Już jesteśmy w domu....
Wspomnienie świątecznych dni -
Jak zwykle w Niedzielę rano pojechaliśmy na mszę do kościoła w miejscowości Neerim South...
Mszę odprawiał starszy ksiądz, dość pospiesznie.
Rozejrzałem się dookoła - wydało mi się, że było mniej osób niż w latach poprzednich, ani jednego dziecka.
Stroną wokalną opiekowała się jak w latach poprzednich para w średnim wieku - pani śpiewaczka i pan gitarzysta.
Pani śpiewała w dużą energią a jednak nie mogłem się oprzeć uczuciu, że ona jakoś bardziej należy do działalności w wiejskim gospodarstwie.
To samo wrażenie robiła na mnie reszta obecnych na mszy.
Kazanie było krótkie, nie zauważyłem w jaki sposób ksiądz połączył temat Zmartwychwstania z tematem wolności.
Ksiądz zapytał:
Jak uważacie - małżeństwo - czy to jest ograniczenie czy rozszerzenie wolności?
Ksiądz nie silił się na odpowiedź - spojrzałem wstecz na prawie 60 lat życia od chwili ślubu.
Nie zdziałałem wiele, ale chyba wszystko co ma jakąś wartość i trwa nadal to konsekwencja tego "ograniczenia", które kiedyś przyjąłem.
Prawdę mówiąc, nie potrafię sobie wyobrazić żadnej sensownej alternatywy.
Sobotni wieczór - latarnia to chyba oznaka cywilizacji
A pod okładką...
Poczułem pewną ulgę - wyznam, że smutno mi było podczas kilku tygodni ciężkiej choroby Papieża - smutno - oglądałem w TV tłumy, które modliły się o Jego powrót do zdrowia i jakoś nie widziałem w tym sensu.
I oto przyszło rozwiązanie, piękna synchronizacja - Papież pomodlił się z wspólnie z wiernymi i odszedł.
Program radiowy zdominowany tematem śmierci Papieża.
Za 2 tygodnie wybory do federalnego parlamentu - obaj główni kandydaci zawiesili na dzisiaj swoje kampanie wyborcze.
Wyznam, że zaskoczyło mnie jak wiele czasu radio poświęciło temu tematowi, ale to było miłe zaskoczenie.































