Wednesday, March 11, 2026

Koń z pierogami

Dwa tygodnie temu donosiłem o obchodach Chińskiego Nowego Roku.
Rok nadal trwa ( już 4724 ) - nasz Dom Sąsiedzki...
 

...przysłał mi zaproszenie na pierogi.

Niewielka sala, 4 stoły - przy dwóch grono chińskich pań ugniata, wałkuje, faszeruje pierogi.
Przy dwóch siedzą goście - dokonuję inspekcji - wiem, że z usług tego domu korzysta kilka osób,  którym udzielamy pomocy w imieniu Stowarzyszenia św Wincentego, ale nie zauważam nikogo znajomego.
Z drugiej strony, na pierwszy rzut oka, kilku panów kwalifikowało się do takiej pomocy.
Po kilku minutach pierogi trafiają na talerze - ok, w porządku... jednak pierogi kupione w chińskim sklepie mają delikatniejsze ciasto, ale licho wie co oni tam dodają...

Pierwszy głód zaspokojony, podnoszę głowę...


Ozdoby wycięte przez panią, która nie robiła pierogów.

Inna pani, konsumentka pierogów, opowiada wydarzenia ostatniego weekendu -
W sobotę wieczorem usłyszała energiczne stukanie do drzwi - otwiera - nikogo nie ma.
Ledwie zdążyła zamknąć drzwi a tu stukanie się powtarza.
Otwiera znowu, coś ją tknęło spojrzeć pod nogi, a tam papuga - różowa kakadu, z bardzo groźną miną...

Galah (Eolophus roseicapilla albiceps) male Adelaide.jpg
By Charles J. Sharp - Own work, from Sharp Photography, sharpphotography.co.uk, CC BY-SA 4.0, Link

Zaprosiła papugę do środka a ta, otworzyła dziób i wylała na nią całą litanię żalów i pretensji. Problem w tym, że mówiła po grecku i pani nie rozumiała ani słowa.
Nie mając żadnych znajomych Greków musiała znosić te narzekania przez całą niedzielę.
W poniedziałek zadzwoniła do centrum opieki na zwierzętami  a tam było już zgłoszenie zaginięcia i sprawa zakończyła się pomyślnie.

Pierogi zjedzone, mam 20 minut czasu - podążam do pobliskiego McDonald's na lody.
Nie byłem tu pewnie 10 lat i zaskakuje mnie technologia zamawiania produktów - ekran, na nim wiele opcji, wygląda na to, że koniecznie trzeba mieć na telefonie którąś z wyświetlonych aplikacji.
Nie ze mną takie numery, po wielu próbach, nie wiem w jaki sposób, udało mi się zamówić i zapłacić gotówką.
Przy okazji obserwowałem obsługę lokalu - 6+ młodych osób - wszystkie w nieustającym ruchu - czytają zamówienie wyświetlone na ekranach - tu podstawią papierową torbę, tam zaczerpną coś do pojemnika, tu wyciągną coś z lodówki - pakowanie, wydrukowanie etykiety - anons - Numer 119!
Zrobili na mnie bardzo sympatyczne wrażenie - szczupli, koordynacja ruchów jak w balecie, odnosili się do siebie bardzo miło.
Poczułem się dobrze w tym towarzystwie... żeby tylko nie było tego silnego zapachu frytek,  no i lody mocno za słodkie.

Teraz nadeszała moja kolej - tydzień temu wspominałem o spotkaniu dyskusyjnym w Domu Sąsiedzkim - tym razem ja miałem coś opowiedzieć.
Temat - Joice NanKivell-Loch - Australijka, która niechcący działała w Polsce po wojnie 1920 roku. Działalność jej i jej męża została nagrodzona Orderem Orła Białego.
W 1923 roku przeniosła się wraz z mężem do Grecji borykającej się z masą problemów po wojnie turecko-greckiej.
Tam zastała ich II Wojna Światowa i list od Melchiora Wańkowicza - wrzesień 1939 - w Bukareszcie przebywa około 3,000 Polaków, uciekinierów z Polski, władze Rumunii nie chcą ich wypuścić - zróbcie coś!
Zrobili - pojechali do Bukaresztu i pod egidą Stowarzyszenia Kwakrów zorganizowali operację Pied Piper (Flecista z Hamelinu). 
Wszyscy uciekinierzy zostali przetransportowani do (brytyjskiej) Palestyny.
Joice i Sydney pomagali prowadzić obóz uchodźców.
Po roku dostali ogromny zastrzyk uchodźców - ZSRR zgodził się na utworzenie Armii Andersa, jednocześnie zgodził się na wypuszczenie z obozów wielu Polaków.
Do obozu, w którym pracowali Joice i Sydney przybyło ich kilkanaście tysięcy...

Ufff - prezentowałem ten temat już dwa razy wcześniej i chyba wtedy poszło mi lepiej.
Nie wiem co zaważyło - zmęczenie, zbyt małe audytorium... ale tym razem nie czułem pozytywnej energii.

Wieczór - przypomnę, że w dniu Święta Kobiet obejrzeliśmy wraz z żoną film Chopin, Chopin.
Co w takim razie obejrzeć w dniu święta mężczyzn?
Obejrzeliśmy na youtube Młodość Chopina - polski film z 1952 roku.

Jak wspomniałem film Chopin, Chopin raczej nas przygnębił.
Młodość Chopina na początku nas bawiła, ale potem zaczęła nużyć - rozgrywki polityczne - widać było rękę Leona Kruczkowskiego, autora powieści Kordian i Cham - przeciwstawianie interesów szlachty i chłopstwa.

Tak więc oba Święta - zakończyły się w minorowym nastroju.

Na szczęście przyszła środa - oboje z żoną mamy po kilka wizyt u lekarzy więc staniemy mocno na nogi.

P.S.
Joice NanKivell-Loch - Wikipedia - KLIK.
Joice NanKivell-Loch - moja opowieść == KLIK + KLIK.

1 comment:

  1. Pierogi uwielbiam wszelkie, więc miałabym ucztowanie, a wycinanki podziwiam!
    W MacDonaldzie tez byliśmy ostatnio, lody bardzo podrożały i za słodkie!
    Papuga niesamowita, co będzie się tułać po ogrodach, zapukała by sie ugościć:-)
    Widownia ma spore znaczenie, nawet artyści estradowi mawiają, że nie każdą publikę da się oswoić...

    ReplyDelete