Dzisiaj znowu dość znana Ewangelia - Jezus odwiedza dom Marty, która bierze się ostro za przygotowanie posiłku podczas gdy jej siostra, Magdalena, słucha co gość opowiada.
Marta prosi Jezusa, żeby zwrócił uwagę Magdalenie, żeby pomogła zapracowanej siostrze, na co Jezus odpowiada, że te wysiłki nie są tak ważne, ważniejsze jest słuchanie - Łk, 10, 38-42.
Nasz proboszcz zwrócił uwagę na dwa aspekty gościnności.
Zewnętrzny - oczywisty, ugościć. Otworzyć dom i spiżarnię.
Wewnętrzny - nie tak oczywisty - otworzyć uszy, wysłuchać.
Wydaje mi się, że obecnie, po tej sytej stronie świata, to wysłuchanie jest ważniejszą częścią.
Sunday, July 21, 2019
Friday, July 19, 2019
Wednesday, July 17, 2019
Zawód
...sprawił mi Hans Fallada.
Niemiecki pisarz, autor 3 książek, które wywarły na mnie duże wrażenie: Co dalej szary człowieku, Pijak, Każdy umiera w samotności.
Z treści książek jasno wynikało, że Fallada nie jeden raz umorusał się nieco w brudach ludzkiej egzystencji, znajdowałem w tym jednak przebłyski niewinności, słabego charakteru, braku szczęścia.
Jego przedostatnia książka - Alpdruck, polski tytuł Zmora - zachmurzył moją wizję.
Fallada nie może się pozbierać w okupowanych przez ZSRR Niemczech. Niespodziewanie pomocną dłoń wyciągają do niego przedwojenni działacze komunistyczni, którzy teraz mają wpływy i środki. Nie wywierają na niego nacisku ideologicznego, nalegają tylko żeby pisał.
I Fallada pisze, ale dlaczego TAK ?
Niemiecki pisarz, autor 3 książek, które wywarły na mnie duże wrażenie: Co dalej szary człowieku, Pijak, Każdy umiera w samotności.
Z treści książek jasno wynikało, że Fallada nie jeden raz umorusał się nieco w brudach ludzkiej egzystencji, znajdowałem w tym jednak przebłyski niewinności, słabego charakteru, braku szczęścia.
Jego przedostatnia książka - Alpdruck, polski tytuł Zmora - zachmurzył moją wizję.
Fallada nie może się pozbierać w okupowanych przez ZSRR Niemczech. Niespodziewanie pomocną dłoń wyciągają do niego przedwojenni działacze komunistyczni, którzy teraz mają wpływy i środki. Nie wywierają na niego nacisku ideologicznego, nalegają tylko żeby pisał.
I Fallada pisze, ale dlaczego TAK ?
Sunday, July 14, 2019
Niedzielne czytanie - bliźni
Dzisiejsza Ewangelia to opowieść o Dobrym Samarytaninie - chyba jedna z najbardziej popularnych przypowieści ewangelicznych.
W angielskim tekście nie ma odpowiednika słowa bliźni, jest neighbour czyli sąsiad, co bardzo zawęża i upraszcza sprawę.
Już słowo bliźni sugeruje jakiś rodzaj bliskości, ale sąsiad idzie dalej - sugeruje osobę mieszkającą w najbliższej okolicy co w obecnych czasach oznacza podobny status materialny czyli spory komfort psychiczny.
Przywołałem na pomoc inne języki:
- niemiecki - Mitmensch - podoba mi się - tłumaczę to sobie na: człowiek z (którym)... to otwiera wiele możliwości.
- rosyjski - собрат (fonetycznie sobrat) - tłumaczę to na współbrat.
- włoski - prossimo - to podoba mi się najbardziej - odkładam słownik i słyszę nasze, polskie - prosimy - nie sprawdzamy czy to sąsiad czy współbrat, wchodź.
Wracam do Ewangelii... znane przykazanie - miłuj bliźniego swego...
W dzisiejszym czytaniu ktoś pyta Jezusa - kto jest moim bliźnim?
W zeszłotygodniowej refleksji polecanej przez mój oddział Stowarzyszenia św Wincentego a Paulo pytanie odwrócono: a dla kogo ty jesteś bliźnim?
Skoro tak się rozpisałem na tematy słowotwórcze, to widocznie moja odpowiedź na to pytanie jest... a raczej jej nie ma.
W angielskim tekście nie ma odpowiednika słowa bliźni, jest neighbour czyli sąsiad, co bardzo zawęża i upraszcza sprawę.
Już słowo bliźni sugeruje jakiś rodzaj bliskości, ale sąsiad idzie dalej - sugeruje osobę mieszkającą w najbliższej okolicy co w obecnych czasach oznacza podobny status materialny czyli spory komfort psychiczny.
Przywołałem na pomoc inne języki:
- niemiecki - Mitmensch - podoba mi się - tłumaczę to sobie na: człowiek z (którym)... to otwiera wiele możliwości.
- rosyjski - собрат (fonetycznie sobrat) - tłumaczę to na współbrat.
- włoski - prossimo - to podoba mi się najbardziej - odkładam słownik i słyszę nasze, polskie - prosimy - nie sprawdzamy czy to sąsiad czy współbrat, wchodź.
Wracam do Ewangelii... znane przykazanie - miłuj bliźniego swego...
W dzisiejszym czytaniu ktoś pyta Jezusa - kto jest moim bliźnim?
W zeszłotygodniowej refleksji polecanej przez mój oddział Stowarzyszenia św Wincentego a Paulo pytanie odwrócono: a dla kogo ty jesteś bliźnim?
Skoro tak się rozpisałem na tematy słowotwórcze, to widocznie moja odpowiedź na to pytanie jest... a raczej jej nie ma.
Friday, July 12, 2019
Nie wzywaj
(Król Salomon)... wyczerpany rozkoszami erotycznymi postępowy głupiec,
typowy dla cofnięcia się od kultu aktywnego w swej bezpośredniej obecności
narodowego bóstwa, do głoszenia o jakimś abstrakcyjnym i ogólnoludzkim
Bogu w niebiesiech, cofnięcia się od religii narodowej do religii powszechnej.
(...) puste gadanie i początek końca, całkowicie zdegenerowanego wyobrażenia
o Bogu, który jest już całkiem do nieba wygnany.
Tomasz Mann - Doktor Faustus.
W środę był dość nietypowy dzień, okazja żeby zajrzeć do książek, które towarzyszą mi od wielu lat. Bardzo nienatarczywe to towarzystwo.
Padło na Doktora Faustusa.
Jak w przypadku wielu książek Tomasza Manna, stwierdziłem, że pewnie 85% książki czytam jakbym tego nigdy w życiu nie czytał. Tak właśnie było z rozważaniem o narodowym, fizycznie obecnym Bogu - drobny cytat powyżej.
Bóg do nieba wygnany.
Przypomniało mi to uwagi znajomego gdy mu powiedziałem, że regularnie gram w totolotka.
Spojrzał na mnie z niepokojem - to niebezpieczne.
W jaki sposób niebezpieczne?
Wysyłasz sygnał, który mogą odebrać jakieś złe siły. Mogą spełnić Twoje marzenie czy zachciankę i zgłosić się po nagrodę.
Złe siły.
Właśnie do tego pasowały mi słowa o Bogu do nieba wygnanym.
Wszak Jezus i jego uczniowie spotykali się ze złymi siłami bardzo często.
A co teraz?
Jezus wniebowstąpił i o wszystkim zapomniano.
Po powrocie do domu zajrzałem do swojego blogu. W tytule wtorkowego wpisu było słowo Bóg i wystarczyło.
Ten blog ma bardzo niewielu czytelników, komentarze pojawiają się bardzo rzadko, a tu - proszę zobaczyć trzeci komentarz - czarna magia.
Nr telefonu - kod międzynarodowy = 23 - Liberia, Sierra Leone, Ghana, Nigeria, Chad - samo Jądro Ciemności.
Trzeba teraz sięgnąć po J. Conrada... i nie grać w totolotka.
Wednesday, July 10, 2019
Boże odejmij mu trochę rozumu
Dwa dni temu odwiedziliśmy (Stowarzyszenie św Wincentego) osobę proszącą o pomoc.
Generalnie radzi sobie dobrze, ale musiała zapłacić za naprawę samochodu więc trochę krucho z gotówką.
Daliśmy jej vouchery do supermarketu i zapłaciliśmy część rachunku telefonicznego.
Spytałem o sytuację rodzinną.
Syn naszej klientki ma 18 lat i uczęszcza do ostatniej klasy szkoły specjalnej. Spytałem czy po ukończeniu tej szkoły ma w planie jakieś kursy zawodowe.
- Nie, mam nadzieję, że na teście jego IQ wypadnie poniżej 70 a wtedy będzie mu przysługiwać renta dla osoby niepełnosprawnej i nikt nie będzie go zmuszał do nauki czy szukania pracy.
Wkrótce odbędzie się zebranie naszego zespołu. Na takim spotkaniu poświęcamy chwilę na religijną refleksję i modlitwę za osoby, które proszą nas o pomoc.
No to wiem już o co powinniśmy się modlić.
Generalnie radzi sobie dobrze, ale musiała zapłacić za naprawę samochodu więc trochę krucho z gotówką.
Daliśmy jej vouchery do supermarketu i zapłaciliśmy część rachunku telefonicznego.
Spytałem o sytuację rodzinną.
Syn naszej klientki ma 18 lat i uczęszcza do ostatniej klasy szkoły specjalnej. Spytałem czy po ukończeniu tej szkoły ma w planie jakieś kursy zawodowe.
- Nie, mam nadzieję, że na teście jego IQ wypadnie poniżej 70 a wtedy będzie mu przysługiwać renta dla osoby niepełnosprawnej i nikt nie będzie go zmuszał do nauki czy szukania pracy.
Wkrótce odbędzie się zebranie naszego zespołu. Na takim spotkaniu poświęcamy chwilę na religijną refleksję i modlitwę za osoby, które proszą nas o pomoc.
No to wiem już o co powinniśmy się modlić.
Sunday, July 7, 2019
Niedzielne śpiewanie.
Dzisiejszą mszę w naszej parafii prowadził pomocnik proboszcza, z pochodzenia Filipińczyk.
Nie wiem jak to powiązał z Ewangelią, ale tematem kazania było, że wszyscy jesteśmy dziećmi bożymi.
- Czym przepełnione jest boże dziecko? - spytał ksiądz.
- Radością - odpowiedział sam sobie.
- A w jaki sposób łatwo wyrazić swoją radość?
- Śpiewając!
Pamiętajmy - kontynuował ksiądz - jesteśmy bożymi dziećmi. A zatem absolutnie nie musimy przejmować się tym czy umiemy śpiewać. Wszak śpiewamy prosto do Boga, On nas słyszy, niech wie co stworzył.
Muszę stwierdzić, że ogromnie mi się to spodobało.
Generalnie jestem cichą osobą, ale czasem jednak coś mnie napadnie... i wtedy w domu jest tragedia.
Wydaje mi się, że mam dobry słuch - rozpoznaję wiele utworów muzycznych, potrafię rozpoznać cytaty muzyczne i zmiany tonacji, ale śpiewać - po prostu rozpacz.
Przed laty klub orienteeringu, którego byłem członkiem, postanowił odśpiewać wiązankę australijskich piosenek na międzynarodowej imprezie sportowej.
To była poważna impreza, do występu przygotowywał nas renomowany kierownik chóru.
Najpierw podzielił nas na głosy i od razu był problem - nie był w stanie określić jaki jest rejestr mojego głosu - tenor czy bar(an)yton.
W końcu polecił żebym podczas występu stał poniżej basów i nie otwierał ust dopóki one nie zaczną śpiewać, a gdy zaczną żebym się jakoś bezszmerowo do nich podłączył.
I tak właśnie było.
TUTAJ - jedna z piosenek, które zaprezentowaliśmy.
Wróciłem z kościoła do domu bardzo podniesiony na duchu.
Teraz czekam tylko na chwilę ciszy i samotności żebym mógł Bogu wyśpiewać swój radosny nastrój.
Piosenka, którą polecił nam ksiądz to How can I keep from singing (Jak mogę powstrzymać się od śpiewania) - KLIK.
Wspomniałem, że ksiądz to Filipińczyk.
Oczywiście - moje pierwsze spotkanie z Filipińczykami to był właśnie śpiew. Poczas pobytu w Kuwejcie jeździliśmy w niedziele na msze katolickie do niewielkiego kościoła w Ahmadi...
Na zdjęciu moje i kolegi dzieci z matkami. Proszę zwrócić uwagę, że krzyż nie jest umieszczony na dachu lecz, dość dyskretnie, w oknie.
Otóż w tym kościele podczas mszy śpiewał filipiński chór. Pięknie śpiewał.
No to teraz prosze sobie w ciszy poczytać moje wspomnienie z Filipin - KLIK, a ja.. nie mogę już się powstrzymać od śpiewania.
Nie wiem jak to powiązał z Ewangelią, ale tematem kazania było, że wszyscy jesteśmy dziećmi bożymi.
- Czym przepełnione jest boże dziecko? - spytał ksiądz.
- Radością - odpowiedział sam sobie.
- A w jaki sposób łatwo wyrazić swoją radość?
- Śpiewając!
Pamiętajmy - kontynuował ksiądz - jesteśmy bożymi dziećmi. A zatem absolutnie nie musimy przejmować się tym czy umiemy śpiewać. Wszak śpiewamy prosto do Boga, On nas słyszy, niech wie co stworzył.
Muszę stwierdzić, że ogromnie mi się to spodobało.
Generalnie jestem cichą osobą, ale czasem jednak coś mnie napadnie... i wtedy w domu jest tragedia.
Wydaje mi się, że mam dobry słuch - rozpoznaję wiele utworów muzycznych, potrafię rozpoznać cytaty muzyczne i zmiany tonacji, ale śpiewać - po prostu rozpacz.
Przed laty klub orienteeringu, którego byłem członkiem, postanowił odśpiewać wiązankę australijskich piosenek na międzynarodowej imprezie sportowej.
To była poważna impreza, do występu przygotowywał nas renomowany kierownik chóru.
Najpierw podzielił nas na głosy i od razu był problem - nie był w stanie określić jaki jest rejestr mojego głosu - tenor czy bar
W końcu polecił żebym podczas występu stał poniżej basów i nie otwierał ust dopóki one nie zaczną śpiewać, a gdy zaczną żebym się jakoś bezszmerowo do nich podłączył.
I tak właśnie było.
TUTAJ - jedna z piosenek, które zaprezentowaliśmy.
Wróciłem z kościoła do domu bardzo podniesiony na duchu.
Teraz czekam tylko na chwilę ciszy i samotności żebym mógł Bogu wyśpiewać swój radosny nastrój.
Piosenka, którą polecił nam ksiądz to How can I keep from singing (Jak mogę powstrzymać się od śpiewania) - KLIK.
Wspomniałem, że ksiądz to Filipińczyk.
Oczywiście - moje pierwsze spotkanie z Filipińczykami to był właśnie śpiew. Poczas pobytu w Kuwejcie jeździliśmy w niedziele na msze katolickie do niewielkiego kościoła w Ahmadi...
Na zdjęciu moje i kolegi dzieci z matkami. Proszę zwrócić uwagę, że krzyż nie jest umieszczony na dachu lecz, dość dyskretnie, w oknie.
Otóż w tym kościele podczas mszy śpiewał filipiński chór. Pięknie śpiewał.
No to teraz prosze sobie w ciszy poczytać moje wspomnienie z Filipin - KLIK, a ja.. nie mogę już się powstrzymać od śpiewania.
Subscribe to:
Posts (Atom)
