Saturday, August 15, 2020

100 lat temu

 Cud nad Wisłą.

Sprawdziłem jak to widzieli w Nowym Yorku.

14 sierpnia 1920...

Ach, zapomniałem, przecież 14 sierpnia 1920 roku rozpoczęły się Igrzyska Olimpijskie w Antwerpii - KLIK. Udział wzięło 29 państw. Oczywiście Australia, ale również dwa nowopowstałe - Estonia i Czechosłowacja (w miejsce Bohemii, która brała udział w poprzednich Olimpiadach).

Angielska Partia Pracy zakazuje pomocy wojennej.

Francja trochę lepiej...

PARIS PRAYERS FOR POLAND..Cardinal asks special petition in all churches.

15 sierpnia...


16 sierpnia...

Russians hoist German flag over Soldau (Działdowo). Say Polish Corridor will be returned to Germany.

… MOVEMENT BEGUN TO OUST PILSUDSKI. Dmowski’s Posen Government Taken steps to mean an open Breach…

Ale również...

A autobusy na Jamajkę kursują według rozkładu...

Przypomina mi się wiersz Cz Miłosza - Piosenka o końcu świata - KLIK.

Friday, August 14, 2020

40 lat temu

14 sierpnia wybuchł strajk w Stoczni Gdańskiej. 

Żądania strajkujących – przywrócenie do pracy Anny Walentynowicz i Lecha Wałęsy, budowa pomnika ofiar grudnia 1970, podwyżka płacy. Nie były to według mnie wielkie żądania, które mogłyby zaniepokoić władze państwa. Władze nie użyły siły, dyrekcja zakładu zasiadła do stołu i próbowała się targować.

Zaskoczeniem dla mnie było, że w ciągu następnych kilku dni do strajku dołączyło kilkanaście, kilkadziesiąt zakładów, powstał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. 21 sierpnia reprezentował on już 350 zakładów pracy.
Kalendarium sierpniowych wydarzeń tutaj – KLIK.

Nie potrafię sobie przypomnieć jak odbierałem te wydarzenia – pewnie trochę sceptycznie a trochę z niepokojem – w którymś momencie władza zareaguje siłą.
Zaskoczyło mnie, że mój kolega w pracy mocno zaangażował się w akcję strajkową. W każdy weekend latał do Gdańska.
– Co ty tam robisz – pytałem.
– Wszystko co mi polecą. Odbijam ulotki, przygotowuję posiłki, co tylko wpadnie w ręce.
A co myśli o komitecie strajkowym?
– Wałęsa to prosty robotnik – odpowiadał – na szczęście jest otoczony przez mądrych ludzi i to oni wszystkim kierują.
– Jakich mądrych ludzi?
– Mazowiecki, Geremek.
Nie wzbudzało to we mnie wielkiego zaufania.

W ostatnich dniach sierpnia rząd podpisał porozumienia z 4 głównymi komitetami strajkowymi. Podstawą było 21 postulatów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego – KLIK.
Nie wydały mi się one wielką rewelacją.

Poza tym raziła mnie ostentacja L. Wałęsy – ten długopis, Matka Boska w klapie. W porónaniu z nim minister Jagielski wygladał na męża stanu.
Ważniejsza sprawa – postulaty…
Pierwszy i najważniejszy – wolne, niezależne związki zawodowe – ten postulat miał wymiar polityczny, ale wydało mi się, że to z upływem czasu jakoś się rozmyje.
Postulat 2 – prawo do strajku. To pachniało mi liberum weto.

Dużą ilość postulatów takich jak – wolność słowa, wyprowadzenie kraju z kryzysu, polepszenie warunków pracy służby zdrowia, dobór kadry kierowniczej stosując kryterium kwalifikacji zawodowych, pełne zaopatrzenie rynku w produkty żywnościowe. zapewnienie odpowiedniej ilości miejsc w żłobkach i przedszkolach, skrócenie czasu oczekiwania na mieszkania – uznałem za pobożne życzenia.
Kolejne rządy, od wielu lat, zapewniały, że właśnie to robią, dlaczego teraz ma być inaczej?
Patrząc na obecną sytuację w Polsce odnoszę wrażenie , że z postulatów ekonomicznych, spełnił się tylko postulat poprawy zaopatrzenia w żywność.

Kilka postulatów było konkretnych – wprowadzić kartki na mięso i niektóre przetwory – z tym się zgadzałem, skończyć z tą loterią w sklepach.

Ale taki konkretny postulat (nr 14) – obniżyć wiek emerytalny do 50 lat dla kobiet, 55 dla mężczyzn. Ciekaw jestem co o tym myślą obecni obywatele i partie polityczne w Polsce?

Charakterystyczna dla mnie była reakcja jednego z moich szefów – Krzysztofa.
To był urodzony działacz społeczny.
Pamiętałem go jeszcze ze studiów gdzie był członkiem każdej organizacji społecznej. Wyznał mi kiedyś, że jest nawet członkiem ZBoWiD – Związku Bojowników o Wolność i Demokrację – KLIK. Jak to możliwe? Toż to był związek kombatantów II Wojny Światowej a Krzysztof był w moim wieku. Moja matka była ze mną w ciąży podczas kampanii wrześniowej 1939 – odpowiedział.

Nie zdziwiło mnie więc gdy porozumienia sierpniowe dodały mu energii. Skrzyknął wokół siebie starych wyjadaczy związkowych – przecież nam zawsze właśnie o to chodziło.

Pierwszy w PRL niezależny związek zawodowy powstał właśnie w LOCie.
Był to związek zawodowy pilotów (a może personelu latającego). Wtedy było to mocno nagłaśniane, teraz nie mogę znaleźć w internecie żadnej informacji na ten temat.

Przeczytałem statut związku i zmroziło mnie – większość statutu to były przywileje specyficzne dla personelu latającego. To wyraźnie tworzyło nową, uprzywilejowaną, klasę. To była niewielka grupa ludzi, ale ich strajk oznaczał paraliż całej firmy. Z drugiej strony, ponieważ grupa była niewielka to spełnienie ich wymagań nie było dla LOTu zbyt trudne.
A więc znowu – równi i równiejsi – tylko kryteria będą inne – pomyślałem.

Niewątpliwie będący w trakcie załatwiania kontrakt w Kuwejcie miał wpływ na moją sceptyczną ocenę sytuacji. Wiele osób wokół mnie przyjęło zmiany entuzjastycznie.

Tuesday, August 11, 2020

Kaprysy klimatu

 Ani się spostrzegłem a na dobre zagościło u nas słońce.

Wprawdzie temperatury spadają na tyle, że co rana włączamy ogrzewanie, ale gdy dzisiaj w porze południa wyszedłem na spacer, to niedaleko domu miałem tak...



Po powrocie do domu zajrzałem do archiwalnych zdjęć, a tam, 40 lat temu, czyli lato nad polskim morzem (lipiec 1980, Międzywodzie), było tak...


Sunday, August 9, 2020

Niedzielne chodzenie po wodzie

 Dzisiejsze czytanie nieco przypomina mi zeszłoniedzielne.
Tydzień temu było o rozmnożeniu pokarmu, dzisiaj o próbie apostoła Piotra - chodzenie po wodzie.

To było tak: Jezus wysłał apostołów-rybaków łodzią na jezioro, na nocny połów, i przyszedł do nich po wodzie nad ranem.
Na ten widok podnieśli krzyk bo myśleli, że to duch.
Jezus ich upokoił a wtedy Piotr powiedział: jeśli to TY, to każ mi przyjść do siebie po wodzie.
Według mnie jest to wystawianie Boga na próbę bez żadnego istotnego powodu. Jezus zaprasza, Piotr idzie, ale po chwili traci ufność i zaczyna tonąć.

Ta ewangelia to łatwy temat na kazanie - skutki utraty ufności/wiary w Boga.

Podobieństwo do poprzedniej - Jezus oferuje niespodziewaną pomoc wiernym.
Plus wersja anegdotyczna - gdy Piotr zaczął tonąć, Jezus zawołał do niego - idź po palach gamoniu.

Czyli w obu przypadkach sytuacja podobna - cud w sytuacji gdzie wystarczyło trochę przezorności.

Thursday, August 6, 2020

Raport z zamkniętego miasta

Od dzisiaj mamy w Melbourne CZWARTY stopień restrykcji.
Ograniczenia:
- nie wychodzić z domu między 8 wieczorem a 5 rano.
- wychodzić tylko raz dziennie, nie na dłużej niż 1 godzinę, obowiązkowo w masce.
- dozwolone powody wyjścia:
  - do pracy - trzeba mieć świadectwo pracy wydane po 5 sierpnia.
  - zakupy leków i rzeczy niezbędnych,
  - wizyty u lekarza,
  - rekreacja,
  - opieka nad osobami jej potrzebującymi.

Żeby ograniczyć pokusy i możliwości zamknięto wszystkie sklepy z rzeczami i usługami bez których można się obejść. 
Tutaj kryteria są chyba dość płynne gdyż zamknięto zakłady fryzjerskie (po raz pierwszy) oraz ogromne supermarkety z częściami do napraw domowych - są one otwarte tylko dla zerejestrowanych specjalistów.
Z drugiej strony zauważyłem otwarty sklep ze sprzętem ogrodniczym.
Z reklam widzę, że otwarte są sklepy z alkoholem.
Również otwarty był lokalny bank i kiosk i mogłem zagrać w toto-lotka.
- Jak idzie byznes? - spytałem szefowej.
- To nie jest byznes tylko służba dla ludzi - odpowiedziała poważnie.
Działają kawiarnie i restauracje, ale tylko na wynos.

Osobna sprawa to oczywiście nowy atak panicznych zakupów. 
Do tego mamy gwarantowany kryzys z dostawami mięsa gdyż 3 powazniejsze ogniska zachorowań to rzeźnie.

W sumie, z dnia na dzień, straciło zajęcie 250,000 osób.
Rząd przygotował dla nich jakiś pakiet finansowy. Jest już ich już kilka i obawiam się, że niektóre osoby załapią się na kilka, a niektóre na żaden.

Oczywiście jest wiele możliwości załatwienia zakupów przez internet z dostawą do domu.

Rozmiary katastrofy.
Od tygodnia ilość zachorowań w naszym stanie oscyluje między 400 a 700 dziennie. Ilość zgonów 6-12.
To tylko stan Wiktoria, w innych stanach przypadki zachorowań można policzyć na palcach. Nic dziwnego więc, że wszystkie stany pozamykały bardzo szczelnie granice z naszym stanem, zmobilizowano sporo wojska.

Represje.
Bardzo wysokie kary.
Wyjście bez maski $200.
Osoby które złamią nakaz izolacji we własnym domu, wczoraj znaleziono ich ponad 400. kary ponad $5,000. 

Na naszym domowym podwórku - właściwie nic się nie zmieniło, przede wszystkim brak kontaktu z wnukami. Do tego obawa o pracę dzieci i o wpływ izolacji  od towarzystwa na wnuków.

Stowarzyszenie św Wincentego - od dzisiaj zamknięto wszystkie sklepy natomiast my kontynuujemy pomoc dla potrzebujących.
Pomoc bezkontaktowa - telefonicznie wyjaśniamy zakres potrzebnej pomocy i nasze możliwości a następnie dostarczamy vouchery żywnościowe pod drzwi i zabieramy rachunki do zapłacenia.
Inna rzecz, że od marca osoby na różnego rodzaju zasiłkach dostały dodatkowe wypłaty i są na tyle porządne, że ilość wezwań i zakres pomocy spadły do 30%.

Okiem sceptyka - tylko jedno - ilość przypadków śmiertelnych w tym roku w Australii - 247
Ilość śmiertelnych przypadków dla zwykłej grypy - 36.
W tym samym okresie zeszłego roku - 430 plus 300,000 zachorowań
W zeszłym roku NIKT nie stracił pracy z powodu potrzeby izolacji.

Sunday, August 2, 2020

Niedzielne rozdawanie

Dzisiaj jedna z najbardziej znanych Ewangelii, cudowne rozmnożenie chleba i ryb.

Wiele lat temu nasz irlandzki proboszcz powiadomił parafian, że jedzie na urlop i w tym czasie msze będą odprawiać księża z sąsiedniej parafii św Dominika.

- Dominikanie, psy Pańskie, to bardzo oddani i energiczni księża - zauważył. - Dawajcie im wszystkie pieniądze jakich zażądają i nie słuchajcie za bardzo tego co mówią.

Ja jednak posłuchałem a Dominikanin powiedział tak:
- Wyobraźcie to sobie - zgromadzenie setek, może tysięcy ludzi.  Ewangelia wspomina, że to było daleko od osad ludzkich. A zatem ludzie wychodzili z domu na dłużej.
Ponad 2,000 lat temu, czy wyobrażacie żeby w tych czasach, ktoś wybrał się na taką imprezę bez zapasów jedzenia?
Oczywiście, że nie. Każdy miał jakąś wałówkę, zrobiło się późno, ludzie byli głodni, ale w takiej uduchowionej atmosferze każdemu było głupio wyciągać swoje jedzenie i samemu je jeść.
I wtedy Jezus daje przykład - kupuje trochę chleba i kilka ryb, publicznie je dzieli i rozdaje, dzieli się z sąsiadami, zaprasza do udziału.
Tego właśnie było potrzeba - nikt już się nie krępuje, każdy wyciąga swoje zapasy i dzieli się z najbliższymi wiedziąc, że oni zrobią tak samo i dla nikogo nie zabraknie.

Dominikanin popatrzył z rozbawieniem na stropione miny wiernych - nie znacie takiej wersji?
- Zastanówcie się, czy to nie jest zaproszenie człowieka w sfery boskie?
- Nie musisz tylko wypatrywać co ci skapnie z nieba, ale możesz również dawać.

I jeszcze inny punkt widzenia.
2 lata temu opowiedziałem tę historię, w wersji oryginalnej, naszemu wnukowi Ambrożemu.
Ambroży, jako dziecko swojej epoki, zainteresował się kwestiami ekonomii i gospodarki odpadami.
- Dziadzia, czy oni oddali te odpady chłopcu, od którego kupili jedzenie, i czy dostali swoje pieniądze z powrotem?

Thursday, July 30, 2020

Szczekanie w różnych językach

Hau-hau - czy tu jest coś do gadania?

Jak ktoś się postara, to wymyśli.
Jednym z moich ulubionych komentatorów muzycznych w radio ABC FM jest Ed Ayres, o którym kilka razy już wspominałem.

Kilka dni temu Ed, wspominał czasy dzieciństwa, kiedy to, jako Emma, grała na altówce.
To znaczy niezbyt wiele grywała. Była jedyną altowiolinistką w orkiestrze w związku z czym przesunięto ją do sekcji skrzypiec, trzecich skrzypiec, a partię altówek opuszczano.
Aż trafiła się niezwykła okazja - orkiestra zdecydowała wykonać Cztery pory roku Vivaldiego, a tam bez altówek ani rusz.
I oto Emma awansowała z trzecich skrzypiec na pierwszą altówkę, co tam pierwszą, na SOLO altówkę.
Ten fragment, który bez altówki nie potrafi się obejść, to częśc druga, Largo, z części pierwszej Czterech pór -Wiosna.
Otóż w tym Largo skrzypce beczą nudnie jak owce, zaś altówka imituje psa owczarka - woof-woof.
Pełna relacja Ed'a z ilustracją muzyczną TUTAJ.

Słuchałem uważnie - Ed ma rację, tam nie ma hau-hau.

Chwileczkę, a jak to odbierał Włoch Vivaldi?

Według google tak:

To ci niespodzianka!
Jednak bliżej polskiej wersji chociaż w tym "bau" słyszę odgłos zaspokojenia, tak jak w "woof", natomiast "hau" brzmi dla mnie kłótliwie.
 Tak, psy które słyszałem, to były psy podwórkowe, łańcuchowe, Nie dziwię im się, że miały pretensje.

Jeszcze coś z innej beczki.
Kogoś mogła zaskoczyć moja wzmianka drugiej części w drugiej części w Czterech porach roku - wszak sama nazwa wskazuje, że części są cztery - kropka.

Wspomnę więc moje doświadczenie dzielenia roku na miesiące.
To było w Pradze Czeskiej, w dobrych czasach gdy jeździłem do Europy na maratony narciarskie. Uczestniczyłem w maratonach na Słowacji, w Czechach i w Polsce a więc była okazja przelecieć się trzy razy i za każdym razem spędzić kilka dni w Pradze i posłuchać dobrej muzyki w stylowej scenerii.

Podczas ostatniego pobytu zauważyłem plakat Cztery pory roku, chyba w sali ratusza.
Tym razem orkiestra grała na instrumentach epoki, w tym na teorbanie.
Niestety ten teorban zdominował cały koncert.
Po pierwsze, dyrygent poświęcił mu najwięcej uwagi, odniosłem wrażenie, że pilnuje aby wszyscy widzowie go zauwazyli.
Po drugie, teorban wymagał strojenia przed każdą częścią i to nie przed częścią roku, ale przed każdym miesiącem, tak - jest ich 12.

Te nieustanne przerwy popsuły cały efekt - hau-hau - szczekam jak pies łańcuchowy, cienko i ze złością.