Saturday, March 14, 2026

Pi razy dzień

3.14 - zdarza się tylko raz - w roku - 14 Marca... KLIK.

W latach szkolnych bardzo fascynowały mnie osiągnięcia greckiej nauki, filozofii, literatury więc miło było wrócić na chwilę do tamtej epoki.

Obecna epoka dostarczyła nam ostatnio kolejną porcję rozrywek...
Piątek - musical Maria Magdalena wystawiony przez amatorską grupę COG (Call of Guadeloupe) - KLIK.
Kibicujemy tej grupie już ponad 20 lat.
Średnio co 2-3 lata wystawiają musical oparty na tematyce biblijnej, ciekawym wyjątkiem był musical John Paul II.
Inspiratorami grupy były osoby chińskiego i indonezyjskiego pochodzenia. 
Do udziału zapraszają każdego, również osoby niepełnosprawne i zaskakiwało mnie jak działalność w grupie teatralnej poprawiała stan mentalny i fizyczny takich osób.
Piątkowy musical bardzo zgrabnie włączył Marię Magdalenę do wielu ewangelicznych opowieści.
Na scenie działo się wiele, bardzo dobra odtwórczyni roli głównej.
Jedyne czego nam trochę brakowało, to jakiś przebój - melodia, piosenka, która utkwiłaby w pamięci na dłużej.

Druga strona medalu - w Melbourne właśnie występuje chińska grupa baletowa z Nowego Yorku - Shen Yun - KLIK.
Kupiliśmy naszemu baletowemu wnukowi bilety.
Wrażenia miał mieszane - z jednej strony niesamowite baletowe mistrzostwo, z drugiej - brak opowieści. To było kilkanaście oderwanych scen - wjazd Stwórcy, rozproszenie mgły, parada pawi, taniec mongolski...
Osobna sprawa to polityczny podtekst - zespół utożsamia się z ruchem społeczno-religijno-politycznym Falun Gong - KLIK.
Ruch zdecydowanie antykomunistyczny, dlatego Shen Yun ma centralę w Nowym Yorku.
Więcej na ten temat - TUTAJ.
Rezultat - wnuk bardziej docenia europejską tradycję baletową.

π - day - to również urodziny naszego młodszego wnuka i imieniny Matyldy, naszej średniej wnuczki.
Pojechaliśmy z kwiatami i prezentami.
Na miejscu drobna niespodzianka - rodzina powiększyła się o rówieśnika solenizanta - chłopiec z Japonii przyjechał na 2 tygodnie do Melbourne na wymianę studentów.
Będzie mieszkał razem z rodziną naszego syna.
6 osób w 2 sypialniach i małej budce w ogrodzie.
No to teraz będzie siedem.
Mówi się, że od przybytku głowa nie boli, ale myślę, że jak gość wyjedzie, to poczują ogrom przestrzeni dookoła.

39 comments:

  1. Świetna kumulacja: Pi, urodziny, imieniny - dzień pełen świątecznych akcentów. Do tego muzyczne nowości. Ciekawa działalność grupy artystycznej. W niedalekim ode mnie mieście działa grupę amatorska teatralną i też lubię bardzo oglądać ich przedstawienia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rzeczywiście, to był urozmaicony tydzień.
      Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia.

      Delete
    2. Chiński zespół Shen Yun reklamowany był w Polsce jakiś czas temu, wszędzie trafiałam na reklamy ich spektaklu, te same, które zamieściłeś. Nie wiem, czy już byli, chyba tak. Jakoś niespecjalnie się tym interesowałam. Wynika z tego, że to takie połączenie jogi z akrobatyką. Tradycja zupełnie inna niż balet europejski.

      Delete
    3. Poszukałem - byli w Polsce w styczniu, 14 występów, ostatni - 18 stycznia w Lublinie.
      Ale chyba masz rację - nie tak wielka strata.

      Delete
  2. To trochę ciasno, ale może to kwestia przyzwyczajenia lub oczekiwań, nie wiem. Miłej niedzieli 😊

    ReplyDelete
    Replies
    1. Trochę ciasno...
      Jak serce pojemne, to zawsze miejsce się znajdzie.
      Niedziela była.... śpiąca, dziękuję za życzenia i życzę dobrego tygodnia.

      Delete
  3. Jak to mówią, jest ci ciasno, kup kozę, gdy ja sprzedasz, docenisz każdy metraż.
    Wymiany uczniów i studentów i u nas coraz bardziej popularne, wnuk koleżanki był rok w Kanadzie, u nich była dziewczyna z Meksyku.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak jest - sprowadzenie kozy to wypróbowany sposób.
      Nie wiem czy nasz wnuk pojedzie teraz do Japonii?

      Delete
  4. Bardzo popularne było powiedzenie "pi razy drzwi" jako określenie czegoś mierzonego "na oko". Proste miary ludowe, ale nie wiemy gdzie jest wzorzec :))

    ReplyDelete
  5. Bardzo lubię balet. Podziwiam go również pod względem "technicznym".
    Dzień Liczby π obchodzą w naszej szkole wszyscy matematycy z uczniami.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgoda - balet/taniec ma w sobie wiele uroku.
      Dzień PI wypadł w sobotę, ale dobrze, że szkoły o nim pamiętały.

      Delete
    2. Jeżeli jakieś święta lub "dni" przypadają w sobotę czy niedzielę, to zawsze urządza się je w piątek lub poniedziałek.

      Delete
    3. Bardzo rozsądnie.
      W Australii mamy jeszcze lepiej - jak jakieś święto państwowe (n.p. Boże Narodzenie) wypada w sobotę/niedzielę. to dostaje się dzień wolny innego dnia.

      Delete
    4. W Polsce zawsze kijowo ☹️

      Delete
    5. Oj, kiepski nastrój Cię nie opuszcza :(
      Życzę słonecznej niedzieli.

      Delete
  6. Wiem jak połączyć studenta z Japonii z Dniem Liczby Pi! Rekord w recytowaniu cyfr rozwinięcia jest naprawdę imponujący i należy do Japończyka Akiry Haraguchi, który podał ponad 100 000 cyfr. recytował je przez 16 godzin. 🫣Księga Guinessa potwierdziła tylko 80tys. słów. Tak czy inaczej - Czapki z głów. I wielu dobrych zdarzeń w kolejnym tygodniu. Pozdrawiam 🤗 ☘️🍀

    ReplyDelete
    Replies
    1. A to mi zadanie zadałaś :)
      Byłem kiedyś 2 tygodnie w Japonii i odniosłem wrażenie, że Japończycy są wyjątkowo wrażliwi na punkcie perfekcyjności. Jedno z moich doświadczeń to... kilka razy chciałem się o coś spytać osoby na przystanku autobusowym - wszyscy na mój widok uciekali.
      Znajomy Japończyk wytłumaczył to tak: oni się boją, że nie zrozumieją twojego pytania a ty nie zrozumiesz ich instrukcji i w rezultacie wsiądziesz do złego autobusu czy coś takiego.
      Świadomość sprawienie komuś takiego kłopotu gnębiłaby ich przez kilka dni.
      Co będzie gdy gość naszego wnuka uzna, że ja go wzywam do wyrecytowania 120,000 znaków liczby PI?
      Pozdrawiam.
      P.S. Przy okazji dowiedziałem się, że liczba Pi to po japońsku 円周率 - enszuritsu.

      Delete
    2. I dla takich żywych reakcji oraz ciekawostek z życia wziętych, warto czytać blogi. 😄 Przyjemnego Dnia Świętego Patryka, pozdrawiam.

      Delete
    3. Tak jest, blogi to dobra platforma kontaktu.
      Dziękuję za pozdrowienia, dzień był miły chociaż Patryka w nim nie było.

      Delete
    4. MaB: "który podał ponad 100 000 cyfr. recytował je przez 16 godzin"

      Sądzę, że tego rodzaju osoby mają inne mózgi, niż pozostali ludzie. Pamiętam, że w szkołach w Wielkiej Brytanii też robiono podobne zawody i zwycięscy potrafili zapamiętać niesamowitą ilość cyfr. Z tym, że pisano, iż jednego z nich zabrano potem do szpitala, to zadanie okazało się nadmiernym obciążeniem dla jego mózgu.

      Lech: O perfekcyjności Japończyków trochę wspominano podczas zajęć szkolnych i nawet sugerowany, że przed wyjazdami do Japonii w celach biznesowych warto albo gruntownie zapoznać się z różnymi aspektami etykiety socjalnej i ogólnego postępowania, albo nawet zapisać się na specjalne kursy, które obejmowały takie zagadnienia jak przedstawianie się, rozmowy, wspólne posiłki, itp. Pamiętam, że gdy podczas pierwszego spotkania następuje wymiana wizytówek, oboje biznesmeni przez jakiś czas dokładnie je czytają i starają się zdeterminować, który z nich posiada bardziej odpowiedzialne stanowisko w korporacji, którą reprezentuje. Od tego zależeć będzie m. in. który z nich bardziej się pochyli w ukłonie!

      Delete
    5. Zgadzam się z opinią Jacka - to nie jest normalny mózg i jest duża szansa, że to odbije się negatywnie na innych wymiarach jego działalności.
      Japonia - bardzo podobała mi się książka Amelii Nothomb - Fear and Trembling (Z pokorą i uniżeniem) - opisująca pracę belgisjkiej praktykantki w japońskiej firmie.

      Delete
  7. Pi niby stała, a tu tyle zmiennych:-) Wychodzi na to, że największą sztuką nie jest scena, tylko zmieszczenie wszystkiego pod jednym dachem;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pi - stała... a może niestała - bo jak może być stałe coś, co ma nieskończony rozmiar?

      Delete
  8. Mnie najbardziej intrygowała grecka filozofia. Pierwsi filozofowie byli dla mnie genialny i najbardziej interesujący ze wszystkich późniejszych.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pełna zgoda - odnoszę wrażenie, że późniejsi filozofowie (może oprócz Kanta) już tylko rozwijali filozoficzne myśli zapoczątkowane przez filozofów greckich.

      Delete
    2. filozofia(nauka?)
      zajmuje się wszak teoriami, idąc tym tokiem myślenia jest teorią...
      ale, filozofowie przed tymi greckimi parę wieków wstecz jeszcze, podobnież(teoria?)nie tylko czas, mierzyli nie od 0(zera), ale od 1(jedynki). No bo, jak można mierzyć cokolwiek od niczego(zera, 0). Dlatego zwykły patyczek("różdżka"Hermesa?)o odpowiednich(?)wymiarach był najdoskonalszym narzędziem filozofów.
      Pierwsi-Medowie, Chaldejczycy, Persowie,Fenicjanie, Libijczycy, Egipcjanie, a nawet trafił się jeden znany Trak-Zamolksis, o którym wspomina sam Platon...
      Pojęcie"filozof"wymyślił Pitagoras, czy inny geniusz, na własne potrzeby, bo i sam się za niego uznał.
      Oczywiście, powołuję się na dzieło niejakiego Diogenesa Laertiosa wydane przez PWN, ja mam wydanie z 1988r. A w którym roku zlikwidowano filozofię w liceach nie pamiętam, a po wojnie -wiadomo, jaka to była"filozofia"itd.
      Ale to tylko teoria...
      G.

      Delete
    3. z matmy jestem mniej niż zero(0), ale oprócz PI jest i FI...
      I nie wiem dlaczego indiański krawiec brał tylko jedną miarę(głowa)i potrafił uszyć cały strój wręcz idealnie pod potrzeby. O stopach to nie wiem. Także FI jest boskie...
      Miłośników PI ciekawi, że 0(zero)występuje dopiero na 32 miejscu po przecinku. Po 31 miejscu nie wiedzieli, co wstawić i zaczynali od ...jedynki(1), czy jak? jestem jednak z matmy jestem...
      są różne teorie..
      G.

      Delete
    4. Bardzo dziękuję na zwrócenie uwagi na FI!
      Pi-stacje i Fi-staszki....
      Pi to stała... co na stacji stała.
      A Fi... to fidrygałki a także miłość do Zofii, do języków i wielu, wielu spraw.
      Jednak wracając do świata roślin - pistacja - rośnie na gałęzi - czyli jest narażona na wahania. Fistaszki rosną pod ziemią czyli w stałej pozycji.
      A zatem Grecy sprawę mocno pokręcili.

      Delete
    5. o tak,
      rośliny(niektóre)były śmiertelnie niebezpieczne dla filozofów...
      cykuta, bób...
      jedynie eliksir z oliwki był zbawczą substancją dla umysłu i organizmu każdego żywioła(czyt. człowieka). Ale wyciśnięcie prawdy wymagało wiele trudu i wyrzeczeń. Niejeden filozof za jej głoszenie wylądował na gałęzi(suchej pistacji), a i z korzeniami fistaszków miewał okazję się poznakomić.
      a oliwa? zawsze wypływa, ale nikt nie zna ani czasu ani miejsca....
      lubię bób, cenię Pitagorasa...
      G.

      Delete
  9. Shen Yun jest też bardzo znana w Kanadzie, co roku są występy w okolicach Toronto, zwykle w marcu, dlatego nigdy nie miałem okazji na nie pójść z powodu mojej pracy-a obecnie nie bardzo mam z kim, a samemu nie lubię. Faktycznie, Shen Yun jest połączony z Falun Gong, dlatego niektóre chińskie gazety i sklepy nie chciały go ogłaszać, bojąc się reakcji rządu chińskiego (który jakoby ma ogromne wpływy w Kanadzie na zamieszkałych Chińczyków, nawet posiadał policyjne 'komisariaty'). Kilka razy uczestniczyłem w spotkaniach, organizowanych przez faceta związanego z Falun Gong i wówczas poznałem bardzo przyjemne Chinki z Chin, które tutaj studiowały i bardzo były wdrożone w Falun Gong. Co mnie niezmiernie zdziwiło, to ich angielskim--był praktycznie bezakcentowy, mówiły jak "native speakers". To świadczy o tym, że pochodziły z zamożnych rodzin, które posyłały ich do angielskojęzycznych szkół, pewnie już od przedszkola. Swego czasu poznałem też Chinkę, która w Kandzie robiła studia i doktorat jako 'studentka zagraniczna.' To wszystko kosztowało ją (a raczej bogatego tatusia 😁) przynajmniej ponad 300 tysięcy dolarów. Ona też mówiła bezbłędnie po angielsku, bez żadnego akcentu-od małego uczęszczała do szkół w języku angielskim. Ukończywszy studia, wyszła za mąż za Polaka, z którym robiła doktorat.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję za ciekawe uzupełnienie mojego wpisu.
      Falun Gong a chińskie byznesy w Australii - nie mam informacji na ten temat, ale wielokrotnie słyszałem wiadomości, że są one obserwowane przez chińskie władze więc muszą być bardzo ostrożne.

      Delete
  10. Może wnuczęta zostaną matematykami, skoro mają imieniny i urodziny tak zacnego dnia? Pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Może, morze...
      możliwości mają.
      Dziękuję za pozdrowienia i życzę dobrej niedzieli.

      Delete
  11. Moja wnuczka też Matylda. Muszę zwrócić jej uwagę, że to taka charakterystyczna data. Właściwie to nie wiem czy zaczęła już obchodzić imieniny, bo urodziny ma 4 marca.
    Japończycy z przystanku mogliby popełnić harakiri, że nie stanęli na wysokości zadania. Ja też pasjonowałam się Japonią dawno temu i do tej pory mam wizytówki moich dawnych przyjaciół 👍

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wnuczka - Matylda - świetnie - dedykuję Jej popularną australijską piosenkę - Waltzing Matilda ==> https://www.youtube.com/watch?v=F0i934Tq6io
      .. na dodatek z podpisami po rosyjsku :))

      Delete
  12. a ja
    dedykuję Ci, Lechu
    kanon D-Dur Pachelbela...
    bo nawet w muzyce(wszędzie)namieszał Fibonacci...
    a czy Szopen go znał?
    G.

    ReplyDelete