Niedziela, a ja, wbrew zasadom, odwiedziłem supermarket.
Powód?
W tytule - wczoraj skończyły nam się lody.
W styczniu słońce pokazało zęby, na szczęście na krótko - jeden dzień z temperaturą 42C i jeden 44C.
Trzeba było powiesić pranie i nie dałem tego rady zrobić za jednym zamachem - starość nie radość.
W obu przypadkach ochłodzenie przyszło bardzo szybko, wieczorem można było wyłączyć klimatyzację.
Oczywiście ochłodzenie znajduję w wiadomościach z Polski.
Przy okazji - moi znajomi, narciarze maratończycy, relacjonują swoje wyścigi w Europie, najbardziej spodobała mi się relacja z Włoch - Marcialonga
- w przeddzień wyścigu...
- w dniu wyścigu...
Z drugiej strony świata - donosy rodzinne - większa połowa rodziny była w styczniu na obozie harcerskim, w programie 3-dniowa wędrówka z namiotami w trudnym terenie, cel = sprawność Wędrownik.
Mniejsza połowa rodziny wybrała się na jeszcze trudniejszą wędrówkę w Nowej Zelandii - bez celu, ale też pięknie...
I jednych i drugich dopadły zmiany pogody - harcerze mieli trudności z powrotem do domu - w ich okolicy szalały pożary, a 240 km dalej powódź - KLIK.
"Nowozelandczyków" złapały ulewne deszcze, na szczęście na noc dotarli do wodoodpornej budki...






Polecam lody słony karmel. Uwielbiam;-)
ReplyDeleteMój bratanek jest właśnie w Auckland w Nowej Zelandii. Po Australii to następny etap jego ... wędrówki po świecie. Czy dobrze zauważyłem, że z wodoodpornej budki wydobywa się dym? Pewnie trwają przygotowania czegoś smakowitego dla zmęczonych wędrowców;-)
Dziękuję za polecenie, zauważyłem już na Twoim blogu, że to smaków pomieszanie skłania do głębszych refleksji.
DeleteTę zdjęcia przed i po przemawiają do wyobraźni!
ReplyDeleteChodnik ubitego śniegu na trasie maratonu.
DeleteWłosi są w tej dziedzinie niepokonani. W 1993 roku tak wyglądała cała 70 km trasa wyścigu.
Lody są super o każdej porze roku, ale w upały wiadomo, smakują najlepiej!
ReplyDeleteCoraz częściej media donoszą o ekstremach w pogodzie.
Nie męczę się czytaniem książek, które mi nie leżą, trudno, ale jest tyle ciekawszych!
Zazdroszczę dostępu do ciekawych książek, u mnie z tym słabo.
DeleteW sporej częsci Polski- mróz taki, że na balkonie można mieć doraźną zamrażarkę .
ReplyDeleteUpał sprzyja schnięciu prania i oblewaniu potem....
Natura tak nas chłodzi.
Lody też, lecz z jakim skutkiem, okaże się potem.
Ciepłe w lecie, zimne w zimie? - jedna z zasad głosi,
co zrobić z zasadami gdy człowieka nosi?
Schnięcie prania - rzeczywiście, wspomniałem, że musiałem zrobić przerwę w rozwieszaniu, może 5 minut. Gdy kończyłem wieszanie pierwsza partia była już sucha.
DeleteCo robić z zasadami?
Nie być za bardzo zasadniczym... bo skończy się na niczym.
Lody, lody Bambino! Bambino lody, lodyyy....
ReplyDeleteta chudoba..., czyżby eternitowa? Chyba nie z blachy? Przy plus 40 C to niezły piekarnik, a jeszcze palić w kominku...lody, lody na patyku...
Jak już, to pistacjowe..., a w takiej chatce smakowały by wybornie lody piwne imbirowe, raczej.
G.
Lody, lody...
DeleteOczywiście pamiętam ten okrzyk.
W dawnych czasach pod dom podjeżdżał ( znaczy popychał duże pudło na kółkach) lodziarz i wołał i za kilka minut miał już kilku klientów. W tamtych czasach nie było stożkowych wafli tylko płaskie - dwa wafle, między nimi lodowa masa. Można było oblizać brzegi wafli żeby zmiękły i uformować coś w rodzaju lodowego pieroga.
Co innego nadmorska plaża - tam lodziarze roznosili lody Mewa ==> https://finanse.wp.pl/lody-lody-na-polskich-plazach-ten-okrzyk-slychac-od-60-lat-6114659638859905a
A chatka...
DeleteBlaszana. Wędrownicy mieli ze sobą namioty, ale to był dzień ulewnego deszczu, było chłodno, więc chatka z kominkiem była bardzo na miejscu.
Do nas zajeżdżał lodziarz z budką na przerobionym rowerze(zdaje się niezawodna"Ukraina"). Miał kilka rodzajów lodów po 1 zł za gałkę w stożkowym wafelku...
DeleteTaka chatka, to dla mnie była by istna gratka-super!
To odludzie podobne do mojego zacisza, ale u mnie jest bardziej"dziko". Dużo połamanych konarów sosnowych w tym roku i tak już zostanie..., to pokarm dla rodziny jeleniowatych sąsiadów. Zamiast chatki, namiot i żagle. Gotowanie, grillowanie na 3 pospawanych felgach. Dziś noc - ok.-20.
Obcym wstęp wzbroniony, tylko dzika zwierzyna i ja...a moje bobry niech spokojnie śpią do wiosny.
G.
Nareszcie normalna zima! Pamiętam mroźniejsze i nie raz dały mi w kość. Praca rybaka... Gorąca ucha o poranku i łyk ...., kucie przerębli, ciąganie sieci pod lodem-to się już nie wróci..., ale świeża rybka była przez cały rok..., tak jak lody...
DeleteG.
Dzisiaj u mnie 6 rano -20stopni. Mogę się podzielić z potrzebującymi zimnem. Tylko jak zapakować i wysłać? Z dwojga złego to już wolę swoje mrozy niż 40-stopniowy upał. Nie wiem, jak bym przetrwała, chyba leżąc cały dzień w wodzie, w wannie?
ReplyDeleteNo to przegapiłeś zwycięstwo Rybakiny. Tez nie oglądałam, bo w ogóle nie śledzę transmisji, tylko czytam od czasu do czasu, kto wyrywa.
A wycieczki super, każda dobra, zawsze coś ciekawego może spotkać, tylko oby nie zagrażające przeszkody.
Zimowe relacje z Polski są rzeczywiście niepokojące, na szczęście nie potrwa to długo.
DeleteWycieczki - jedyny minus, to że robią je inni, niby wszystko pozostaje w rodzinie, ale czegoś jednak brak.
Pogoda zwariowala u mnie tez - dzisiejsza noc to 47 F, dla nas Syberia, a polnocna Floryda ma zagrozenie przemarzniecia plantacji cytrusowych.
ReplyDeleteSuszarka Lechu , doskonala na kazdy rodzaj pogody a przy okazji np posciel wychodzi z niej wyprasowana. Suszenie na zewnatrz daje rzeczom ladny swiezy zapach ale zbyt duzo z tym roboty o czym sie przekonales.
Lubie lody i jadam je czesto - waniliowe lub pistacjowe - posypane czastkami ananasa, bita smietana i czeresniami maraschino, czasem na podkladzie z polowki banana.
W tym zenskim tenisie tyle kontrowersji i zamieszan ze stracil dla mnie urok a nawet ducha sportowego wiec juz chwile temu przestalam ogladac.
Gdy ogladalam mecze footballowe kwalifikacyjne do Super Bowl to wszyscy moi faworyci poprzegrywali co pokwitowalam ze przynioslam im pecha :)
Jeśli nawet na Florydzie pogoda zwariowała, to rzeczywiście katastrofa globalna.
DeleteOpisane przez Ciebie lody czyta się smacznie :)
Sport w tv, mogę oglądać... kilka minut.
Pozdrawiam.
Lody w minutę – mistrzostwo świata w spontanicznych decyzjach 😎 A do tego te kontrasty: Ty walczysz z książką i Australian Open, a rodzina i znajomi po ekstremalnych przygodach w Europie i Nowej Zelandii… totalnie odjechany tydzień z życia! 😅
ReplyDeleteCzasem chyba właśnie tak działa życie – my sobie spokojnie z lodem, a świat dookoła robi swoje dramaty i przygody. Fajnie, że mimo wszystko potrafisz złapać te małe radości, nawet w styczniowe dni.
Dziękuję za sympatyczny komentarz.
DeletePozdrawiam.
Przygody rodziny na dwóch różnych końcach świata to wielkie przeżycie. Ale także te małe wydarzenia "tu i teraz" wpływają na bieg Twojej historii.
ReplyDeleteSerdecznie Cię pozdrawiam w mroźny warszawski poranek.
Małe wydarzenia - oj bardzo małe.
DeleteOdwzajemniam pozdrowienia.
To dopiero są ekstremalne temperatury. Pozdrawiam
ReplyDeleteJeśli chodzi o temperatury, to obecnie Polska bardzo mocno je odczuwa na własnej skórze.
DeleteTrzymaj się ciepło!
Witaj między mrozami Lechu
ReplyDeleteJa obejrzałam ostatni set meczu. I nie żałuję. Też nie przepadam za Sabalenką.
Między mrozami, a u nas między upałami.
DeletePozdrawiam.