskaniu pełnych praw obywatelskich oraz prawa własności do niezagospodarowanych ziem swoich przodków powstało wiele ośrodków zamieszkałych przez Aborygenów całkowicie zależnych od świadczeń socjalnych. Jedyne osoby pracujące w tych okolicach, to służba zdrowia, nauczyciele i budowlańcy - prawie wyłącznie "biali".
10 lat temu sytuacja w tych ośrodkach stała się tak krytyczna (pijaństwo, narkotyki, znęcanie się nad kobietami i dziećmi), że rząd podjął bardzo energiczną akcję interwencyjną z udziałem wojska - KLIK.
Oczywiście akcja wywołała falę krytyki - pogwałcenie praw - doczekała się nawet nagany w ONZ. Nie jestem pewien jakie są długofalowe skutki tej interwencji. Prawdę mówiąc, to wiadomość, że karty bezgotówkowe funkcjonują w 3 ośrodkach, zaskoczyła mnie. Wydawało mi się, że zostały wprowdzone we wszystkich ośrodkach zamieszkałych przez Aborygenów.
Rząd ogłasza sukces, krytycy zwracają uwagę na negatywne skutki uboczne takiego systemu. Podsumowałbym to prosto - zasady wolnego rynku - skoro gotówka stała się towarem deficytowym, to jej wartość wzrosła. Okazuje się, że niektórzy posiadacze kart bezgotówkowych sprzedają ich zawartość za ułamek ceny - n.p. zatankuj na moją kartę paliwo za $30 i zapłać mi za to $20 w gotówce.
Wzrosła również ilość napadów rabunkowych oraz prostytucja.
Niestety trudno jest wprowadzić obrót bezgotówkowy częściowo. Wizjonerzy komunizmu logicznie propagowali całkowitą likwidację pieniądza. Zanim to jednak zrobili, to sami obrośli w pieniądze i pomysł całkowicie przepadł.
Wednesday, August 30, 2017
Krew na sprzedaż
Kilka dni temu w australijskiej telewizji państwowej (ABC) wyświetlono program Blood Business, o sprzedawaniu krwi przez biednych ludzi w USA - KLIK.
Niestety czasy teraz tak skomplikowane, że każdą informację trzeba dokładnie zweryfikować i sprawdzić. Z tego powodu unikam czytania, oglądania większości informacji.
Tę o sprzedaży krwi jednak obejrzałem. Już na początku zauważyłem drobną nieścisłość - tematem jest krwiodawstwo, ale co chwila okazuje się, że chodzi o plazmę czyli o osocze.
To bardzo poważna różnica. Osocze to płynna część krwi, nie zawiera czerwonych ani białych ciałek - szczegóły tutaj - KLIK. W związku z tym oddanie osocza jest znacznie mniejszym obciążeniem dla organizmu niż oddanie krwi. Wikipedia podaje, że nie powinno się oddawać krwi częściej niż raz na miesiąc natomiast osocze można oddawać nawet dwa razy w tygodniu i tak właśnie robią prezentowani w programie telewizyjnym biedacy.
Jest jeszcze inna różnica. Krew pobierana od krwiodawców jest przeznaczona do transfuzji natomiast osocze - tylko 20% jest wykorzystywana do transfuzji, 80% jest sprzedawana koncernom farmaceutycznym gdyż osocze jest potrzebne do produkcji wielu leków.
Na polskiej stronie internetowej znalazłem informację, że Polska sprzedaje osocze szwajcarskiej firmie Octapharma po 57-67 euro za litr - KLIK. W skali światowej obroty osoczem są warte kilkanaście miliardów dolarów, głównym eksporterem jest USA.
To nie jest chyba zły interes bo właściciel wspomnianej wyżej firma Octapharma jest wyceniony na prawie 6 miliardów dolarów - KLIK.
No więc jak? Oddawać (osocze) za darmo czy sprzedawać?
Niestety czasy teraz tak skomplikowane, że każdą informację trzeba dokładnie zweryfikować i sprawdzić. Z tego powodu unikam czytania, oglądania większości informacji.
Tę o sprzedaży krwi jednak obejrzałem. Już na początku zauważyłem drobną nieścisłość - tematem jest krwiodawstwo, ale co chwila okazuje się, że chodzi o plazmę czyli o osocze.
To bardzo poważna różnica. Osocze to płynna część krwi, nie zawiera czerwonych ani białych ciałek - szczegóły tutaj - KLIK. W związku z tym oddanie osocza jest znacznie mniejszym obciążeniem dla organizmu niż oddanie krwi. Wikipedia podaje, że nie powinno się oddawać krwi częściej niż raz na miesiąc natomiast osocze można oddawać nawet dwa razy w tygodniu i tak właśnie robią prezentowani w programie telewizyjnym biedacy.
Jest jeszcze inna różnica. Krew pobierana od krwiodawców jest przeznaczona do transfuzji natomiast osocze - tylko 20% jest wykorzystywana do transfuzji, 80% jest sprzedawana koncernom farmaceutycznym gdyż osocze jest potrzebne do produkcji wielu leków.
Na polskiej stronie internetowej znalazłem informację, że Polska sprzedaje osocze szwajcarskiej firmie Octapharma po 57-67 euro za litr - KLIK. W skali światowej obroty osoczem są warte kilkanaście miliardów dolarów, głównym eksporterem jest USA.
To nie jest chyba zły interes bo właściciel wspomnianej wyżej firma Octapharma jest wyceniony na prawie 6 miliardów dolarów - KLIK.
No więc jak? Oddawać (osocze) za darmo czy sprzedawać?
Sunday, August 27, 2017
Niedzielne czytanie - niepodległość Ukrainy
Na zielonej Ukrainie,
gdzie hiszpański żyje lud,
tam gdzie rzeka Gangres* płynie,
a Japończyk zbiera miód.
W czwartek wypadała 26 rocznica deklaracji niepodległości Ukrainy - KLIK.
Przypomniały mi się pierwsze dni pobytu w Australii. Poznałem wtedy kilka osób ze starej emigracji, większość pochodziła z Kresów Wschodnich. ZSRR opuścili jako dzieci, razem z Armią Andersa.
Jednym z pierwszych zarzutów pod adresem komunizmu było - Jałta, zdrada, zabrali Polsce Kresy
To prawda, tym ludziom zabrano ojczyznę. Skoryguję tylko, że Kresy odebrano Polsce nie w Jałcie, ale już na Konferencji w Teheranie w grudniu 1943 roku.
Ale gdyby nie zabrano?
Pozwolę sobie pofantazjować - Zachodnia Ukraina pozostaje prowincją Polski i...
1. Oba narody żyją zgodnie i na wieki w pełnej harmonii. Tę opcję pozwolę sobie dopisać do podanej jako motto piosenki.
2. Narody nie żyją w pełnej harmonii i
2a. Polska z własnej woli obdarza Ukrainę niepodleglością.
2b. Polska, pod naciskiem EU, rezygnuje z Ukrainy.
2c. Sytuacja zaognia się do tego stopnia, że przekształca się w wojnę domową... wynik trudny do przesądzenia.
2d. Polska trzyma Ukrainę siłą. Członkostwo EU nie wchodzi w rachubę.
Jakby to podsumować?
Wydaje mi się, że strona radziecka .wykazała się wielką intuicją polityczną, która z perspektywy lat okazała się dla Polski zbawienna.
Na marginesie wspomnę, że fakt przyznania Polsce Ziem Zachodnich to osobisty pomysł J. Stalina.
Opinia Churchilla:
"Polacy nie powinni otrzymać na zachodzie więcej, niż zechcą i potrafią zagospodarować. Byłoby nieszczęściem tak przekarmić polską gęś niemieckim jadłem, żeby zdechła z niestrawności" - KLIK.
P.S. Granica Polski za czasów Bolesława Chrobrego.
Subscribe to:
Posts (Atom)


