Saturday, July 18, 2026

Tęcza gola!

 


Zdjęcie wyjaśnia tytuł...
Wpis będzie o czym innym.
Kilka dni temu byłem na zebraniu mojego oddziału Stowarzyszenia św Wincentego.
Mieliśmy gości z innego oddziału a więc okazja do porównań.
Okazało się, że ten inny oddział ma zebrania co 2 tygodnie i że tylko 3 osoby są w stanie jeździć na wizytacje (my mamy zebrania raz na miesiąc i tuzin osób zdolnych do wizytacji).
Dlaczego zebrania co 2 tygodnie?
Starość nie radość - członkowie tamtej grupy są w takim wieku, że... bardzo jest im potrzebne spotkanie i wspólna modlitwa.

Migawka z wizytacji - klientka w średnim wieku, wspomina, że dużo czasu zajmują jej wizyty u matki, która jest w szpitalu gdzie czeka na przeniesienie do domu opieki.
- Moja matka ma już 67 lat - wzdycha klientka.
Ja i mój wizytacyjny partner spoglądamy na siebie badawczo...
Hmmm - teoretycznie mogłaby być naszą córką.

Wizyta w szpitalu...
Szpital Cabrini - założony w 1948 roku przez siostry Sercanki z Włoch.
Od tego czasu bardzo się rozrósł, zachował jednak katolickie tradycje, jest chyba jedynym szpitalem w Melbourne gdzie nie wykonuje się aborcji.
Wędrując labiryntem korytarzy przyglądam się pacjentom i personelowi.
Przekrój etniczny - 90% pacjentów - rodowód europejski, 75% personelu - rodowód azjatycki lub wyspy Pacyfiku.
Pacjenci - raczej moja kategoria wiekowa - wydaje mi się, że w ich oczach widzę zagubienie, dezorientację, czasem - przeprosiny.
Rozmawiam przez chwilę z pielęgniarzem - pochodzi z Nepalu - już 4 lata pracuje w Australii.
- Muszę niedługo wrócić do domu - mówi - muszę pomóc rodzicom.
- W jakim wieku są Twoi rodzice? - pytam.
- Ojciec - 58 lat, ciężka praca na roli.

Wychodząc ze szpitala zaglądam do kaplicy...


Korona Cierniowa...

Wizytacja u klientki Stowarzyszenia... relacja kolegów.
Kobieta, wiek 30+.
Przez 2 lata była bezdomna, niedawno dostała mieszkanie z opieki społecznej.
W mieszkaniu - śpiwór na podłodze - koniec spisu inwentarza.
Na szczęście w naszej okolicy istnieje magazyn, do którego można oddać niepotrzebne meble i sprzęty domowe a z drugiej strony - osoby potrzebujące mogą wziąć je bez żadnych opłat. Trzeba tylko samemu zorganizować transport.
Po dwóch dniach ustalania listy zakupów nasza klientka pojechała tam z naszymi reprezentantami.
Lista nabytków... chyba 40 pozycji.
Istotne, że nasza klientka, być może pierwszy raz w życiu, poczuła się panią sytuacji - to ona wybierała... nie troszcząc się o cenę.

Takie to wspomnienia mnie naszły podczas spaceru pod tęczą.
Nie muszę dodawać, że spacer był na bosaka.

Tęcza zwiastowała poprawę pogody.
Od 3 dni mamy chłodne, bezchmurne noce i słoneczne dni.
Jakiś czas temu prezentowałem śnieżne zdjęcie, podejrzewam, że od tego czasu bardzo się pogorszyło.
Niedobrze - za 3 tygodnie ma do Melbourne przyjechać znajomy narciarz z Kanady. Cel - maraton narciarski Kangaroo Hoppet.
Umówiliśmy się na stacji o 10:45 - trzymam kciuki żeby spadł śnieg.

22 comments:

  1. Bardzo ciekawy witraż. W środku prawdopodobnie postać zmartwychwstałego Chrystusa. Kobieta ze śpiworem. Przypomina mi się historia erytrejskiej rodziny opowiadana przez naszych kolegów z Wohnbegleitung (pracownicy społeczni odwiedzający rodziny w domach) Dostali świeże, umeblowane mieszkanie. Po tygodniu pracownik społeczny zobaczył wszystkie meble, łóżka, krzesła poupychane po kątach. „Nie używamy ich” - odpowiedzieli domownicy. Ciekaw jestem, jak to będzie wyglądało po kilku latach, gdy ich dzieci dorosną i bedą odwiedzać kolegów ze szkoły.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Witraż - bardzo mi się podoba.
      Postać Jezusa - tak - ale jednak przeważają ciernie, jak to w szpitalu.

      Delete
  2. Jak to spacer na bosaka?! 😮 Nie uszłabym bez butów trzech kroków!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spacer na bosaka - dla mnie to sprawa oczywista od dziecięcych lat.
      Na marginesie - spytaj googla o zalety - wydaje mi się, że mogłabyś spróbować.

      Delete
    2. Ale wszędzie jest pełno drobnych kamyczków, potłuczonego szkła, zardzewiałych śrubek i innego paskudztwa. Nie pisałam się na fakira!

      Delete
    3. Wszędzie?
      Ja maszeruję boso na trawiastych boiskach.
      Na szczęście jest ich u nas sporo, ogólnodostępnych.

      Delete
    4. W Polsce ludzie śmiecą na potęgę, niestety.

      Delete
  3. Na bosaka? Ostatnio widziałem panią podczas wędrówki po bieszczadzkich szlakach na bosaka, wyglądała na szczęśliwą ☺️

    67 to niezbyt dużo, no ale czasem człowiek może być już wykończony zdecydowanie wcześniej.

    Piękna tęcza! Miłego tygodnia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wędrówka na bosaka - to już inny wymiar, trzeba mieć bardzo grubą skórę na stopach.
      Natomiast półgodzinny spacer po trawie to samo zdrowie.
      Dziękuję za życzenia i też życzę dobrego tygodnia.

      Delete
  4. David Wright witrażysta...
    Dlaczego jego artystyczne widzenia wymagają tłumaczenia, o technice wykonu nie wspomnę.
    Przysłuchiwałem się dyskusji dwóm(katolickich)profesorek o sztuce sakralnej. Kto wedle owych uczonych pań powinien być wykonawcą ...
    Oglądając Koronę Cierniową... . Składa się, że kuzynka pisze ikony od wielu lat i to ona mnie zaciągnęła na to spotkanie, żebym był bardziej kumaty w temacie.
    W PRL-u z premedytacją odsuwano siostry zakonne od posług w szpitalach i pokłosie takich decyzji wyłazi na wierzch.
    No cóż, jedyny szpital gdzie nie wykonuje się tego typu zabiegów, pacjenci chyba zadowoleni, bo chociaż eutanazja im nie zagraża? Sam się zastanawiam, gdzie by trafić na stare lata, aby rodzina uniknęła problemu co począć ze starym .... .
    Droga impreza, i tak by musieli robić zrzutkę...
    poważny temat, dla poważnie wiekowo...
    Być na stare lata cierniem..., czy...
    Odmieniony

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sztuka sakralna - przypomina mi się malarz Jan Styka (Panorama Racławicka), Specjalizował się w sztuce sakralnej i tak się przejmował tematem, że niektóre obrazy chciał malować na klęczkach. Aż mu Matka Boska zwróciła uwagę - ty mnie nie maluj na kolanach, ty mnie maluj DOBRZE!

      Delete
    2. Eutanazja nie zagraża...
      Kilka lat temu była w Australii klinika, która prywatnie oferowała tę usługę. Później sprawę uregulowano prawnie i obecnie wykonuje się około 3,000 "zabiegów" rocznie, kryteria są drakońskie.
      Moja fantazja na ten temat - tutaj ==> https://ewamaria.blog/2015/06/30/nowa-polska-proza-4/

      Delete
  5. Replies
    1. Malował na kolanach, taki pobożny był i o tym m.in. była ta dyskusja o sztuce sakralnej. Miał wizję i malował ku pokrzepieniu serc...itd. itd.
      Anegdota ma kilka wersji, m.in., że te słowa wypowiedziała Helena Modrzejewska, albo jakaś wysoko urodzona dama. Nie wiem, czy H. M. wcieliła się kiedykolwiek w rolę Matki Boskiej, ale widać na Styce wywarła duże wrażenie. Może jakieś styki nawaliły, a może zaiskrzyło...
      faktem jest, że został dotknięty palcem bożym- wielki malarz, patriota nawiedzony...i religijny.
      jak nie spadnie śnieg w Australii, to może z pluszowym kangurem pod pachą polecieć do Kanady? Tam też są pewnie jakieś śnieżne maratony? Prawdę mówiąc, ja już nigdzie nie polecę, ale czytam o podróżach z wielką przyjemnością- no, i Ty tymczasem ukazujesz mi inny świat-do góry nogami---haha pozdrawiam, i niech tyle śniegu spadnie....
      Odmieniony

      Delete
  6. Pare dni temu stojac w kolejce patrzylam w monitor reklamujacy to i owo ale rowniez ciekawostki swiatowe - i jedna z nich byla informacja ze najdluzsza tecza byla taka trwajaca 9 godzin. Oczywiscie zaznaczono iz z zaobserwowanych.
    Witraz ladny choc troche gesty, zamazujacy postac.

    ReplyDelete
    Replies
    1. 9 godzin tęczy!!!
      Rzeczywiście wyjątkowo długo.
      Witraż zamazujący postać - właśnie to mi się w nim podoba
      Ciernie, cierpienie... trzeba się wysilić żeby zauważyć... nadzieję.. pomocną dłoń... życzliwą osobę.

      Delete
  7. O tak. Witraż przepiękny. Oby pogoda dopisała we własciwym momencie.
    Dobre miejsce- taki magazyn rzeczy oddanych , o ile mogą dostać drugie życie :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rzeczy do rozdania - jest sporo podobnych instytucji, nasze Stowarzyszenie zarabia miliony dolarów prowadząc sklepy z takimi przedmiotami - głównie ubrania.
      Tu jednak były meble i sprzęt domowy, wszystko za darmo.
      Nie znam szczegółów funkcjonowania tej instytucji - poszukam.

      Delete
  8. Bardzo lubię Twoje opowieści ze stowarzyszenia, samo życie.
    Ludzie w podobnym wieku bywają w różnej kondycji, sama czasem czuję sie jeszcze młodo, a czasami fatalnie.
    Kiedyś chadzało sie na bosaka po burzy...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Samo życie... właściwie jedna jego strona - dobrze, że jestem w stanie w tym uczestniczyć.

      Delete
  9. Witraż bardzo wpadł mi w oko. Taki nieoczywisty, intrygujący i zachęcający do refleksji. Przynajmniej ja tak go odbieram.
    Och, z chęcią pospacerowałabym boso. Najlepiej po plaży albo trawie. Póki co musi niestety wystarczyć mi chodzenie na bosaka po domu ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zdecydowanie polecam trawę, wilgotną po rosie porannej :)

      Delete