Thursday, July 30, 2026

Zmiana krajobrazu

 Dzisiaj, dla odmiany, zawędrowałem nad morze...

Linia brzegowa Melbourne liczy, bagatela - 264 km a ja dotarłem tam dopiero drugi raz w tym roku.
No cóż, poprzednim razem prawie sobie poparzyłem stopy.
Zahartowałem je ostatnimi spacerami po trawie i dzisiaj wdepnąłem w morskie odmęty...


Na zdjęciu tego nie widać, ale stopy są w wodzie.
Dzień mamy chłodny, ale półsłoneczny. Temperatura około 12C...





Żegnam się z morzem i zerkam na nadmorską dzielnicę Brighton - wiele drogich rezydencji, w tle stary kościół anglikański - St Andrew's Church - KLIK...


Kościół powstał w 1842 roku czyli zaledwie 7 lat po urodzinach miasta Melbourne. Obecny kształt nadano mu po pożarze w 1964 r.
Przy kościele jest niewielki cmentarz a na ścianie kościoła lista pierwszych zmarłych...


Policzyłem pierwszą kolumnę - 52 nazwiska, 17 osób zmarło w wieku poniżej 1 roku.

A teraźniejszość?
W Australijskiej polityce sporo się dzieje - właśnie premierka stanu Wiktoria zmieniła się na premiera, w tle ogromne afery korupcyjne.
W szerszym tle - bardzo szybko rośnie popularność bardzo prawicowej parti One Nation - KLIK.

Historia - po dzienniku TV  państwowa stacje ABC wyświetliła film o B. Geldofie - KLIK.


... muzyku, który zasłynął akcją pomocy dla Afryki.
W tamtych czasach oglądałem informacje o jego działaniu z dużym przejęciem.
40 lat minęło... sytuacja w Afryce znacznie się pogorszyła - TUTAJ relacja z Sudanu.

Zmiana nastroju, na początku lipca, we wpisie o książce na temat Kościuszki - człowieka i góry - wspomniałem o trudnościach spróbowania jedzenia australijskich Aborygenów.
Sprawa nabrała konkretnego kształtu bo za tydzień wpadnie do Melbourne znajomy narciarz z Kanady, zjemy lunch...
Spytałem googla o restauracje w Melbourne serwujące Aborygeńskie potrawy...
Pierwsze trafienie - powikłana strona internetowa, trzeba się natrudzić żeby dotrzeć do właściwej podstrony i dowiedzieć się, że restaurację zamknięto 2 lata temu.
Kilka dalszych prób naprowadziło mnie na właściwy adres - KLIK - żeberka z krokodyla i może coś więcej - cena A$385.
Hmmm... 

Skoro już o cenach mowa, to z dnia na dzień drożeje benzyna, a w niedzielę zdrożeje poważnie bo rząd przywróci akcyzę, którą wycofał na 2 miesiące.
Na wszelki wypadek zatankowałem - cena A$1.83 czyli około 4.79 PLN za litr.

24 comments:

  1. Och, u nas paliwo już prawie dwa razy droższe niż u Ciebie.
    Dziś w Polsce głośno o upadku rakiety na terenie Lubelszczyzny. Wybiło krater o średnicy 10 m i głębokości 5 m. Badają, co to było. W nocy wyły syreny. Poderwano myśliwce.
    Pamiętam akcję Geldofa, była spektakularna.
    Moczenie nóg w morzu to super sprawa. Tak samo jak chodzenie boso po trawie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Cena benzyny - no cóż, w Australii odległości są 5 razy większe niż w Polsce.
      Morze czy trawa - oto jest pytanie.
      Jednak na trawę dużo bliżej.

      Delete
    2. O rakiecie w Polsce wspomnieli nawet w australijskim dzienniku TV. Z Wiadomości POLSAT dowiedziałem się, że mieszkańcy okolic są bardzo niezadowoleni z powodu długiego braku informacji.

      Delete
    3. To prawda, ludzie nie wiedzieli, co się dzieje, a podobno nawet alarm ostrzegawczy nie wszędzie był dostatecznie słyszalny. Znajoma osoba z tamtej okolicy opowiadała, że w nocy huk wyrwał ją ze snu i tyle, dopiero nad ranem zaczęły się pojawiać informacje, co to było.

      Delete
  2. Jezu, żeberka z krokodyla... 🐊 😭

    ReplyDelete
    Replies
    1. Próbowałem krokodylego mięsa, bardzo delikatne, nieco przypomina kurczaka, ale to pewnie dlatego , że na farmie karmią krokodyle kurczakami.

      Delete
  3. Tutaj paliwo też droższe. Zatankowałam na początku miesiąca i jeszcze z dobry tydzień na tym paliwie pojeżdżę.
    Ciekawe jakież to są te aborygeńskie dania.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aborygeńskie dania... dokładniejsze menu jest tu ==> https://www.attica.com.au/media/pages/menu/73f626b906-1781595882/reg-menu-march-24.pdf
      Flathead i barramundi to ryby.
      Potrawy dziwne, Aborygeni na pewno czegoś podobnego nie jedli.
      Cena A$385 - od osoby???

      Delete
  4. Z oceanem mamy podobnie - mieszkam pol godziny jazdy od niego a ostatnio bylam na plazy dobry rok temu. Nawet nie mocze w nim nog bo nienawidze byc oblepiona piaskiem, rzucam nan okiem z daleka, z promenady.
    U mnie benzyne mierzy sie galonami, obecnie oscyluje blisko 4 dolarow za galon a najdrozsza jest w Shell. Mam dobrze bo nie tankuje czesciej jak raz na 3 tygodnie.
    W tych restauracjach serwujacych owoce morskie tez mozna zjesc rozosci jak rekina, osmiornice, krokodylowego miesa nie spotkalam ale wiem ze jest popularne np. w stanie Louisiana.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ocean, plaża...
      W naszym przypadku - starość nie radość - kiedyś jeździliśmy na plażę w lecie co tydzień albo i częściej.
      Benzyna w USA - znacznie tańsza niż w Australii, ale USA ma własne zasoby ropy.
      Ośmiornica to u nas popularna potrawa, denerwuje mnie kiepska dostępność bardzo smacznego mięsa z kangura.

      Delete
  5. Stopy w wodzie przy 12 stopniach... Ja wczoraj miałem 37. Ale stopy w butach, bo w pracy a dopiero później pojechałem nad zalew.

    Tu paliwo po 7.59 i też idzie w górę. Może wróci ten pakiet CPN (ceny paliw niżej), ale to też ma swoje minusy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zimna woda... no nie wiem, pewnie ja tak wystygłem na starość - nie czułem żadnego dyskomfortu.
      Benzyna - u nas w poniedziałek przywrócą akcyzę, to cena skoczy w górę o 10%.

      Delete
    2. 10%. Jak ktoś sporo jeździ, to dość dużą różnicę to zrobi. Niestety końca, a może choćby początku podwyżek cen paliw nie widać.
      Pozdrowienia z wczorajszego sobotniego upału (37°)

      Delete
    3. Ja jeżdżę około 150 km/tydzień czyli niewiele, ale stację benzynową mam blisko domu więc co mi szkodzi zaoszczędzić kilka dolarów.
      Dziękuję za pozdrowienia, życzę miłej ochłody.

      Delete
  6. To w Australii tez bywa zimno...
    Żeberka z krokodyla brzmią egzotycznie, podobnie jak jajecznica z jaj strusia czy zupa z kangura, nie mówiąc o steku z rekina.
    Cena też powala! ale nic teraz nie tanieje. najpierw sie oburzamy, a z czasem przyzwyczajamy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zimno - dzisiaj (sobota) rano było w Melbourne 3C.
      Ceny - A$325 - do tego raczej nikt się nie przyzwyczai, ta restauracja to jakiś ewenement, zbiera sporo bardzo negatywnych opinii.

      Delete
  7. "Jeśli nie chcesz mojej zguby krokodyla daj mi luby" - może to zadziała w poszukiwaniu krokodylego menu?
    Ja jednak podziękuję za taki obiad i zadowolę się trudno u nas dostępną baraniną. Podhale pełne owiec a baraniny w sklepach jak na lekarstwo.

    ReplyDelete
    Replies
    1. W Australii powinien być nadmiar krokodylego, wielbłądziego, króliczego, kangurzego mięsa.
      A nie ma.
      Z baraniną też w sklepach nie najlepiej, na szczęście córka ma na farmie stadko owiec które błyskawicznie się rozmnaża.

      Delete
  8. Też moczę nogi w słonej wodzie, ale w misce...po wędrówkach.
    Pomoc dla Afryki... nie wiem na ile to prawda, ale większość"darów"trafiała w ręce tzw. lordów(kacyków), czy lokalnych"watażków". Mają czym szantażować. Największą pomoc(moim zdaniem)uzyskują Afrykanie ze strony misjonarzy. Przede wszystkim edukacja i jeszcze raz edukacja! Np. na temat roznoszenia się chorób(głównie AIDS). W każdym z tych przykładów najwięcej cierpią dzieci. Tak jest na całym świecie!
    Może coś pod rybkę? Lubi pływać. Kosztowałem baramundę(sprawdzę, bo pamięć...), ale z polskiej hodowli i to żadna rewelacja. Nie wiem, jak tam w Australii, ale najdroższą potrawą z ryb była kiedyś zupa z płetwy rekina(USA)..., to była tragedia przy odławianiu włokami o dług. paru km(tu Japonia) Odłowionym rekinom obcinano płetwy i okaleczone wrzucano z powrotem do oceanu. Zanęta. Miałem możliwość jedzenia takiej zupki(filiżanka- 50 dol. ale lata temu). Nie jadam również tuńczyka, przy odłowach(sieci)giną również moi przyjaciele - delfiny.
    No cóż, może jajecznica z jaj krokodylich jest bardziej ekologicznym pożywieniem- ciekawe, czy jest w menu? Królik w śmietanie jest dobry i jako zupka - czernina słodko-kwaśna z listkami eukaliptusa...
    smacznego!
    Odmieniony
    p.s. pracowałem w kanadyjskiej firmie przetwórstwa ryb(polskie okonie!)i wspominam mile moich brygadzistów z Kanady - dużo mnie nauczyli - szacun za pracowitość i sprawiedliwy podział pieniążków. O technologi nie wspomnę - perfekcja!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pomoc dla Afryki - masz rację, musi być dostarczona i rozdzielona osobiście bo inaczej wszystko rozkradną.
      Beznadziejna sprawa, a czasów kolonizacji standard życia był tam dużo wyższy.
      Rekiny, można u nas dostać płetwy z rekina, ale nie były smaczne.
      Kawior - sprawdziłem, można dostać w supermarkecie - lumpfish caviar - całkiem tani albo prawdziwy kawior z jesiotra - prawie A$90 za 30 g.

      Delete
  9. ...a można pochwalić się(spożywałem!)przed Kanadyjczykiem polskim kawiorem, bo jak sprawdziłem ten rarytas i w Australii jest dostępny. Ciekawym ceny...
    Odmieniony

    ReplyDelete
  10. Imponująca linia brzegowa! Często zazdroszczę tym szczęśliwcom, którzy mieszkają w uroczych nadmorskich dzielnicach i mają na co dzień widok morza/oceanu. Równie często zastanawiam się wówczas, czy z czasem człowiek nie obojętnieje i nie przestaje zauważać tego, co ma pod nosem. Wydaje mi się, że mnie by to nie groziło, ale no właśnie... może tylko mi się wydaje ;)

    Udanego spotkania ze znajomym :)

    Jak dobrze, że nie przepadam za żeberkami ;) Powalająca cena!

    ReplyDelete