To podtytuł książki o Kościuszce...
Po drugie - w książce proporcje są bardziej wyważone zacznę więc od okładki.
Na dodatek odwiedził wszystkie miejsca, w których przebywał T. Kościuszko a również te, które zostały nazwane jego imieniem - n.p.
![]()
By Chillin662 - Own work, CC BY-SA 4.0, Link
Miejscowość Kosciusko w stanie Missisipi (USA), z której pochodzi o wiele słynniejsza osoba - Oprah Winfrey - KLIK.
Spora część książki poświęcona jest rozważaniom na temat - jak zachowałby się T. Kościuszko w obliczu aktualnych wydarzeń:
a) zbezczeszczenie pomnika T. Kościuszki w Waszyngtonie...
Przypomnę, że chodzi tu o rozruchy po zabiciu przez policję Georga Floyda - KLIK.
A. Sharwood uważa, że w znając poglądy i czyny T. Kościuszki można uznać, że nie potępiłby manifestantów.
Po zastanowieniu - zgadzam się.
b) zmiany klimatu w Australijskich Alpach...
A. Sharwood jest zapalonym wędrownikiem i narciarzem, odwiedził wiele razy Australijskie Alpy, w książce zdaje relację jak delikatna jest tamtejsza roślinność i jak zgubne są dla niej zmiany klimatu, których obecnie doświadczamy.
Ale nie tylko zmiany klimatu, również kopyta końskie i bydlęce.
Szczególnie końskie - w Australii po polach i lasach hasa kilkadziesiąt tysięcy dzikich koni - brumbies - KLIK.
W tym miejscu zauważyłem pewną niekonsekwencję - podstawowo autor jest za ochroną środowiska czyli - eliminacja brumbies.
Więcej na temat ochrony środowiska w tych okolicach - TUTAJ - tytuł strony = Reclaim Kosci ... odzyskaj kości?
Z drugiej strony z dużym sentymentem wspomina poemat Banjo Patersona - The Man from Snowy River - i oparty na tym poemacie film - KLIK - w filmie wystąpił Kirk Douglas.
Do tego jeszcze zauważa fascynację Aborygenów końmi... ale to już osobny punkt.
c) Aborygeńska nazwa najwyższej góry Australii.
W 2019 roku dość silnie rozbrzmiały głosy aby "przywrócić" górze Kościuszki jej tradycyjną nazwę - KLIK.
Dlaczego użyłem cudzysłowu?
Bo prywatnie uważam, że Aborygeni nie nadali tej górze żadnej nazwy.
Zwolennicy aborygeńskiej nazwy wspominają, że te okolice na jesieni obfitują w tłuste ćmy - bogong - KLIK - i wiele plemion Aborygeńskich przybywało tutaj, często wędrując setki kilometrów, aby się najeść do syta i zgromadzić zapasy sproszkowanych ciem.
No i co z tego?
Sądzę, że Aborygeni nadali ogólną nazwę tym okolicom i dziwię się, że zwolennicy zmiany nazwy góry Mt Kosciuszko bez skrępowania twierdzą, że znajduje się ona w Snowy Mountains.
Natomiast najwyższy szczyt?
Na okładce książki na początku tego wpisu widać... no właśnie - nie bardzo widać która z tych gór jest najwyższa.
Odkrywca góry - P. Strzelecki - miał poważne wątpliwości, z dziennika wędrówki wynika, że wszystkie pomiary wykonał na szczycie sąsiedniej góry - Mt Townsend i dopiero wtedy zauważył że sąsiednia góra jest może trochę wyższa - Mt Kosciuszko = 2,228 m, Mt Townsend = 2,209 m.
Ale czy na tę sąsiednią górę wszedł?
Dziennik wędrówki o tym nie wspomina.
Powracając do aborygeńskiej nazwy...
Nazwa sugerowana przez miejscowe plemię Ngarigo to Kunama Namagdi co oznacza Góry i Śnieg... co potwierdza moje przypuszczenia - nazwa okolic, nie specyficznej góry.
Z drugiej strony - autor książki, A. Sharwood uważa, że Tadeusz Kościuszko poparłby Aborygenów.
Po zastanowieniu --- zgadzam się.
P.S.
1. Prowadzona w Australii polska strona medalu - KLIK.
2. Obecnie w Australii nie można zjeść ćmy Bogong...
??? tyle krzyku na temat zachowania Aborygeńskich tradycji, a kiedy przychodzi do podstawowego sprawdzianu to.... brak towaru.


Ta ćma jest niedostępna, bo jej nie ma, wyginęła czy została objęta ochroną?
ReplyDeletePamiętam, gdy zapowiadałeś tę książkę, dziękuję za subiektywne przybliżenie treści. Bardzo ciekawe.
Ćma miała kiepski okres w latach 2017-2021, google podpowiada, że jest pod ochroną.
DeleteJa jednak pamiętam czasy gdy stolica Australii - Canberra - była kilka dni sparaliżowana bo ćmy obsiadły wszystkie budynki, linie elektryczne itp.
Ale mimo to, nie było lokalu w którym podawano by ten "smakołyk".
Podziwiam pisarzy, biografów, którzy rzetelnie przygotowują swoje opowieści, a my dzięki temu wzbogacamy swoją wiedzę.
ReplyDeleteNo właśnie, a co z tymi ćmami? doczytałam, że zaszkodziły im zmiany klimatu i trafiły na Czerwona listę ochrony gatunków?
Ćmy - dobrze doczytałaś, ale to chyba przejściowa sprawa bo po kryzysie lat 2017-2021 populacja ciem wróciła do normy.
DeleteJak wspomniałem w komentarzu powyżej - w okresach nadmiaru bogong moth też nie było szansy ich spróbować.
Tu przypomina mi się scena z dawnego australijskiego filmu - Crocodile Dandy - turystka pyta przewodnika o tradycyjne jedzenie Aborygenów - odpowiedź: you can survive on but it tastes as sh.t (możesz na tym wyżyć, ale smakuje jak g...)
Ale żeby czepiać się kopyt końskich i bydlęcych to już chyba przesada?
ReplyDeleteZwłaszcza dzikich, które rozmnażają się zgodnie z prawami natury w odróżnieniu od tych hodowanych przez człowieka.
Prawa natury.... hmmm...
DeleteKonie, bydło, króliki i wiele innych stworzeń nie znalazły się w Australii w NATURAlny sposób, zostały tu sprowadzone przez kolonizatorów.
Skutki są w większości przypadków niedobre.
Znając rys ideowy Kościuszki łatwo nawet bez jakiegoś szczególnego namysłu zgodzić się z A. Sharwoodem - poparłby Indian bez wątpienia! Można i tego być pewnym, że jako rewolucjonista - posługujący się etyką sytuacyjną (obrotową) - uzasadniłby swój udział po stronie kolonistów (eksterminatorów Indian) w wojnie z Koroną Brytyjską, choć ta chciała ograniczyć prowadzony przez osadników holokaust tubylców... A mimo to (a może raczej właśnie dlatego?) Kościuszko jest dobry na wszystko: i by być patronem angielskiego dywizjonu, i sowieckiej polskojęzycznej dywizji piechoty. I na antypodyjskie góry wysokie, i na zamorskie miasta szerokie... Zmieniają się epoki, reżimy i polityczne konstelacje, a on niewzruszony popatruje na nas z rozlicznych pomników (a podobnież nawet z nieba? - jak śpiewali listopadowi rewolucjoniści 1830 r.) nadmuchany do nieadekwatnych rozmiarów.
ReplyDeleteJędruś Gaśnica-Synuś
Przypomina mi się stara piosenka - Kościuszko ci wszystko wybaaaaczy.
Deletegdyby, takie dywagacje z rodzaju historii alternatywnej?
DeleteCzemu nie? Mnie zastanawia w jaki sposób Kościuszko zjednoczyłby Aborygenów, coś by musiał im obiecać, materialnego, duchowego? Przecież to mentalnie inni ludzie, bez urazy - z innej epoki cywilizacyjnej. Oczywiście, że łatwiej byłoby utworzyć jakieś fabryki bumerangów, ale..., no bez sensu...
Czy Eskimosom obiecywał ktoś życie na Saharze, żeby mieli cieplej.
Większość Indian poparła brytyjczyków, jednak. Czy robili to za skalpy? Taki"pieniądz"wprowadzili wcześniej Francuzi... . Porównywać Indian(ludzi wolnych, a o ich traktowaniu Ziemi, to biali osadnicy mieli małe pojęcie, na ogół to byli oracze)z polskim chłopem - bez sensu. Za czasów Kościuszki byli jeszcze nazywani chamami i budziła się dopiera wśród chłopstwa świadomość narodowa. Przyszły rozbiory, to posłużyli jako..., brat przeciw bratu.
Zwyciężył Waszyngton, to Indian do rezerwatu, a zniesienie niewolnictwa tylko na papierze...
Ciekawe, jak układały się stosunki polskiego chłopa-emigranta w Wirginii, gdzie największymi właścicielami niewolników był ród Jeffersonów(?), ale...
Także, uważam, że Kościuszko byłby za(poparciem)i zarazem przeciw - no bo, jako artysta, malarz miał fantazję(masońsko-jakobińską), ale jako inżynier liczyły się dla niego solidne fundamenty...
No, jak by mu się udało zebrać Aborygenów pod tą Górą i ogłosić jakieś orędzie(na migi?)..., ale kto wie, może się znajdzie taki pisarz historyk-fantazy i napisze alternatywną historię Aborygenów? Kozzie Bumerang - pierwsze powstanie Aborygenów-historia prawdziwa, acz nieznana.
Odmieniony
Kościuszko a Indianie????
DeleteNie znalazłem żadnej informacji na ten temat, nie wiem czy w ogóle znał ten problem.
Byłem ciekaw, czy coś na temat znajomości Kościuszki z Indianami napisał Sharwood, skoro tak go zafascynowało życie TBK. I rzuca pytanie - czy by ich poparł, albo Aborygenów, czy inne ludy zniewolone przez kolonistów. Wszystkich takich by poparł, bo był rewolucjonistą, miał ideały wolnościowe. Zawodowy rewolucjonista, a za coś trzeba było żyć. W internetach donoszą o jego spotkaniu z jakimś"Żółtym Żółwiem"(plemię Miami?)w Filadelfii. Wypalili po fajce pokoju... . W Filadelfii Kościuszko był na bezrobociu, mieszkał razem ze swoim przyjacielem(a ten pisał pamiętniki) i tenże przyjaciel-sekretarz pisze, że któregoś dnia Kościuszko zniknął. Zostawił go bez grosza?..., ale niee, w szufladzie znalazł zawinięte w szmatkę 100 piastrów(dolarów jeszcze nie było?).
DeleteWedle wiki Waszyngtona poparły tylko ze 3 plemiona indiańskie(za mało płacili?)i na ogół służyli w armii wyzwoleńczej jako zwiadowcy i kurierzy.
Pewnie znał problemy Indian, bo był bardzo wrażliwym człowiekiem na krzywdę ludzi zniewolonych.
Niestety, w Polsce nie ma tłumaczenia książki Wernera Ru(przez "u" umlau)gemera-Rugemera-publicysty o lewicowych poglądach na temat Ameryki:"250 Jahre Kriege, Lu("u")gen und Unterdru("u")ckung", w której bardzo krytycznie odnosi się nie tylko do Ojców Założycieli USA, ale i polityki tego państwa. Książki nie czytałem, ale jak ktoś czuje się amerykanistą, to warto by...?
Polska b. dużo zawdzięcza, przynajmniej dwóm prezydentom USA i należy uszanować, że zarówno pomnik Kościuszki, jak i Pułaskiego stoi w pobliżu Capitolu, podobnież?
Odmieniony
Skutki uboczne tej wrażliwości na krzywdę ludzi zniewolonych z pewnością powodowały, że w kwestii indiańskiej towarzysze amerykańscy serdeczny z Kościuszką mieli kłopot. No bo jak taktownie wytłumaczyć przebywającemu w górnych warstwach stratosfery swojego uwznioślenia, że ta ich masońska gadanina o braterstwie wszystkich ludzi jest tylko po to, by było ładniej? Jak nie wpędzić w potężny dysonans poznawczy kogoś, kto z kosmicznego oddalenia nie dostrzega realiów konieczności dziejowych, naiwnie wierząc, że to wszystko jest naprawdę?? Prawdopodobnie zastosowali niezawodną metodę "Wicie, rozumicie... Kosciusko", a on najwyraźniej zrozumiał, bo o jakimś rozdzieraniu przez niego szat w kwestii holokaustu Indian źródła milczą. Nie byłbym zaskoczony, gdyby się okazało, że paląc fajkę z Małym Żółwiem... jednak się nie zaciągał.
DeleteJędruś Gaśnica-Synuś
Kościuszko a Indianie - nie znalazłem żadnej wzmianki na ten temat.
DeleteInna sprawa, to że gdyby T.K. naprawdę troszczył się o wyzwolenie niewolników, to walczyłby po stronie Anglii!!!
Jednym z istotnych motywów Amerykańskiej rewolucji była ustawa brytyjskiego parlamentu o zniesieniu niewolnictwa.
Gdyby Anglicy wygrali wojnę, w USA nie byłoby niewolnictwa i T.K. nie musiałby poświęcać swoich pieniędzy na wykup niewolników.
Inna kwestia, to ta z jakich źródeł czerpał Kościuszko te pieniądze. Piszą nienawistni mu historycy, że całe życie był"gołodupcem"(nawet jako generał). Żył z utrzymania sióstr(?), ale zdobył wykształcenie, sławę i wdzięczność dozgonną za trudy i rany odniesione na światowych polach bitew. Jego zarobek to żołd(no i darowizny od króla, cara i kto wie kogo jeszcze?), a że wszystko wydał na zbożne cele? Chwała mu! Nawet swoje serce podarował...
DeleteMnie zainteresował Washington, ale nie Jerzy, tylko Booker Washington. Do Europy, w tym do Polski przybył w 1910 r. Pisze o sobie, jako byłym niewolniku(!), był przywódcą Afroamerykanów, ale nie o tym..
Odwiedził tereny trzech zaborów, zaobserwował i porównał sytuację niewolników(rolników, czyt. chłopów)w Stanach(Alabama)i Polsce, i wydał książkę:"The Man Farthest Down. A....." .
Skoro o książkach o Polakach z dalekiej Australii, to zerknąłem na pierwsze i drugie miejsce. C. Mulley napisała o Skarbek, a był jeszcze Kobayaschi(?, pisarz, nie skoczek)o obozie..., i o nagrodach pieniężnych. Ale są to za ciężkie tematy na moje emocje...
Tyle tych tragicznych obchodów, rocznic, bohaterów...,
a Australia kojarzyła mi się z plagą królików, a tu raptem dzikie konie! Brumbies, ciekawa nazwa
ale koń jaki jest każdy widzi...
pozdrawiam
Odmieniony
Pieniądze T.Kościuszki...
DeleteJa wiem tylko o zarobkach w armii USA - $19,000/miesiąc???, w polskiej armii (1789) - 12,000 zł/rok i o wsparciu od cara Pawła.
Książka o K. Skarbek - The spy who loved - niesamowita historia.
Plaga królików i brumbies, warto jeszcze wspomnieć wielbłądy około pół miliona, ropuchy trzcinowe - 200 milionów.
fatalnie..., przepraszam!
DeleteKobayashi jest kobietą i pisze o Polkach, m.in. o Lewandowskiej..., dla bardziej zainteresowanych..., polecam arcyciekawą historię o jedynej Kobiecie w ...
Odmieniony
Cześć! Letnie pozdrowienia z Polski. Po fali upałów przyszło znaczne ochłodzenie i deszcze. A jak u Ciebie w tych kwestiach?
ReplyDeleteDziękuję za pozdrowienia.
DeleteCodziennie oglądam POLSAT News więc pogoda w Polsce nie jest mi obca.
A u nas - zgodnie z geografią czyli dokładnie odwrotnie.
Czerwiec był bardzo łagodny, ale tydzień temu wyraźnie się oziębiło, w górach spadł niezły śnieg.
A u Ciebie w okolicach śnieg także się pojawia? Chyba określenie "zimowe opony" jest tam mało znane? 😁
DeleteŚnieg w moich okolicach - najbliżej jest Lake Mountain, 140 km od Melbourne, 1,400 m - trochę za nisko.
DeleteAustralijskie Alpy - 240 km of Melbourne - biała plama śniegu na mapie Australii - powierzchnia odrobinę większa niż Szwajcaria.
I kto by pomyślał, że biografia Kościuszki napisana przez Australijczyka połączy w sobie wątki O. Winfrey, rozruchów w USA, filmu z K. Douglasem i aborygeńskich ciem... Co do okładki, to rzeczywiście wyszło przewrotnie:-) Może... żeby pokazać, że Kościuszko często 'wychodził przed szereg'?
ReplyDeleteTak to jest gdy sprawa zainteresuje kogoś spoza polskiego kręgu kulturowego - odświeżające spojrzenie.
DeleteIle ciekawych refleksji w związku z Kościuszką.
ReplyDeleteChodziłam do podstawówki Im.T.Koscuszki i uczestniczyłam w konkursach o bohaterze. Recytowałam wiersze o Krakowskim Rynku i inne. Interesująco byla jego postać pokazana w ostatnim polskim filmie o nim.
Pozdrowienia z Dolnego Śląska. W ostatnim poście na moich dwóch blogach coś o muzyce z Buska. Zapraszam:))
Dziękuję za pozdrowienia... już lecę zobaczyć co się dzieje w Busku.
DeleteDziało się 3 lipca, podobnież?
DeleteBył Kościuszko może będzie i Moniuszko?
a może Klimuszko?
O Świętym nie wspomnę...
sławni Rodacy - "...uszkowie"...
zrobię listę.
Odmieniony
Ten brak towaru rozłożył mnie na łopatki 🤣
ReplyDeleteKościuszko...człowiek walki. Tam gdzie bitka w szlachetnych intencjach tam i on.
Zdecydowanie szlachetna postać chociaż... gdyby mu zależało na wyzwoleniu niewolników w USA, to walczyłby po stronie Wielkiej Brytanii.
DeleteTymczasem ja powoli staję na nogi.
ReplyDeleteNabyłam ostatnio smakowicie grubą i piękną książkę o Michaelu Jacksonie. Przyszła dzisiaj.
Dziękuję za wiadomość, do tego bardzo dobrą.
DeleteŻyczę pomyślności.
I o Kościuszce i o Michaelu Jacksonie chętnie poczytam
ReplyDelete