Tuesday, August 25, 2026

Duchy w Melbourne

Ostatnie dwa wpisy wspominały o wielowymiarowości niemieckiego charakteru - dusza jak u Rosjan, forma jak u Francuzów... albo podejrzliwość jak u Rosjan, dokładność jak u Niemców.
W obu tych równaniach występują Rosjanie, zastanowiłem się - jak to jest z tą rosyjską duszą?

Okazja sprawdzenia trafiła się w roku 1991 - moja pierwsza wyprawa z Australii do Polski.
Żona podała mi listę zakupów - na liście - perfumy Chanel 5...


Warszawa - 1991 - całkowite oszołomienie - w Pałacu Kultury - sztuki Durrematta ustąpiły miejsca wielu przypadkowym sklepom, to nawet nie były sklepy, tylko jakieś sprzedawalnie.

Kupiłem włoskie półbuty, zapłaciłem ponad milion złooooootych.

Stadion Dziesięciolecia - tu oglądałem mecze lekkoatletyczne - Polska-RFN, Polska-USA... zastąpiły je setki handlarzy, sporo Rosjan i.... rosyjska DUSZA!
Proszę spytać Googla jak jest po rosyjsku - perfumy?
Duchy!!! духи - do tego te greckie litery - co za zapach!
Och Rosjanie - oni potrafili umieścić rosyjskiego ducha w buteleczce z francuską etykietą i sprzedać trzy razy taniej niż w sklepie z kosmetykami.

To wszystko przypomniało mi się w sobotę - zbliżają się urodziny jednej z wnuczek, żona mówi - kup jej perfumy Chanel 5.
Rosja daleko, pojechałem do centrum Melbourne...


Zaczynam w Royal Arcade - dziesiątki kawiarenek... i bezpośredni atak - zbliża się Dzień Ojca - powąchaj się...


Spokojnie, wnuczka przede wszystkim!

Na ulicy przelewa się tłum ludzi, moją uwagę przyciągają bezdomni... zupełnie obojętni na setki przechodniów. Godzina 10, większość jeszcze smacznie śpi.

Rosjan nadal nie widzę wstępuję więc do bardzo renomowanego domu handlowego Myer - KLIK.
Myer???
Czyta się majer. No to proszę nie mabajerować - sklep założył emigrant z Białorusi - KLIK - czyli jednak białorosyjska dusza.

Perfumy - proszę bardzo... całe piętro stoisk do wyboru...


Stoisko Chanel jest nieco na uboczu, kupuję bez targu, przecież to dla wnuczki!
Ekspedientka - Chinka.

Przyglądam się dokładniej - wszystkie ekspedientki we wszystkich stoiskach to Chinki!
A jak nazywają się perfumy po chińsku?
香水 - xiang-shui - brak skojarzeń.

Wychodzę na ulicę - jak to w środku metropolii - szerokie ulice i wąskie zaułki...


I ta koncentracja usług - Tatuaż i dwa kroki dalej - Usuwanie tatuażu - a między nimi - miejsce na kreatywność.

Trochę dalej... jakieś apokaliptyczne występy...


Dużo bardziej podoba mi się zespół trzech młodych Chińczyków w białych, kucharskich, strojach - błyskawicznie lepią pierogi...

I odwrotność - kolorowy świat zabawek dla dzieci...



Chińczyki trzymają się mocno... ale czy mają duszę?
Może wnuczka pokropi mnie swoją perfumą i przebudzę się z letargu.

Ten sam dzień - wieczór - jedziemy na występ baletowy naszego wnuka.
Późny wieczór, ciemno, daleka droga - na naszej trasie korki, próbuję innej trasy i... dróg pomieszanie. Znajduję miejsce na zatrzymanie samochodu, wzywam googlę na pomoc i pod jej kontrolą dojeżdżamy pod właściwy adres we właściwym czasie.

Balet - Giselle - KLIK.
Nasz wnuk tańczy rolę leśniczego Hilariona zakochanego w pięknej wiejskiej dziewczynie, która jest zauroczona przebranym księciem Albertem.
Ciąg dalszy łatwy do przewidzenia - nasz wnuk nie ma szans - cały drugi akt to tańce szalonych willid a może wiłów - wikipedia zapewnia, że to są słowiańskie zjawy - KLIK.
Wyznam, że balet niezbyt mi się spodobał.

P.S.
Poniedziałek... po śniadaniu włączam telefon a tam --- jeśli planujesz dzisiaj jakiś wyjazd, to najpierw spytaj ChatGPT o radę.

73 comments:

  1. Fantastycznie, że macie wnuka tańczącego w balecie! :) Mniej fantastycznie, że balet jednak niezbyt Ci się spodobał. Ja akurat po Twoim wpisie nabrałam chęci na taką rozrywkę – oczywiście w roli widza, nie baletnicy, bo daleko mi do gibkiej i skocznej łani ;) Taka ze mnie baletnica, jak z koziej rzyci trąbka ;)

    Perfumy! Wdzięczny temat, bo bardzo je lubię. A ponieważ klasyczny Number 5 Chanel to BARDZO kontrowersyjny zapach (jedni kochają, drudzy nienawidzą), to ciekawa jestem, czy pomysł na prezent był trafiony? Podejrzewam, że żona wiedziała, co robi i raczej by nie ryzykowała, że nie trafi w gust wnuczki.
    Niestety, ze mną one nie współgrają. Moje ph skóry ich nie lubi.
    Ciekawa jestem, jak Ty byś je opisał?
    Masz swój ulubiony męski zapach?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wnuk w balecie - to było oczywiste już kiedy miał 3 lata.
      20 lat później - chyba osiągnął pułap "kariery", na szczęście ma sporo innych talentów.
      Perfumy - jestem pewien, że żona zrobiła dobry wybór.
      A ja?
      Przez sporo lat używałem wody kolońskiej 4711, później przeniosłem się na rozpylacze dostępne w supermarketach.

      Delete
  2. Zapachy!
    Naturalne.
    Niektóre pamiętam jeszcze z dzieciństwa. Niezapomniane! Chyba zakodowane w mózgu..
    Eksperymentuję nad produkcją zapachów. Najbardziej wdzięczna jest lawenda. Gotuję, smażę, duszę, palę różne rośliny. Skórki cytrusów, goździki, liść laurowy(mam w doniczkach). Dodatki- ocet ryżowy, soda, boraks, alco - jakaś kapka z flaszki, aby, aby..., szkoda!
    Mówią mi kup kadzidełka, perfumy..., niech mówią...
    piżma skąd by, ałun jest, boraks(do mydła), no ale jeszcze świce! Woski, woski kupić, a knot? z mopa(nieużywanego!)
    Ta Chanel to ile lat eksperymentowała, żeby dojść do 5-tki? W aptece? Coco- to ta? Co Polsce do tego...
    Takie torebeczki z różnymi ziółkami noszę sobie po kieszonkach, zapachowe! czasami wrzucę do skarpetki, pod pachą noszę(przeciw robakom), w chustce(już nie)do nosa, tabaka...
    Odmieniony

    ReplyDelete
  3. Coco zaistniała dzięki Misi?
    Odmieniony

    ReplyDelete
    Replies
    1. Myślę, że Coco miała taką siłę przebicia, że nie musiała nikomu dziękować, a Misia = Godebska+Natanson+Edwards+Sert ==> https://ewamaria.blog/2014/11/23/w-salonach/

      Delete
    2. no i mam odpowiedź.
      Misia Coco, czy Coco Misi..., wszystko jasne...
      dzięki!
      Odmieniony

      Delete
    3. Połączyła je chemia? Perfumy, wielki świat i wielcy ludzie...
      Tadeusz(mąż Misi)miał bratanka Jakuba, wynalazcę czerwonego barwnika - fuksyny.
      Misia zapoznała Coco z Jakubem. Nie czytałem książki i nie wiem, czy jej autorzy umieścili jakiś wątek o tej znajomości.
      Ale historia może być arcyciekawa...
      Rodzina Natansonów była(i jest nadal)b. zasłużona dla Polski...,
      ale bądźmy przy perfumach jaśminowych...
      i zapachach. Tych przyjemnych...
      Odmieniony

      Delete
    4. Liczna rodzina.
      Sprostowanie Coco Chanel poznała nie Jakuba a Władysława, w dodatku fizyka...
      W jakich okolicznościach poznała E. Beaux, to wiadomo.
      Fizyka, chemia, zapachy, barwniki i Coco- co za Kobieta Kolorowo Jaśminowa.
      Odmieniony

      Delete
    5. Rodzina Natansonów - nawet wikipedia nie może się rozeznać w tym temacie.

      Delete
    6. Fabryka Mydeł i Pachnideł należała do Natansonów.
      To pewnie nastroiło pana A. S. i ogłosił: "Myjcie się dziewczyny nie znacie dnia ani godziny"...
      co do chłopaków to radę dawał"Żubr": "Cukier krzepi". Cukrownie też należały do Natansonów...
      Odmieniony

      Delete
  4. Dobrze masz bedac odpornym na zapachy skoro po sklepie perfumeryjnym mogles chodzic i szukac - ja takie omijam z daleka bo perfumy wywoluja u mnie mordercza migrene.
    Co mnie w Twoim tekscie zaskoczylo to stwierdzenie ze mogles kupic bez targowania - nie spotkalam sie z tym by w firmowych sklepach mozna cene targowac, jest stala.
    Wszystkiego najlepszego dla wnuczki Lechu - moj starszy wnuk skonczy 2 wrzesnia czyli za tydzien 21 lat.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, na zapachy jestem chyba odporny.
      Targowanie się w sklepie - oczywiście masz rację, nie w salonie Myera, ta wzmianka nawiązywała do wcześniejszego wspomnienia - kupowanie perfum od Rosjan na stadionie 10-lecia.
      Dziękuję za pozdrowienia dla wnuczki... i wzajemnie - pozdrowienia dla dorosłego wnuka.

      Delete
  5. Australian Wild Jasmine Lucy B
    Odmieniony

    ReplyDelete
  6. Kiedyś chciałam znaleźć sobie dorywczą pracę jao sprzedawca kosmetyków albo biżuterii. Żeby sprzedawać biżuterię, wymagane były pięknie zrobione tipsy i opanowany język chiński, bo ci ludzie mają sporo pieniędzy, albo mentalność, że biżuteria musi kosztować jedną pensję. Dodatkowo, oni podobno najrzadziej zadają sobie trud, by mówić po angielsku, bo 1) chiński lepszy, 2) jest ich tak dużo, że mają opcję zawsze wybrać swojego pobratymca z kraju jako usługodawcę. Do sprzedawania kosmetyków była wymagana nienaganna skóra, żeby się miło klientom kojarzyło. Więc mój trąd mnie zdyskwalifikował. Do sprzedawania torebek też mnie nie chcieli, bo musiałabym mówić albo po chińsku, albo po koreańsku : (

    ReplyDelete
    Replies
    1. Język chiński najlepszy - w Australii chyba tak.
      Dobrze widzę to na tablicach informujących o sprzedaży nieruchomości - większość agentów to Chińczycy... znaczy kupujący też.

      Delete
  7. "xiang-shui - brak skojarzeń" - a ja mam skojarzenie feng shui, ale nie mam pojęcia czy ma związek.
    Ten gitarzysta w masce przeciwgazowej to chyba na apokalipsę już przygotowany. Grunt o mieć wszystko i nie dać się zaskoczyć. A nuż jakieś skażenie się pojawi.
    Balet Cisie, nie podobał ze względu na poziom wykonawstwa czy tak ogólnie treść niestrawna?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo dziękuję na skierowanie mnie na właściwe tory --
      feng shui znaczy wiatr i woda (shui = woda) -- właściwie już ta nazwa zgadza się z przeznaczeniem perfum, ale język chiński jest dokładniejszy - xiang --- cała gama znaczeń ==
      想 (xiǎng - 3rd tone): To think, to miss someone, or to want to do something.
      香 (xiāng - 1st tone): Fragrant, sweet-smelling, or appetizing. To JEST TO!!!
      向 (xiàng - 4th tone): Towards, facing, or direction.
      像 (xiàng - 4th tone): To be like, similar to, or a picture/statue.
      象 (xiàng - 4th tone): Elephant, shape, or appearance.
      响 (xiǎng - 3rd tone): To make a sound, loud, or an echo.
      Właściwie wszystkie można skojarzyć z perfumami - oprócz Słonia.

      Delete
    2. Wrażenia z baletu... zbyt ograniczona fabuła, cały drugi/długi akt to raczej jednostajny taniec Wiłek.

      Delete
  8. Ostrzegam i nie polecam!
    Pogoń do idealnego zapachu(a jakże, dla kobiet od kobiet, nie roślin i zwierząt)
    "Pachnidło:........." , aż się boję podać cały tytuł.! Nie polecam! ale są wersje..., nie na faktach.
    Odmieniony

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pachnidło - autor P. Süskind - czyli słodki dzieciak - co za uroczy zapach.

      Delete
  9. Rosjsnie nawet na prowincji sprzedawali różności ze straganów, czego to nie przywozili, później byli to Chińczycy.
    Pamiętam te ceny w milionach, wszyscy byliśmy milionerami...
    jotka

    ReplyDelete
    Replies
    1. Milioner -- drugi raz doświadczyłem tego w Wietnamie.
      Raczej kłopotliwe doświadczenie - kieszenie pękają od gotówki.

      Delete
  10. Taki ogromny sklep, a buteleczka perfum taka mała:)) Kiedyś, w dalekiej przeszłości, podobną buteleczkę tych perfum strąciłam na posadzkę podczas sprzątania. Zapach w łazience był bardzo długo, nawet szmatka do podłogi pachniała ekskluzywnie:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Im mniejsze opakowanie tym więcej warta zawartość.

      Delete
  11. Духи i duchy. "Jakież te języki słowiańskie są do siebie podobne!" - można by powtórzyć za Frankiem Dolasem... :-) Wywodzenie etymologii jakiegoś słowa z podobieństwa brzmieniowego z innym słowem bywa jednak zawodne nawet w ramach tego samego języka, w przypadku różnych języków zwodzi na manowce znacznie częściej. Духи to rzeczywiście nadprzyrodzone zjawy zwane duchami, ale wtedy i tylko wtedy, gdy akcent pada na pierwszą sylabę. W słowie z buteleczki akcent pada "и", a niezawodny to znak, że mamy do czynienia z jak najbardziej materialnymi perfumami. Osobną kategorią jest duch w sensie cechy np. walki (Не падайте духом). Porucznik Golicym nie zamknął go we flakoniku... KLIK
    Jędruś Gaśnica-Synuś

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo cenna uwaga - akcent - w jednym z wcześniejszych komentarzy opisałem co wyrabiają w tym temacie Chińczycy.
      A podobieństwo języków słowiańskich - zapomnij o tym (po rosyjsku - zapomnij - znaczy zapamiętaj :)

      Delete
  12. Jasne.
    Warto wiedzieć jak akcentować ros. pisać..., jak się zachce pisać...
    gdziekolwiek...
    Odmieniony

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rosyjskie akcenty - przypomniało mi się zdarzenie sprzed lat - Australia - maraton narciarski - silna ekipa Rosjan i bardzo drogie smary do nart.
      To był taki proszek, cenami mógł konkurować ze środkami dopingującymi a to też był/jest narciarski temat.
      Byłem świadkiem a nawet uczestnikiem tranzakcji - noc, korytarz w schronisku - spotykają się Australijczyk i Rosjanin.
      Australijczyk wyciąga plik banknotów i wyciąga rękę po woreczek z proszkiem.
      Rosjanin rzuca woreczek na podłogę.
      Australijczyk patrzy zdezorientowany - potrząsa pieniędzmi..
      - Brosat! - mówi Rosjanin.
      - Rzuć na podłogę - tłumaczę.
      Australijczyk rzuca, obaj schylają się po swoje.
      - Choroszo - mówi Rosjanin - ani towar ani pieniądze nie przeszły z ręki do ręki.

      Delete
    2. W Polsce były proste zasady
      no, machniom?
      machniom.
      ale, dolar kosztował 100 zł, papierosy zagraniczne opiumowano(u nas perfumowano)a rubel był nic nie wart.
      Chyba, że"świnki"...
      paczka amerykanów kosztowała 40 zł, ale najlepsze były kubańskie(bratni naród) - ligerosy i partagosy(?) - wstrętny nałóg! b.mocne były...fe
      Odmieniony

      Delete
    3. errata partagasy

      Delete
    4. W papierosach jestem słaby, palenie rzuciłem w wieku 11 lat a przedtem próbowałem tylko dla Sportu.
      Jeśli kubańskie to najlepiej cygara.

      Delete
    5. Ha!
      Cygara Skręcane na udzie Kubanki, nie miałem takiej przyjemności..., mam na myśli udo, wiadomo...
      haha, dobre, Dziadzio podpowiada(jest Twoim fanem!), Sporty- 10 szt. kosztowało 1, 50 zł, a butelka po wódce na skupie= 1 zł.
      Miał 11 lat zbierał fajans i palił szlugi za swoje..., na dzielni ostro pili, także miał hajs - dzieci PRL- u , podobnie jak teraz, w post....
      Odmieniony




      Delete
  13. W końcu do Ciebie dotarłam. 100 lat dla Wnusi! Spełnienia marzeń i odwagi w dążeniu do celu!
    Rosyjskich duchów w butelce to bym się trochę bała...
    Wielką kulturę i sztukę postanowili gwałtem zrównać z gustem robotnika i chłopa.
    Od Coco Chanel odrzuciło mnie za to skutecznie, kiedy wyczytałam, że współpracowała z niemieckimi nazistami.
    Trzeba nam powiewu świeżości...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Miło Cię tu widzieć.
      Dziękuję za życzenia dla wnuczki - przekażę później bo wnuczka właśnie poleciała do Europy na mistrzostwa w canoe-polo - jutro grają w Gandawie, potem w Mediolanie a mistrzostwa będą w Duisburgu.
      Rosyjskie duchy w butelce -- też miałem poważne wątpliwości, ale skusiłem się.
      Coco Chanel - niesympatyczna końcówka - we wcześniejszym komentarzu wspominałem o jej przyjaźni z Polką - Misią Godebską-Natanson-Edwards-Sert - https://ewamaria.blog/2014/11/23/w-salonach/
      Misia - ozdoba salonów Paryża, spędziła czas okupacji w samotności bo większość jej słynnych znajomych (Coco, Cocteau..) współpracowała z nazistami.

      Delete
    2. Coco poprzez Misię(Natanson)poznała rodzinę Wertheimerów.
      Obie rodziny się znały i utrzymywały kontakty towarzysko biznesowe. Coco(1924?)podpisała umowę z Warheimerami...
      to oni odziedziczyli firmę po wojnie, ale i rodzinie Coco też co nie co kapło...
      Sąd francuski darował jej współpracę, wróciła na stare śmieci, ale dawnego towarzystwa już nie było...
      dobrze, że znała Czerczila , a ten znał wszystkich wielkich świata! pstryk myk i Coco usprawiedliwiona, ale nie wiem za jakie zasługi. Podwójną nie była, nie ma dowodów, ale może się kiedyś znajdą. Anglicy nie ujawniają swoich archiwów, chyba, że dla prywatnych osób(ciekawostka)pod pewnymi obostrzeniami w kwestii tajności...
      Dla pań - to ona propagowała zlikwidowanie kokard i kwiatków na kapeluszach i wymyśliła żakiet ze złotymi(?)guzikami..., ciekawe z jakiego materiału był żakiet?
      Odmieniony.
      p.s. Coco kojarzy mi się z bardzo słodkim i gazowanym...,
      niezdrowy..., b. niezdrowy. Kupuję tylko w szklanych buteleczkach w celach zdrowotnych(rano i na czczo).

      Delete
  14. Wybieranie perfum to dla mnie katorga. W sklepie wszystkie mi śmierdzą, a potem... wszystkie cudownie pachną i muszę wracać do sklepu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja mam lekko bo nie wącham - sprawdzam etykietę na butelce i płacę.

      Delete
    2. Rzeczywiście, masz dużo lżej.

      Delete
    3. Dziura w portfelu to jeszcze nie najgorszy ból.

      Delete
  15. Jak ja byłam w Primarku to wszystkie ekspedientki na dziale z bielizna był muzułmankami. Pracowały tylko tam. Ciekawe.

    ReplyDelete
    Replies
    1. W Primarku???
      Google pouczyło mnie że to sieć sklepów rozsianych po całym świecie.
      A te muzułmanki to w którym kraju?

      Delete
  16. Unikam perfumerii.
    Ogromny wybór różnie pachnących(śmierdzących)alkoholi i w dodatku nie ma zakazu sprzedaży dla niepełnoletnich.
    Nieważne, że na ogół są to alkohole z najwyższej półki, ważne, że uzależniają. No i sposób użycia(spożycia)..., a etery to tylko kamuflaż...
    Łazi taki uzależniony po ulicach(salonach)i drażni nozdrza innym ...
    Owszem, byłem zwolennikiem wody brzozowej po goleniu(nie po golonce), ale padały oskarżenia, że"pykam"...
    można przerzucić się na ałun, ewentualnie płyn ogórkowy...
    i pachnieć"brutalem"...
    powinny być działy perfumeryjne alkoholowe i bezalkoholowe( podobnie jak pomieszczenia dla palących i niepalących), a nie...
    Profilaktyka! To jest dyskryminowanie abstynentów i AA..., i psów(nie tylko myślących, ale i myśliwskich)
    Dziwne, że tą kwestią nie zajęli się jeszcze jacyś politycy, którzy wiedzą co jest dobre dla zdrowia człowieka i zwierząt, a co jeszcze lepsze. I nie są to zapachy natury- obornik, kiszonki, siano, bagna i moczary. Bo za obory i chlewnie już.
    Złożę petycję, jak jeszcze raz poczuję w miejscu publicznym(np. przystanek tram.) zapach piżma, albo perfum z domieszką naftaliny! Skoro nie można pić alco, palić tytuniu, zażywać tabaki, to z jakiej paki..., czy flakonu...
    Odmieniony

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja już jestem uzależniony od supermaketów, w rezultacie unikam wszelkich innych sklepów poza żabią piekarnią i polskim sklepem.
      Zakaz kosmetyków - petycja - a ile na tym można zarobić - to pytanie rasowego polityka.

      Delete
  17. Na pocieszenie dodam, że
    to polskie naukowczynie wynalazły i opatentowały nanoperfumy(nanoemulsje), ale firmy(marki)nie podam.
    Jest Coraz więcej alergików, a poza tym są ludzie, którym wiara zabrania używania pewnych substancji. Należy unikać konfliktów i nie drażnić...
    o dzieciach nie wspomnę...
    Odmieniony

    ReplyDelete
  18. bardzo wesoły wpis i komentarze😄W zamierzchłych czasach pewexow w Polsce były takie perfumy Masumi, które dostawałam from my Japanese boyfriend.
    Obecnie perfumy Miss Dior cherie przypominają mi tamten zapach.
    Perfumy z Japonii najczęściej są najdroższe na lotniskach, zawsze spryskuję ubrania👍👏
    A propos językowych nieporozumień, to przypomniał mi się rosyjski krawat.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rosyjski krawat - najlepszy w łóżku.

      Delete
    2. Do zawiązywania rąk w sexy zabawach👍 jest krawat ze znakiem miękkim i jest jedwabny krawat😄

      Delete
    3. Zwracam uwagę, że po rosyjsku słowo krowat znaczy - łóżko.

      Delete
  19. Rosyjskie złote obrączki i kawior z Syberii...
    Transakcje odbywały się na peronach kolejowych...
    wtedy nie było monitoringu..., dlaczego w Kutnie...?
    No to jest przemyt, zawsze był i będzie...
    dziadzia- rosyjska wódka, podpowiada! Na stole...i pod stołem...
    o co chodzi?
    Odmieniony

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rosyjskie obrączki... mam!
      Byłem kiedyś na narciarskich wczasach w Rosji, ostatni dzień wczasów - do każdego pokoju pukają Rosjanie - co sprzedajesz?
      Nie byłem na to przygotowany a poza tym - co ja zrobię z tymi rublami?
      Pouczyli mnie - sprzedałem narty a kupiłem - obrączki.
      W sklepie jubilerskim żeby kupić obrączki trzeba było pokazać świadectwo rejestracji na ślub, wyjątek - innostrańcy i to bez kolejki.

      Delete
  20. Czerwone złoto ze Wschodu było modne. Dziadzia też ma, ślubną.
    Pociąg Moskwa-Berlin. W Kutnie był postój, bo wymieniali lokomotywy i uskuteczniano handel, obwoźny. Przez okna...A w Kutnie był węzeł...
    Takim pociągiem jechał(ponoć)sam D. Bowie, bo go widzieli w W-wie na peronie, albo z peronu. W latach 70-tych to była sensacja. Ciekawe, czy pojechał na koncert, czy na handel, czy inne ruskie atrakcje... .
    Odmieniony

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wymiana lokomotyw w Kutnie - przede wszystkim na granicy musiała być totalna przesiadka bo inny rozstaw szyn.

      Delete
  21. Ależ piękna podróż — od „духи” na Stadionie Dziesięciolecia, przez chińskie 香水 w Melbourne, aż po słowiańskie wiły w „Giselle”! 😊 I jak zwykle u Ciebie — pod warstwą anegdot jest sporo refleksji o świecie. A ChatGPT na końcu idealnie dopina całość. Świetny wpis!

    ReplyDelete
    Replies
    1. ChatGPT naprawdę mnie wzruszył - taka troska.

      Delete
  22. Wybieranie perfum.... Dla koleżanki zawsze wybieram te, które najbardziej mi się nie podobają:))) A ona zachwycona.
    I cóż konkretnego zaproponowało tobie AI?
    Pozdrawiam przygotowaniami do podróży

    ReplyDelete
    Replies
    1. Odmienne charaktery czasem do siebie pasują.
      AI nic nie proponowała, tylko dała znać, że jest do usług.

      Delete
    2. Z okazji Dnia Blogera życzę Ci Lechu mnóstwa inspiracji, radości z tworzenia i samych życzliwych ludzi. Cieszę się, że jesteś po drugiej stronie ekranu na drugiej półkuli, że czasem wpadasz też do mnie.

      Delete
    3. Dzień blogera - przegapiłem - dziękuję :)
      Dziękuję za życzenia i wzajemnie - życzę żeby blogowanie dawało Ci duzo satysfakcji.
      Wizyty na Twoim blogu są zawsze inspirujące.

      Delete
  23. Jako facet(jeszcze)czuję Kobietę po"szarym mydle"..., ...,
    wiem, że się myje...
    Odmieniony

    ReplyDelete
  24. W takim sklepie chyba byłoby to ze zdziwieniem odebrane, gdybyś zaproponował inną (niższą) cenę. Co innego na stadionie w Warszawie 😁

    ReplyDelete
    Replies
    1. W naszym kalejdoskopie etniczno-kulturowym raczej nikogo nic nie dziwi.

      Delete
  25. Najwięcej podróbek perfum proponują sklepy internetowe. Grube afery... Trzeba być naprawdę dobrym perfumiarzem, czy senselierem, żeby rozpoznać oryginał. Wabienie zapachami, to też w pewnym sensie oszustwo... . Naturalny zapach(w moim przyp. Kobiety, która nie używa perfum)jest sygnałem, że to właśnie Ona...
    Ludziom instynkt podpowiada, żeby ciało(skórę)obwąchać z rana... . Można i swoją, przy okazji..., z zamkniętymi(szeroko)oczami..
    Inna kwestia - to perfumowanie ubiorów, pościeli itp. W końcu człowiek sam nie wie jak naturalnie pachnie, czym zionie i co wydala(stąd wąchanie niemowlaka?).
    Odmieniony





    ReplyDelete
    Replies
    1. Na internecie kupuję chyba tylko bilety na imprezy, jak dotąd nie było podróbek.

      Delete
  26. Podobnie, jak ja książki których nie ma w księgarniach.
    No i "żagle" i banery dla Dziadków. Oryginalne z Chin i nigdy ich nie zawiodłem.
    Odmieniony

    ReplyDelete
    Replies
    1. Książki z internetu -- też rzadko znajduję coś ciekawego.

      Delete
  27. Gratulacje dla wnuka artysty. Talent ma po dziadku?
    Zasyłam serdeczności

    ReplyDelete