Sunday, February 1, 2026

Lody, lody

 Niedziela, a ja, wbrew zasadom, odwiedziłem supermarket.
Powód?
W tytule - wczoraj skończyły nam się lody.

W styczniu słońce pokazało zęby, na szczęście na krótko - jeden dzień z temperaturą 42C i jeden 44C.
Trzeba było powiesić pranie i nie dałem tego rady zrobić za jednym zamachem - starość nie radość.

W obu przypadkach ochłodzenie przyszło bardzo szybko, wieczorem można było wyłączyć klimatyzację.

Oczywiście ochłodzenie znajduję w wiadomościach z Polski.

Przy okazji - moi znajomi, narciarze maratończycy, relacjonują swoje wyścigi w Europie, najbardziej spodobała mi się relacja z Włoch - Marcialonga
- w przeddzień wyścigu...


- w dniu wyścigu...



Z drugiej strony świata - donosy rodzinne - większa połowa rodziny była w styczniu na obozie harcerskim, w programie 3-dniowa wędrówka z namiotami w trudnym terenie, cel = sprawność Wędrownik.
Mniejsza połowa rodziny wybrała się na jeszcze trudniejszą wędrówkę w Nowej Zelandii - bez celu, ale też pięknie...

I jednych i drugich dopadły zmiany pogody - harcerze mieli trudności z powrotem do domu - w ich okolicy szalały pożary, a 240 km dalej powódź - KLIK.
"Nowozelandczyków" złapały ulewne deszcze, na szczęście na noc dotarli do wodoodpornej budki...


A ja?
Trudna sprawa...
Loda zjadłem w niecałą minutę.... i co dalej?
Dalej - jakie tam dalej, w styczniu nie musiałem uzupełniać benzyny w samochodzie - hybryda jakaś czy co?
Zmuszam się do czytania książki przydzielonej przez Book Club, ale trudno wytrzymać dłużej niż 10 minut.
Tenis - Australian Open - tutaj moja cierpliwość kończy się już po 5 minutach, ale wczoraj - finał turnieju kobiet - spotkały się A. Sabalenka, której nie lubię, z E. Rybakiną, którą lubię, więc włączyłem telewizor chyba 4 razy i wyznam, że spodziewałem się najgorszego i nie obejrzałem zwycięstwa mojej sympatii...


Może jest w tym jakaś prawidłowość - wyłączam się i dzieje się coś dobrego.

25 comments:

  1. Polecam lody słony karmel. Uwielbiam;-)
    Mój bratanek jest właśnie w Auckland w Nowej Zelandii. Po Australii to następny etap jego ... wędrówki po świecie. Czy dobrze zauważyłem, że z wodoodpornej budki wydobywa się dym? Pewnie trwają przygotowania czegoś smakowitego dla zmęczonych wędrowców;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję za polecenie, zauważyłem już na Twoim blogu, że to smaków pomieszanie skłania do głębszych refleksji.

      Delete
  2. Tę zdjęcia przed i po przemawiają do wyobraźni!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chodnik ubitego śniegu na trasie maratonu.
      Włosi są w tej dziedzinie niepokonani. W 1993 roku tak wyglądała cała 70 km trasa wyścigu.

      Delete
  3. Lody są super o każdej porze roku, ale w upały wiadomo, smakują najlepiej!
    Coraz częściej media donoszą o ekstremach w pogodzie.
    Nie męczę się czytaniem książek, które mi nie leżą, trudno, ale jest tyle ciekawszych!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zazdroszczę dostępu do ciekawych książek, u mnie z tym słabo.

      Delete
  4. W sporej częsci Polski- mróz taki, że na balkonie można mieć doraźną zamrażarkę .
    Upał sprzyja schnięciu prania i oblewaniu potem....
    Natura tak nas chłodzi.
    Lody też, lecz z jakim skutkiem, okaże się potem.
    Ciepłe w lecie, zimne w zimie? - jedna z zasad głosi,
    co zrobić z zasadami gdy człowieka nosi?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Schnięcie prania - rzeczywiście, wspomniałem, że musiałem zrobić przerwę w rozwieszaniu, może 5 minut. Gdy kończyłem wieszanie pierwsza partia była już sucha.
      Co robić z zasadami?
      Nie być za bardzo zasadniczym... bo skończy się na niczym.

      Delete
  5. Lody, lody Bambino! Bambino lody, lodyyy....
    ta chudoba..., czyżby eternitowa? Chyba nie z blachy? Przy plus 40 C to niezły piekarnik, a jeszcze palić w kominku...lody, lody na patyku...
    Jak już, to pistacjowe..., a w takiej chatce smakowały by wybornie lody piwne imbirowe, raczej.
    G.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lody, lody...
      Oczywiście pamiętam ten okrzyk.
      W dawnych czasach pod dom podjeżdżał ( znaczy popychał duże pudło na kółkach) lodziarz i wołał i za kilka minut miał już kilku klientów. W tamtych czasach nie było stożkowych wafli tylko płaskie - dwa wafle, między nimi lodowa masa. Można było oblizać brzegi wafli żeby zmiękły i uformować coś w rodzaju lodowego pieroga.
      Co innego nadmorska plaża - tam lodziarze roznosili lody Mewa ==> https://finanse.wp.pl/lody-lody-na-polskich-plazach-ten-okrzyk-slychac-od-60-lat-6114659638859905a

      Delete
    2. A chatka...
      Blaszana. Wędrownicy mieli ze sobą namioty, ale to był dzień ulewnego deszczu, było chłodno, więc chatka z kominkiem była bardzo na miejscu.

      Delete
    3. Do nas zajeżdżał lodziarz z budką na przerobionym rowerze(zdaje się niezawodna"Ukraina"). Miał kilka rodzajów lodów po 1 zł za gałkę w stożkowym wafelku...
      Taka chatka, to dla mnie była by istna gratka-super!
      To odludzie podobne do mojego zacisza, ale u mnie jest bardziej"dziko". Dużo połamanych konarów sosnowych w tym roku i tak już zostanie..., to pokarm dla rodziny jeleniowatych sąsiadów. Zamiast chatki, namiot i żagle. Gotowanie, grillowanie na 3 pospawanych felgach. Dziś noc - ok.-20.
      Obcym wstęp wzbroniony, tylko dzika zwierzyna i ja...a moje bobry niech spokojnie śpią do wiosny.
      G.

      Delete
    4. Nareszcie normalna zima! Pamiętam mroźniejsze i nie raz dały mi w kość. Praca rybaka... Gorąca ucha o poranku i łyk ...., kucie przerębli, ciąganie sieci pod lodem-to się już nie wróci..., ale świeża rybka była przez cały rok..., tak jak lody...
      G.

      Delete
  6. Dzisiaj u mnie 6 rano -20stopni. Mogę się podzielić z potrzebującymi zimnem. Tylko jak zapakować i wysłać? Z dwojga złego to już wolę swoje mrozy niż 40-stopniowy upał. Nie wiem, jak bym przetrwała, chyba leżąc cały dzień w wodzie, w wannie?
    No to przegapiłeś zwycięstwo Rybakiny. Tez nie oglądałam, bo w ogóle nie śledzę transmisji, tylko czytam od czasu do czasu, kto wyrywa.
    A wycieczki super, każda dobra, zawsze coś ciekawego może spotkać, tylko oby nie zagrażające przeszkody.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zimowe relacje z Polski są rzeczywiście niepokojące, na szczęście nie potrwa to długo.
      Wycieczki - jedyny minus, to że robią je inni, niby wszystko pozostaje w rodzinie, ale czegoś jednak brak.

      Delete
  7. Pogoda zwariowala u mnie tez - dzisiejsza noc to 47 F, dla nas Syberia, a polnocna Floryda ma zagrozenie przemarzniecia plantacji cytrusowych.
    Suszarka Lechu , doskonala na kazdy rodzaj pogody a przy okazji np posciel wychodzi z niej wyprasowana. Suszenie na zewnatrz daje rzeczom ladny swiezy zapach ale zbyt duzo z tym roboty o czym sie przekonales.
    Lubie lody i jadam je czesto - waniliowe lub pistacjowe - posypane czastkami ananasa, bita smietana i czeresniami maraschino, czasem na podkladzie z polowki banana.
    W tym zenskim tenisie tyle kontrowersji i zamieszan ze stracil dla mnie urok a nawet ducha sportowego wiec juz chwile temu przestalam ogladac.
    Gdy ogladalam mecze footballowe kwalifikacyjne do Super Bowl to wszyscy moi faworyci poprzegrywali co pokwitowalam ze przynioslam im pecha :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jeśli nawet na Florydzie pogoda zwariowała, to rzeczywiście katastrofa globalna.
      Opisane przez Ciebie lody czyta się smacznie :)
      Sport w tv, mogę oglądać... kilka minut.
      Pozdrawiam.

      Delete
  8. Lody w minutę – mistrzostwo świata w spontanicznych decyzjach 😎 A do tego te kontrasty: Ty walczysz z książką i Australian Open, a rodzina i znajomi po ekstremalnych przygodach w Europie i Nowej Zelandii… totalnie odjechany tydzień z życia! 😅

    Czasem chyba właśnie tak działa życie – my sobie spokojnie z lodem, a świat dookoła robi swoje dramaty i przygody. Fajnie, że mimo wszystko potrafisz złapać te małe radości, nawet w styczniowe dni.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję za sympatyczny komentarz.
      Pozdrawiam.

      Delete
  9. Przygody rodziny na dwóch różnych końcach świata to wielkie przeżycie. Ale także te małe wydarzenia "tu i teraz" wpływają na bieg Twojej historii.
    Serdecznie Cię pozdrawiam w mroźny warszawski poranek.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Małe wydarzenia - oj bardzo małe.
      Odwzajemniam pozdrowienia.

      Delete
  10. To dopiero są ekstremalne temperatury. Pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jeśli chodzi o temperatury, to obecnie Polska bardzo mocno je odczuwa na własnej skórze.
      Trzymaj się ciepło!

      Delete
  11. Witaj między mrozami Lechu
    Ja obejrzałam ostatni set meczu. I nie żałuję. Też nie przepadam za Sabalenką.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Między mrozami, a u nas między upałami.
      Pozdrawiam.

      Delete