Thursday, January 22, 2026

Perski dywan - 2

 

Po trudach i tarapatach poprzedniego odcinka pozwolę sobie na chwilę żeglugi na czarodziejskim dywanie...
Film Rzymskie Wakacje - nadal mój ulubiony film - KLIK.
Początek filmu - Rzym odwiedza para królewska nieokreślonego kraju, ale sądząc po przepychu wizyty musiało to być potężne królestwo i niektórzy recenzenci wspominali Iran.
W tym kontekście główna bohaterka filmu - Audrey Hepburn...

AudreyKHepburn.jpg
By Bud Fraker (1916-2002)  Public Domain, Link

... kojarzyła się z Sorayą, cesarzową Iranu...

Court Portrait by SAKO of Queen Soraya 1953.jpg
By SAKO - Public Domain, Link

Moja sympatia była i jest po stronie aktorki, swoją drogą... czy na załączonym zdjęciu nie wygląda ona bardziej irańsko i cesarsko niż cesarzowa Iranu?

Przepraszam, że włączam taką błahostkę do tak poważnego tematu, rzecz w tym, że gdy dotykamy Iranu, to żadna sprawa nie pozostaje błahostką.

Rzymskie wakacje - autorem scenariusza był Dalton Trumbo, ale o tym nikt nie mógł się dowiedzieć bo D. Trumbo został wpisany na czarną listę przez Komisję do Spraw Działalności Antyamerykańskiej. Jego autorstwo scenariusza zostało oficjalnie ujawnione dopiero w 2003 roku.

Film powstał w roku 1953, ale scenariusz był napisany już 2 lata wcześniej... i dobrze bo w roku 1953 w Iranie był stan wyjątkowy - CIA zorganizowało akcję obalenia rządu premiera Mossadegha, który m.in. znacjonalizował irańskie złoża ropy naftowej - KLIK.
Przewrót trwał 2 tygodnie, Amerykanie załatwili cesarskiej parze na ten czas.... Rzymskie Wakacje...


Po powrocie do kraju, Szach wprowadził sporo reform unowocześniających kraj - Biała Rewolucja - KLIK
Zasadniczo była to kontynuacja reform zapoczątkowanych przez obalonego premiera Mossadegha z tym że prokomunistyczne sympatie zostały zastąpione proamerykanizmem.

R. Kapuściński...
"...Teraz, w połowie lat siedemdziesiątych Iran zdobywa wielką fortunę. I co roby Szach?
Część pieniędzy rozdziela między elitę, połowę majątku przeznacza na armię, a resztę - na rozwój..."
===
Elita - 
"...Samolot linii lotniczych Lufthansa na lotnisku Mehrabad w Teheranie. Wszystkie miejsca wyprzedane. Samolot ląduje w południe w Monachium. Zamówione limuzyny wiozą pasażerów do eleganckich restauracji na obiad. Po obiedzie wszyscy wracają do Teheranu gdzie, już we własnych domach, oczekuje ich kolacja. Nie jest to droga rozrywka - dwa tysiące dolarów od osoby".
===
Armia -
"...Szach najlepiej czuł się w mundurze i najwięcej czasu poświęcał swojej armii...
Ile czołgów ma Wielka Brytania? Półtora tysiąca. Dobrze - mówi Szach - zamawiam dwa tysiące. Ile dział ma Bundeswehra? Tysiąc. Dobrze, zamawiamy półtora tysiąca...
Kiedy jedzie się dziś z Shirazu do Isfahanu, w pewnym miejscu przy szosie, na pustyni stoją setki helikopterów. Bezczynne maszyny zasypuje piasek. Całe pola porzuconych armat stoją pod Qom, pola porzuconych czołgów można obejrzeć kolo Avhazu.."
.
===
Rozwój -
"...Szach dokonał na świecie miliardowych zakupów i z wszystkich kontynentów popłynęły w kierunku Iranu statki pełne towaru. Ale kiedy dotarły do Zatoki okazało się, że Iran nie ma portów (o czym Szach nie wiedział), które mogłyby te statki przyjąć. Kilkaset statków stało w morzu czekając swojej kolejki, stały często pół roku. Za te przestoje Iran płacił towarzystwom okrętowym miliard dolarów rocznie.
Stopniowo rozładowano statki, ale wtedy okazało się, że Irnaan nie ma magazynów (o czym Szach nie wiedział). Na otwartym powietrzu, na pustyni, w koszmarnym upale leżało milion ton wszelakich towarów, z których większość nadawała się już tylko do wyrzucenia...".
===
Rewolucja
R. Kapuściński -
"...Od czasu Safavidów (XVI wiek) w Iranie istniała swoista dwuwładza - monarchii i kościoła, stosunki między obu siłami są różne, nigdy nazbyt przyjazne. Jeśli jednak równowaga zostaje naruszona, jeśli szach stara się narzucić władzę totalną, wówczas lud gromadzi się w meczetach i rozpoczyna walkę...".

Wikipedia -
"Protesty przeciwko szachowi objęły już ponad 10% ludności kraju; rzadko zdarza się, aby w rewolucje zaangażowało się nawet 1% ludności kraju.[102] Frustracja związana z szachem była tak wielka, że ​​poparły ją nawet grupy świeckie i lewicowe...." - KLIK - wersja angielska.

W ten sposób powstała Islamska Republika Iranu i trwa już 48 lat.
Co dalej?
W Iranie nie istnieje silna, zorganizowana opozycja więc logika wskazuje, że rozwiązanie przyjdzie z zewnątrz.
USA? Rosja? Chiny?
Z tej trójki najbardziej prawdopodobne są USA.

Tu zakończę polityczne dywagacje, przejdę do wspomnień.
Poprzedni wpis zacząłem utworem Na perskim rynku - proponuję posłuchać jeszcze raz - KLIK.
A więc - sporo lat temu, w Melbourne, trafiłem na perski jarmark i kupiłem.... no, wiadomo co - książkę...


Rubaiyaty Omara Khayyama - KLIK .

W praktyce wygląda to tak...


U góry wersja arabska, u dołu perska - a może odwrotnie?
Na sąsiedniej stronie tłumaczenia na angielski, niemiecki i francuski...


Już na pierwszy rzut oka widać, że angielskie tłumaczenie jest inne od dwóch pozostałych. To zasługa tłumacza - E. Fitzgerarda, którego ten typ poezji tak zafascynował, że nie wiedział kiedy tłumaczy a kiedy tworzy od nowa.
A po polsku...
A jeśli wino, które pijesz, wargi, które przyciskasz
KOŃCZĄ SIĘ , w Nicości, wszystkie rzeczy kończą się na Tak,
to wyobraź sobie, póki jesteś, jesteś tylko tym czym będziesz - Niczym -
Więc gdy cię nie będzie - nie będzie cię mniej.

Pocieszające.
Omar Chajjam - KLIK - pisał swoje wiersze w XI wieku. W większości wierszy pojawia się smak wina.
Zastanowiłem się - jak to jest z tym winem w Iranie?
Po irańsku... od początku istnienia w Persji produkowano i konsumowano wino. W VIII wieku nadszedł Islam, który zabrania pić wino, ale w tłumaczeniu na perski jakoś to się pomieszało. Dopiero rewolucja islamska 1979 roku kategorycznie rozwiązała problem - zaprzestano produkcji wina.

Kończę więc moją wizytę w Iranie, duchem jestem w winnicach Sziraz, ciałem w Australii, a na stole...



Nazwa wina - Wiara.

Monday, January 19, 2026

Perski dywan - 1


 Ostatnio dochodzi do nas sporo informacji o Iranie a raczej jedna informacja - jest źle, ludzie się buntują, bunty są krwawo tłumione, USA i Izrael obiecują interwencję...

W tym klimacie nie dodam niczego mądrego i właściwie powinienem cicho siedzieć, ale jednak wystawię cierpliwość i życzliwość moich czytelniczek/czytelników na próbę i podzielę się garścią refleksji.

Na początek refleksja muzyczna - Na perskim rynku - KLIK.
Pamiętam z dawnych czasów dość częste wykonania tego utworu w Polskim Radio, zlinkowane nagranie pochodzi z Izraela - czy to jakaś sugestia?

Iran - Persja...
Pierwszy kontakt to były lekcje historii w szkole podstawowej.
Persja wypadała na nich kiepsko - paskudny agresor pokonany w upokarzający sposób:
- bitwa pod Maratonem,
- bitwa pod Termopilami.
- podbicie Persji przez Aleksandra Macedońskiego - tutaj role się odmieniły.
Uwaga: linki do Wikipedii w Post Scriptum.

Potem długo nic i... rok 1943 - Konferencja w Teheranie - Stalin, Roosevelt i Churchill ustalają przyszłość Europy, to był zwiastun nadejścia PRL więc uczono mnie o tym w szkole - KLIK.
Trochę wcześniej ZSRR zgodził się na utworzenie Armii Andersa i w rezultacie nastąpiła ewakuacja Polaków z sowieckich obozów do Iranu - KLIK
O tym w szkole wspomnieli raczej półgębkiem.

W Australii spotkałem kilka osób, które przebyły ten szlak, pobyt w Iranie wspominały dobrze - bardzo życzliwi ludzie.
Swoją drogą sprawa nie była tak oczywista,  na początku II Wojny Światowej Iran rządzony przez szacha Reza Pahlawi uznał, że Niemcy wygrają wojnę i .... KLIK.

Reza Pahlawi - pierwszy z trójki - wyznam, że w dzieciństwie miałem dziwne skojarzenie tego nazwiska - rieza i pochleje - brzmiało jakoś słowiańsko - teraz, zaglądając do licznych źródeł - dostałem czkawki...
Okazuje się, że Reza Pahlawi  (ojciec powojennego Szacha) był dowódcą Perskich KOZAKÓW - KLIK.

Dla zmiany nastroju wspomnę teraz moje spotkania z Irańczykami...
Rok 1974 - kursy informatyczne w Anglii - na jednym z nich była grupa Irańczyków (3 mężczyzn, dwie kobiety). Wydawali mi się nieco aroganccy, mieszkali w dobrym hotelu, mieli dużo pieniędzy, wspominali, że gdy nadejdzie zima pojadą w Alpy spróbować sportu uprawianego przez Jej Wysokość Farah Diba - KLIK - cesarzowa radzi sobie bardzo dobrze -  chyba lepiej niż były prezydent Duda.

Jednym z punktów kursu było zarządzanie projektem informatycznym. Dostawaliśmy opis zadania i sytuacji i musieliśmy zaplanować pracę zespołu na najbliższe dni. 
Ja byłem w dwuosobowym zespole z Singapurczykiem - zauważyliśmy, że jedna osoba w zarządzanym przez nas zespole, nie przychodzi do pracy w poniedziałki w związku z czym następuje opóźnienie w projekcie. W związku z tym nie przydzielaliśmy mu żadnych zadań na poniedziałek i projekt szedł dobrze do przodu. Rezultat - byliśmy jednym zespołem, który wykonał projekt w zaplanowanym czasie i zmieścił się w budżecie.
A Irańczycy? Oni wyrzucili tego bumelanta z pracy, odpowiedzią był protest pozostałych pracowników - strajk, mediacje - w rezultacie projekt zszedł na margines i na psy.
Wspominając to wydarzenie nie mogę się oprzeć znajdywaniu analogii do historii Iranu.

Zupełnie inne spotkanie miałem w ramach działalności w Stowarzyszeniu św Wincentego...
Irańczyk - wiek około 40 lat, służył zawodowo w irańskiej armii. Któregoś dnia dostali rozkaz stłumienia jakiejś manifestacji, dostali ostre naboje. Nasz klient odmówił udziału.
W rezultacie spędził kilka tygodni w wojskowym areszcie i został wyrzucony z armii. To oznaczało "wilczy bilet" - żadna poważna instytucja nie mogła go zatrudnić. Pracował jako taksówkarz, ale przy pierwszej okazji uciekł i próbował dostać się do Australii.
To nie jest takie oczywiste - podobnie jak tysiące innych uchodźców został przechwycony na oceanie przez australijską straż i zesłany do obozu na wyspie Manus Island. Przebywał tam 3 lata i nabawił się ciężkiej kontuzji biodra w wyniku której wpuszczono go wreszcie do Australii.
Tu wegetował 3 lata - przez ten okres nie dostał prawa stałego pobytu a zatem nie otrzymywał pomocy społecznej, był zdany na pomoc instytucji charytatywnych. Ostatecznie wyjechał do Nowej Zelandii gdzie obiecano mu prawo stałego pobytu.

Jeszcze inna strona medalu...
Mój znajomy, zapalony rowerzysta, wybrał się na przejażdżkę rowerową - od źródeł Dunaju do Zatoki Perskiej a zatem kilka tygodni jazdy przez Iran. 
Nie mógł się nachwalić życzliwości tamtejszych ludzi.
Miał ze sobą namiot i sprzęt campingowym, był całkowicie niezależny i funkcjonowało to bardzo dobrze w Europie.
Ale w Iranie... gdy ludzie zauważyli, że rozbija namiot natychmiast interweniowali i proponowali mu gościnę.
W jednym przypadku było nieco zamieszania - mój kolega siedział przy kolacji ze swoimi gospodarzami i tu - puk-puk - niespodziewanie zjechała kilkuosobowa rodzina. Kolega już sięgał po swój namiot, ale nie... w ciągu kilku minut miał załatwiony nocleg w.... meczecie.

Sięgam po książkę R. Kapuścińskiego - Szachin-Szach...
"Meczet jest dla Szyitów czymś więcej niż miejscem kultu, jest także przystanią, w której można przetrwać burzę,  a nawet uratować życie...W konstrukcji kościoła chrześcijańskiego i meczetu można dostrzec istotne różnice. Kościół jest pomieszczeniem zamkniętym, miejscem modlitwy, skupienia, ciszy. Jeśli ktoś zacznie rozmawiać, inni zwrócą mu uwagę.
W meczetach jest inaczej.Największą część obiektu stanowi dziedziniec, na którym można modlić się, ale również spacerować, dyskutować a nawet odbywać wiece...
".

Mój kolega mógł rozłożyć swój materac i śpiwór w głównym budynku meczetu, pod dachem. Jedyną niewygodą było, że na czas pierwszej modlitwy - Fajr - przed wschodem słońca, musiał zwinąć na pół godziny swoje manele. Ale potem mógł spać choćby do południa.

Spoglądam na zegarek - za 20 minut czas na muzułmańską modlitwę Duhur.
Nawet nie wiem gdzie jest najbliższy meczet.
Anioł Pański?
W okolicy są 4 kościoły,  ale katolicy w Australii już chyba o takiej tradycji zapomnieli.

W tej sytuacji dam moim blogowym gościom chwilę wytchnienia.
Ale nie cieszcie się za bardzo - ciąg dalszy nastąpi.

P.S. Fakty:
- bitwa pod Maratonem - KLIK.
- bitwa pod Termopilami - KLIK.
- podbicie Persji przez Aleksandra Macedońskiego - KLIK.
Historia Iranu - KLIK.

Monday, January 12, 2026

Wróżby

 Przy dróżce rósł krzak róży,
a przy tej róży, siedzi wróżka i wróży.
Akurat szedł dróżnik dróżką,
zainteresował się wróżką.
Powiedz mi wróżko droga,
czy twoja wróżba jest droga?
Cóż to za dziwne py-tanie -
wróżba nie drużba, teraz nic nie jest tanie.
Lecz z dróżnikiem nie będę się drożyć
bo kolej usługi może podrożyć.
A wybierasz się w podróż wróżko?
Nie wybieram, to nie jest mój program,
na wyborach się ostatnio zawiodłam.
Och wybory, wy bory a my lasy
a między nimi dróżka,
a przy dróżce wróżka.
W-róży.

Aktualizacja -
Piątek, zapowiadali upalny dzień, pierwsza rzecz rano to wciągnąć kosze na śmieci.
Druga rzecz - spojrzałem uważnie na chodnik - ani jednej mrówki, normalnie o tej porze są ich tysiące.
Widać mają prognozy pogody nie mniej dokładne niż ludzie.

A ludzie...
Przypomniał mi się widok sprzed kilku lat - metalowy ul w upalny dzień...

Pszczoły, własnymi ciałami, starają się odizolować wybudowany przez ludzi dom od gorąca.

Dzisiaj, korzystając z chłodnej i słonecznej pogody wyszedłem na krótki spacer, zwróciłem uwagę na front jednego domu. 
Część zachowana w starym stylu...


Część unowocześniona...

P.S. 
A propos mrówki - w Nowym Roku mój laptop przestał reagować na moje linie papilarne - muszę wprowadzać hasła na klawiaturze.
Z jednej strony - ćwiczenie pamięci, z drugiej - nie wiem, może powinienem przestać myć ręce, ale chyba już za późno.

Thursday, January 8, 2026

Na Ty z Nowym Rokiem

 Minął TYdzień Nowego Roku... wystarczająco długi kontakt żeby być z sobą na TY.

Przez ten tydzień moje relacje z Nowym Rokiem były raczej intymne - okres wakacji, życie wokół zamarło, rodzina na wakacjach, życie kulturalne też.
W tę pustkę wkroczył upał...

 
Nie udało mi się złapać tej mapy we właściwym momencie, wczoraj - środa - było w Melbourne 41C i dolna część kontynentu była całkiem czerwona.
Na szczęście upał przyszedł szybko w związku z czym powietrze było nadal świeże i nawet odważyłem się na wieczorny spacer.
W nocy temperatura spadła do 22C, dzisiaj - czwartek - wzrosła do 32C, w piątek znowu ma być 41C, możliwa burza a potem ochłodzenie na cały tydzień.

Dla równowagi zerknąłem na relacje w imprezy narciarskiej Worldloppet, która właśnie odbywała się w Chinach...


Wygląda na to, że Chińczycy potrafią sobie poradzić ze śniegiem.

Ku mojemu zaskoczeniu, program radiowy - Music Class - nie jest na wakacjach i w ostatnią sobotę przerabiali Błękitną Rapsodię G.Gershwina - KLIK.
Rapsodia powstała w 1924 roku, prezenterzy programu wspomnieli kilku słowami krajobraz muzyczny tamtych lat - M. Ravel, M. de Falla, I. Strawiński, S. Prokofiew, D. Szostakowicz, K. Szymanowski...

100 lat minęło, muzyka klasyczna, jak żadna inna dziedzina sztuki, wylądowała w muzeum.

Nie pozostaje nic innego tylko przetrwać lato i doczekać się otwarcia muzeum.

Friday, January 2, 2026

Drugi krok

...w Nowy Rok. 

Zacznę od zeszłorocznych wspomnień... w Sylwestra poszedłem spać o 22:30, nie słyszałem żadnych hałasów.

Czwartek - Nowy Rok - przy śniadaniu oglądałem polskie Wiadomości POLSAT z poprzedniego dnia - pokazali sylwestrowe fajerwerki w Sydney - całkiem mi taka forma relacji odpowiada.

Wyszedłem do ogródka - moją uwagę zwróciły mrówki - godzina 8:30 - ile godzin one już wędrują?

Moja pierwsza noworoczna wędrówka była do pobliskiego kościoła.
Ilość wiernych mniejsza niż w regularną niedzielę, przeanalizowałem profil etniczny - wyraźna była obecność Hindusów za to praktycznie zniknęli Chińczycy, którzy stanowią chyba 30% wiernych na niedzielnych mszach.
No tak, przecież oni mają swój Nowy Rok (w tym roku wypada 17 lutego).

Mając w pamięci poranne mrówki udałem się do parku na bosonogi spacer po trawie.
Jednak brakowało mi mrówczej motywacji.

Piątek - powszedni dzień - drobne zakupy, wizyta w aptece.
Czekając na wydanie lekarstw spojrzałem na aptekarskie półki - akurat trafiłem na środki na zwilżanie oczu - naliczyłem 18 różnych produktów.
Widocznie ludzie teraz nie płaczą?

Kilka kroków dalej zauważyłem istotną usługę...

Usuwanie tatuaży!

To akurat mnie nie dotyczy, ale rozszerzyłem tę usługę na oczyszczenie naszych myśli z niedobrych wspomnień i refleksji i poczułem się lepiej.

Czego i Wam życzę.