Na ostatnim spotkaniu klubu książki w mojej lokalnej bibliotece ktoś zaprezentował tę książkę...
Tłumaczenie tytułu, które przychodzi mi do głowy to - osoba wynajęta żeby nic nie robić.
Praca marzenie?
Autor - Japończyk - czyli obywatel bardzo pracowitego i zdyscyplinowanego społeczeństwa - trudno mi się z nim porównywać, zatem ograniczę się do podania jego relacji...
Shoji Morimoto pracował kilka lat w firmie publikującej podręczniki, jego szef często robił uwagi typu: nie robi różnicy czy ty jesteś w pracy czy nie, nie widzę różnicy czy ty żyjesz, czy nie, jesteś etatowym wakatem.
Zrezygnował ze stałej pracy i pracował jako freelancer. Pisał różnego rodzaju artykuły i recenzje, czasami dostawał wynagrodzenie za artykuły, których nie opublikowano - wtedy zauważył blog - Payment for being - Zapłata za bycie.
Był abonentem Twittera i kilku innych platform społecznościowych, tam dzielił się swoimi refleksjami i pomysłami. Zyskał sobie dość liczne grono sympatyków, w którymś momencie zaczęły napływać zlecenia:
- mam ochotę spróbować hohicha frappucino, chciałabym spróbować, ale porcja jest bardzo duża. Może podzielę się z tobą?
- chcę posiedzieć w parku z puszką drinku (alkoholowego). Sam(a) będę czuł(a) się dziwnie. Dołączysz?
Koniec cytatów, tu kilka uwag autora książki:
Panuje przekonanie, że sprawy osobiste powinny być dyskutowane z bliskimi osobami, rodziną.
Nie bierze się pod uwagę, że bliskość nie musi oznaczać otwarcia się, że czasem zamknięcie się w sobie jest lepsze.
Nie słucham tego co zleceniodawcy do mnie mówią, tylko słyszę. Kiwam głową, chrząkam, ale nigdy nie komentuję. Nawet pozytywny komentarz może wywołać stress.
Absolutna obojętność, brak reakcji - to rodzaj katalizatora, ułatwia ludziom pracę.
Zlecenie - piszę opowiadanie, ale się lenię. Siedź na przeciwko i patrz na mnie.
Przykłady nie przyjętych zleceń: fotografowanie, obecność przy zakupach, przy sprzątaniu.
Agitacja do pomocy dzieciom w Afryce...
- Rozumiem i współczuję tym dzieciom, ale nie uważam za właściwe wywieranie na kogoś nacisku żeby w to się angażował, może przez to zaniedba coś innego.
Zlecenie - mam tremę gdy rano idę do pracy, aż mnie boli od tego brzuch. Możesz towarzyszyć mi w drodze do pracy?
Wygląd zewnętrzny - bardzo prosty - autora można zobaczyć tutaj - KLIK.
Istotnym elementem stroju roboczego jest czapka - wyglądam jak pracownik fizyczny. Zachęcająca była nazwa sklepu == NIC.
- widzę daszek nad oczami - blokuje spojrzenia innych, czuję że jestem uczciwy wobec siebie, że chcę robić to co robię.
- pomaga klientom rozpoznać mnie, wyglądam jak pracownik. nie zdejmuję na powitanie.
Tyle o książce.
Osobom zainteresowanym odwrotnością - stereotypowo japońskim podejściem do pracy polecam książkę Amelii Nothomb - Z pokorą i uniżeniem...
W tym miejscu nie mogę się oprzeć prezentacji argentyńskiego tanga w wykonaniu japońskiego kwartetu.
Argentyńskie tango - widziałem występ argentyńskiego zespołu Tango Passion - eksplozja emocji i uczuć - tutaj odwrotność - absolutny brak emocji, automaty - KLIK.
Na zakończenie jeszcze inna strona nie robienia.
W ostatni wtorek wizytowałem osobę proszącą Stowarzyszenie św Wincentego o pomoc.
Najczęstsza forma pomocy to voucher na żywność w supermarkecie Woolworths.
Nasza klientka mieszka w jednym z 24 mieszkań w bloku, 300 m od sklepu Woolworths. Nie zaskoczył nas więc widok równego rzędu wózków...
Sprawa dość oczywista - sklep jest na górce, zjazd z wózkiem pełnym zakupów to może być frajda, ale wepchnięcie wózka z powrotem już raczej nie.
Dzisiaj podczas wizyty w sklepie pokazałem im tę fotografię - znają ten adres, podziękowali, wyślą samochód żeby podebrać wózki.




















