Pierwsze czytanie -
Pan rzekł do Eliasza: «Elizeusza, syna Szafata z Abel-Mechola, namaścisz na proroka po tobie».
Eliasz zszedł z góry i odnalazł Elizeusza, syna Szafata, orzącego: dwanaście par wołów przed nim, a on przy dwunastej. Wtedy Eliasz, podszedłszy do niego, zarzucił na niego swój płaszcz.
Wówczas Elizeusz zostawił woły i pobiegłszy za Eliaszem, powiedział: «Pozwól mi ucałować mego ojca i moją matkę, abym potem poszedł za tobą».
On mu odpowiedział: «Idź i wracaj, bo po co ci to uczyniłem?»
Księga Królewska 19: 16,19-21
Ewangelia -
Gdy dopełniały się dni wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jeruzalem, i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i weszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by przygotować Mu pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jeruzalem.
Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: «Panie, czy chcesz, byśmy powiedzieli: Niech ogień spadnie z nieba i pochłonie ich?»Lecz On, odwróciwszy się, zgromił ich. I udali się do innego miasteczka.A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: «Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz».Jezus mu odpowiedział: «Lisy mają nory i ptaki podniebne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć».Do innego rzekł: «Pójdź za Mną». Ten zaś odpowiedział: «Panie, pozwól mi najpierw pójść pogrzebać mojego ojca». Odparł mu: «Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże».Jeszcze inny rzekł: «Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu». Jezus mu odpowiedział: «Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego».Ewangelia św. Łukasza 9: 51-62
Zaczęło się nawet wesoło.
"Pan rzekł do Eliasza: «Elizeusza, syna Szafata z Abel-Mechola,..."
Po angielsku:
"The Lord said to Elijah, go you are to anoint Elisha, son of Shaphat of Abel Meholat...".
Niestety, tego Anglosas nie da rady wymówić.
Dobrze nam znany prorok Eljasz to po ichniemu - Elajża.
A Elizeusz?
Proboszczowi wyszedł Aliosza co nawet pasowało do obecnej sytuacji politycznej.
Tu żarty się skończyły.
Stary Testament nie jest jeszcze tak restrykcyjny, Aliosza, przed poborem, może jeszcze ucałować rodziców, ale Jezus na coś takiego nie pozwala.
Według mnie czytanie 2 tygodnie temu oraz dzisiejsze pokazują Jezusa zupełnie inaczej niż wszystkie pozostałe ewangelie.
Dziwnym trafem zbiegło się to z moją niedawną lekturą.
Była to swoista trylogia J.M. Coetzee - The Childhood of Jesus, The Schooldays of Jesus, The Death o Jesus.
Wyznam, że wykorzystanie imienia Jezus w tytule uważam za poważne nadużycie zaufania czytelników.
W książce, główny bohater ma na imię Dawid, jest dzieckiem uchodźców z nie wiadomo jakiego kraju, które zgubiło rodziców i którym zaopiekował się jakiś przypadkowy uchodźca, Szymon, człowiek wyjątkowej dobroci i o wielkiej cierpliwości, którą Dawid nieustannie testuje.
W dzisiejszym Ewangelii znalazłem jednak jakieś podobieństwo.
Jednak w życiu codziennym bliższa jest mi sytuacja opisana tymi słowami:
"Panie, pozwól mi najpierw pójść pogrzebać mojego ojca». Odparł mu: «Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych...".
W ostatnich 10 dniach uczestniczyliśmy w dwóch pogrzebach.
Najpierw Ray, mój znajomy z działalności w Stowarzyszeniu św. Wincentego.
Chyba najsympatyczniejszy ze znanych mi Australijczyków.
Szczupły, oszczędny w słowach, dobre poczucie humoru, wyjątkowo życzliwy ludziom, ale jednocześnie z dużą dozą rozsądku i praktycznym podejściem.
Umarł w wieku 96 lat.
Na pogrzebie dowiedziałem się, że miał 7 córek.
Stanęły wszystkie w szeregu obok trumny ojca i znowu zrobiło mi się ciepło na sercu - 7 szczupłych blondynek o pociągłych twarzach a z boku wnuczęta, podobne do dziadka i do matek.
Drugi pogrzeb - Teresa - znajoma Polka.
Osoba o silnym charakterze, który powodował trochę konfliktów w polonijnym otoczeniu.
Jednak z nami żyła zawsze w zgodzie, niestety kontakt był dość rzadki.
Pozostawiła dwójkę fantastycznych dzieci - córka, z którą spotykałem się na nartach, syn, z którym nasz syn spotykał się często w harcerstwie.
Jezus powiedział: zostaw umarłym grzebanie ich umarłych.
Zgoda - mnie już jakoś bliżej do tych zmarłych.
Załączam link do Missa Creola, ta pani grająca na ukulele i jej radosny kontakt z dyrygentem przypominają mi bardzo Teresę - KLIK.