Sunday, September 22, 2019

Niedzielne czytanie - Król i historia

"W Warszawie na Gęsiej, na Smoczej, na Nalewkach... Jom Kipur wypadło w środę, 10 tiszri 5698 roku od stworzenia świata...
We wtorek wieczorem żydowskie ulice Warszawy wyludniły się zupełnie, autobusy i tramwaje kursowały puste, wszyscy pobożni Żydzi poszli do synagogi na Kol Nidrej.
Od czasu mojej bar micwy chodziłem tam zawsze z moim ojcem, jak każdy żydowski chłopak. Najpierw ojciec odprawiał kaparot: dla odkupienia grzechów kręcił nad głową białym kogutem, a potem koguta zabijał, matka oblewała go wrzątkiem, skubała pióra, patroszyła. Lubiłem widok kogucich wnętrzności. Następnie matka brała tasak i dzieliła koguta na części.



Potem szedłem z ojcem do synagogi.
Po prawicy i lewicy kantora stawali mężczyźni ze zwojami Tory, a kantor śpiewał po aramejsku o przysięgach, które składać będziemy przez cały rok między tym Jom Kipur a następnym. 
Kol nidrej, weesarej, uszewuej, wacharomej, wekonamej, wekisunej, wechisunej.
Wszystkie nasze przysięgi i obietnice uważajcie za nieważne.



Ciało mojego ojca podzielone jak ciało koguta na kaparot.
Redaktor Sokoliński zrelacjonował w "Kurjerze" znalezienie każdej kolejnej części ciała Nauma Bernsztajna. Ostatnia znalazła się głowa zawinięta w ojcowski chałat razem z dokumentami, i wszystko stało się jasne."
Szczepan Twardoch - Król.

Ciało ojca poćwiartowane jak kogut ofiarny?
Niedawno skończyłem czytać Króla Szczepana Twardocha.

Prawdopodobnie każdy współczesny młody człowiek ma za sobą lekturę lub obejrzenie tuzinów bardziej brutalnych i okrutnych książek i filmów, dla mnie jednak była to ciężka dawka i wyłącznie talent autora zmusił mnie do jej skończenia.

Scena powieści to Warszawa, rok 1937, środowisko gangsterów wymuszających haracz od drobnych sklepikarzy i rzemieślników a jednocześnie powiązanych  z bojówkami P.P.S. (Polskiej Partii Socjalistycznej) i żydowskiego Bundu - KLIK.

Relacja bardzo dobrze osadzona w ówczesnej rzeczywistości. Nic dziwnego, że zagrzebałem się w internetowych poszukiwaniach faktów.

Znalazłem więcej niż oczekiwałem.
Dwie bardzo istotne postacie - Kum Kaplica  i doktor Radziwiłek - działacze PPS - to bardzo dokładne kopie Łukasza Siemiątkowskiego i doktora Łokietka a całą historię opisał w 1968 roku Jerzy Rawicz w książce "Doktor Łokietek i Tata Tasiemka, dzieje gangu" - KLIK.

Muszę wyznać, że zrobiło mi się trochę smutno, że Szczepan Twardoch nie wspomniał na marginesie swojej książki o istnieniu książki Jerzego Rawicza. Wydaje mi się, że byłoby to fair.

Król dał mi zresztą więcej powodów do smutku.
Amosfera sanacyjnej Polski - getto ławkowe, ONR, Falanga i Bolesław Piasecki - KLIK, Ozon (Obóz Zjednoczenia Narodowego) - KLIK, Bereza Kartuska.

Pomyślałem po raz kolejny z sentymentem o czasach PRL.
Moje pokolenie nie znało zupełnie historii międzywojennego 20-lecia i dzięki temu zachowałem wizję kraju mądrych i dobrych ludzi.

Często spotykam się że stwierdzeniem, że w PRL fałszowano historię.
Moja rodzina była wrażliwa na tym punkcie i już w szkole podstawowej dostałem jako obowiązkową lekturę Dzieje Narodu Polskiego, autor - Władysław Smoleński, rok wydania 1921.
Sporo trudu kosztowało mnie jej przeczytanie a rezultat żaden, nie znalazłem żadnej niezgodności.
Inna rzecz, że Dzieje kończyły się na Powstaniu Styczniowym.

XX-lecie międzywojenne - ten okres na lekcjach historii przerobiliśmy bardzo szybko i pobieżnie.
Oczywiście nieco mgliście i w sposób mocno zneutralizowany przedstawiono wojnę 1920 roku oraz wkroczenie wojsk sowieckich we wrześniu 1939 roku. To samo dotyczyło Powstania Warszawskiego.

 Bawi mnie fakt, że obecnie znajduję sporą ilość artykułów pisanych w tym samym tonie.

Jedyne zdecydowane kłamstwo to zbrodnia katyńska a raczej jej przemilczenie.

W styczniu 1981 roku opuszczałem Polskę z myślą o niedługim powrocie na dobre.

Dość szybko okazało się, że nie ma już dokąd wracać.
Teraz okazuje się, że wszelkie dziecięce i młodzieżowe sentymenty nie miały od samego początku sensu.

Rozmowa z autorem Króla TUTAJ.

Thursday, September 19, 2019

System dziesiętny w Biblii

W poprzednim wpisie cytowałem Ewangelię, przypowieść o kobiecie, która posiadała 10 drachm.
Zaskoczyła mnie ta ilość - 10.
W antycznej kulturze i nauce liczba 10 nie miała chyba żadnego znaczenia. Święte liczby, które rządzą kosmosem to 3, 4, 7, 12.

Natomiast 10 - jedno jest oczywiste - liczenie na palcach. A zatem policzenie dzieci, inwentarza żywego, istotnych przedmiotów w domu. Nadawało się to doskonale do liczenia owiec i drachm.

Rzymski system numeracji wyróżnia 10, mamy specjalne symbole na istotne wielokrotności dziesięciu: L-50, C-100, D-500, M-1000.

Jedyne czego Rzymianom i ich sąsiadom brakowało, to symbole nadające się do sprawnej obsługi tego systemu - cyfry arabskie

O tym, że cyfry, które nazywamy w Europie arabskimi wcale nie są arabskie, dowiedziałem się dopiero w połowie swojego zycia, kiedy wylądowałem w Kuwejcie.

Tam otoczyły mnie cyfry jak te w 4. rzędzie po prawej (Eastern Arabic).

Cyfry arabskie i ich wykorzystanie do prowadzenia rachunków spopularyzował w Europie w XIII wieku Fibonacci - KLIK, obecnie słynny jako twórca ciągu Fibonacciego

Cyfry jakich używamy dzisiaj pojawiły się dopiero w 15. wieku, jednocześnie z wprowadzeniem druku.

Osobna sprawa to symbole matematyczne.
Pierwszy z nich, znak plus + wprowadzono w 1360 roku.
Znak równości = dopiero w 1557 roku.

Pełen wykaz symboli i roku ich wprowadzenia TUTAJ.

Monday, September 16, 2019

Niedzielne słuchanie - gniew

"...Albo gdy jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czy nie zapala lampy, nie zamiata domu i nie szuka starannie aż ją znajdzie ? A kiedy ją znajdzie, zwołuje przyjaciółki i sąsiadki i mówi: Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, która zgubiłam. Mówię wam: Taka sama jest radość wśród aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca...".

Ewangelia wg św Łukasza 15. 1-32

Radość z powodu znalezienia czegoś zgubionego.
Jestem na etapie gubienia przedmiotów i zapominania drobiazgów. Jednak dominującą reakcją jest gniew a skojarzeniem utwór L. van Beethovena - Gniew z powodu zgubionego grosza - KLIK.

Chyba chyba warto zrewidować swoje obyczaje. Ileż ja będę miał okazji do świętowania.
Toż to będzie prawdziwie anielskie życie!

Friday, August 23, 2019

Mleko dobre jak mleko

Australijska Heart Foundation ostatnio oznajmiła, że "tłuste" mleko może być dobre dla zdrowia - KLIK.
Napisałem tłuste w cudzysłowie, bo za moich młodych lat były dwa rodzaje mleka - prawdziwe i odciągane.
Na tym prawdziwym, już po kilku godzinach odkładała się smakowita warstwa śmietany.

Proszę zwrócić uwagę na zdjęcie na zlinkowanej w pierwszej linii stronie - półki z mlekiem w supersamie. Na pierwszy rzut oka naliczyłem tam ponad tuzin rodzajów opakowań. Domyślam się, że zawierają substancje sprzedawane pod nazwą mleko.
A co jest w środku?

Przypomina mi się czytana dawno temu książka In Defense of Food, autor Michael Pollan - KLIK.
Wspomniał on w tej książce, że około roku 1937 w USA wprowadzono Akt Czystej Żywności, który wymagał od producentów żywności umieszczania etykiety IMITACJA, na każdym produkcie, który... jest imitacją. W latach 1970 przemysłowi udało się znieść to wymaganie i zapanowała wolność.
Więcej moich uwag na temat tej książki - TUTAJ.

Natomiast mleko nieodciągane i niewzbogacane środkami zubożającymi - mój boże - Heart Fundation ma na koncie szczytną misję promowania odchudzanego mleka przez ostatnie 20 lat. Oni na pewno nie zginą, co innego ich zwolennicy.

Wednesday, August 21, 2019

Komputery liczą, liczą

Jako akompaniament proponuję starą piosenkę.

Kilka dni temu mój laptop zakomunikował, że musi przeprowadzić aktualizację Windows.
Ładnie z jego strony, że mnie powiadomił, bo zdarza się, że bierze się za robotę bez pytania.
Skoro prowadzi aktualizację, to znaczy, że wcześniej ściągnął sobie na laptop wszystkie potrzebne elementy software.
Oczywiście ładuje sobie te kilka gigabajtów oprogramowania bez pytania, nie mówiąc o zgodzie.
Widziałem gdzieś protesty, że takie działanie, to hackerstwo w czystej formie, ale gadaj zdrów! Takich argumentów można używać w stosunku do policji, ale nie do Microsoftu.

Lekkopółśrednim wieczorem zgodziłem się, żeby Microsoft zaczynał swoją operację.
Normalnie trwa to kilkanaście minut, ale tym razem laptop nie wskazywał żadnego postępu robót.

Dwie godziny później szykowałem się do spania. Spojrzałem na laptop - postęp aktualizacji - 25%.

Rano... wszystko było pomyślnie zakończone.

Zaskoczyło szanownych czytelników? Spodziewali się awarii, pretensji, reklamacji?

To nie u umnie. Ja jestem wyjątkowo zgodny człowiek.

Zastanawiałem się tylko co też ten komputer mógł robić przez tyle godzin?
Przecież ta maszyna wykonuje miliony operacji w ciągu sekundy.
A więc w ciągu kilku godzin?
Jedyne co przychodzi mi do głowy, to że moc obliczeniowa mojego laptopa została połączona z mocą tysięcy innych komputerów i wykorzystana do jakichś szatańskich obliczeń, które przyniosą zgubę całej ludzkości.

Tyz piknie.


Sunday, August 18, 2019

Niedzielne czytanie - rozłam

"Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął. Chrzest mam przyjąć, i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie.

Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie podzielonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej»."

Ewangelia wg św Łukasza 12: 49-53.

Cóż tu dodać?
Toż my to mamy w naszym, polskim środowisku już od lat.
Chociaż jedna z Jezusowych przypowięści w pełni zrealizowana.

Monday, August 12, 2019

Niedzielne czytanie - ?

Wczorajsze czytania liturgiczne wydały mi się jakieś pokręcone, bez ładu i składu.

Być może i ksiądz odebrał to w ten sposób, bo jedyna rzecz jaką zapamietałem z kazania to ta historia:

Chłopiec wraca ze szkoły do domu, relacjonuje ojcu szkolne sprawy, wreszcie dochodzi do lekcji religii.
- O czy mówił nauczyciel? - pyta ojciec.
- O tym jak Mojżesz pokonał Egipcjan.
- No i jak to było?
- Mojżesz chciał wyprowadzić Żydów z Egiptu, ale doszli do morza. Wtedy Mojżesz wezwał saperów żeby wybudowali most. Jak saperzy skończyli budowę, to Żydzi przeszli na drugą stronę morza, a jak na most weszli Egipcjanie, to Mojżesz kazał saperom wysadzić most w poowietrze. No i w ten sposób pokonali Egipcjan.
- To wam powiedział nauczyciel?
- No, może trochę inaczej, ale jakbym ci powiedział dokładnie co on mówił, to nigdy byś mi nie uwierzył.