Monday, February 16, 2026

Walentynkowe Szaleństwo

 Zaczęło się już w Tłusty Czwartek...
Pączki daliśmy dzieciom i wnukom, naszą najtłustszą potrawą był salceson.

Na marginesie wspomnę, że od dziesięciu dni dokucza nam zimno.
Rano mamy w domu 18C, kilka razy włączyliśmy ogrzewanie na czas porannej kąpieli.

Sobota - Walentynki - ograniczyłem się do kwiatów i życzeń i oczywiście wspomnień - relacjonowałem kiedyś na tym blogu mój walentynkowy wyczyn - samotne zwycięstwo w maratonie narciarskim American Vasa rozgrywanym w Minneapolis 14 lutego 1999 - KLIK.

Niedziela - czas akcji - w Melbourne Recital Centre, naszej ulubionej sali koncertowej, wystąpi Australian Brandenburg Orchestra, w programie - G. F. Haendel, J.S. Bach, A. Marcello, J.J.Quantz i... Szaleństwo.

Koncert o 5, z domu wyjeżdżamy prawie godzinę wcześniej, termometr obudził się po chłodnych nocach i dniach, pokazuje 36C.
Im bliżej miasta tym większy tłok na ulicach. Centrum miasta, okolice Ogrodu Botanicznego - majestatyczne drzewa, soczysta zieleń, cień i naturalny chłód.
I... ludzie, ludzie, tłumy ludzi... co się w tym mieście wyrabia?
Przecież sezon futbolu australijskiego jeszcze się nie zaczął, ważny turniej krykieta rozgrywany jest właśnie w Sydney, pozostają rozrywki kulturalne.
W pobliżu Melbourne Recital Centre koloryt ludzi zmienia się na siwy - prawie 500 osób dziarsko maszeruje na nasz koncert.
Pełna sala - jak miło...

I muzyka - bardzo silne wrażenie, kilka razy poczułem, że moje serce odrzuciło wspomaganie rozrusznika.

A Szaleństwo?
Mam oczywiście na myśli utwór La Folia (Szaleństwo) - tym razem autorstwa A. Vivaldiego - KLIK.

Tym razem?
A tak, już dawno zauważyłem, że do tego utworu przyznaje się kilku kompozytorów, teraz dowiedziałem się, że jest ich blisko 50 - szczegóły TUTAJ.
Poniżej linki do dwóch popularnych wersji --
A. Corelli - KLIK.  S. Rachmaninow - KLIK... ale Vivaldi jest najSzaleńszy!!!

Powrót do domu...
Temperatura 32C, jeszcze jasno, ludzi nie było. Udaje mi się zidentyfikować cele ich pobytu - w Ogrodzie Botanicznym odbywa się przedstawienie Wieczoru Trzech Króli - W. Szekspira,  a po drugiej stronie Ogrodu, w "misce koncertowej" (pojemność ponad 1,000 osób) jakiś koncert młodzieżowy.

W domu... zjadamy obiadek i... miotają mną sprzeczności - włączyć CD i posłuchać niektórych pozycji koncertowych jeszcze raz czy ochłodzić się na Zimowej Olimpiadzie?
Wybieram to drugie i nie żałuję -  leci transmisja "dual moguls" - muldy podwójne?
Mam kłopoty w znalezieniu ilustracji na Youtube więc wyjaśnię - dwójka zawodników/zawodniczek startuje jednocześnie do zjazdu na nartach po niesamowicie pofałdowanym stoku. Na trasie są dwa progi, na których muszą podskoczyć i fiknąć parę koziołków.
Szaleństwo... kilku zawodników wypadło z trasy, jednemu tak się pokręciło, że linię mety przejechał tyłem - zdobył srebrny medal.
Australijczycy są w tym dobrzy - dwa dni temu Australijka Jakara Anthony zdobyła złoty medal, wczoraj, brązowy medal zdobył Matt Graham.
Nasza tv pokazała jak kibicuje mu rodzina i znajomi w rodzinnej miejscowości Gosford (prawie 1,000 km bliżej do równika)  - większość z nich w życiu nie widziała prawdziwego śniegu :)

Miło było zobaczyć, że wszystkim medalistom towarzyszyły dzieci...

25 comments:

  1. Wspaniale świętowałeś: wspominkowo, koncertowo i zimowo. Czegóż chcieć więcej? Zestaw kompozytorów koncertu rewelacyjny. Vivaldi niezrównany. Ilekroć go słucham, dochodzę do wniosku, ze on testował granice możliwości skrzypiec i ludzkiego głosu. Jego muzyka wymaga niezrównanej ekwilibrystyki czy to skrzypcowej czy wokalnej. Jak jemu się to w głowie rodziło, te pomysły?...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak się składa, że w tym roku nie oglądam transmisji z Igrzysk. Ale ze sportów, na których się nie znam, i których nie uprawiam, najbardziej mnie bawiło oglądanie curlingu - te czajniki sunące po lodzie i zawodnicy ze szczotkami przed nimi od strony wizualnej są zabawne.

      Delete
    2. Rzeczywiście kalendarz muzyczny świetnie się z synchronizował.
      Program koncertu - eksportowy - orkiestra za kilka dni wyjeżdża na koncerty do Anglii i to była próba generalna.
      Vivaldi - pełna zgoda, konkurencja była ogromna - Scarlatti, Albinioni, Corelli... ale Vivaldi się wyróżnia.

      Delete
    3. Olimpiada - u nas jeden kanał telewizyjny nadaje kilkugodzinne transmisje i ogląda się co akurat wypadnie. W rezultacie wyłączam po kilku minutach, ale w niedzielę te mogułowe slalomy doskonale uzupełniły program koncertu.

      Delete
  2. Jeśli chodzi o to "zimno" u Was /pamiętam że macie lato/ to proszę trochę tych dodatnich temperatur przesłać nad Wisłę, bo u mnie aktualnie minus 15 stopni.
    Walentynki spędziliśmy na odpoczywaniu po szaleństwach hiszpańskich.... bo ciągle nie możemy dojść do siebie...
    Nie oglądam Igrzysk, wystarczy że mój mąż ogląda i zdaje mi sprawozdanie. I jest załamany że Polacy tak słabo wypadają...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chętnie bym wysłał, ale nie dowierzam naszej poczcie i boję się, że temperatury mogą wyparować.
      Odpoczynek po Hiszpanii, na pewno Wam się należał.
      Polacy słabo - dwa medale w skokach i jeszcze coś więcej, to nie tak źle. Polska chyba nigdy nie była silna w sportach zimowych - były silne indywidualności - Fortuna, Małysz, Kowalczyk... ale to były jednostki.

      Delete
    2. "silne indywidualności-",
      było to co prawda na PŚ w Bormio 2017 r., a nie na olimpiadzie. Paweł Babicki startował w zjeździe i zajął ostatnie miejsce, ale go ukończył. Dostał brawa na stojąco za to co zrobił, no i przeszedł do historii sportów zimowych...,
      które w coraz większym stopniu związane są z oszustwami, pijaństwem(skoczkowie), wspomaganiem(astmatycy)i skorumpowanymi sędziami.
      Być może dyskwalifikacje nastąpią po olimpiadzie, ale takie cyrki, to już norma. Mnie nie zawiedli hokeiści- była bójka..., to też norma.
      G.

      Delete
    3. Ukończył choć na jednej narcie - brawo!
      Oszustwa w sporcie - od kiedy pieniądze weszły na serio do gry to jest normalna kolej rzeczy.
      Mnie bardzo bawią skoczkowie narciarscy i krój ich spodni, który decyduje o nośności w czasie skoku.

      Delete
    4. ostatnio wzrosło zainteresowanie, kto w czym chodzi. I jakie zegarki nosi...
      mnie to rozbraja, jak czytam o takich bzdurach;
      -dyskwalifikacja skoczka, miał za długie buty o 4 mm, albo, że wszył sobie żyłkę w spodnie. Ale ogólna uwaga skupiona jest na kroku..., w biegach jak łyżwowy, to nie klasyczny itp.
      mam tak zaśmieconą głowę..., ale jak się bronić przed takim bombardowaniem-w plener!
      G.

      Delete
    5. Ubrania skoczków - niestety jest w tym trochę racji, w którymś momencie mieli stroje jak latawce.

      Delete
    6. albo dzisiaj, jaka olimpijska sensacja!
      Holenderka(łyżwiarka, bez aluzji), pokazała biustonosz, ominęła jakiś regulamin i zgarnęła okrągłą sumkę-czytam tylko tytuł...
      Walentynki-standard, rano na czczo sprawdzam ciśnienie, łykam odpowiednią dawkę, sprawdzam cukier i już wiem na ile mnie stać. Ogolony, umyty z lekka pod..., jak kiedyś kawalerzysta ruszam w prysiudach z sercem na dłoni i różą w ... . Acha, zęby jeszcze...
      G.

      Delete
    7. Olimpijskie SEN-sacje nie przerywają mi SNU.
      Gratuluję wzorowego spędzenia Walentynek.

      Delete
  3. Gdy mąż ogląda olimpiadę, ja zerkam i odkrywam dziwne konkurencje, jazdę na łyżwach trójkami na przykład, panie jadą po torze gęsiego, po co? Nie ma to jak letnie olimpiady jednak....

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zupełnie nie mogę się połapać w tych nowych sportach. Letnie olimpiady to jednak znacznie dłuższa tradycja.

      Delete
    2. nowe sporty,
      stary sprzęt. Polskie saneczkarki śmigały na ośmioletnich sankach(drewnianych?) i były w"czubie"... . Rekord świata!
      G.

      Delete
    3. Ośmioletnich? One twierdzą, że dziewięcio ( https://www.youtube.com/shorts/YtHlTmJWhMo ) .
      Wygląda na to że większość polskich związków sportowych dość dawno spoczęła na laurach.

      Delete
    4. widocznie wzięły dwa modele, starszy i ten nowszy...,
      w tych związkach to nie tylko w zimę kręcą niezłe lody...
      ale, ale z uciechą przeczytałem, że i Polka znalazła się w kadrze Australii..., powodzenia!
      G.

      Delete
    5. Lody w związkach sportów zimowych - nie tylko w zimie. Oczywiście - przez 9 miesięcy nie ma żadnych imprez sportowych, to można solidnie wziąć się za robotę.

      Delete
    6. jak najbardziej!
      przez 9 m-cy liczą i dzielą kasę, ile komu się należy za solidny trud . A potem, co nie co na prywatnym koncie się urodzi.
      Skoczkowie tyrają przez cały rok, nie ma śniegu, to skaczą na trawę..., kryte lodowiska też kosztują, a zysków ni ma i co tam jeszcze? Ale to nie moja branża, tylko teraz trudno się odizolować od tych zimowych igraszek. Ostatnimi laty tylko Barcelona i gracz z nr 9 jest w kręgu moich zainteresowań, no i Szczęsny. Polaco z Barcelony. Kuzynka wyszła za mąż za takiego typa-kibola ichniego, który ani be ani me po polsku nie kumał. a wczoraj wydzwaniał po rodzinie i w kółko na okrągło-to ma siak, to ma siak, tomasiak!.... . Pomyślałem, że chłopaczyna popił, tak czy siak-Barcelona przegrała i wo, załamał on sia wziun...
      a tu taka piłeczka..., trzeci medalion zdobyty. Dałem mu ksywkę"tomasiak", a co!
      Tomasiak się chyba nie obrazi?
      G.

      Delete
  4. Informacje sportowe - docierają i do mnie, a jakże. Kibicuję wszystkim, ze względu na włożony wysiłek i samozaparcie indywidualne i zespołową pracę.
    Walentynki to dobra okazja, żeby zrobić coś niecodziennego. Wyjazd na koncert czy na olimpiadę- to nie to samo co rutyna dnia powszedniego....Nawet gdy robi się ulubione rzeczy....To mi się nasunęło...:-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wysiłek sportowców... trochę mi ich szkoda - ogromne poświęcenie żeby perfekcyjnie wykonywać coś zupełnie niepotrzebnego. Mam nadzieję, że większość z nich potrafi się włączyć do normalnych struktur zawodowych i społecznych.

      Delete
  5. Bardzo aktywny kulturalnie ten Ogród Botaniczny. Wspaniałe połączenie roślin ze sztuką. Aż chciałoby by się być tam drzewem lub okazałym kwiatem.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dodam jeszcze, że w tym ogrodzie rośnie nadal kasztan kanadyjski zasadzony w 1904 r przez I. Paderewskiego.

      Delete
  6. Walentynkowy weekend w Anglii to jest prawdziwe szaleństwo. Kwiaty wszędzie kwitną jak u ciebie niemalże. Sobota na Pier przypominała wakacje.
    A ja nawet byłam w Royal Brighton Theatre, o czym napiszą gdy wrócę ❤️

    ReplyDelete
    Replies
    1. Walentynki w Brighton - jestem bardzo ciekaw Twoich wrażeń.

      Delete