Saturday, April 25, 2026

111 lat

 25 kwietnia - w Australii jest to ANZAC Day - KLIK - obchody rocznicy bitwy pod Gallipoli (Turcja) - 25 kwietnia 1915.

Ceremonie rocznicowe rozpoczynają się już o 6 rano - śpię smacznie ale na pewno mi się śni jak przed laty uczestniczyłem w tych ceremoniach razem z wnuczętami.

Dzień mamy dzisiaj przepiękny, podczas śniadania włączam telewizor - okazjonalna parada już trwa...
Maszerują weterani niosąc flagi z nazwami jednostek wojskowych uczestniczących niejednej wojnie.
Jedna sprawa jest wyjątkowa - na terenie Australii nie było nigdy wojny, jedyny wyjątek to bombardowanie miasta Darwin przez Japończyków.

Druga strona medalu jest dość zagmatwana...
Australia była kolonią a potem dominium angielskim i musiała wykonywać polecenia swojego suwerena.
Pierwszym chrztem bojowym była wojna burska - KLIK - raczej paskudna sprawa.

Pierwsza Wojna Światowa - Australia była już niezależnym państwem, ale wpływy brytyjskie były ogromne.
Anglia poprosiła o pomoc ... zanim jeszcze rząd zorganizował mobilizację już zgłosiły się tysiące ochotników. 
Trudno mi powiedzieć co motywowało tych ludzi, może chcieli się przypomnieć ojczyźnie, którą dobrowolnie opuścili.
Chrzest bojowy odbył się pod Gallipoli (Turcja) - KLIK - chodziło o zablokowanie cieśniny między Morzem Czarnym a Śródziemnym - blokowanie cieśniny - jakie to aktualne).
Zginęło ponad 130,000 ludzi, nie osiągnięto praktycznie niczego.

Nie będę tu wyliczał kolejnych kampanii...

Słońce za oknem było silniejsze niż ponure skojarzenia - z przyjemnością obserwowałem maszerujących weteranów i ich krewnych i potomków i sam rwałem się do akcji.
Proste - Wattle Park kilkaset metrów od domu.
Znajduje się tam "samotna sosna" - wyrosła z ziarna przywiezionego spod Gallipoli.
Już wczoraj oficjele złożyli tam kwiaty...


Kilka kroków z boku zauważam dwie osoby z mieczami zajęte jakimś rytualnym tańcem.
Po kilku minutach sprawa wyjaśnia się pokojowo - to była jakaś odmiana tai chi.
Chowają miecze i kręcą się dalej.
Idę dalej w las... więcej drzew...


W pobliżu jest plac zabaw, stoły, piece do barbeque - wyjątkowo dużo ludzi.
Profil rasowy - 70 % Azjaci.

Po godzinie spaceru wracam do domu - włączam radio - M. Ravel - Koncert fortepianowy na lewą rękę - jakże celny wybór - M. Ravel napisał ten koncert dla swojego przyjaciela Paula Wittgensteina - pianisty, który stracił prawą rękę na I Wojnie Światowej - KLIK.

Pora lunchu a ja znowu włączam TV - w samą porę - w Turcji,  pod Gallipoli, jest właśnie 6 rano i mogę obejrzeć transmisję z tamtejszych uroczystości...


Bardzo dużo osób, oficjalne przemówienia, składanie wieńców - i tu zaskoczenie - wieniec składa delegacja z Węgier.

Szukam uzasadnienia... chyba znajduję - to uczczenie pamięci 14 australijskich lotników, którzy zginęli nad Węgrami podczas II Wojny Światowej.

A Polska?
Polscy żołnierze mieli sporo kontaktów z Australijczykami. Najbardziej konkretny to Bitwa pod Tobrukiem.
Przez wiele lat polscy weterani brali udział w marszu na ANZAC Day - Polskie Szczury Tobruku...

Teraz weteranów już nie ma. Zastąpili ich polscy harcerze, ale o to muszę zapytać nasze wnuczęta.

12 comments:

  1. Bardzo sie chwali Australii ze pamieta i czci. To byla okrutna bitwa a udzial australijczykow niezmiernie znaczny i pomocny.
    Bardzo podoba mi sie fakt ze Australia pamieta, ze mlode pokolenie bierze czynny udzial w uroczystosciach - odmiennie od innych krajow gdzie to te wszystkie nowe pokolenia jak Z i inne nawet nie wiedza ze miala miejsce.....

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rzeczywiście Australia pamięta, znalazłem informację, że wczoraj (24/4) Australijska Ambasada w Polsce złożyła pamiątkowe wieńce pod Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie.

      Delete
  2. Mnie już te wszystkie ojczyźniano-wojenno-historyczno-martyrologiczne obchody mocno się znudziły. Chyba nas nimi przekarmiono.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pewnie tak.
      Australia jest w lepszej sytuacji - ma tylko jedną okazję do celebrowania.

      Delete
  3. Nasionko jako świadek historii, a z nasionka wyrosło drzewo...Świetne!.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sprawdziłem - nasiona przywieźli spod Gallipoli australijscy żołnierze, drzewo posadzono dopiero w 1933 roku (18 lat po bitwie).

      Delete
  4. Wszystkie wojny są bez sensu, ginie tylu młodych dla mrzonek kilku polityków! Świadków i weteranów ubywa, niestety.
    My wczoraj spotkaliśmy japońskie miecze w muzeum, trwał piknik japoński...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wojny - nie taka oczywista sprawa.
      Gdyby nie było I Wojny Światowej to nie odrodziłaby się Polska.

      Delete
  5. Gdy obejrzałam słynny film Gallipoli / 1981/z Melem Gibsonem, historia ta bardzo głęboko zapadła mi w pamięć. Zrobiła ogromne kolosalne wrażenie. Zawsze interesowałam się historią, ale nie pamiętałam z lekcji tej strasznej bitwy. Pierwsza wojna to okrucieństwo wobec żołnierzy.We Francji w każdej najmniejszej wiosce jest pomnik poświęcony ofiarom I Wojny, Wielkiej Wojny.
    Trzeba o tym pamiętać. O Ormianach, których Turcy gnali kilometrami też dowiedziałam się późno.
    Był jeszcze jeden film o, coś o nadziei, o australijskim ojcu, który pojechał do Turcji szukać grobów trzech poległych synów.
    Pozdrawiam♥️

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bitwa pod Gallipoli, to były peryferie I WW więc nie uczyli o tym na lekcjach historii w Polsce.
      Nie oglądałem również filmu Gallipoli - rok 1981 - nie byliśmy wtedy jeszcze w Australii.
      Generalnie Australijczycy byli zaskoczeni nieudolnością brytyjskich dowódców.

      Delete
  6. Dziękuję za przybliżenie tej historii. A Pierwsza Wojna to była po prostu niewyobrażalna masakra. A potem w nagrodę epidemia grypy Hiszpanki... I pomimo tego, za 20 lat wybucha następna wojna... Czy ludzie są w ogóle racjonalni?

    Był kiedyś w TV dokumentalny program o polach bitwy i cmentarzach z Pierwszej Wojny, szczególnie kanadyjskich. Reporter przeglądał książki gości-mało kto je odwiedza, a Kanadyjczycy jeszcze rzadziej, zresztą ogromna większość pojęcia o nich nie ma. To jednak jest cudowne, że Polski Cmentarza pod Monte Cassino stanowi nadal tak popularne miejsce wycieczek rodaków z całego świata, jak też inne cmentarze są pielęgnowane.

    Nawet w Kanadzie, w Niagara-on-the-Lake, znajduje się jedyny w Ameryce Północnej polski cmentarz wojskowy, który czci pamięć Polskich żołnierzy, którzy po szkoleniu w tym mieście zmarli z powodu chorób (https://www.hmdb.org/m.asp?m=283859). Corocznie organizowane są polonijne uroczystości. Jeszcze pamiętam, że w latach 80. XX wieku przybywali na nie weterani Pierwszej Wojny; obecnie chyba już żadni się nie pojawiają...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pierwsza Wojna - pamiętam jak na lekcjach historii (PRL) tłumaczono nam, że to był klasyczny dowód słuszności teorii komunizmu - wojna właściwie bez powodu.
      II Wojna była już napędzana bardzo konkretną ideą.
      Australia bardzo dba o groby swoich żołnierzy za granicą - Gallipoli, Francja, Belgia.

      Delete