Jak się łatwo z tytułu domyślić obejrzałem właśnie film Ojczyzna - KLIK - powojenne odwiedziny Tomasza Manna w Niemczech.
Tomasz Mann...
Zajmuje trochę miejsca na mojej półce z książkami, wspominałem jego książki kilka razy na tym i innych blogach.
Nic dziwnego, że mimo niesprzyjającego rozkładu dnia - kilka męczących rozjazdów - pojechałem wieczorem do odległego kina.
Drugorzędnym argumentem była rocznica śmierci T Manna - 12/8/1955.
Film wyświetlono w Melbourne z okazji Festiwalu Filmów Międzynarodowych - MIFF.
Spore kino, wypełnione na 80%, sporo młodych ludzi.
Film - czarno-biały - samochód jedzie marną drogą, mija ubogie budynki, trochę ruin...
Rok 1949 - zgadza się, też pamiętam ten rok w taki sposób.
Tomasz Mann odwiedził Niemcy z okazji 200-lecia urodzin J.W. Goethego -
najpierw Frankfurt nad Menem - miejsce urodzin.
Uroczystości skromne, wykład T. Manna - dość mętny, co krok niemiłe konfrontacje z czasami faszyzmu.
Drugi etap - Weimar - Goethe spędził tu większość życia i tu umarł - KLIK.
Problem w tym, że Weimar znajdował się w Niemczech Wschodnich - NRD.
Wiele osób sprzeciwiało się tej wizycie, w USA (T. Mann miał wtedy obywatelstwo USA) grożono mu poważnymi konsekwencjami.
Jednak pojechał... według mnie ta część wizyty przebiegała lepiej niż poprzednia.
Po pierwsze nie było potrzeby wracać do niechlubnej przeszłości Niemiec bo okupacja radziecka wymazała ten temat.
Po drugie - T. Mann żywił sympatię do Rosjan - w książce Doktor Faustus zauważa - Rosjanie mają duszę, ale nie mają formy. Francuzi mają formę, ale nie mają duszy. My, Niemcy, mamy duszę i formę...
Wspomnę jeszcze, że T. Mann był oburzony książką J. Conrada - Tajny Agent - zarzucał autorowi chorobliwą nienawiść do Rosjan.
Rosjanie pokazali swoją duszę - T.Mannem opiekował się Sergiej Tulpanow - dyrektor wydziału propagandy w radzieckiej administracji NRD - KLIK - spora elokwencja i mocna głowa.
Radzieccy żołnierze śpiewali wesołe piosenki...
Podsumowując - sama wizyta była raczej bezbarwna, producenci filmu musieli pokręcić fakty aby dodać trochę emocji.
W rzeczywistości T. Mann odbył tę podróż w towarzystwie żony, Katii. W filmie odbywa ją w towarzystwie córki Eryki... i robi się gorąco.
Dwójka starszych dzieci T. Manna - Klaus i Eryka była mocno pomieszana seksualnie.
Na poniższym zdjęciu - T. Mann, jego żona Katia i... córka - Eryka...
W filmie, Eryka obawia się o stan psychiczny brata - słusznie - dwa dni później popełnił on samobójstwo.
Tomasz Mann przyjmuje informację o śmierci syna spokojnie - czasami odnoszę wrażenie, że rodzinne tragedie przyjmował jako ciekawe inspiracje dla swoich książek...
Siostra Tomasza - Karla - też popełniła samobójstwo, Tomasz wykorzystał to w książce Doktor Faustus.
Główny bohater tej książki Adrian Leverkuhn wykazuje też wiele podobieństwa do wspomnianego wcześniej Klausa Manna.
A Klaus Mann - zasłynął książką Mefisto - KLIK - jej główny bohater to słynny aktor, który zaprzedał duszę diabłu - niemieckim nazistom.
Pierwowzorem był ówczesny mąż Eryki Mann.
W filmie Eryka spotyka swojego byłego męża - to już fikcja.
Podsumowując... film uaktywnił w mojej głowinie mieszaninę informacji i emocji związanych z twórczością T. Manna i życiem jego rodziny, ale sam w sobie - jako film - nie zrobił na mnie żadnego wrażenia.
Ocena - 2/5.
Źródła:
Tomasz Mann - KLIK.
Carla Mann - KLIK.
Eryka Mann - KLIK.
Klaus Mann - KLIK.
The House of Exile - KLIK.
Victor Mann - Było nas pięcioro.
Coml Toibin - The Magician - KLIK.

No popatrz, a recenzenci tak się zachwycają filmem, wręcz typują go do Oscara. Podobno podobał się w Cannes.
ReplyDeleteDziękuję za tę garść osobistych ocen i opinii. Ja się nie wybieram, chyba mnie coś takiego nie pociąga i szkoda by mi było czasu.
P. Pawlikowski dostał Złotą Palmę w Cannes za reżyserię.
DeleteI bardzo dobrze, ale ja jestem tylko marginesowym widzem.
Na dodatek naczytałem się wiele niemiłych rzeczy o T. Mannie i jego rodzinie.
" jestem tylko marginesowym widzem" - nie zgadzam się z tym, jesteś widzem uważnym i mającym swoje upodobania, a bez widzów czym byłby jakiś tam film? Recenzenci nie są miarą wartości filmu, bo co z tego wynika? To widzowie doceniają lub odrzucają reżyserskie wizje.
DeleteStaram się znaleźć w filmie coś dla siebie, to może nie być zgodne z przesłaniem filmu, dlatego uważam się za marginesowca.
DeleteCzym byłby film bez widzów?
W obecnych czasach to już nie wiem.
Krytycy i eksperci analizują i dyskutują, widzowie kupują bilety.
Myślę, że w przypadku Ojczyzny widzów przyciągnęły do kina nagrody jakie zdobył ten film.
Ile ludzi tyle opinii.
ReplyDeleteAż tak dobrze to nie jest - ludzie łączą się w stada.
DeleteFilmy bywają różnie oceniane, mnie imponuje Twoja wiedza pozafilmowa i półka z dziełami pisarza.
ReplyDeleteTak, książki T.Manna wyjątkowo mnie wciągnęły. O jego życiu i rodzinie dowiedziałem się znacznie później - nie wiedziałem - czy się cieszyć, że w jego książkach znalazłem tyle rodzinnych refleksji, czy martwić - że to wszystko takie popaprane.
Delete2/5 to bardzo nisko - zatem musiał faktycznie namieszać w głowinie. Ja gdy widzę taką jakby obojętność gdy ktoś z najbliższej rodziny umiera, to zastanawiam się co w głowie siedzi takiego kogoś. Nie mam na myśli samobójcy, tylko np ojca. Czy on aż tak kryje emocje, czy ich po prostu nie ma.
ReplyDeleteTo jest bardzo subiektywna ocena - od wielu lat nie widziałem żadnego polskiego filmu.
DeleteTragedie rodzinne - smutne, nie próbuję nawet się w nie zagłębiać.
2/5? Cóż za hojność! :-) Za ogólne wrażenie artystyczne - przy szczególnym uwzględnieniu strony estetycznej i gry Sandry Hüller - podniósłbym ocenę o parę oczek. Przyznam, że już po obejrzeniu krótkich zwiastunów trudno było mi uwolnić się od pewnego filmowego skojarzenia... z "Tam gdzie rosną poziomki'' mianowicie. Asocjacja zapewne zbyt daleka, więc uprzejmie zakładam przypadkową zbieżność wątków fabuły i środków wizualnych... że Pawlikowski jednak nie zrzynał :-) z wielkiego Ingmara Bergmana.
ReplyDeleteTytułem uzupełnienia tematu niemieckiej duszy warto wysłuchać wypowiedzi ks. prof. Tadeusza Guza - filozofa, który rozkodował mroczną niemiecką mentalność zestawiając ją z polską duszą. Szczególnie polecam fragment od 11. do 16. minuty KLIK tego niezwykle przenikliwego wywodu, zakończony skierowaną do naszych zachodnich sąsiadów życzliwą puentą.
Jędruś Gaśnica-Synuś
https://www.youtube.com/watch?v=4UJSq1pmAUY
DeleteTam gdzie rosną poziomki - dziękuję za przypomnienie tego filmu.
DeleteDobre skojarzenie chociaż treść raczej przeciwna.
Profesor Borg z okazji rocznicy przypomina sobie ciemne strony swojego życia, T. Mann z okazji rocznicy Goethego przypomina zebranym, o swojej ważności.
Rzeczywiście, powiązania są silne - jedna z pierwszych książek T. Manna to Lotta w Weimarze - odpowiedź na Cierpienia młodego Wertera. Jedna z ostatnich - Doktor Faustus, odpowiedź na Fausta.
I jeszcze uwaga Bertolda Brechta na temat T. Manna - krochmalony kołnierz.
I Alfred Döblin - T. Mann najbardziej przejmuje się kantem swoich spodni.
Nie to, żebym miał coś przeciw prof. Guzowi, jego wybór, że filozofował może zbyt...hm emocjonalnie.
DeleteW swoim innym wykładzie rozprawił się z niemieckimi filozofami, Lutrem, i kto mu się tam przypomniał, jak natchniony... . Delikatnie pisząc manipulował tekstami Marksa, Engelsa itd- no ktoś to zweryfikował(nienawistnik i nieuk)na niekorzyść księdza profesora. A wykład był o kłamstwie....
Także, szacunek dla wiedzy, profesji, ale byłbym ostrożny.
Oczywizda, jeśli chodzi o"życzliwość w puencie". Jeszcze jakby udzielił rozgrzeszenia...
Pawlikowski? Ma talent, BBC, Jugosławia, Laski..., i klnę się na Oskara, on już nie musi zrzynać, ale zawsze jacyś nienawistnicy... . Film? Inna tematyka w zakresie-reżyser z Danii, Trier...
Odmieniony
Ależ z duszy, z serca rozgrzeszenie by dał... oczywiście pod konkretnymi warunkami dobrej spowiedzi: rachunek sumienia, żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy, szczera spowiedź oraz zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu. Niezmienne i nieodmienne zasady sakramentu pojednania są takie same dla wszystkich - bez względu na osobę i jej osobowość. Nawet sam Ojciec Święty musi od czasu do czasu we własnej osobistości in genibus uznać swoją grzeszność.
DeleteW kwestii ostrożności: pełna zgoda! Wysłuchać innego zdania zawsze warto - nienawistnik i nieuk (a nawet zawistnik i samo(ł)uk) „ też ma swoją opowieść”.
Jędruś Gaśnica-Synuś
Tak czy siak T. Mann wielkim pisarzem został. Dostał nagrodę Nobla, był widać doceniony przez elity pisarskie. Jeden z założycieli PEN INTERNATIONAL Galsworthy uznał wielkość T. Manna(Londyn), a czy miał go z czego rozgrzeszać -nie wiem. Sam zapracował na Nobla za swoją"Sagę ..." i być może ma tyle samo czytelników i oglądaczy filmów o ang. rodzince, co Mann o niemieckiej. A były to rodziny znaczące, tylko, że koniec wolnego rynku itd. itd. Akuratnie Lechu(po raz kolejny!)powraca do Manna..., a ja na ten przykład dużo więcej wiem o tym pisarzu dzięki temu(Niemu). Nawet przypomniałem sobie, że kilka pozycji Manna jednak czytałem(jako uczeń)i rzeczywiście jego życie i to że był Niemcem-były dla mnie kwestią drugorzędną.
DeleteA jak tam jest z "Sagą....." G. , to na razie nie znam zdania Szanownego Lecha.
Łączą nas książki(?)....
Odmieniony
J. Galsworthy - Saga rodu Forsythów - czytałem w czasach szkoły średniej i wtedy mi się podobała, ale nic nie pamiętam.
DeleteTo się kojarzy z Buddenbrookami, ale w Buddenbrookach odnajduję ślady rodzinne T. Manna, Forsythe z nikim mi się nie kojarzą.
Gdybym poszła na ten film to głównie dlatego że bardzo cenię "Czarodziejską Górę" Thomasa Manna no i dlatego że film "Ojczyzna" jest bardzo dobrze oceniany.
ReplyDeleteDziękuję Lechu za bardzo dogłębną recenzję -analizę.
Czarodziejska Góra - no to mamy wspólną sympatię ==> https://ewamaria.blog/2015/02/02/13587/
Delete.
Lechu zajrzyj pod swój post urodzinowy. Składam Ci tam spóźnione życzenia :-)
DeleteZ Manna bardzo mi podszedł "Józef i jego bracia".
ReplyDeletePełna zgoda !!!
DeleteWitaj Lechu
ReplyDeleteFilmu jeszcze nie widziałam. A z panem Mannem muszę się bliżej zapoznać. Cały czas sobie to obiecuję, ale wciąż stoi na przeszkodzie. Ale małą mobilizacja z Twojej strony jest...
Pozdrawiam czasem spadających gwiazd u nas. A u Was jak jest?
Zapoznanie z panem Mannem - nie takie łatwe - strasznie grube książki, ale mnie jakoś zaczarowały.
DeleteDziękuję za pozdrowienia spod spadających gwiazd.
U nas nie było tym razem zaćmienie, o gwiazdach też nie słyszałem.
Wszystko do góry nogami.
Witaj do góry nogami Lechu. Tylko u mnie, czy u Ciebie?!:)))
DeleteZ panem Mannem zapoznam się bliżej za kilka miesięcy, kiedy będę już miała więcej czasu dla siebie (mam taką nadzieję:)))
Czytałam sporo książek, ale akurat Tomasza Manna żadnej. Przy najbliższej okazji wstąpię do biblioteki.....
ReplyDeletePrzede wszystkim... nie zmuszać się.
DeleteTrochę kiepsko, że wydarzenia zostały podkoloryzowane, albo pozamieniane, żeby film wzbudzał więcej emocji. To trochę jak powiedzieć człowiekowi, że jego życie nie było wystarczająco pasjonujące, żeby je przedstawiać na ekranie, więc potrzeba było trochę je podrasować.
ReplyDeleteFilm raczej nie dla mnie: w tych czarno białych mam ogromne problemy z rozróżnianiem ludzi, bo wszyscy wyglądają jednakowo...
Film ma swoje prawa i nie mam o to do twórców pretensji.
DeleteLosy T. Manna i jego rodziny raczej mi się nie podobały i niezbyt chętnie patrzę w tym kierunku.
Muszę przyznać się, że nigdy nie czytałem żadnej książki Manna, ale czytałem o nim. Owszem, posiadałem kiedyś „Buddenbrooks” i nawet zabrałem na wakacje do przeczytania… ale książka, kupiona zresztą za grosze w antykwariacie, po prostu się kompletnie rozleciała… Niemniej nic straconego i chciałbym tę lukę w wiedzy nadrobić.
ReplyDeleteWszystkie książki T. Manna są bardzo grube a do tego treść mocno pokręcona. Buddenbrooków uważam za ciężką cegłę.
DeleteNieco lepiej z opowiadaniami - najsłynniejsze to Śmierć w Wenecji.
"My, Niemcy, mamy duszę i formę..." T. Mann. Tylko w pewnym okresie historii naród się pogubił... . Nastąpił "Zmierzch bogów", upadek wartości rodzinnych w elitach. Smutna historia rodziny Manna, a on sam przekształcił się z narodowego socjalisty na bardziej nowoczesnego komunistę. Ideologie... . "Na Zachodzie bez zmian" - wtrącam takie swoje skojarzenia czytelnicze, innych pisarzy..., sam nie wiem po co?
ReplyDeleteNie czytałem Manna(Mannów), była chyba jakaś lektura w szkole za czasów PRL, jakiś film o "śmierci w Wenecji"... . Brak zainteresowania...
Odmieniony
T. Mann - narodowy socjalista ~ komunista - oj to chyba nie on.
DeleteJego brat Henryk, miał klarowne i słuszne poglądy polityczne a Tomasz - pomieszany.
Na Zachodzie bez zmian - dobrze, że wspomniałeś.
Moja ulubiona książka - Czarodziejska Góra - kończy się w najgłupszy możliwy sposób - bohater książki - Hans Castorp, który spędził 7 lat na intelektualnej wędrówce budzi się z letargu i z rumieńcami na twarzy biegnie przez pole bitwy.
No tak, Czarodziejska Góra ukazała się 5 lat wcześniej niż Na Zachodzie.
Jednak coś mi kołatało(migotało w przed..., podświadomie). Miały mnie w ręku moje polonistki w kwestiach poza programowych. Przecież to Mario, Tonio, Feliks i Tadzik - oni kojarzyli mi się z T. Mannem..., albo odwrotnie?
DeleteOdmieniony
Może być pomieszany, jak go tam zwali nienawistnicy, tak go zwali..., inni wychwalali, że zmieniał poglądy - i to tylko jedno jest pewne - nie był krową!
DeleteZerknąłem do różnych źródeł, w tym do eseju T. Manna o tzw."apolityczności". Trudno zrozumieć tamte czasy, a co dopiero pojęcia(inne znaczenia).
Zapewne w jego czasach mógł uchodzić nawet za faszystę, bo należy pamiętać, że dla Stalina każdy jego wróg - to faszysta. T. Mannowi, podobnież zależało na dobrych stosunkach z Sovietami, bo chciał żeby jego dzieła(Nobel)dotarły pewnie aż na Syberię, albo jeszcze dalej. Zawsze tam jeden na stu trafiał się taki co umiał czytać, drugi pisać, a reszta słuchała ze zrozumieniem.
Nasz Grudziński coś tam wspominał o Mannie, ale którym-nie pomnę.
Odmieniony
Mario, Tonio, Feliks, Tadzio - Feliks to jakiś rumuński wyjątek w tym dobrym towarzystwie. Na dodatek taka gruba książka - według mnie zupełna pomyłka.
DeleteRozważania człowieka apolitycznego - nie czytałem, z recenzji wynika, że bardzo pokrętne rozważania. Henryk Mann był tą książką bardzo zniesmaczony.
Wyznania Feliksa Krulla można przeczytać w ciągu 15 godz., to jak dla mnie, no ...tydzień? Jest i film z 2021r- tydzień mannowski się zapowiada? a przepadam za historiami łotrzykowskimi - o Felku Zdankiewiczu(łotrzyku)wymyślono tyle zwrotek-ile?. Ale prawdziwym rarytasem jest "Zły"....
Deletetakie skojarzenia..., Brecht? Od kogo zrzynał..., o to jest pytanie...
Odmieniony
p.s. tak przy okazji, nie wiedziałem, że odbyłeś pielgrzymkę do Czarodziejskiej Góry, o której to przygodzie piszesz w 2013 r. Zaczarowany Mannem, dlaczego nie...
Bertold Brechr zrzynał??
DeleteZnam Matkę Courage, Operę za trzy grosze i Upadek miasta Mahagony... wszystkie bazują na historii, ale plagiatu nie zauważyłem.
Pielgrzymka do Davos - bardzo miłe wspomnienie.
No był tzw. proces trójgroszowy, resztę można sobie odnaleźć w internetach, a ja nawiązałem do powieści łotrzykowskiej idąc za T. Mannem, jego książki wedle fachowców ostatniej i niedokończonej. U Manna był Felek - oszust, u Brechta - Majcher(przeżuta historia), jakiś Anglik? W polskiej literaturze Filip-kelner Tyrmanda, itd.
DeleteTen proces Brecht przegrał, chociaż sam go wytoczył, ale i wygrał, bo zdobył sławę..., no i co ? Many? Utarł nosa krytykantom niepoprawnym=nienawistnikom jego talentu. Czy poglądy polityczne..., jak nic"apolityczność", a raczej jak na tamtejsze czasy- trynd. Ja już zbyt wiele nie pamiętam ze szkół, ale psychiatra zalecił mi taki rodzaj terapii - komentowanie na mądrych, edukacyjnych blogach..., dopóki Gospodarz zdzierży działaj(!)-wedle J. Evoli(potępiony i zapomniany).
Odmieniony
Tyrmand - Filip (z konopi) - kelner --- przypominają mi się Zaklęte Rewiry.
DeleteTomasza Manna kojarzę głównie z reputacji pisarskiej. Dzięki Tobie dowiedziałem się teraz nieco więcej. Dziękuję Ci bardzo. Ciekawa, ale i tragiczna postać...
ReplyDeleteT. Mann - reputacja pisarska - wszystkie inne jego reputacje są raczej drugorzędne.
DeleteTragiczna rodzina... chociaż nie wiem co dzieje się z jego wnukami i prawnukami.
Zawsze warto przypominać Tomasza Manna, wybitnego intelektualistę i humanistę. kiedyś chyba rozmawialiśmy na ten temat.
ReplyDeleteFilmu jeszcze nie oglądałam, ale z pewnością wybiorę się do kina. Wydaje mi się, że zgodzę się z opinią jury w Cannes👏👍😀lubię filmy w stylu biograficzne nawet jeśli zastosowano rodzaj licentia poetica.
Przy okazji wspomnieliśmy inne filmy związane z twórczością Mannów- Mefisto z doskonałą rolą Klausa Brandenbaura, /?/Śmierć w Wenecji, serial Buddenbrokowie, a Czarodziejska góra to już perła w koronie. Uwielbiam dyskusje Hansa. Castorapa.
Filmy oparte na twórczości T. Manna - oczywiście, jako miłośnik jego książek, jestem trochę krytyczny wobec filmów.
DeleteCo innego Mefisto - zrobił na mnie duże wrażenie.
Widząc nudny zwiastun tego filmu, czyli ową podróż samochodem pomiędzy ruinami, nastawiłem się na obejrzenie. Może to postać bohatera. Pomimo chłodnej recenzji od decyzji nie odstąpię. Dziękuję natomiast za zwrócenie uwagi na to co jest prawda a co fikcją w filmie. Lubię do takich tematów podchodzić przygotowany. Pozdrawiam serdecznie, dziękuje za wizytę u mnie
ReplyDeleteDziękuję za komentarz i pozdrowienia.
DeletePozdrawiam i życzę miłego oglądania filmu.