Wczoraj obejrzeliśmy wraz z żoną Jezioro Łabędzie.
Który to już raz?
W ostatnich 3 latach obejrzeliśmy przynajmniej 3 razy - magnesem był oczywiście udział naszego wnuka Feliksa. A przedtem - też pewnie trzy razy.
Mimo to, a może właśnie dlatego, od początku poczułem, że właśnie w takim otoczeniu chciałem być.
Publiczność - zaskoczenie - na występy baletowe przychodzi wielu rodziców ze swoimi pociechami, które właśnie uczą się tańca w jakiejś szkole baletowej.
Tym razem to nie wchodziło w rachubę, występ dla tego towarzystwa odbył się o 2. a nasze przedstawienie było o 7:30.
Spodziewałem się więc przewagi osób w mojej kategorii wiekowej a tymczasem przeważyła młodzież - szczupła, zgrabna, wesoła.
Przeważyła to może niewłaściwe słowo bo osoby starsze, choć w mniejszości, ważyły chyba więcej.
Kurtyna w górę... na scenie sala balowa, zrobiło mi się ciepło na sercu, poczułem się jeszcze lepiej.
Książe Zygryd bawi się doskonale do czasu gdy pojawia się Zły Duch (nasz wnuk, ładnego gagatka się dochowaliśmy).
Książe wybiera się na polowanie nad jeziorem, w ręku trzyma... no właśnie, co on trzymał? Według scenariusza trzymał kuszę, ale ja widziałem drona.
Przerwa a potem kontynuacja - sala balowa - taniec hiszpański - KLIK.
Taniec się skończył a moje myśli pozostały w Hiszpanii...
Oczywiście mam na myśli mój poprzedni wpis - inwazja Maurów na Hiszpanię, ale do głowy przyszła mi inna inwazja - KLIK..
"A czyjeż to imię rozlega się sławą?
Kto walczy za Francję z Hiszpanami krwawo?
To konnica polska, sławne szwoleżery
Zdobywają cudem wąwóz Somosierry..."
Autorka - Maria Konopnicka.
Oj-oj-oj.... zrobiło mi się jakoś niemiło.
Wspomnienie...
Wiele, wiele lat temu, gdy nasz syn miał 3 lata, w polskiej telewizji wyświetlili film na temat Samosierry ilustrowany powyższą piosenką.
Postanowiliśmy to odtworzyć - siedziałem na podłodze, śpiewałem razem z córką, syn na moich kolanach, podrzucałem go do góry w rytm piosenki a przy słowach ... ale już nie wrócił - przewracałem go na podłogę.
I zaczynaliśmy od nowa.
Od razu przypomniał mi się inny przykład rosyjsko-hiszpańskich sympatii - Rymski-Korsakow - Kaprys Hiszpański - tutaj umieszczony w wąwozie bardziej wąwozistym niż Samosierra - KLIK.
Rosja - Hiszpania = Napoleon, wspólny wróg.
Zastanowiłem się - czy Polska miała kiedyś wspólnego z kimś wroga?
Książe i łabędzie zmierzają tanecznym krokiem do nieuchronnej zagłady.
Nasz Wnuk w demonicznym kostiumie triumfuje.
Wychodzę na zewnątrz - duszna noc, podchodzę do samochodu i odnoszę wrażenie, że.... ktoś podrzucił nam świnię...
Rosjanie? Hiszpanie? Wnuczek?

No proszę - to i Ty byłeś i pewnie nadal jesteś w Hiszpanii. A to naprawdę piękny i barwny kraj...
ReplyDeleteGratuluję Złego Ducha, czyli wspaniałego wnuczka...
Wnuki to jednak wspaniały "wynalazek"...
Najserdeczniej pozdrawiam
W Hiszpanii... rzeczywiście, taki nastrój mnie ostatnio napadł, Ty masz też w tym udział.
DeleteWynalazek wnucząt - rzeczywiście- cudowny.
Ta świnia to jakiś konar ? bo słabo widać...
ReplyDeleteMój wnuk jeszcze malutki, ale może doczekam jakiegoś występu?
Tak, to przewrócone drzewo z uciętą gałęzią - jak pysk świni.
DeleteWystępy wnucząt - istotne żeby robiły to z własnej chęci.
Też tak myślałam, że to nie jest prawdziwa świnia. Z daleka można się jednak pomylić.
DeleteZdolne masz wnuki
Pozdrawiam serdecznie
Jakby co, to u mnie na honorowej półce stoi książka niesamowita, istne cudo literatury...!
ReplyDeleteo i znalazłem bez trudu. Autor Potocki. Sama historia napisania, tłumaczenia..., aha ..., lepiej żebym nie się nie rozkręcił.... Klasyk.
G.
p.s. pamiętam tylko co nie co o jakiejś"awanturce"odnośnie tego obrazu z polskim jeźdźcem spod S. W. Łysiak, jako ekspert...
Rękopis znaleziony w Saragossie...
DeleteJakoś mnie ominęło, filmu też nie oglądałem...
Też nigdy tego nie przeczytałam - ale zamiar zawsze był i książka do tej pory stoi i czeka 😁
Delete"Rękopis..." :-))) Wspaniałe! Czytałam cała noc, bo się nie dało skończyć. Dawno temu... A z baletów to jeszcze "Don Kichot"
ReplyDeleteNie mogę sobie już przypomnieć co przeszkodziło mi przeczytać tę książkę przed laty, a teraz już nie mam szansy.
DeleteBalet Don Kichot - bardzo trafne wzmianka w kontekście tego wpisu bo ten balet został stworzony w Rosji .
Ale Hiszpanie nie gęsi - M de Falla skomponował Trójgraniasty Kapelusz .
Film Rękopis.. oglądałam kilka razy. Gra tam cała plejada aktorów lat 60. Powieść tak zwana szkatułkowa, gdzie występuje kilku opowiadaczy. Chyba bym nie przeczytała i nie zapamiętała 🤣 ale film bardzo mi się podobał, dlatego zawsze oglądam jak ty powtarzają na którymś kanale. A w Saragossie to nawet byłam, przebywając na wczasach w Tarragonie- Costa Dorada. Straszny upał w lecie.
ReplyDeleteJezioro łabędzie i to z wnuczkiem, to ogromna przyjemność. Lubię chodzić na występy moich dzieciaczków. Jedna wnuczka gra na pianinie, znaczy uczy się.
Oj oj oj - ależ ze mnie gapa, że nie przeczytałem, nie obejrzałem gdy było pod ręką.
DeleteKoncerty wnuczki - doświadczyliśmy wiele razy - sama przyjemność.
a może wystarczy tylko przeczytać historię rękopisu"Rękopisu znalezionego w Sa......."? Też został odnaleziony(czyżby?), jeden a może więcej?
ReplyDeletenie zaspokoić swojej ciekawości, to grzech...
gdzie są oryginały?
Puszkin, Poe, Bunuel... i długa lista tajemniczych zdarzeń, aż do perfekcyjnie zaplanowanego samobójstwa..., jakiś straszny dwór z wilkołakiem w roli głównej.
Że się znalazł wreszcie jakiś natchniony rodak, który przetłumaczył to dzieło..., meisterstick
G.
Wikipedia oferuje dostarczenie pełnego tekstu, ale zacina się przy wysyłce. Spróbuję jeszcze parę razy.
Delete