Dzisiaj, dla odmiany, zawędrowałem nad morze...
Linia brzegowa Melbourne liczy, bagatela - 264 km a ja dotarłem tam dopiero drugi raz w tym roku.
No cóż, poprzednim razem prawie sobie poparzyłem stopy.
Zahartowałem je ostatnimi spacerami po trawie i dzisiaj wdepnąłem w morskie odmęty...
Na zdjęciu tego nie widać, ale stopy są w wodzie.
Dzień mamy chłodny, ale półsłoneczny. Temperatura około 12C...
Żegnam się z morzem i zerkam na nadmorską dzielnicę Brighton - wiele drogich rezydencji, w tle stary kościół anglikański - St Andrew's Church - KLIK...
Kościół powstał w 1842 roku czyli zaledwie 7 lat po urodzinach miasta Melbourne. Obecny kształt nadano mu po pożarze w 1964 r.
Przy kościele jest niewielki cmentarz a na ścianie kościoła lista pierwszych zmarłych...
A teraźniejszość?
W Australijskiej polityce sporo się dzieje - właśnie premierka stanu Wiktoria zmieniła się na premiera, w tle ogromne afery korupcyjne.
W szerszym tle - bardzo szybko rośnie popularność bardzo prawicowej parti One Nation - KLIK.
W Australijskiej polityce sporo się dzieje - właśnie premierka stanu Wiktoria zmieniła się na premiera, w tle ogromne afery korupcyjne.
W szerszym tle - bardzo szybko rośnie popularność bardzo prawicowej parti One Nation - KLIK.
Historia - po dzienniku TV państwowa stacje ABC wyświetliła film o B. Geldofie - KLIK.
W tamtych czasach oglądałem informacje o jego działaniu z dużym przejęciem.
40 lat minęło... sytuacja w Afryce znacznie się pogorszyła - TUTAJ relacja z Sudanu.
40 lat minęło... sytuacja w Afryce znacznie się pogorszyła - TUTAJ relacja z Sudanu.
Zmiana nastroju, na początku lipca, we wpisie o książce na temat Kościuszki - człowieka i góry - wspomniałem o trudnościach spróbowania jedzenia australijskich Aborygenów.
Sprawa nabrała konkretnego kształtu bo za tydzień wpadnie do Melbourne znajomy narciarz z Kanady, zjemy lunch...
Spytałem googla o restauracje w Melbourne serwujące Aborygeńskie potrawy...
Pierwsze trafienie - powikłana strona internetowa, trzeba się natrudzić żeby dotrzeć do właściwej podstrony i dowiedzieć się, że restaurację zamknięto 2 lata temu.
Kilka dalszych prób naprowadziło mnie na właściwy adres - KLIK - żeberka z krokodyla i może coś więcej - cena A$385.
Sprawa nabrała konkretnego kształtu bo za tydzień wpadnie do Melbourne znajomy narciarz z Kanady, zjemy lunch...
Spytałem googla o restauracje w Melbourne serwujące Aborygeńskie potrawy...
Pierwsze trafienie - powikłana strona internetowa, trzeba się natrudzić żeby dotrzeć do właściwej podstrony i dowiedzieć się, że restaurację zamknięto 2 lata temu.
Kilka dalszych prób naprowadziło mnie na właściwy adres - KLIK - żeberka z krokodyla i może coś więcej - cena A$385.
Hmmm...
Skoro już o cenach mowa, to z dnia na dzień drożeje benzyna, a w niedzielę zdrożeje poważnie bo rząd przywróci akcyzę, którą wycofał na 2 miesiące.
Na wszelki wypadek zatankowałem - cena A$1.83 czyli około 4.79 PLN za litr.
Na wszelki wypadek zatankowałem - cena A$1.83 czyli około 4.79 PLN za litr.




Och, u nas paliwo już prawie dwa razy droższe niż u Ciebie.
ReplyDeleteDziś w Polsce głośno o upadku rakiety na terenie Lubelszczyzny. Wybiło krater o średnicy 10 m i głębokości 5 m. Badają, co to było. W nocy wyły syreny. Poderwano myśliwce.
Pamiętam akcję Geldofa, była spektakularna.
Moczenie nóg w morzu to super sprawa. Tak samo jak chodzenie boso po trawie.
Cena benzyny - no cóż, w Australii odległości są 5 razy większe niż w Polsce.
DeleteMorze czy trawa - oto jest pytanie.
Jednak na trawę dużo bliżej.
O rakiecie w Polsce wspomnieli nawet w australijskim dzienniku TV. Z Wiadomości POLSAT dowiedziałem się, że mieszkańcy okolic są bardzo niezadowoleni z powodu długiego braku informacji.
DeleteTo prawda, ludzie nie wiedzieli, co się dzieje, a podobno nawet alarm ostrzegawczy nie wszędzie był dostatecznie słyszalny. Znajoma osoba z tamtej okolicy opowiadała, że w nocy huk wyrwał ją ze snu i tyle, dopiero nad ranem zaczęły się pojawiać informacje, co to było.
DeleteJezu, żeberka z krokodyla... 🐊 😭
ReplyDeletePróbowałem krokodylego mięsa, bardzo delikatne, nieco przypomina kurczaka, ale to pewnie dlatego , że na farmie karmią krokodyle kurczakami.
DeleteTutaj paliwo też droższe. Zatankowałam na początku miesiąca i jeszcze z dobry tydzień na tym paliwie pojeżdżę.
ReplyDeleteCiekawe jakież to są te aborygeńskie dania.
Aborygeńskie dania... dokładniejsze menu jest tu ==> https://www.attica.com.au/media/pages/menu/73f626b906-1781595882/reg-menu-march-24.pdf
DeleteFlathead i barramundi to ryby.
Potrawy dziwne, Aborygeni na pewno czegoś podobnego nie jedli.
Cena A$385 - od osoby???
Z oceanem mamy podobnie - mieszkam pol godziny jazdy od niego a ostatnio bylam na plazy dobry rok temu. Nawet nie mocze w nim nog bo nienawidze byc oblepiona piaskiem, rzucam nan okiem z daleka, z promenady.
ReplyDeleteU mnie benzyne mierzy sie galonami, obecnie oscyluje blisko 4 dolarow za galon a najdrozsza jest w Shell. Mam dobrze bo nie tankuje czesciej jak raz na 3 tygodnie.
W tych restauracjach serwujacych owoce morskie tez mozna zjesc rozosci jak rekina, osmiornice, krokodylowego miesa nie spotkalam ale wiem ze jest popularne np. w stanie Louisiana.
Ocean, plaża...
DeleteW naszym przypadku - starość nie radość - kiedyś jeździliśmy na plażę w lecie co tydzień albo i częściej.
Benzyna w USA - znacznie tańsza niż w Australii, ale USA ma własne zasoby ropy.
Ośmiornica to u nas popularna potrawa, denerwuje mnie kiepska dostępność bardzo smacznego mięsa z kangura.
Stopy w wodzie przy 12 stopniach... Ja wczoraj miałem 37. Ale stopy w butach, bo w pracy a dopiero później pojechałem nad zalew.
ReplyDeleteTu paliwo po 7.59 i też idzie w górę. Może wróci ten pakiet CPN (ceny paliw niżej), ale to też ma swoje minusy.
Zimna woda... no nie wiem, pewnie ja tak wystygłem na starość - nie czułem żadnego dyskomfortu.
DeleteBenzyna - u nas w poniedziałek przywrócą akcyzę, to cena skoczy w górę o 10%.
10%. Jak ktoś sporo jeździ, to dość dużą różnicę to zrobi. Niestety końca, a może choćby początku podwyżek cen paliw nie widać.
DeletePozdrowienia z wczorajszego sobotniego upału (37°)
Ja jeżdżę około 150 km/tydzień czyli niewiele, ale stację benzynową mam blisko domu więc co mi szkodzi zaoszczędzić kilka dolarów.
DeleteDziękuję za pozdrowienia, życzę miłej ochłody.
To w Australii tez bywa zimno...
ReplyDeleteŻeberka z krokodyla brzmią egzotycznie, podobnie jak jajecznica z jaj strusia czy zupa z kangura, nie mówiąc o steku z rekina.
Cena też powala! ale nic teraz nie tanieje. najpierw sie oburzamy, a z czasem przyzwyczajamy.
Zimno - dzisiaj (sobota) rano było w Melbourne 3C.
DeleteCeny - A$325 - do tego raczej nikt się nie przyzwyczai, ta restauracja to jakiś ewenement, zbiera sporo bardzo negatywnych opinii.
Drugie zdjęcie klimatyczne
ReplyDeleteW naturze było jeszcze lepiej
Delete"Jeśli nie chcesz mojej zguby krokodyla daj mi luby" - może to zadziała w poszukiwaniu krokodylego menu?
ReplyDeleteJa jednak podziękuję za taki obiad i zadowolę się trudno u nas dostępną baraniną. Podhale pełne owiec a baraniny w sklepach jak na lekarstwo.
W Australii powinien być nadmiar krokodylego, wielbłądziego, króliczego, kangurzego mięsa.
DeleteA nie ma.
Z baraniną też w sklepach nie najlepiej, na szczęście córka ma na farmie stadko owiec które błyskawicznie się rozmnaża.
Też moczę nogi w słonej wodzie, ale w misce...po wędrówkach.
ReplyDeletePomoc dla Afryki... nie wiem na ile to prawda, ale większość"darów"trafiała w ręce tzw. lordów(kacyków), czy lokalnych"watażków". Mają czym szantażować. Największą pomoc(moim zdaniem)uzyskują Afrykanie ze strony misjonarzy. Przede wszystkim edukacja i jeszcze raz edukacja! Np. na temat roznoszenia się chorób(głównie AIDS). W każdym z tych przykładów najwięcej cierpią dzieci. Tak jest na całym świecie!
Może coś pod rybkę? Lubi pływać. Kosztowałem baramundę(sprawdzę, bo pamięć...), ale z polskiej hodowli i to żadna rewelacja. Nie wiem, jak tam w Australii, ale najdroższą potrawą z ryb była kiedyś zupa z płetwy rekina(USA)..., to była tragedia przy odławianiu włokami o dług. paru km(tu Japonia) Odłowionym rekinom obcinano płetwy i okaleczone wrzucano z powrotem do oceanu. Zanęta. Miałem możliwość jedzenia takiej zupki(filiżanka- 50 dol. ale lata temu). Nie jadam również tuńczyka, przy odłowach(sieci)giną również moi przyjaciele - delfiny.
No cóż, może jajecznica z jaj krokodylich jest bardziej ekologicznym pożywieniem- ciekawe, czy jest w menu? Królik w śmietanie jest dobry i jako zupka - czernina słodko-kwaśna z listkami eukaliptusa...
smacznego!
Odmieniony
p.s. pracowałem w kanadyjskiej firmie przetwórstwa ryb(polskie okonie!)i wspominam mile moich brygadzistów z Kanady - dużo mnie nauczyli - szacun za pracowitość i sprawiedliwy podział pieniążków. O technologi nie wspomnę - perfekcja!
Pomoc dla Afryki - masz rację, musi być dostarczona i rozdzielona osobiście bo inaczej wszystko rozkradną.
DeleteBeznadziejna sprawa, a czasów kolonizacji standard życia był tam dużo wyższy.
Rekiny, można u nas dostać płetwy z rekina, ale nie były smaczne.
Kawior - sprawdziłem, można dostać w supermarkecie - lumpfish caviar - całkiem tani albo prawdziwy kawior z jesiotra - prawie A$90 za 30 g.
...a można pochwalić się(spożywałem!)przed Kanadyjczykiem polskim kawiorem, bo jak sprawdziłem ten rarytas i w Australii jest dostępny. Ciekawym ceny...
ReplyDeleteOdmieniony
Imponująca linia brzegowa! Często zazdroszczę tym szczęśliwcom, którzy mieszkają w uroczych nadmorskich dzielnicach i mają na co dzień widok morza/oceanu. Równie często zastanawiam się wówczas, czy z czasem człowiek nie obojętnieje i nie przestaje zauważać tego, co ma pod nosem. Wydaje mi się, że mnie by to nie groziło, ale no właśnie... może tylko mi się wydaje ;)
ReplyDeleteUdanego spotkania ze znajomym :)
Jak dobrze, że nie przepadam za żeberkami ;) Powalająca cena!