Showing posts with label rym-cym-cym. Show all posts
Showing posts with label rym-cym-cym. Show all posts

Tuesday, June 30, 2026

Kaczka na rzęsach

 Usiadła kaczka na rzęsie...


i się trzęsie.

Podpłynął kaczor do kaczki - 
czemu tak się trzęsiesz kaczko?
Nieboraczko!
- Bo w którą nie obejrzę się stronę,
to wszystko zielone, zielone.
- Och kaczko, co ci szkodzi zieleń?
Spojrzyj w inną stronę i się nie leń.
Spoglądam na natury łono...
i wszędzie zielono mi, zielono.
No, kaczko, a cóż w tym złego?
Dookoła tyle zielonego.

Ale kaczka dalej stała na rzęsach
i się trzęsła...
Więc kaczor czując w sercu żal
odpłynął w zielono-szarą dal...



Wednesday, June 24, 2026

Kap, kap, kapituła

Była raz sobie Kapituła,
po prostu - kapitalna,
wśród polityków się tułała,
dla wielu nieosiągalna.

Kapitanowie kapituły
do kapitularza zajrzeli
szukając jakiejś formuły,
udekorować kogoś chcieli.

Capito ergo sum!
Krzyknął Kapitan do Kanclerza -
wyłączam teraz rozum
i kandydata namierzam.

Właściwy aKapit znaleźli
i zanim Orzeł się sKapował,
z orlego gniazda go wywieźli,
do kraju na skraju zawędrował.

Trzy lata przeminęły,
 czas Kapitulacji.
Orzeł do kraju powrócił
bez gracji.... 

Kapituła - bardzo mi się spodobała interpretacja tego słowa w języku sinhalese (Sri Lanka): 

පරිච්ඡේදය

Tłumaczę je w ten sposób:
ප - nastaw uszy,
රි- zdejmij kapelusz,
ච් - rozejrzyj się dookoła, 
@ - schowaj się w skorupie jak ślimak,
ඡ - nastaw wodę w czajniku,
ය- i wypnij się na cały Świat.

P.S.
Kapitularz - KLIK.

Saturday, April 11, 2026

Milicjanci

Kamil i Kamila, oboje byli k..a mili
więc milicję założyli... i dobrze sobie żyli.
Czasem komuś przyłożyli,
w decyzjach się nie mylili,
szczególnie gdy się modlili.
Czasem nawet się namyślili,
lecz nie trwało to nawet chwili,
a wszyscy ich za to chwalili
i głowę przy tym chylili.

Pewnego razu się namydlili
i może od tego mydła
praca jakoś im zbrzydła.
Kamil poprosił Antka...
- wiesz Antku, moja partnerka - Kamila - mili-cjan-tka -
czy mógłbyś jej podać cjanku
 na przykład w... obarzanku?

Nie minęła nawet doba
Antek przyniósł oba-rzanki - nie jeden lecz oba
znaczy dwa - dla Kamila i Kamili
żeby sobie nie zazdrościli.
Och, jakże mile Kamilu - 
obarzanki a potem dylu-dylu.
Zacznijmy od tego... po połowie.
No, czemu drapiesz się po głowie?

Na to Kamil, a był już prawie nagi,
... od obarzanka mogę dostać zgagi.
Och daj spokój, głupie to obawy.
zjedz połowę, choćby dla zabawy.
I nie zwlekając zatkała mu dziurki w nosie,
Kamil usta otworzył jak prosię,
Kamila wepchnęła mu obarzanek w gardło
i samo się jakoś pożarło.

Potem sama zjadła obarzanka troszkę,
Kamil wyszeptał - gorzko mi gorzko.
Gorzko, gorzko? Znaczy chcesz całować -
proszę bardzo, nie będę żałować...
I w ten sposób dotrwali do ranka.
Zaraz potem Kamil złapał Antka -
- Coś ty zrobił z tymi obarzankiem?
- Jak prosiłeś - posypałem cjankiem,
...mili, mili, milicyjna dawka.
Żyjcie dalej, niech wam przejdzie czkawka.


Wednesday, February 25, 2026

Usiadł Maur na małży

Poniższy wpis jest inspirowany wspomnieniem Pani od Puszka - KLIK - święto Moros y Cristianos - uratowanie hiszpańskiego miasta od najazdu Maurów - KLIK.


Usiadł Maur na małży
i marzy,..
Co tam mażesz Maurze na murze?
pyta Maura małżowina -
znaczy małżonka, to nie jej wina.
Ja nic nie mażę, ja właśnie marzę,
że jestem na operze, ale się nie oparzę.
Oj nie łżyj na tej małży,
okropne takie łganie, ty... gałganie.
Gałganie?
a może gałganku?
A za co ty mnie ganisz z ganku?
Ale dokąd ty mnie gonisz?
Czy w jakąś niszę mam się schronić?
Jak ta nić.
Maur jak nić cienki?
A na stopach ciżemki...

To obraz z jakiejś drzemki.
Drzemki?
A czy my się drzemy?
Jak w jakiejś operze.
W takim razie pora na drzemkę.
Oprzyj się na poduszce
między nami tylko pierze.

Friday, February 13, 2026

Żeńszeń się żeni

 Raz Żeńszeń spotkał się z Szerszeniem,
rzucali szerokie cienie
i stwierdzili - ja się z tobą ożenię!
Żeńszeń z Szerszeniem?
czy Szerszeń w Żeńszeniem?
Żeńszeń zadeklarował - to ja się żenię, byłem pierwszy.
Nie ważne odrzekł Szerszeń - ja jestem szerszy.
A cóż to za słowna szermierka,
przebrała ci się bracie miarka.
Bracie? Poleciałeś ...Szeniu ostro -
Jeśli się ze mną żenisz, to nie mogę być twym bratem, ani siostrą!
Zgoda, zgoda... przestańmy bo miotają mną żądze,
już od nich rzężę, zmysłami swymi nie rządzę.
Nie rządzisz?
To posprzątaj i zrób porządek.
 A cóż to?
Czy ja jestem Twoja żona ...Szeniu?
Czy chcesz by sytuacja uległa pogorSzeniu?
Pogor-szeniu?
To my jesteśmy Pogor-zelcy?
Spopieleni już czy jeszcze Wolni Strzelcy?
Tyle pytań tyle zamieszania.
Wszystko o jedno ożenienie...
O żesz - na ślubnym kobiercu powiedzcie: NIE -- NIE.

Thursday, February 5, 2026

Udar

 Kilka dni temu, w dzień Matki Boskiej Gromnicznej, wspominałem swoje wizyty u fryzjera i lekarza.

A co było pośrodku?
UDA-Rrrr!!!

No po prostu - CUD UD.

Zacznę od topografii...
Gdy wyjdę z domu, siła grawitacji ciągnie mnie prosto na niewielki cmentarz.
Groby różnego rodzaju, ale moją uwagę przyciąga istotny element życia pozagrobowego...

Ciemnoszary budynek - ANYTIME FITNESS.
Czy w takim sąsiedztwie mogą się spełnić modlitwy - wieczne odpoczywanie racz im dać Panie?

Ruszam na zachód, pod górkę
- bardzo duży gym/gimnazjum- szczękają sztangi, kręcą się pedały...
- zakład fryzjerski...


... chyba się między te panie nie wcisnę - idę dalej...
- filia wspomnianego wcześniej gymu,
- gabinet tatuażu,
- zakład fizjoterapii,
- kolejny fryzjer dla pań,
- kolejny gym,
- fryzjer męski - mój poniedziałkowy cel.

No więc... poniedziałek, wyszedłem od fryzjera i chyba trafiłem na koniec sesji w gymach i siłowniach gdyż wokół mnie był... Cud Ud!!!

W rezultacie doznałem UD-aru...
Poniżej spróbowałem uporządkować to alfaudabetycznie...

AUD - symbol australijskiego dolara - nigdy mało,
a ud? Też nigdy mało.
Budzik - budzić gdy śnią się uda? - trzeba być dzikim
Cud - ud - nie ma dwóch zdań.
Dwudzielny - musi być dzielny.
E... uda - EU da - dlatego tam należymy.
Feudalny system = nadu(d)życie.
Gruda po grudzie, udo na udzie.
Hydrobudowa - dzieckiem w kolebce, kto łeb urwał hydrze
... ten ud nie wyrwie, pogładzi je chytrze.
Interludium - przerwa, aktywna, przygotowanie do akcji ludycznej czyli zabawowej. Ej!
Judasz - nie zdradzi jak dasz.
Kudłaty - łaty? Nie w moim guście.
Ludzie, ludziska - uda, udziska.
Łudzić - warto się łudzić, warto się trudzić a nawet pobrudzić.
Maruda - oczywiście, że nawet ruda ma uda.
Nuda - w takim otoczeniu - nigdy.
Obłuda - fakt, uda są obłe, mogą być nawet obłędne.
Paskuda -na pasku uda? Fe, paskuda.
Ruda - bardzo odpowiedni kolor.
Sudanka - nie zaglądam pod ubranka.
Trudno nie zau(d)ważyć.
Udręka - ano rzeczywiście - tu uda, tam ręka.
Wyludnienie - świat bez ud? Nie! Nie!
Złuda - jednak nie - to rzeczywistość.
Żmudne to pisanie, ale cel cudny.

Monday, January 12, 2026

Wróżby

 Przy dróżce rósł krzak róży,
a przy tej róży, siedzi wróżka i wróży.
Akurat szedł dróżnik dróżką,
zainteresował się wróżką.
Powiedz mi wróżko droga,
czy twoja wróżba jest droga?
Cóż to za dziwne py-tanie -
wróżba nie drużba, teraz nic nie jest tanie.
Lecz z dróżnikiem nie będę się drożyć
bo kolej usługi może podrożyć.
A wybierasz się w podróż wróżko?
Nie wybieram, to nie jest mój program,
na wyborach się ostatnio zawiodłam.
Och wybory, wy bory a my lasy
a między nimi dróżka,
a przy dróżce wróżka.
W-róży.

Aktualizacja -
Piątek, zapowiadali upalny dzień, pierwsza rzecz rano to wciągnąć kosze na śmieci.
Druga rzecz - spojrzałem uważnie na chodnik - ani jednej mrówki, normalnie o tej porze są ich tysiące.
Widać mają prognozy pogody nie mniej dokładne niż ludzie.

A ludzie...
Przypomniał mi się widok sprzed kilku lat - metalowy ul w upalny dzień...

Pszczoły, własnymi ciałami, starają się odizolować wybudowany przez ludzi dom od gorąca.

Dzisiaj, korzystając z chłodnej i słonecznej pogody wyszedłem na krótki spacer, zwróciłem uwagę na front jednego domu. 
Część zachowana w starym stylu...


Część unowocześniona...

P.S. 
A propos mrówki - w Nowym Roku mój laptop przestał reagować na moje linie papilarne - muszę wprowadzać hasła na klawiaturze.
Z jednej strony - ćwiczenie pamięci, z drugiej - nie wiem, może powinienem przestać myć ręce, ale chyba już za późno.

Friday, October 24, 2025

EUgenika

Pewien generał w genealogii szperał,
przybyło mu od tego ambicji, zwrócił się do gener-Alicji...

Alicjo, moja droga, coś mi mówią uszy,
że jestem z rodu geniuszy
więc idź do genealoga
Niech on wskaże którędy droga.

Którędy droga? Olaboga!
Jak nie zbłądzić, nie zgiąć, nie zginąć?
nie utopić, nie rozmyć, nie spłynąć?
Żeby potomek był genialny...
W jaki sposób? Oralny, analny czy moralny?

I kiedy tak w kółko biega,
trafił się kolega, spytał co dolega -
Generalnie to żeby geny nie zginęły...
Nie zginęły - to idź do ginekologa.

Trafiła pani trafnie, będziemy główkować jak tu coś wygenerować -
Po pierwsze - nie generalizować, tylko realizować
A do tego istotne są genitalia -
czyli kierunek - Italia.

Przedtem jednak wstąpić do Genewy... po gen Ewy.
Potem pojechać od Genui, tam pobrać co trzeba do etui.
I wtedy radzę do Brukseli, do pani EU-geniI -
niech postawi kropkę nad I.
I jak dosięgnie pani DNA,
to wrócić do męża - niech ma.

Monday, October 13, 2025

Powtórki

 Dzień jak codzień.
Tydzień jak... cotydzień.

Czyli powtórki.
W ostatnią sobotę właśnie to było tematem cotygodniowej Lekcji Muzyki.

Właściwie każdy aspekt naszego życia roi się od powtórek...
Nauka - toż większość tego to powtarzanie tego co ktoś kiedyś zrobił, odkrył, wymyślił, wynalazł.
Praca zawodowa - podobnie.
Zresztą natura wokół nas daje nam przykład - kalendarz, pory roku.

Trudno żeby muzyka była inna - mało tego, muzyka ma wręcz obsesję na ten temat - gama tonów = 8, w porywach 12. Kompozycja uregulowana płotami taktów - 1/2. 2/4, 3/4. Wystarczy kilka taktów a już mamy melodię, czasami to wystarczy na całą kompozycję - KLIK.
Irlandzki taniec - oczywiście - sama idea tańca towarzyskiego zawiera w sobie wielokrotne powtarzanie tych samych układów.

Druga strona medalu - muzyka klasyczna - tu potrafi być jeszcze gorzej/lepiej - kanon - powtarzanie w kółko tego samego, krótkiego motywu - KLIK.

Czasami melodia jest dłuższa - w nutach jest zapis - da capo al fine - czyli - od początku do końca - tu nie ma oszukaństwa, muzycy przewracają nuty o stronę lub dwie do tyłu - KLIK.

Trzecia strona - bez powtarzania - KLIK - jak długo można to wytrzymać?

Wrócę do źródła...
Powtarzać - po łacinie - repetere = re - znowu + petere - zapytać.
Czyli klient, który pyta i pyta... logika wskazuje, że po drugiej stronie jest urzędnik, który odpowiada i odpowiada i... nadal nie wiemy o co chodzi.
Samo życie.

Polskie słowotwórstwo w tym temacie wydaje mi się bardziej ciekawe...

Słowo-twórstwo ... twór-stwo.
Pytanie: na ile TWÓR jest czymś nowym a na ile po-WTÓR-ką?
TWÓR - deklinacja - 5 przypadek - z kim mam do czynienia?  Z TWOREM.
Jak wiele/niewiele trzeba by stał się PO-TWORem?

Tarzan w puszczy się tarzał,
przez godzinę - wciąż się powtarzał.
Aż się postarzał.
Spojrzał w lustro i się zachmurzył -
młodość już się nie powtórzy,
Niech wróżka mi przyszłość wywróży.
Znalazł wróżkę co nie była mu wroga
Spojrzała na dłoń - krzyknęła - o la boga...
jakaż prosta przed tobą droga.
Spotkasz dziewczynę swoich marzeń,
staniecie wkrótce przed oł-tarzem.
I będziecie się tarzać razem.
A gdy się coś często powtarza
to w końcu coś się stwarza
więc oboje wytarzacie tarzanki.
jak obarzanki.

No to mi się napisał POTWOREK - publikuję,  nie czekam na WTOREK.

Monday, May 26, 2025

Poloneza czas

 Sezon kulturalny trwa.
W niedzielę byliśmy na koncercie z okazji 60-lecia polonijnego Zespołu Pieśni i Tańca Polonez.


O Polonezie dowiedzieliśmy się wkrótce po przybyciu do Australii, oglądaliśmy ich występy, ale minęło sporo lat zanim nasze dzieci poczuły ochotę do dołączenia do zespołu.

Wyznam, że po przyjeździe do Australii nie garnąłem się zbytnio do kontaktów z Polonią.
Wtedy dominowała "stara Polonia" oparta głównie na Sybirakach.
Oczywiście miałem szacunek do ich historii i do tego jak dobrze sobie poradzili w obcym kraju, ale nie podzielałem ich marzeń o powrocie do polskiego Lwowa i Wilna.
Druga istotna grupa to byli "Solidarnościowcy" - osoby, które opuściły Polskę w latach 1981- 1988.
Do nich również się nie zaliczałem.

Z drugiej strony, dzieci czuły jakiś niedobór towarzystwa i zajęć. 
Przełomowym wydarzeniem była chyba polska szkoła.
Australia popiera naukę rodzinnego języka, egzamin z języka polskiego może dodać trochę punktów do świadectwa maturalnego.
Nasze dzieci chodziły chętnie do polskiej szkoły (sobota) i to ożywiło nasze kontakty z Polonią.
W naturalny sposób te kontakty zaprowadziły nasze dzieci (głównie syna) do polskiego harcerstwa i Poloneza.

Kolejna generacja - trójka naszych wnucząt tańczy w Polonezie. Syn tańczy tam już 28 lat.

Niedzielny koncert był bardzo sympatyczny i bardzo dobrze wykonany :)
Wyznam, że wzruszył mnie widok kilkuletnich maluchów w ludowych polskich strojach poczynających sobie całkiem energicznie na scenie.

Poniżej linki do filmików z występów naszego wnuka Feliksa i wnuczki Matyldy 14 lat temu...
Taniec z sercem - KLIK.
Taniec z sercem i z siostrą - KLIK.

Koncert się skończył, trzeba wracać do domu a droga daleka, do tego zrobiło się ciemno, do tego na ulicach niespodziewanie duży ruch.
Wyznam że poczułem się dość niepewnie za kierownicą.
Światła samochodów jadących w stronę przeciwną zupełnie mnie oślepiały, w rezultacie nie mogłem rozeznać we wstecznym lusterku czy ktoś jedzie obok mnie w związku z czym bałem się zmienić pas w związku z czym pojechaliśmy nie całkiem we właściwym kierunku.

W domu doszedłem do siebie i zastanowiłem się nad przypadłościami mojego wieku.
Przypomniałem sobie Odę do Młodości...
Wyznam, że nie lubiłem zbytnio tego utworu... nie widziałem w nim miejsca dla siebie.

A teraz...
Niechaj, kogo wiek zamroczy,
Chyląc ku ziemi poradlone czoło,
Takie widzi świata koło,
Jakie tępemi zakreśla oczy.


To nawet się zgadzało z dzisiejszym doświadczeniem.

Z pomocą przyszła Sztuczna Inteligencja.
Zapukałem do chatgpt i spytałem:
- Czy możesz napisać wiersz o starości wzorowany na Odzie do Młodości?

Za 1/100 sekundy czytałem...

Oda do Starości

Bez żalu patrzysz wstecz, o wieku siwy,
Nie szukasz burz, ni słońc zachłannych blasku —
Tyś ciszy dzieckiem, mędrcem w mroku łasce,
W twej dłoni — czas spokojny, a nie żywy.

Nie skoczysz w przepaść marzeń jak młodość zuchwała,
Lecz drogą znaną stąpasz — cicho, z czułością,
W spojrzeniu — spokój, w słowie — prostolinijność,
A w sercu — mapa miejsc, gdzie dusza drżała.

Gdzież ta moc, co w młodości rwała do czynów?
Tyś ją zamienił w mądrość, w cierpliwą rozmowę.
Nie zrywasz róż — lecz pleciesz ich opowieść nową,
Co nie rani dłoni, lecz koi wspomnienia synów.

Nie boisz się zmierzchu — on nie kończy dnia,
Lecz złoci niebo, jakby chciał podziękować.
Tyś skarbem cichym, co uczy — nie wołając,
Że kres to nie zguba, lecz pełnia — bez dna.

O starości, co w srebrze włosów siedzibę masz,
Nieś nas łagodnie tam, gdzie czas już nie rani.
Niech w tobie znajdzie odpoczynek ten, co w młodości płonął,
I w twej pieśni odnajdzie — sens ostatniej fali.

Dziękuję.

Sunday, November 24, 2024

Poważnie

 Pewien pan, a nazywał się Ważyk - A... Ważyk.
Nie był pewien czy się ważyć czy nie ważyć?
Z jednej strony coś go pchało DO wagi,
Z drugiej strony... brakło mu OD-wagi.
Do wagi pchała Ważyka Ważka, znaczy żona,
nic dziwnego, ona była już zwa-żona.
A od-wagi od-straszała go PO-waga,
bo ona podchodziła do wagi PO-ważnie,
znaczy u-ważnie i niezbyt od-ważnie.
Powiedziała: WAŻ-nia-KU, ty to zważ,
PO-znasz wagę, ale może stracisz t-WARZ.
Na to WAŻ-yk: uważaj, bo wygląda, że coś psujesz,
ja już nie wiem - czy ty ważysz czy warujesz?
Ja wariuję? Zdziwiła się Ważka w cała w parze
-  przecież wiem, że w warze się oparzę,
dlatego bezpieczniej jest od-ważyć
a potem od-łożyć i nie użyć.
To jest dopiero życie - w niebycie.

P.S. Wszelkie skojarzenia z istniejącymi osobami jak Adam Ważyk - pisarz, czy Zenon Ważny - tyczkarz, są całkowicie przypadkowe.

Monday, September 30, 2024

Bez...

 


Zauważyłem na krzaku bezy,
znaczy bzy.
Na mój widok za-bzy-kały radośnie.
A a-kurat w dłoni trzymałem bezę
i zjadałem bezę bez-głośnie.
Bzy bzyknęły na mnie bez-włocznie,
Więc zjadłem bezę  bez zwłok, 

znaczy okruszków.
Beza westchnęła jeszcze beza-me-mucho - KLIK.
i natychmiast zjawiła się mucha
i d-mucha.
Taka już natura musza,
że d-mucha choć jej nikt nie z-musza.
A bzy dookoła - bzykały - bez-czelnie.
Bez po lewej - bzykał na lewo,
Bez po prawej - bzykał bez-prawnie.
Bez pośrodku - bzykał bez-pośrednio.
Beza poczuła się nie-bez-piecznie
i zawołała na pomoc Bez-piekę.
A ta zaczęła bzy przypiekać.
Bzy bzykały całkiem bez-radnie
i spadały na ziemię bez-wiednie.
I w ten sposób znalazły się w Wiedniu
a tam już bez nie zwiędnie.
Bez-względnie

Friday, July 19, 2024

Panowie w bieli

 Skoro świt przed moim oknem...


Przywitałem ich haiku...

Samotni dwaj
w bieli i w maskach
czekają na mnie.

Nic - no to spróbuję Limeryk...

Przed sypialnią panowie w bieli,
na me krzyki nie odpowiedzieli.
Do tego na twarzach maski,
może czekają na oklaski.
Chyba nie dotrwają do niedzieli.

Nic...

Wtedy przypomniało mi się, że kilka dni temu zmarł nieco młodszy ode mnie piosenkarz, Tadeusz Woźniak, którego pamiętamy sprzed lat z wykonania piosenki Zegarmistrz Światła.
Znalazłem nagranie piosenki sprzed kilku lat, pasowało mi dużo bardziej niż to sprzed lat, gdy piosenkarz miał dwadzieścia kilka lat - KLIK

A kiedy wreszcie przyjdą po mnie
panowie w maskach oraz w bieli.
to nikt się o mnie nie upomni
i wezmą mnie gdzie będą chcieli.

Wyniosą nogami mnie do przodu,
do dyskretnego samochodu,
i na nic więcej nie popatrzę
Zmienię się w popiół, raz na zawsze.


P.S. W najbliższym sąsiedztwie zburzono stary dom, przez najbliższe półtora roku będziemy mieli budowę za płotem. Hałas i kurz.
Końcowy etap rozbiórki starego domu to usuwanie betonowych podłóg w garażu, oczywiście wykryli ślady azbestu.
Az-best - oni starają się to usunąć jak-najlepiej -- as-best.

Friday, March 15, 2024

S.I. ? - si, si, si

Gdy lat ci przybywa, dopada cię demencja,
pozostaje reputacja - Stara Inteligencja.

A gdy stary bardzo się stara,
to robi się coraz starszy
i sił mu już nie starcza,
niektórzy dowcipkują - Inteligencja Starcza.

Faktycznie, gdy sił nie starczy
i człowiek już raczej na tarczy,
i już mu nic nie sterczy
do tego głos jakoś skwierczy,
wielu na ciebie warczy
często w sposób szyderczy.

A więc...
w towarzystwie absencja
+ od trunków abstynencja
+ u lekarza codzienna audiencja
+ twórcza impotencja
+ emocjonalna indyferencja
+ informatyczna niekompetencja,
+ w działaniu niekonsekwencja...
= Straszna Inteligencja.

A jednak...
nadal podobają ci się dziewki
bo w oczach masz sztuczne soczewki.
Głód cię wcale nie nęka
bo w buzi sztuczna szczęka.
Sprawność jeszcze nie znika
bo w sercu masz rozrusznika.
Z łóżka potrafisz wstać rano
bo masz sztuczne kolano.
a reszta cię też nie martwi
bo nawet gdy będziemy martwi
- Sztuczna Inteligencja wszystko załatwi.

Thursday, September 21, 2023

Od-waga

 Mnie przytyć nie kazano, zebrałem odwagę,
nabrałem rozpędu, wstąpiłem na wagę.
Waga zachybotała, minęło chwil kilka,
na liczniku wyraźnie ubyło kil kilka.
Znajomy skorygował - nie bądź tępy jak kilof,
nie mówi się kil kilka tylko kilka kilo
.

Przestań mi przyjacielu krążyć koło tyłka,
pamiętaj, że kiła to nie piła, nie zdrabnia się na kiłka.

Nie piła? O kim mówisz? Może piła chyłkiem,
A jak się upiła to kręciła tyłkiem.

Coż to za podejrzenia? Przestań póki Bóg miły,
od kręcenia tyłkiem nikt nie dostał kiły.

Przestań tu mnie znieważać bo za mało ważysz,
a poza tym to żaden dziś z ciebie towarzysz.
I nie myśl sobie czasem, żeś taki odważny
bo schudłeś kilka kilo, nie jesteś tak ważny.

Być może nie tak ważny lecz starczy mi odwagi
by  rzec - odwal się od mojej wagi.

Taka była ta nasza rozmowa,
zważyliśmy ciała, nie ważyliśmy słowa.
Na koniec postąpiliśmy raczej nierozważnie,
wypiliśmy raz po koniaku by nam było raźniej,
a potem, by zażegnać wcześniejsze obrazy,
jeszcze raz po koniaku i do tego zrazy.
I tak ledwie minęła krótka chwilka
a ja odzyskałem stracone kil kilka.

Na sąsiedniej ulicy napotkałem samochód, który wzywał do pokoju i pojednania...


Saturday, May 6, 2023

W Kawęczynie

Zaproponowałem kiedyś pewnej dziewczynie
kawę w Kawęczynie.
By przekuć propozycję w czyn
spytałem Googla - gdzie ten Kawę-czyn?

Tu zrobiła się ciekawa sprawa -
w którym Kawęczynie ta kawa?

Czy w Dębicy, czy w Gniewkowie,
W Oborowie? W Godziszowie?
Mocno skrobię się po głowie.

W Teresinie, czy w Tarczynie?
bo chyba nie w Szczebrzeszynie?

A czas szybko płynie.
Minęła już prawie godzina,
mocno zrzedła mi mina :(

Tu do tematu dołącza PKanalia - patrz komentarze pod poprzednim wpisem
z tego robi się cała batalia.

Czy dać chodu do Kawęczyna w gminie Chodel?
A może zawadzić o Wadowice (Górne)?
Może kawa pod jodłami w Jodłowie?
A może cieplej będzie w Ciepielowie?
Bo w Maciejowicach to może być porażka,

Tak minęła kolejna godzina,
dzwoni rozgniewana dziewczyna.
- Czy to żart jakiś? Jeśli tak to kiepskawy,
bo ja naprawdę chciałam napić się kawy.
A ty gdzie jesteś? Bo ja czekam tu na murku,
przed kawiarnią w Kawęczynie, w Turku.
- W Turku?
- No w Turku, toż tłumaczyłam Ci jak dziecku,
że najbardziej lubię kawę po turecku*.

- Gdzie ten Turek? - zdezorientowany wołam.
Gdzie Turek - wiadomo, koło Koła.

* Kawa po turecku - w skrócie - tur-kawka.

Wikipedia podaje 36 Kawęczynów - KLIK.
Widzę tam sporo powtórek,
powtarza się nawet Turek.

P.S.1. PKanalia wyjaśnił, że nie jest miłośnikiem kawy, raczej herbaty z piwem w tle.
A więc kawa w Kawęczynie odpada, ale temat pozostaje rozwojowy.

P.S.2. Podczas poszukiwań znalazłem coś ciekawego - Fort Kawęczyn - KLIK.
Był. on częścią łańcucha fortów - Twierdzy Warszawa - wybudowanego przez carskie władze.
Po przegranej wojnie z Japonią Rosjanie skasowali fort, potem został rozebrany. 
Nie pozostał po nim żaden ślad :(


Thursday, May 4, 2023

Ciekawie o kawie

 Pierwsze słowo tytułu wpisu jest mocno na wyrost, po prostu tytuł się rymuje, we wpisie nie będzie ani wiele rymu, ani sensu.

Kawa - zerknijmy na fakty...
Kawę odkryła dla Europy armia Sobieskiego w okresie Odsieczy Wiedeńskiej.
Tak konkretnie to polski szpieg,  Jerzy Franciszek Kulczycki. Okoliczności były TAKIE.

Armia Sobieskiego - czyli kawaleria, kawalkada - wszystko jasne.

Polska była chyba najlepiej językowo przygotowanym krajem na ten produkt -
toż co drugi Polak był ciekawy,
a co czwarty - łaskawy
dla kawy.

Kawa zdrobniale to - kawka.
Czyli ornitologia...


W tym miejscu, już od dziecka zastanawiała mnie pewna niekonsekwencja.
Mam na myśli wronę...


Przecież gołym okiem widać, że to jest duża kawka - czyli powinna nazywać się KAWA.
Ewentualnie kawka powinna nazywać się wronka.
Jaki sens ma tyle nazw tego samego gatunku?

Kolejną zagadką jest dla mnie kolor kawowy.
Czy taki kolor istniał przed sprowadzeniem kawy do Polski?
Kolor kawowy zdecydowanie odnosi się do kawy z mlekiem czyli jest to niezwykle bogata gama kolorów a o efekcie decyduje mleko.

Kontynuuję temat kolorów i smaków - a więc : zielonkawy, słodkawy, gorzkawy...
Ciekawe, że wszystkie podane przykłady to kolor i smak niezdecydowany podczas gdy kawa kojarzy się z ostrością zarówno smaku jak i widzenia.
Wniosek jak przy kolorze kawowym - kawa z mlekiem.

I jeszcze chemia - z lat szkolnych pamiętam - kwas siarkowy H2SO4 i kwas siarkawy - H2SO3.
A więc do kawy trzeba mniej tlenu - chyba tylko w chemii.
Wnikając głębiej - kwas siarkawy to forma przejściowa, nie może trwać samoistnie.
Czy do niego też dodaje się mleka?

Przyznam się, że nie pamiętam kiedy pierwszy raz spróbowałem kawy, ale na pewno było to późno, kawa była czarna i gorzka i zupełnie mi nie smakowała.

Oczywiście przez długie lata piłem regularnie kawę zbożową z mlekiem w stołówkach i barach mlecznych, na których bazowało moje odżywianie w dzieciństwie i młodości.

Moje pierwsze pozytywne kawowe doświadczenie pochodzi chyba dopiero  Kuwejtu - kawa arabska -qahwah - czarna, mocna z dodatkiem kardamonu.

A dallah a traditional Arabic coffee pot with cups and coffee beans.jpg
By <CC BY-SA 4.0, Link

Obecnie pijam kawę regularnie, ale nie jestem smakoszem, ani jakimś kawoszem czy kawiorem albo kawonem

Oczywiście nie byłbym sobą gdybym nie poszukał skojarzeń muzycznych.
To jest oczywiste - J.S. Bach - Kantata o kawie.
Kilka razy słyszałem przypadkowo fragmenty tego utworu w radio i nie robiły na mnie żadnego wrażenia.

Ten wpis zachęcił mnie do zgłębienia tematu.
Okazało się, że J.S. Bach często współpracował z zespołem muzycznym występującym w kawiarni Zimmermana w Lipsku, stąd inspiracja - KLIK.

Kantata o kawie jest raczej mini-operą, komiczną - to zupełnie nie pasuje mi do wizerunku J.S.  Bacha.
Nie zmieniłem też zdania na temat muzyki - nie robi na mnie wrażenia.

Ale opera to więcej niż muzyka więc obejrzałem z ciekawością - KLIK.

A tutaj fragment innego wykonania, taki bardziej czerwonkawy - KLIK.
Na marginesie wyznam, że przedstawiona scena kojarzy mi się z życiem rodzinnym D. Trumpa.

I jeszcze informacja biograficzna o wspomnianym na początku Jerzym Franciszku Kulczyckim, który wprowadził kawę do wiedeńskich kawiarni - KLIK.

Jednego mi w tym wpisie zabrakło - kawału o kawie.
Może ktoś z czytelników wyciągnie jakiś kawał z rękawa?

Wednesday, September 7, 2022

Dobra żona

D-obra żona,
niestety mocno na mnie obra-żona.
Od ostatniej wizyty u fryzjera
oskarża mnie
 o bi a nawet o tri-gamię,
gdyż wróciłem do domu os-TRZY-żony!
Jestem więc OSKAR-żony!!!
Wręczenie statuetki zostało jednak przeło-żone,
przez moją przeło-żoną.

Właśnie kończy się zima,
i dobrze.
Bo bałem się, że gdy żona zaśnie,
to obudzi się zaśnie-żona.
A najgorzej obudzić się gdzie popadnie,
weźmy za przykład popadię.
Przypomnę - popadia to żona popa,
I oto budzi się popa żona - poparzona :(((

Zimą wcześnie zapadał mrok,
a o zmroku bywałem zmro-żony,
bo daleko od żony.
A żona... ani mru-mru... siedzi z-mru-żona.
Do tego jeszcze zje-żona,
więc pytam: co zje żona?

Tutaj skończę rymowanie,  bo muszę się wziąć za gotowanie.

Friday, August 26, 2022

Żeby Odra była znów m-Odra

Inspiracja...


Źródło - KLIK.

Odra-dzam.
Wolałbym żeby premier nie był tak szcz-Odry,
i odczepił się na chwilę od Odry.
P-Odra-pał się za uchem, zastanowił Odro-binę,
w jaki sposób Odrę Odra-tować
(Od(t)ru-ć a nie Odru-tować).

P.S.
Jedzenie ostatnio p-Odro-żało,
mimo to przytyłem chyba w bi-Odrach,
może dlatego, że jadłem p-Odro-by.
Chyba muszę wejść p-Odra-binie.
żeby schudnąć chociaż Odro-binę.

Wednesday, August 17, 2022

Zła łza

 Pełza łza po policzku,
zła łza. po prostu zołza.
Wolałbym żeby ze mnie zlazła,
na pola sobie pola-zła.
Ale ja nadal łzawię?
Dlaczego?
To tylko łza wie.

Rano coś mnie nasZŁO,
zło.
Prosiłem żeby sobie odesZŁO,
choćby do Odessy popełZŁO.
Ono nawet peŁZAło ze łzami,
ale gdy dopełZŁO,
to już było samo,
Zło, bez łez.

Dzień cały ma dusza ZŁAmana,
ze łzami w oczach po domu cZŁApałem,
ale teraz mam już tego dość,
wycieram oczy i idę spać,
złu na złość.

P.Ś. Czyli Po Śnie.
To była dobra paŁZA, przebudzenie jak ZŁOto.