Wednesday, February 18, 2026

Środa Popielcowa

 ...jest dzisiaj.

Poranny ceremoniał...
Najpierw WORDLE - dzisiejsze słowo przypomniało mi niedzielną transmisję z Zimowej Olimpiady...


Google Chrome wyświetliło mi nagłówki wiadomości, które według ich rozeznania mogą mnie interesować, na pierwszej pozycji - dzisiaj rozpoczyna się Ramadan!

O Środzie Popielcowej ani mru-mru...
Nieważne, ja i tak pospieszyłem na mszę.
Miłe zaskoczenie - kościół wypełniony w 99%.

Refleksja wizualna...
Podczas opisanego w poprzednim wpisie niedzielnego koncertu miałem trochę czasu aby przyjrzeć się publiczności i ze smutkiem stwierdziłem - bardzo, bardzo brzydcy ludzie (poza moją żoną oczywiście). 
Pozytywne były ich figury, bardzo niewiele otyłych osób, ale wątpliwa to pociecha gdy kształty były czasem karykaturalne a twarze.... zdecydowanie brzydkie.

Mając to w pamięci uważniej przyglądałem się ludziom na dzisiejszej porannej mszy...
Proporcje były inne - seniorzy stanowili może 30%, ale jednak z przyjemnością patrzyłem na ich twarze.
Osobna sprawa to profil etniczny. Na koncercie prawdopodobnie ponad 80% to były osoby o anglosaskich korzeniach podczas gdy w naszym kościele takie osoby stanowią może 40%.

Wniosków nie wyciągam.

Po śniadaniu skoczyłem do polskiego sklepu po stosowne zakupy - salceson i szynka.

Kolejna wizyta - biblioteka - zauważyłem dwie dziewczyny w mundurkach szkolnych - na czołach miały jeszcze czarne plamy - widocznie w pobliżu jest katolicka szkoła. 
Pożałowałem, że ja już obmyłem czoło.

Z Olimpijskiej beczki...
Kilka dni temu trafiło mi się obejrzeć jazdę szybką na lodzie, 3000m kobiet, zawodniczka - Francesca Lollobrigida...


Lollobrigida!?!
Gina Lollobrigida,  Fanfan Tulipan - to był chyba pierwszy film, na którym zwróciłem uwagę na urodę aktorów. Mało tego, zmieniłem własną fryzurę.

A Francesca Lollobrigida?
5,000 m - prawie 7 minut - oglądałem z przykrością - nienaturalnie zgięta sylwetka, ciało pokryte jakimś kosmicznym kostiumem. Na powyższym zdjęciu widać twarz... a może to produkt SI?
I UDA - chyba 80% postaci na zdjęciu to... kończyny dolne.
Przypomniałem sobie swój UDar sprzed prawie 2 tygodni... no to teraz mi przeszło.
W samą porę - POST

P.S.
Gina Lollobrigida - Wikipedia - KLIK.
Fanfan Tulipan - Wikipedia - KLIK.

28 comments:

  1. Czytałam nagłówki wiadomości o niej, że sensacja, że złoty medal na wcześniejszych dystansach, na początku tych Igrzysk, zastanawiałam się, skąd to nazwisko, już wiem, że jednak pokrewieństwo dosyć bliskie, ale portale nie są zgodne: na jednym przeczytałam, że jest prawnuczką Giny, a na innym, że cioteczną wnuczką (wnuczką brata Giny), ale Gina nie miała brata, a z kolei jej syn nosi nazwisko ojca Skofic! - Co za brak precyzji!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Gina Lollobrigida - mocno pokręcony życiorys, życzę łyżwiarce żeby jej życie potoczyło się łagodniej.

      Delete
  2. Z tymi nagłówkami , które wyświetlają się...bywa ciekawie. Ostatnio wpadła mi do głowy koncepcja, którą przegadałam w walentynki z zawodowym praktykiem, żeby skonfrontować własną niewiedzę a raczej powierzchowność z dośiadczeniem. I niby na tym zakończyłam temat, a tu .masz ci los- algorytm podsunął mi informację o jądrze ziemi , która idealnie mi się wpasowała . Musiałam temat pociągnąć ..Skoro Wszechświat mi sprzyja...to nie mam wyjścia. ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zauważyłem Twoje wędrówki wgłąb Ziemi, nie wiem co łatwiejsze - zejść do centrum Ziemi czy ślizgać się na lodzie.

      Delete
    2. Dla wprawnego/zaprawionego(hi,hi,hi ?) - nic trudnego ani jedno ani drugie...Problem jest ze znalezieniem takowych..

      Delete
    3. W-prawny/za-praw-iony - niestety ja staram się prawa przestrzegać, ale trzymam się z daleka.

      Delete
    4. A u nas - samochodem po zamarzniętym jeziorze ślizgał sie- zakończył rajd na pomoście. Mróz widocznie niektórym ,idzie w głowę., bo o rozumie trudno w tym przypadku mówić..

      Delete
    5. Ślizganie się samochodem... rozrywka na niezdrowy rozum.
      Na marginesie - na zdrowy rozum... to ślizganie się samochodem na zamarzniętym jeziorze to zdrowszy wybór - mniej kurzu i mniejsze ryzyko uszkodzenie ludzi i budynków.

      Delete
    6. Patrząc przez taki pryzmat- i szansa , że to dla kogoś- jednorazowy wypad. Chociaż nikomu nie życzę..

      Delete
  3. w 2003 r. w filmie o Fanfanie zagrała Polka..., plakat z Giną wisiał nad łóżkiem starszego brata. Jak poszedł do wojska zająłem jego pokój, barłóg, a plakat wylądował za szafą. A jak przyjechał na urlop wisiał już plakat z aktorką francuską z filmu"Piękność dnia", chyba Skolimowskiego(od 16 lat, to podrobiłem legitkę, nieudolnie zresztą..). Ginę zapamiętam do końca życia, a inne aktorki, cóż, tyle ich było-gusta się zmieniały...
    Salceson robię sam. Zamiast ryja z uszami(uszy trudno dostać, bo idą na przekąskę dla psów)gotuję"kolanka"(zrezygnowałem z golonki i rad/tek). Zamiast"maćka"stosuję folię(niestety), a deseczka i kamień ciągle oryginalne, tatowe. Uszy świńskie z chrzanem o nich były piosenki(Koterbska, albo?). Pamięć zawodzi...
    Te łyżwiarki, od pasa w dół, mogłyby zostać modelkami Rubensa, jakby przestały chodzić na siłownie i ciut, ciut zwiotczały im uda..., przecież to strach(ważę 76 kg!). No i taki plakat na ścianę z piękną Francescą przesłał bym bratu do DPS-u. Bilety by sprzedawał...
    G.

    ReplyDelete
  4. pardon, Bunuel. Pomyliłem z"Na samym dnie", a może jeszcze z innym...
    drugą razą będę bardziej...
    G.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Piękność dnia - Catherine Deneuve - tyz pikna.

      Delete
    2. Wspominałem, że te aktorki mi się mylą(ostatnio Merkle(Andrzejowa?) z Macron, czy Merkiel?- nie takie pikne, ale znane)... i filmy.
      Babcia"kręciła"palemki z polnych kwiatów. Rodzinka była mocno zaangażowana w bieganiu po polach i łąkach. Rośliny były suszone w jej pokoiku, w wieku 86 lat zwalczyła raka nerki, drugą jej usunęli-mimo wieku przeżyła taką operację(pod narkozą). Z workiem na mocz dużo nie chodziła, ale jeszcze za panienki nauczyła się"kręcić"te palemki. No to kręciła, żeby tylko się nie położyć...Tradycje rodzinne. Jej babka była zielarką, mieli gospodarkę pod Lublinem. Ale, do palemek, skoro ...
      Babcia Janka"kręciła"tych palemek na Wielkanoc ok. 700 szt. Część sprzedawano w sklepiku przykościelnym i kasa szła na potrzeby parafii. Ja woziłem kartony do Warszawy i były rozdawane po znajomych, jak to babcia mówiła"ku chwale Jezusa". Gratis, wiadomo. Część pojechała do Watykanu z pielgrzymką do Papieża, kto wie, może...? Poświęconych palemek nie można wyrzucać, zatem muszą być spalone. Żyła 93 lata, spokojnie zasnęła, a przed odejściem pomachała mi ręką z uśmiechem na twarzy... . W rodzinie"kręcenie"palemek"przejęła jej córka, ale tylko dla rodziny. Do dziś trzymam parę palemek(nie są poświęcone) w piwnicznej izbie z innymi drobnymi pamiątkami rodzinnymi, w tym"zielnik"z zasuszonymi ziołami i różne przepisy na napary, wywary, maści. Prawie 10-letnie, dobrze, że przypomniałeś. Trzeba zrobić konserwację-odkurzyć i spryskać lakierem. No i zajrzeć do tego"zielnika"...
      G.

      Delete
    3. Markle! Megan Markle! chyba?

      Delete
    4. Palemki z polnych kwiatów....
      No właśnie, "palmy" wyrabiane w Łowiczu.
      A u nas... po prostu gałęzie z palm rosnących pod kościołem.

      Delete
  5. Mnie zawsze ciekawiło, skąd duchowni biorą ten popiół. Okazuje się, że to spadek po średniowiecznych rytuałach...palenie palm wielkanocnych.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja dowiedziałem się o tym dopiero w mojej obecnej parafii. Już 2 tygodnie temu w kościele wystawili koszyki żeby parafianie mogli oddać zeszłoroczne palmy na spopielenie.

      Delete
  6. U mnie w kościele też tłumy

    Trochę nie rozumiem tego wpisu o urodzie a raczej jej braku

    ReplyDelete
    Replies
    1. Uroda - to była moja obserwacja, po prostu... moja żona miała podobne odczucie. Czy można to wytłumaczyć anglosaskim pochodzeniem? Chyba nie do końca.

      Delete
  7. Ja też mam nawyk obserwacji ludzi w kościele. Trudno to dostrzec, bo widzi się ludzi z tyłu głowy, ale patrzę, gdy podążają do komunii i z powrotem. Najczęściej starsze pokolenie. Zdarzają się też młodzi ale najmniej w przedziale wieku 35 -50.
    W Londynie zawsze lubiłam obserwować ludzi w metrze, zakładałam ciemne okulary i patrzyłam bezkarnie.
    Byłam jeszcze w Brighton w środę i nawet myślałam iść do kościoła, ale strasznie wiało i padał deszcz.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ludzie w kościele - masz rację - ludzie w przedziale wieku 35-50 - kariera zawodowa, dzieci jeśli są to już samodzielne. W naszym kościele jest wielu młodych rodziców z dzieciakami w wieku przedszkolnym.
      Ludzie w metrze, w tramwaju - też obserwowałem, teraz rzadko korzystam z tych środków komunikacji.

      Delete
  8. Mnie porywa wszystko, co na lodzie - z wyjątkiem hokeja. A już łyżwiarstwo figurowe to jest coś tak niewymownie cudownego, że słów mi brak.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Na lodzie... jazda dowolna bardzo mi się podoba, ale mam też sentyment do jazdy szybkiej na krótkim dystansie a to dlatego, że pierwszy złoty medal w tej dyscyplinie wygrał Australijczyk. S. Bradbury bystro zauważył, że w tej dyscyplinie conajmniej 2 zawodników się wywraca więc przyjął taktykę jazdy na samym końcu zakładając, że jak dwóch się przewróci, to on zakwalifikuje się do następnej rundy. Tak właśnie się stało a w finale.... wywrócili się wszyscy prócz niego ( https://www.youtube.com/watch?v=fAADWfJO2qM ).

      Delete
    2. Obejrzałam, he, he, świetne! Mnie ta dyscyplina bardzo przypomina żużel. Od razu miałam takie skojarzenie, bom na żużlu wychowana.

      Delete
    3. Przypomina żużel... masz rację, ale jednak znacznie mniej dymu i kurzu a więcej poślizguff.

      Delete
  9. Jeszcze a propos olimpiady, bo niedawno oglądałam śmieszny program o najdziwniejszych uczestnikach olimpiady zimowej. Był to skoczek angielski Eddie Orzeł w Calgary i bobslejowcy z Jamajki.o nich był nawet bardzo fajny film fabularny. W Anglii nikt nie zajmował się olimpiadą, gdy teraz byłam, chociaż zdobyli 3 złote medale w skeletonie i czymś tam jeszcze w ciągu dwóch dni. Pytałam paru osób. W pubach oglądali tylko te swoje mecze 🤣 Bardzo jestem ciekawa twoich wrażeń z Londynu z różnych lat, gdy wtedy byłeś i zapraszam raz jeszcze do mojego ABC ❤️

    ReplyDelete
    Replies
    1. Eddie the Eagle, film o Jamajczykach pamiętam.
      Nie wiem czy Australijczycy interesują się Olimpiadą, w wiadomościach króluje krykiet, ale relacja z Olimpiady też jest.
      Kilka wspomnień z Londynu już dopisałem :)

      Delete