Widziałem raz Manię, w wannie.
Naga lecz zachowywała się nieNAGAnnie.
Odtąd mam takie mniemanie, kto wie czy nie Manię,
że mnie nie ma, że nie ma mnie.
Że wiatr mnie niesie, lecz nic nie naniesie
a cóż z takiego niesienia gdy nie ma nasienia.
Jakoś to bałwanienie mnie nie niepokoi,
tylko czemuż to dzwonienie powoduje spowolnienie,
tak że moje powonienie nie nadąża za wonią,
która zwykle pojawia się gdy dzwonią?
Friday, August 9, 2019
Tuesday, August 6, 2019
Podwórkowe rozmowy
W poniedziałek zapłaciłem rachunki za światło i gaz osobom proszącym nasze Stowarzyszenie (Św Wincentego) o pomoc a potem poszedłem wrzucić im pokwitowania do skrzynek pocztowych.
Większość naszych podopiecznych mieszka w małych domkach utrzymywanych z państwowych pieniędzy. Lokatorzy płacą czynsz w wysokości nie przekraczającej 25% ich przychodów, prócz tego elektryczność, gaz, woda i cała reszta.
Na marginesie dodam, że okres oczekiwania na takie mieszkanie, to kilka lat.
Podchodząc do skrzynek pocztowych napotkałem naszego podopiecznego - Glena. Odprowadzał na miejsce pojemniki na śmiecie.
Na głowie spory guz i zaschnięta krew.
- Co się stało?
- Bójka - z rezygnacją wzruszył ramionami.
Wymieniliśmy kika zdań gdy z pobliskiego domku wyszła jakaś pani. Spojrzała na nas pytająco.
- To jest Lech, ze Stowarzyszenia św Wincentego, wyjątkowo dobry człowiek, zapłacił mój i Patrycji rachunek.
Pani spojrzała na mnie z aprobatą.
- Jestem Carmen.
- Co za piękne imię.
- Jak opera Bizeta. Znasz?
Skinąłem głową.
- To najpiękniejsza opera - kontynuowała Carmen - ale treść bez sensu. Bardzo antykobieca.
- Ależ Carmen - zaoponowałem - w operze musi być dramat, tragedia.
- Tak, tak. Ale dlaczego kobieta jest przyczyną całego zła?
- To jest gra przeciwieństw. Carmen ma ogromny urok, oczarowuje Don Josego. Teraz musi przyjść przeciwwaga, ona go rzuca...
- Dobrze, dobrze... ale dlaczego wpakowali w to kobietę?
- Bo tylko kobieta może tak kogoś zauroczyć.
- Carmen, Lech to bardzo dobry człowiek - Glen chyba uznał, że potrzebuję moralnego wsparcia.
- Widzę, że bardzo dobry - zgodziła się Carmen, ale nie dawała za wygraną.
- Ten facet w Watykanie. No wiesz, ten w oknie. A ci głupi ludzie przychodzą, czekają godzinami i patrzą na niego jak na kogoś nadzwyczajnego...
Nie będę relacjonował dlaszego ciągu rozmowy. Carmen miała długą listę zarzutów pod adresem Kościoła. Nie oponowałem zbytnio gdyż nasze opinie były tak sobie przeciwne, że nie miało to sensu.
Wieczorem zajrzałem na stronę internetową - polityka.pl.
Jakby to powiedzieć?
Carmen do kwadratu.
I to bez muzyki.
Większość naszych podopiecznych mieszka w małych domkach utrzymywanych z państwowych pieniędzy. Lokatorzy płacą czynsz w wysokości nie przekraczającej 25% ich przychodów, prócz tego elektryczność, gaz, woda i cała reszta.
Na marginesie dodam, że okres oczekiwania na takie mieszkanie, to kilka lat.
Podchodząc do skrzynek pocztowych napotkałem naszego podopiecznego - Glena. Odprowadzał na miejsce pojemniki na śmiecie.
Na głowie spory guz i zaschnięta krew.
- Co się stało?
- Bójka - z rezygnacją wzruszył ramionami.
Wymieniliśmy kika zdań gdy z pobliskiego domku wyszła jakaś pani. Spojrzała na nas pytająco.
- To jest Lech, ze Stowarzyszenia św Wincentego, wyjątkowo dobry człowiek, zapłacił mój i Patrycji rachunek.
Pani spojrzała na mnie z aprobatą.
- Jestem Carmen.
- Co za piękne imię.
- Jak opera Bizeta. Znasz?
Skinąłem głową.
- To najpiękniejsza opera - kontynuowała Carmen - ale treść bez sensu. Bardzo antykobieca.
- Ależ Carmen - zaoponowałem - w operze musi być dramat, tragedia.
- Tak, tak. Ale dlaczego kobieta jest przyczyną całego zła?
- To jest gra przeciwieństw. Carmen ma ogromny urok, oczarowuje Don Josego. Teraz musi przyjść przeciwwaga, ona go rzuca...
- Dobrze, dobrze... ale dlaczego wpakowali w to kobietę?
- Bo tylko kobieta może tak kogoś zauroczyć.
- Carmen, Lech to bardzo dobry człowiek - Glen chyba uznał, że potrzebuję moralnego wsparcia.
- Widzę, że bardzo dobry - zgodziła się Carmen, ale nie dawała za wygraną.
- Ten facet w Watykanie. No wiesz, ten w oknie. A ci głupi ludzie przychodzą, czekają godzinami i patrzą na niego jak na kogoś nadzwyczajnego...
Nie będę relacjonował dlaszego ciągu rozmowy. Carmen miała długą listę zarzutów pod adresem Kościoła. Nie oponowałem zbytnio gdyż nasze opinie były tak sobie przeciwne, że nie miało to sensu.
Wieczorem zajrzałem na stronę internetową - polityka.pl.
Jakby to powiedzieć?
Carmen do kwadratu.
I to bez muzyki.
Sunday, August 4, 2019
Niedzielne wspomnienie - I Komunia
Dzisiejsze czytania przeciwstawiają wartość dóbr materialnych wartości Bożego błogosławieństwa (po śmierci).
Trudno z tym dyskutować więc spojrzałem na to co się działo w kościele - I Komunia.
Nie mam najmniejszego pojęcia co z tego wydarzenia wynoszą dzieci. Z obserwacji wnioskuję, że dzieci uczęszczające do szkoły podstawowej bardzo rzadko (wcale) odwiedzają kościoły
Wspomnę więc siebie sprzed około 70 lat.
Kielce, pierwsza połowa maja.
W mieście nie można było dostać lilii a właśnie ten kwiat miało trzymać w dłoni każde dziecko. Komitet Rodzicielski zdecydował, że dwie panie pojadą do Krakowa i tam kupią kwiaty dla całej klasy. Rodzice solidarnie pokryją koszta zakupów i wyjazdu.
Moja matka uznała to za zbytek, ale spytała mnie co myślę o lilii z papieru.
Nic nie myślałem, kwiaty to była dla mnie nieznana dziedzina.
Okazało się, że moja matka znalazła w naszej klasie bratnią duszę, panią, która miała takie samo podejście do sprawy.
Poniżej zdjęcie moje i kolegi - Tadka, obaj z papierowymi liliami, chociaż Tadek trzyma chyba również jakiś prawdziwy kwiat.
Trudno z tym dyskutować więc spojrzałem na to co się działo w kościele - I Komunia.
Nie mam najmniejszego pojęcia co z tego wydarzenia wynoszą dzieci. Z obserwacji wnioskuję, że dzieci uczęszczające do szkoły podstawowej bardzo rzadko (wcale) odwiedzają kościoły
Wspomnę więc siebie sprzed około 70 lat.
Kielce, pierwsza połowa maja.
W mieście nie można było dostać lilii a właśnie ten kwiat miało trzymać w dłoni każde dziecko. Komitet Rodzicielski zdecydował, że dwie panie pojadą do Krakowa i tam kupią kwiaty dla całej klasy. Rodzice solidarnie pokryją koszta zakupów i wyjazdu.
Moja matka uznała to za zbytek, ale spytała mnie co myślę o lilii z papieru.
Nic nie myślałem, kwiaty to była dla mnie nieznana dziedzina.
Okazało się, że moja matka znalazła w naszej klasie bratnią duszę, panią, która miała takie samo podejście do sprawy.
Poniżej zdjęcie moje i kolegi - Tadka, obaj z papierowymi liliami, chociaż Tadek trzyma chyba również jakiś prawdziwy kwiat.
Po mszy, rzeczy materialne zostały poddane sprawdzianowi - bitwa na lilie.
Te naturalne, po byle uderzeniu, łamały się i padały na ziemię. Nasze, papierowe na drucie, przeszły zwycięsko każdą próbę.
Oczywiście, nijak się to ma do wieczności, ale przecież drobna satysfakcja też się z życiu trochę liczy.
Tuesday, July 30, 2019
Szerszeń - wspomnienie
Przez kilka dni nie działało u mnie ogrzewania, a tu przecież zima, australijska ale jednak.
Przypomniało mi się jak ponad 50 lat temu, w nieogrzewanej izbie w Polsce, rozgrzewała mnie i moją matkę lektura mocno promowanej przez władze książki angielskiej autorki.
Wspomnienie TUTAJ.
Przypomniało mi się jak ponad 50 lat temu, w nieogrzewanej izbie w Polsce, rozgrzewała mnie i moją matkę lektura mocno promowanej przez władze książki angielskiej autorki.
Wspomnienie TUTAJ.
Monday, July 29, 2019
Niedzielne targowanie
W ostatnią niedzielę pierwsze czytanie to Księga Rodzaju 18.20-33 - opowieść o tym jak Bóg postanowił wygubić wszystkich mieszkańców Sodomy i Gomory.
Abraham, którego bratanek Lot mieszkał w jednym z grzesznych miast, protestuje: jak to zgładzisz niewinnych razem z grzesznikami?
Bóg odwraca kota ogonem, ignoruje kwestię odpowiedzialności zbiorowej i prowokuje do targów - jeśli znajdę 50 sprawiedliwych, to przebaczę całemu miastu.
Abraham łapie się na haczyk i zaczyna targi obniżając poprzeczkę aż do 10.
Tekst rodziału TUTAJ.
Wszyscy (chyba) komentatorzy tej historii podkreślają łagodność i miłosierdzie Boga i hucpę Abrahama. Dają ją jako przykład - proś Boga, nie ustawaj, uprosisz.
Ja jestem sceptyczny. Wszak Bóg wyznaczając Abrahamowi punkt startowy do targów wiedział dokładnie ilu sprawiedliwych było w Sodomie i Gomorze. Wiedział o tym akceptując kolejne szczeble. Abraham mógł odczuwać sporą satysfakcję z przebiegu rozmów, ale ich faktyczny rezultat był żaden.
Dla mnie historia ta ma jednak drugie dno - działaj, próbuj, walcz. To daje ci dużą szansę na satysfakcję.
Większą szansę niż wygrana.
Friday, July 26, 2019
Pstrąg
Raz do dziennika „Gazeta Niebieska”
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
przyszedłem rano, sam, bo nie mam pieska.
(skumbrie w tomacie pstrąg).
— Kto pan jest, mów pan, mów w tajemnicy!
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
— Ja jestem ktoś, kto się wcale nie liczy.
(skumbrie w tomacie pstrąg).
Siedziałem — mówię — długo w tej grocie,
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
dłużej nie mogę… skumbrie w tomacie!
(skumbrie w tomacie pstrąg).
Zaraza rośnie świątek i piątek.
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Lecz nie pójdę w Polsce robić porządek.
(skumbrie w tomacie pstrąg).
Na to naczelny kichnął redaktor
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
i po namyśle powiada: — Jak to?
(skumbrie w tomacie pstrąg).
Nie chce pan naprawić błędów systemu?
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Byli tu tacy trzydzieści lat temu.
(skumbrie w tomacie pstrąg).
Bardzo szlachetni, myśleli, że wyszło.
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Krwi nie rozlali,wino mszalne wyschło.
(skumbrie w tomacie pstrąg).
— Ach, co pan mówi? —jęknąłem na to;
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Lecz letni jęk to był, bo przecież lato.
(skumbrie w tomacie pstrąg).
— Znaczy się, zostanę tutaj gdzie jestem,
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Nie zdradzę słowem, nie zdradzę gestem.
(skumbrie w tomacie pstrąg).
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
przyszedłem rano, sam, bo nie mam pieska.
(skumbrie w tomacie pstrąg).
— Kto pan jest, mów pan, mów w tajemnicy!
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
— Ja jestem ktoś, kto się wcale nie liczy.
(skumbrie w tomacie pstrąg).
Siedziałem — mówię — długo w tej grocie,
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
dłużej nie mogę… skumbrie w tomacie!
(skumbrie w tomacie pstrąg).
Zaraza rośnie świątek i piątek.
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Lecz nie pójdę w Polsce robić porządek.
(skumbrie w tomacie pstrąg).
Na to naczelny kichnął redaktor
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
i po namyśle powiada: — Jak to?
(skumbrie w tomacie pstrąg).
Nie chce pan naprawić błędów systemu?
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Byli tu tacy trzydzieści lat temu.
(skumbrie w tomacie pstrąg).
Bardzo szlachetni, myśleli, że wyszło.
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Krwi nie rozlali,wino mszalne wyschło.
(skumbrie w tomacie pstrąg).
— Ach, co pan mówi? —jęknąłem na to;
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Lecz letni jęk to był, bo przecież lato.
(skumbrie w tomacie pstrąg).
— Znaczy się, zostanę tutaj gdzie jestem,
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
Nie zdradzę słowem, nie zdradzę gestem.
(skumbrie w tomacie pstrąg).
Zostanę zatem w tutejszym klimacie,
(skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie)
A Wy chcieliście Polski, no to ją macie!
(skumbrie w tomacie pstrąg).
Oryginalny tekst TUTAJ.
Natomiast ja spędzę dzisiejszy wieczór na koncercie. W programie kwintet fortepianowy F. Schuberta - Pstrąg. Fragment z tytułowym tematem TUTAJ.
Tuesday, July 23, 2019
Jakość łez
Dzisiaj wypadł termin mojej corocznej wizyty u optometrysty.
Wiadomo, że to już nie ten wzrok, ale z technicznego punktu widzenia wszystko w porządku.
Już po badaniu pani optometrystka doradziła krople do oczu.
- To poprawi jakość twoich łez - wyjaśniła.
Jakość moich łez?
Zastanowiłem się - kiedyż to ostatni raz ja uroniłem jakąś łzę?
Chyba podczas słuchania Mszy b-moll J.S. Bacha 4 tygodnie temu.
Przepraszam Janie Sebastianie za słabą jakość, to wina starości.
Krople kupiłem, mam nadzieję, że jedyne okazje do wykazania ich jakości będą w kategorii muzyka.
Wiadomo, że to już nie ten wzrok, ale z technicznego punktu widzenia wszystko w porządku.
Już po badaniu pani optometrystka doradziła krople do oczu.
- To poprawi jakość twoich łez - wyjaśniła.
Jakość moich łez?
Zastanowiłem się - kiedyż to ostatni raz ja uroniłem jakąś łzę?
Chyba podczas słuchania Mszy b-moll J.S. Bacha 4 tygodnie temu.
Przepraszam Janie Sebastianie za słabą jakość, to wina starości.
Krople kupiłem, mam nadzieję, że jedyne okazje do wykazania ich jakości będą w kategorii muzyka.
Subscribe to:
Posts (Atom)
