Tuesday, January 3, 2017

Statystyki

Z rodzinnych wspomnień wiadomo mi, że bracia mojego Ojca prowadzili regularnie rejestr wydatków.

Coś z tej tradycji we mnie pozostało.
Przynaję się, przed długie lata też zapisywałem wydatki, ale od kiedy zacząłem używać karty kredytowej uznałem, że nie ma to sensu. To znaczy, niezupełnie. Nadal prowadzę rejestr regularnych opłat - woda, elektryczność, telefon, ubezpieczenie, rejestracja samochodu. 
To taki sprawdzian - ile trzeba  żeby w ogóle normalnie funkcjonować?
Sporo - o 4% więcej niż w roku poprzednim.

W latach gdy intensywnie uprawiałem sporty, czyli jeszcze 10 lat temu, prowadziłem rejestr wysiłków treningowych - dystans jaki przebiegłem, przejechałem na rowerze, przebiegłem na nartach. Uprawiałem narciarstwo biegowe.
Z tego zwyczaju też coś pozostało -
W roku 2016 przeczytałem 21 nowych książek, w tym Księgi Jakubowe, które można uznać za równowartość 4 "normalnych" książek, To jak na mnie sporo gdyż wolę czytać książki, które już wielokrotnie czytałem. Byłem na 40 imprezach kulturalnych (wliczam w to pozaszkolne występy artystyczne wnucząt) i uczestniczyłem w 67 spotkaniach towarzyskich.

Nie było w ubiegłym roku żadnego wydarzenia, które warte warte specjalnego wyróżnienia. Od wielu lat niczego takiego nie było. Może dlatego rejestruję te drobne, regularne, wydarzenia. Żeby utwierdzić się w mniemaniu, że jeszcze żyję.

Sunday, January 1, 2017

Niedzielne czytanie - skąpstwo bogaczy

Don't you know what the police are for, Steve? 
They are there so them as have nothing
shouldn't take anything away from them who have.

Joseph Conrad - The Secret Agent.

Jedną z pierwszych informacji w tutejszym dzienniku porannym była wzmianką, że weszły w życie nowe zasady obliczania wysokości emerytury.

Na wstępie wyjaśnię, że w Australii emerytura (age pension) przysługuje każdemu obywatelowi bez względu na to czy kiedykolwiek w życiu pracował. Około 30 lat temu wprowadzono "asset test" czyli uzależnienie wysokości emerytury od zasobów finansowych kandydata. Do tego czasu wszyscy obywatele, zarówno biedacy jak i milionerzy, po osiągnięciu wieku emerytalnego otrzymywali emeryturę tej samej wysokości.

"Asset test" uzależnia wysokość emerytury od posiadanego kapitału. Wartość domu nie jest wliczana do kapitału.
Stare zasady były następujące:
Gdy kapitał jest poniżej $297,000 (dla małżeństwa posiadającego dom) wówczas przysługuje pełna emerytura - trochę ponad $600 na osobę, wypłacane co dwa tygodnie.
Za każdy tysiąc dolarów powyżej tych $297,000 emerytura jest zmiejszana o $1.50 i gdy kapitał osiągnie około 1,175 miliona dolarów emerytura się nie należy.

Zatem można mieszkać w pałacu, mieć na koncie ponad milion dolarów a podatnicy fundują emeryturę, wprawdzie zaledwie kilkadziesiąt dolarów na dwa tygodnie, ale jednak.

Wprowadzone zmiany to: górny limit zostanie obniżony do około $813,000 zaś dolny limit, poniżej którego przysługuje pełna emerytura, nieco podwyższony. W rezultacie około 300,000 osób utraci emeryturę natomiast ci, którzy ją zachowają, dostaną pewną podwyżkę.

Jak można było się spodziewać podniosły się gwałtowne protesty. Wiele z nich używa terminu - rabunek. Zauważam nagłówki typu - osoby starsze stracą zachętę do oszczędzania.

Zrobiło mi się nieco przykro. Pewnie dlatego, że nasz kapitał jest poniżej dolnego limitu.

Tak sobie liczę - kapitał powyżej miliona dolarów. Najgorsza inwestycja to trzymać go w banku, wtedy można dostać około 2% dochodu czyli $20,000 rocznie. Zakładam, że właściciele żyją dostatnio, wydają rocznie $80,000 czyli muszą dołożyć $60,000 z posiadanego kapitału.  W takim razie po niecałych 3 latach ich kapitał spadnie poniżej górnego limitu i będą w tym miejscu w jakim są obecnie.

I o to ten cały krzyk? Zamiast rozkoszować się dostatnim życiem ludzie łamią sobie głowy jakby tu coś skombinować. Doradcy finansowi oferują swoje usługi. Lobbyści działają. Partie polityczne zyskują, lub tracą, zaufanie.

P.S. Wyjaśnienie dla osób zainteresowanych tematem emerytur.
Jak widać z powyższego, emerytura australijska to jest właściwie zasiłek wypłacany w całości z kasy państwowej.
Aby zredukować wydatki emerytalne rząd zachęca obywateli do oszczędzania na stare lata. Pracodawcy są zobowiązani do wpłacania 9.5% zarobków pracownika brutto na t.zw. superannuation czyli na emerytalny fundusz inwestycyjny. Ta kwota nie jest obciążona podatkiem od dochodu. Emerytalne fundusze inwestycyjne objęte są specjalną kontrolą, aby przypadkiem nie zbankrutowały. Pracownik ma całkowitą swobodę wyboru funduszu inwestycyjnego, może go nawet prowadzić osobiście. Pracownicy mogą wpłacać dodatkowe pieniądze na emerytalne fundusze inwestycyjne, w tym przypadku korzystają z pewnych ulg podatkowych.
Założeniem jest, że osoba pracująca około 40 lat powinna uzbierać wystarczający kapitał, aby, przynajmniej przez kilka lat, nie pobierać emerytury.

Saturday, December 31, 2016

Przestępna sekunda

Większość ludzi w Polsce, w Europie, smacznie sobie śpi regenerując siły na ostatni dzień roku. I słusznie. Siły będą potrzebne gdyż ten wieczór sylwestrowy będzie o sekundę dłuższy - KLIK.

W Polsce będzie 1 w nocy, w Londynie, a dokładniej w Królewskim Obserwatorium w Greenwich, będzie północ i nastąpi przesunięcie czasu astronomicznego (UTC) o 1 sekundę - zegar pokaże czas 23:59:59 poczym pokaże 23:59:60 a następnie 0:00:00 - Nowy Rok!

U mnie wydarzy się to dopiero o 11 rano 1 stycznia 2017. Będę wtedy najprawdopodobniej w kościele. A zatem msza będzie dłuższa! Czy to jakaś prognoza na Nowy Rok?

Życzę sił i radości w tę dłuuugą noc!

Thursday, December 29, 2016

A noc polarna duszna jest i parna

Wczoraj, po zachodzie słońca, termometr wskazywał 37C. W ciągu nocy temperatura nie spadła poniżej 26C. Do tego spora wilgotność, to ostatnie to w Melbourne rzadkość.

Dzisiaj równie tropikalny dzień. W radio i telewizji radzili starszym osobom pozostać w domu. Mnie nie musieli nawet radzić. Po porannym załatwieniu kilku spraw w okolicy miałem dość. Pozostały wspomnienia z wczorajszego wieczoru - widoki z dachu apartamentowca, do którego wprowadzili się nasi znajomi...





Tutaj tytułowa piosenka - KLIK. I jeszcze jedna na ten sam temat - KLIK.

Tuesday, December 27, 2016

Co ludzkie ludziom

Tytuł wpisu to dodatek do tego co powiedział kiedyś Jezus: ...oddajcie więc cesarzowi to, co jest cesarskie, a Bogu, to co boskie.
Wspominając cesarskie Jezus miał na myśli podatki. Ja do niczyich podatków się nie wtrącam, tym razem mam na myśli kończące się Święta.
Dzisiaj - wtorek, 27 grudnia - a w Australii Święta trwają nadal. Logika jest nie do zbicia - skoro Boże Narodzenie, które jest świętem państwowym, wypadło w niedzielę, to nie liczy się jako dzień wolny od pracy i musi być zrekompensowane. A więc dzisiaj jest rekompensata.
Niektóre święta "cywilne" jak święto pracy czy urodziny królowej świętowane są zawsze w poniedziałki. Wielkanoc to przebiegłe święto - oficjalnie wypada zawsze w niedzielę więc nie można nic utargować, ale i tak mamy wolne w Wielki Piątek i poniedziałek wielkanocny.

Przejechałem się na rowerze po okolicy sprawdzić jak ludzie świętują. Atmosfera senna, mniej samochodów na ulicach, nasze lokalne sklepiki pozamykane, ale duży supersam Woolworthsa już nie. Na parkingu pełno samochodów. Podobnie na parkingu przed gymem. Za to na ścieżce rowerowej pusto.
Co gorsze, to nie widziałem zbyt wielu osób z pieskiem czy z dzieckiem.

Sunday, December 25, 2016

Niedzielne czytanie - Święta

Gospodarz własnoręcznie zawiesił ogromną gałąź jemioły na samym środku sufitu, co było powodem mnóstwa scen, zamieszania i walk. Wśród powszechnego gwaru i toku pan Pickwick z galanterią, która by przyniosła zaszczyt potomkowi pani Tollingtower, ujął starą damę za rękę, podprowadził pod mistyczną gałąź i ucałował z wielkim ugrzecznieniem i uszanowaniem. Stara dama poddała się temu aktowi grzeczności z całą godnością odpowiadającą tak uroczystemu obrzędowi. Ale młode panny nie były tak głęboko przejęte przesądnym uszanowaniem dla starego zwyczaju, może też wyobrażały sobie, iż smak pocałunku podnosi to, że nie łatwo go otrzymać; krzyczały więc, wyrywały się, kryły się po kątach, groziły i błagały, jednym słowem robiły wszystko, tylko nie uciekały z kuchni, aż do chwili, w której nawet najbardziej przedsiębiorczy gentlemeni omal nie zaniechali przedsięwzięcia. Wtedy nagle damy spostrzegły, iż bezużuteczny był dalszy opór i dobrowolnie pozwoliły się pocałować. Pan Winkle pocałował młodą czarnooką pannę, pan Snodgrass pannę Emilię. Ubodzy krewni ucałowali każdego nie wyłączając najbrzydszych panien, które w powszechnym zamieszaniu mimowolnie same wchodziły pod jemiołę...
... pan Pickwick z zawiązanymi chustką oczami rzucać się począł na ściany, meble i wszelkie sprzęty, zgłębiając z wielkim wdziękiem wszystkie tajemnice ślepej babki aż do chwili, kiedy złowił jednego z ubogich krewnych. Wtedy zajął się wyłącznie uciekaniem od ślepej babki, co wykonywał ze zwinnością wywołującą oklaski całego towarzystwa.
Ubodzy krewni łapali tych, którzy, jak im się wydawało, tego właśnie pragnęli, i pozwolili łapać siebie tym, którzy za długo byli ślepą babką.


Charles Dickens - Klub Pickwicka - tłumaczył W. Górski


Pod choinkę składam moim czytelni(cz)kom poniższy prezent - razem z domkiem...


Wesołych Świąt!!!

Wednesday, December 21, 2016

Przed Świętami


Jeszcze tylko 3 dni.
Wczoraj zakończyliśmy akcję paczek żywnościowych dla osób, które regularnie zwracały się o pomoc do  naszego Stowarzyszenia (św Wincentego) w kończącym się roku roku.
Organizujemy to trochę w stylu loterii.
Drukujemy wiele karteczek, na każdej jeden artykuł żywnościowy z podaną ceną. Tych artykułów było w tym roku osiem (puszka groszku, puszka fasolki szparagowej, puszka szynki, minced pies, pudding, fruitcake, butelka napoju, galaretka).
Poniżej zdjęcia anglosaskich rarytasów  - brrrrr...



Trzy tygodnie temu, podczas mszy, puściliśmy w ruch tacę z tymi karteczkami. To jest ta sama taca, na którą zbiera się datki podczas mszy więc parafianie mają odmianę - zamiast ciągle dawać możecie wreszcie coś wziąć z tacy. Wiele osób bierze po kilka karteczek.

Wynik jak zawsze imponujący...



Na zdjęciu po lewej widać jakieś towary na podłodze - to torby z 5 kg ziemniaków i 3 kg marchwi.
Paczkujemy towary jak na taśmie - 34 torby...

Do tego dla każdego osobna torba z ziemniakami i marchwią, plus torba z tubami pasty do zębów i szczoteczkami. Razem pewnie ponad 25 kg towaru.
Organizujemy 5 zespołów dwuosobowych i w drogę. Ja wybrałem aż 9 adresów gdyż są zgrupowane w niewielkiej odległości od siebie. Nareszcie widzimy sporo uśmiechniętych twarzy - oby te uśmiechy dotrwały do Świąt.

Natomiast w normalnym życiu...
Pielęgniarz, który brał ode mnie krew podczas rutynowego badania, Chińczyk, grzecznościowo spytał jak spędzam Święta. Automatycznie wyjaśniłem, że w naszej, polskiej, tradycji zasiadamy wspólnie do stołu już w Wigilię. Automatycznie, gdyż przecież powinienem był sobie zdać sobie sprawę, że on nie ma pojęcia co to znaczy Wigilia, nie jestem pewiem czy zna pochodzenie słowa Christmas. Zresztą pewnie woli skrót Xmas. Przyznam się, że ja też wolę - zdecydowanie w odniesieniu do ogłupiającej kampanii zakupów.
A jak ty spędzasz święta? - pytam. Uśmiecha się - wyjeżdżam sam na ryby. A żona oczywiście szykuje się na Boxing Day Sales - dodaje.
To szał zakupów w drugi dzień Świąt. Ludzie ustawiają się przed sklepami już o 3 rano.
Dzisiaj taka sama rozmowa z fryzjerką - Chinka z Tajwanu. Młoda, niemężatka, wybiera się z koleżankami na Boxing Day sale.

Tak, to jest zdecydowanie Xmas.