To powinien być czas wyciszenia...
Piątek - wczesne popołudnie - BAAANG!!!
Coś huknęło nieopodal naszego domu, ruszam w kierunku drzwi a tam już ktoś do nas dzwoni.
Otwieram - sympatyczny Chińczyk
- Przepraszam, ale wjechałem samochodem na wasz podjazd żeby wykręcić i... walnąłem w drzwi od garażu.
Wychodzę przed dom - rzeczywiście walnął...
Idę od drugiej strony sprawdzić jak wygląda garaż w środku, ale najpierw widzę tylne drzwi...
Jejku!?
Co się dzieje?
Proste - Chińczyk stuknął w drzwi, drzwi stuknęły w nasz samochód a ten stuknął w kolejne drzwi.
Samochód ma teraz odpowiednie wgniecenia z przodu i tyłu.
- Przepraszam - przerywa Chińczyk - my teraz spieszymy się do kościoła, po nabożeństwie przyjdę i wyjaśnimy sprawę. My pokryjemy wszelkie koszta.
Słuszna racja - co boskie Bogu, co ludzkie to chwilę potem.
Zadzwoniłem do ubezpieczenia - ku mojemu zaskoczeniu pracowali (Wielki Piątek to dzień wolny od pracy).
Przyjęli zgłoszenie wypadku - dodałem uwagę, że sprawa jest krytyczna gdyż moja żona ma trudności z poruszaniem się po schodach a zatem garaż to jej jedyny sposób wyjścia z domu.
20 minut później zadzwonił fachowiec i powiedział, że będzie u nas za chwilę.
Był - bardzo sympatyczny - Czech z pochodzenia.
Powalił młotem we frontowe drzwi garażu i wyprostował je na tyle, że mogłem wyprowadzić samochód na ulicę.
Ufff - nie będzie problemu z sobotnimi zakupami i święconym w polskim kościele.
Sobota 7:20 rano - przybyło dwóch fachowców.
Usunęli stare drzwi i założyli tymczasowe. Temat zakończą w przyszłym tygodniu gdy otwarte będą sklepy.
Tymczasowe drzwi, od środka garażu wygląda to tak...
Przypomina mi się Kazimierz Wielki - zastał Polskę drewnianą a zostawił murowaną.
No to ja wróciłem do czasów Łokietka.
Swoją drogą... jak ładnie to drzewo pachnie.
Pora na zakupy.
Samochód stał całą noc na dworze, podchodzę i co widzę?
Przednia szyba cała zapaćkana g...wnem.
No tak, przecież w wiadomościach wspominali, że na statku kosmicznym mieli awarię toalety i ... naprawili.
Ładna mi naprawa jak wszystko spadło na nasz samochód.
Nie byłem pewien czy zmywać szybę czy powiadomić agencję kosmiczną żeby zabezpieczyli próbki GNA?
Jednak uznałem, że w obecnej sytuacji politycznej lepiej się nie wychylać - zmyłem, zrobiłem zakupy, poświęciłem wielkanocny koszyk i mam nadzieję doczekać Wielkanocnej Niedzieli.
Wszystkim Czytelni(cz)kom tego blogu życzę radosnej i pogodnej Wielkanocy.



Mocne wprowadzenie do świąt! Ewangelista Mateusz pisze, że gdy Jezus umarł na krzyżu, 'ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać" - to mogło być właśnie to! Tylko za pomocą współczesnego samochodu ;-)
ReplyDeleteDobrze, że fachowcy jednak okazali się sprawni. Auto ucierpiało z przodu, z tyłu i z góry, ale to nic w porównaniu z awarią toalety w kosmosie.
Spokojnej Wielkanocy!
Po takich przeżyciach życzę spokojnych Świąt.
ReplyDeleteWitaj! Poczucie humoru i zdrowy rozsądek bezcenny w tak dziwnych okolicznościach, ale jestem pewna, że z opresji wyjdziecie na plus. My też ostatnio zmienialiśmy drzwi garażowe, bo się popsuły w styczniu. Teraz są nowiutkie, cichutkie i nawet mają kamerę. Ale co mi tam. Ja i tak nie parkuję. W garażu stoją motory.🙄 Jeszcze przed święceniem pokarmów życzę Wam zdrowych i spokojnych świąt. 🤗
ReplyDeleteMnie od lat nurtuje problem(niepotrzebnie, ale to przypadłość, raczej)po co ludziom niewierzącym(oprócz ateistów, bo ci wierzą...)potrzebne są jakieś tam święta(w tym katolickie). Do zakupów, objadania się, no, nie wiem... korzystania z dni wolnych od pracy, spotkań towarzyskich? No, bo chyba nie medytacjach o Zmartwychwstaniu Boga... . alee, zdrowych świąt życzę i smacznego...,
ReplyDeletea wojna między wierzącymi-w kogo?
Pokoju dla dzieci, synów, braci ....
G.
Może się mylę (oby!), ale obawiam się, że wielu sprawców takich incydentów—przynajmniej tutaj, w Kanadzie—nie zachowałoby się tak jak ten Chińczyk, tylko po prostu uciekłoby… i szukaj wiatru w polu!
ReplyDeleteKilkanaście lat temu bardzo bliska mi osoba, wyjeżdżając w czasie Wielkiego Tygodnia po mszy z zatłoczonego parkingu polskiego kościoła, przez chwilę nieuwagi dodała gazu i uderzyła w inny samochód, uszkadzając oba pojazdy (a szczególnie swój). Całą sprawę udało się załatwić poza ubezpieczeniem—co więcej, poszkodowana osoba dwukrotnie przyjechała po nią i zabrała ją na mszę (bo samochód ‘sprawczyni’ był w naprawie). Trochę więc trochę jak w powiedzeniu: „co boskie Bogu, a co ludzkie… chwilę później” 😊
Jeśli chodzi o przednią szybę „ozdobioną” wiadomą substancją, to raczej nie podejrzewam udziału statku kosmicznego (ani kosmitów) 😁 Choć… kilkadziesiąt lat temu w telewizji pokazywano reportaż, w którym w dach domu gdzieś w okolicach Toronto uderzyło „coś”, przebiło go i wylądowało w pokoju. Okazało się, że była to bryła zamarzniętego… moczu, najprawdopodobniej wypadła z przelatującego samolotu (właścicielka domu przechowywała ją w zamrażalniku jako dowód!). Podobno miało być prowadzone dochodzenie w tej sprawie—nie wiem, czy kiedykolwiek ustalono winnego 😉
Mam nadzieję, że dalsza część Świąt Wielkiej Nocy okaże się już znacznie spokojniejsza i pozbawiona podobnych „niespodzianek”.
Wesołego Alleluja!
Podziwiam, że w takich sytuacjach masz jeszcze poczucie humoru!
ReplyDeleteNo ale ten Chinczyk, to niech raczej rowerem jeździ.
Życzę świąt radosnych bez podobnych niespodzianek:-)
Wielkanoc zaczęła się hucznie z wielkim hukiem:) Fajna historia bo na szczęście nikt z żywych ludzi nie ucierpiał. Będziesz miał nowe drzwi na koszt Chińczyka.
ReplyDeleteSpokojnego świętowania bez kolejnych niespodzianek:)